[ad] Empty ad slot (#1)!
W szlagierowym spotkaniu 36. kolejki Premier League zajmujący pierwsze miejsce w ligowej tabeli Liverpool FC przegrał przed własną publicznością z drugą Chelsea Londyn 0:2. Dzięki temu zwycięstwu podopieczni Jose Mourinho nadal liczą się w walce o mistrzowski tytuł.

Chelsea Londyn fot.Getty Images
Od pierwszego gwizdka sędziego Martina Atkinsona kibice śledzący rywalizację na Anfield Road byli światkami szybkiego meczu z okazjami bramkowymi z obu stron. Jako pierwsza groźnie zaatakowała Chelsea. Na uderzenie zza pola karnego zdecydował się Ashley Cole, jednak dobrze interweniujący Simon Mignolet. W odpowiedzi groźnie zaatakowali goście. Luis Suarez zagrał piłkę do Philippe Coutinho, jednak ten trafił tylko w boczną siatkę. Chwilę później swoją okazję miał również Mamadou Sakho. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego i zamieszaniu w polu karnym „The Blues” Sakho posłał piłkę obok bramki.
W kolejnych minutach obie drużyny stworzyły sobie okazję do zdobycia gola, jednak to Chelsea okazała się drużyną skuteczniejszą. W doliczonym czasie pierwszej połowy spotkania fatalny błąd popełnił Steven Gerrard, futbolówkę przejął Demba Ba, który popędził na bramkę „The Reds” i płaskim strzałem umieścił piłkę w siatce.
W spotkaniu 36. kolejki Premier League zajmujący miejsce w środkowej części tabeli Southampton FC pokonał przed własną publicznością walczący o udział w europejskich pucharach Everton 2:0. O zwycięstwie gospodarzy zdecydowały dwie bramki samobójcze wbite przez gości w pierwszej części sobotniej rywalizacji.

Artur Boruc fot. Getty Images
Rywalizacja na St. Mary’s Stadium doskonale rozpoczęła się dla gospodarzy. Już w pierwszej minucie gry piłkę w pole karne dośrodkował Rickie Lambert, a futbolówkę do własnej bramki wpakował interweniujący Antolin Alcaraz. Zaskoczeni takim obrotem wydarzeń goście, starali się jak najszybciej doprowadzić do wyrównania. Swoje okazję mieli Romelu Lukaku i Steven Naismith, jednak ich próby albo mijały bramkę „Świętych”, albo były blokowane przez defensywę gospodarzy.
Po dwudziestu minutach gry Southampton mógł prowadzić różnicą dwóch goli. Piłkę w pole karne zagrał Lambert, a przed szansą na wpisanie się na listę strzelców stanął Steven Davis, jednak zabrakło mu trochę precyzji. Kilka chwil później z dobrej strony pokazał się Adam Lallana, a jego szarżę w ostatniej chwili zablokowali obrońcy gości.
W 31. minucie doszło do drugiej kuriozalnej sytuacji w polu karnym gości. Ustawiony na prawym skrzydle Nathaniel Clyne dośrodkował futbolówkę w pole karne, a pechowo interweniujący Seamus Coleman głową skierował piłkę do własnej bramki. Zszokowany Everton jeszcze przed przerwą mógł zdobyć bramkę kontaktową, ale w dobrej sytuacji pomylił się Lukaku.
David Moyes został zwolniony z funkcji trenera Manchesteru United po niespełna dziesięciu miesiącach urzędowania. Na oficjalnej stronie klubu z Old Trafford pojawiła się krótka informacja o zwolnieniu szkockiego trenera.

David Moyes fot: Getty Images
David Moyes swoją pracę na Old Trafford rozpoczął oficjalnie 1. lipca 2013, a namaścił go na to stanowisko odchodzący z klubu Sir Alex Ferguson. Niestety dobre wyniki osiągane przez 51-letniego Szkota za sterami Evertonu nie przełożyły się na sukcesy w nowej pracy i to właśnie jego były klub przyczynił się do jego zwolnienia pokonując w ostatniej kolejce „Czerwone Diabły” 2:0.
Zwolnienie Szkota jest konsekwencją słabych wyników osiąganych przez Manchester United na krajowym podwórku i w Europie. Po 34. rozegranych spotkania „Czerwone Diabły” zajmują 7. miejsce w tabeli Premier League i mają już tylko iluzoryczne szansę na zapewnienie sobie miejsce premiowanego udziałem w Europa League.
Angielskie media jeszcze przed oficjalnym zwolnieniem Moyse’a typowali jego potencjalnych następców, a w śród nich znajdują się m.in Ryan Giggs, Diego Simeone, Jurgen Klopp i Ole Gunnar Solskjaer.
W spotkaniu 35. kolejki Premier League Manchester City pokonał na Etihad Stadium walczący o utrzymanie West Bromwich Albion 3:1. Dzięki temu zwycięstwu „The Citizens” cały czas liczą się w walce o mistrzowski tytuł.

Manchester City fot. Getty Images
Gospodarze wyszli na prowadzenie już w 3. minucie gry. Piłkę w polu karnym opanował Sergio Aguero i potężnie uderzył na bramkę, interweniujący Ben Foster odbił piłkę, a do siatki skierował ją Pablo Zabaleta. Kilka minut później gospodarze prowadzili już różnicą dwóch bramek, a na listę strzelców wpisał się Aguero.
Mimo szybkiej utraty dwóch bramek goście nie zamierzali się poddawać i w 16. minucie złapali kontakt z rywalem. Po wyjściu z szybkim atakiem z dobrej strony pokazał się Graham Dorrans, który sprytnie poradził sobie z defensywą „The Citizens” i trafił do siatki. Jeszcze przed przerwą Manchester ponownie wyszedł na dwu bramkowe prowadzenie. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego z bliskiej odległości do siatki trafił Martin Demichelis.
W meczu 35. kolejki Premier League walczący o prawo gry w Champions League Everton pokonał przed własną publicznością Manchester United 2:0. Po tej porażce „Czerwone Diabły” mają już tylko iluzoryczne szansę na udział w europejskich pucharach.

Everton FC fot. Getty Images
Wracający na Goodison Park David Moyes miał jasno określone cele – pokonać Everton, aby nadal liczyć się w walce o udział w europejskich pucharach. Niestety jego byli podopieczni rozwiali marzeniach drużyny z Manchesteru. Od początku niedzielnej rywalizacji stroną przeważającą był Everton, a swoje szansę do zdobycia gola mieli Romelu Lukaku i Steven Naismith.
W 27. minucie gospodarze dopięli swego. Po strzale Lukaku piłkę ręką we własnym polu karnym zagrał Phil Jones, a prowadzący to spotkanie Mark Clattenburg ukarał obrońcę drużyny przyjezdnych żółtą kartką i wskazał na jedenasty metr. Piłkę na „wapnie” ustawił Leighton Baines i dał gospodarzom prowadzenie.
W kolejnych minutach obie drużyny stworzyły sobie kolejne okazję do zdobycia bramki, jednak po raz kolejny większą skutecznością wykazali się gospodarze. W końcówce pierwszej części spotkania gospodarze podwyższyli prowadzenie. Świetny podaniem popisał się Seamus Coleman, a na listę strzelców wpisał się Kevin Mirallas.
W spotkaniu 35. kolejki Premier League walczący o miejsce premiowane udziałem w Champions League Arsenal Londyn pokonał w wyjazdowym starciu Hull City 3:0. Dwie bramki dla „Kanonierów” zdobył Lukas Podolski, a jedno trafienie dołożył Aaron Ramsey.

Lukas Podolski fot. Getty Images
Od początku meczu przewagę nieoczekiwanie wypracowali sobie gospodarze. Już w 2. minucie po dośrodkowaniu z rzutu rożnego swoją szansę miał Curt Davies, jednak z jego próbą poradził sobie Wojciech Szczęsny. Kilka minut później bliski szczęścia był Nikica Jelavić, ale dobrze interweniujący reprezentant Polski odbił piłkę na rzut rożny. W 22. minucie na strzał nieoczekiwanie zdecydował się Shane Long, jednak próba Irlandczyka minęła bramkę „Kanonierów”.
W 31. minucie po raz pierwszy szybciej zaatakował Arsenal i już w pierwszej akcji wyszedł na prowadzenie, a na listę strzelców wpisał się Aaron Ramsey. W odpowiedzi na uderzenie z dystansu zdecydował się Jake Livermore, a piłka po strzale pomocnika Hull trafiła w słupek. W 44. minucie po dośrodkowaniu w pole karne przed kolejną szansą stanął Long, jednak tym razem z jego uderzenie spokojnie poradził sobie Szczęsny. Co nie udało się piłkarzom Hull kilka chwil później zrobili goście. Ustawiony przed pole karnym Olivier Giroud miękko dośrodkował piłkę do wychodzącego na pozycję Ramsey’a ten odegrał ją klatką piersiową, a całą akcję płaskim strzałem wykończył Lukas Podolski.
W szlagierowym spotkaniu 34. kolejki Premier League prowadzący w ligowej tabeli Liverpool FC pokonał na Anfield Road Manchester City 3:2. Dzięki temu zwycięstwu „The Reds” umocnili się na pozycji lidera.

Martin Skrtel fot.Getty Images
Gospodarze wyszli na prowadzenie już w 6. minucie spotkania. Walczący na środku boiska Luis Suarez posłał prostopadłą piłkę w pole karne, na czystej pozycji znalazł się Raheem Sterling, który z dużym spokojem umieścił futbolówkę w siatce. Po kwadransie gry „The Reds” powinni prowadzić różnicą dwóch bramek. Ustawiony na prawej stronie Sterling dośrodkował w pole karne, a przed szansą stanął Daniel Sturridge, jednak jego strzał minął bramkę wicemistrzów Anglii.
W 26. minucie gospodarze ruszyli z szybkim kontratakiem, a przed szansą stanął Steven Gerrard, jednak z jego strzałem poradził sobie Joe Hart. Kilkadziesiąt sekund później Liverpool cieszył się z dwubramkowego prowadzenia. Gerrard dośrodkował piłkę z rzutu rożnego, a celnym strzałem głową popisał się Martin Skrtel. W kolejnych minutach nie brakowało kolejnych sytuacji z obu stron. Najpierw bliski szczęścia był Sturridge, a chwilę później okazję na zdobycie kontaktowej brami miał Edin Dżeko, jednak w ostatniej chwili piłkę wybił mu Gerarrd.
W końcówce pierwszej części spotkania zdecydowanie odważniej zaatakował Manchester, jednak dobrze interweniujący Simon Mignolet i asekurujący go obrońcy oddalili zagrożenie.
W półfinałowym spotkaniu Pucharu Anglii Arsenal Londyn pokonał po rzutach karnych Wigan Athletic 4:2. Bohaterem „Kanonierów” został Łukasz Fabiański, który w serii rzutów karnych obronił dwie jedenastki bite przez piłkarzy Wigan.

Łukasz Fabiański fot. PAP/EPA
Już w pierwszych minutach rywalizacji na Wembley na prowadzenie mogli wyjść „Kanonierzy”. Dwie dobre okazję do zdobycia gola miał Yaya Sanogo, jednak z jego strzałami poradził sobie Scott Carson. Po kwadransie gry bliski szczęścia był Alex Oxlade-Chamberlain, ale i tym razem dobrze interweniujący golkiper Wigan oddalił zagrożenie.
W kolejnych minutach spotkania ponownie bliski szczęścia był Arsenal, a dobre okazję do zdobycia pierwszej bramki zmarnowali Sanogo i Bacary Sagna. Piłkarze drugoligowe Wigan odpowiedzieli po półgodzinie gry. Najpierw bliski szczęścia był Jordi Gomez, kilka chwil później swoją szansę miał Antoine Fortuné, jednak Łukasz Fabiański nie musiał interweniować. W końcówce pierwszej części spotkania groźnie z rzutu wolnego uderzył jeszcze Lukas Podolski, jednak ostatecznie pierwsza połowa półfinałowej rywalizacji na Wembley zakończyła się wynikiem 0:0.