Serwis internetowy poświęcony wydarzeniom ze świata piłki nożnej

Euro 2012

Euro 2012 – Mistrzostwa Europy w piłce nożnej organizowane wspólnie przez Polskę i Ukrainę rozpoczną się 8 czerwca. W meczu otwarcia na Stadionie Narodowym zmierzy się Polska i Grecja. Spotkanie finałowe zostanie rozegrane 1 lipca na stadionie w Kijowie.

Antonio Cassano został ukarany przez UEFA grzywną w wysokości 15 tys. euro za komentarz na temat homoseksualizmu. Napastnik AC Milan wypowiedział się w tej kwestii w jednym z wywiadów w trakcie Euro 2012.

Zdarzenie miało miejsce 12 czerwca podczas wywiadu przed meczem Włochów z Chorwatami (1:1) w grupie C.

Cassano odniósł się w nim do kwestii homoseksualizmu w reprezentacji.

– Orientacja seksualna to indywidualna sprawa każdego człowieka. Niemniej mam nadzieję, że żadnego geja nie ma w naszym zespole – powiedział Cassano.

30-letni Włoch przeprosił za swój komentarz, który spotkał się z powszechną krytyką, nie uniknął jednak kary europejskiej federacji.

Piłkarzowi przysługuje prawo złożenia odwołania w ciągu trzech dni od otrzymania uzasadnienia decyzji UEFA.

 

Czytaj dalej

Dyrektor operacyjny UEFA Events Martin Kallen podczas konferencji prasowej podsumował Euro 2012 – turniej mistrzostw Europy organizowany wspólnie przez Polskę i Ukrainę.

W opinii Kallena był to „wspaniały turniej, wyznaczający na przyszłość standardy organizacyjne”. Działacz UEFA chwalił zarówno atmosferę, organizację i poziom sportowy mistrzostw informując, że około 90 procent ankietowanych kibiców czuło się bezpiecznie na stadionach, a poziom satysfakcji pytanych o różne aspekty organizacji wynosił od ponad 80 do ponad 90 procent. Bardzo wysoko oceniły organizatorów także uczestniczące w turnieju narodowe reprezentacje.

Euro 2012 to mistrzostwa rekordowej frekwencji w Strefach Kibica – poinformował działacz UEFA wskazując na liczbę ponad siedmiu milionów osób, które przewinęły się przez strefy w obu krajach podczas trwania turnieju.

Największą popularnością wspólne kibicowanie cieszyło się w stolicach – w kijowskiej Strefie Kibica bawiło się łącznie blisko 2,2 mln osób, w warszawskiej – ponad 1,4 mln. Mecz finałowy we wszystkich ośmiu miastach obejrzało łącznie 539 tysięcy osób.

UEFA jest również usatysfakcjonowana frekwencją na stadionach, na których mecze obejrzało 1,44 mln widzów. Największą liczbę kibiców odnotowano w Kijowie, gdzie spotkanie Szwecja – Anglia obejrzało 64 640 osób. W Polsce najliczniejsza była widownia na meczu otwarcia na Stadionie Narodowym w Warszawie, gdzie zgromadziło się 59 070 widzów. Średnia frekwencja na meczach Euro 2012 wyniosła 46 450 osób.

– Wskaźnik wypełnienia stadionów w stosunku do rozprowadzonych biletów wyniósł 98,6 procent. To bardzo dobry wynik, biorą pod uwagę, że część posiadaczy biletów z różnych względów – losowych, zdrowotnych czy biznesowych – nie mogła z nich skorzystać – uważa Martin Kallen.

 

Czytaj dalej

Po powrocie z krótkiego urlopu Franciszek Smuda odpowiedział na wywiad Roberta Lewandowskiego – napastnik BVB i reprezentacji Polski skrytykował selekcjonera za fatalną postawę Polski na Euro 2012.

Jeszcze rano Smuda nie znał wypowiedzi jednego ze swoich liderów – dopiero przyjechał z tygodniowego urlopu, podczas którego starał się odciąć od mediów. Popołudniem przeczytał wywiad, kilka chwil temu podzielił się z nami swoimi refleksjami.

– Najlepiej, gdybym w ogóle nie wypowiadał się na ten temat – mówi Smuda. – Młody jest – Robert Lewandowski – ma prawo popełniać błędy. Wybaczam mu wszystko, co na mnie powiedział. Pomagałem mu jak mogłem. Zresztą tak jak wszystkim piłkarzom, nie miałem zamiaru nikomu szkodzić, bo mieliśmy przecież wspólny cel.

Czasem nawet szedłem na kompromisy, bo sądziłem, że to pomoże drużynie. Inni pretensji nie mają. Szkoda, że tak teraz wyszło, ale nie mam zamiaru odpowiadać, kopać się. Nie ma sensu, zbyt wiele radości daliśmy ludziom tymi trzema meczami, momentami naszej dobrej gry, żeby teraz to wszystko rozwalić.

 

Czytaj dalej

Znamy przyczyny porażki reprezentacji Polski na Euro 2012. Robert Lewandowski winni błędy w przygotowaniu fizycznym i  brak ofensywnych wariantów gry. O wszystkim decydował Franciszek Smuda podkreśla Lewandowski.

Nic się nie stało, Polacy, nic się nie stało?

Robert Lewandowski: Niestety, ale się stało. Wydawało się, że jesteśmy blisko ćwierćfinału, a okazało się, że było bardzo daleko. Mieliśmy szansę jak nigdy, nie wykorzystaliśmy jej jak zwykle. Szkoda, że potencjał zespołu nie eksplodował na Euro. Zaczęło się pięknie. Gola strzelonego Grecji nie zapomnę do końca życia. Pierwszy na Euro, pierwszy na Stadionie Narodowym. Mam nadzieję, że moich bramek na wielkich turniejach będzie więcej. W czerwcu czegoś nam zabrakło.

Trenera, który umiałby wydobyć z drużyny więcej niż sto procent możliwości?

– Na pewno mamy lepszych zawodników niż wyniki, które osiągnęliśmy. Stać nas także na lepszą grę. Nie jesteśmy gorsi od Czechów. Trener miał dużo czasu, by nas przygotować do najważniejszej imprezy życia. Nie zrobił tego. Gryzie mnie to strasznie. Bo była szansa na coś więcej niż tylko sukces sportowy. Nigdy w życiu nie spotkałem się z taką życzliwością takiej rzeszy kibiców. Chcieliśmy im sprawić radość. Euforia wokół nas była gigantyczna. Mówi się, że Polacy tylko narzekają, że jeden drugiemu wilkiem, a podczas Euro doświadczyłem ogromnego wsparcia. Wszyscy byli do nas pozytywnie nastawieni. Ale na końcu trzeba było wyjść na boisko i wygrać. Do meczu z Czechami dostarczyliśmy im sporo radości, później był już tylko żal i smutek.

Rozmawialiście z trenerem o obciążeniach podczas obozu w Austrii?

– Na początku w ogóle nie było tematu obciążeń. Nikt nas o nic nie spytał. Po paru dniach daliśmy sygnały, że śruba została przykręcona za mocno. Zbyt dużo było statycznych ćwiczeń na siłowni, za mało zajęć z piłkami. To my wyszliśmy z inicjatywą rozmowy. Nie chcieliśmy przesadzać, bo jesteśmy od grania. Interweniowaliśmy dopiero, kiedy granica była przekraczana. Ale i tak tych rozmów było sporo.

Z Grecją do przerwy było 1:0, rywale w osłabieniu. A w szatni cisza. Powiedziałem, że musimy strzelić drugiego gola, by być pewnym wygranej. Trener tonował bojowe nastroje. Mówił, żeby grać spokojnie i czekać. W drugiej połowie nie dokonywał zmian, choć brakowało sił i zmiennicy by się przydali. Trener bał się chyba zaufać rezerwowym. A oni byli później przygaszeni, bali się ryzykować. Dziwię się, że pozwoliliśmy Grekom atakować. Powinniśmy ich dobić zaraz po przerwie. No i rozumiem, że z ofensywnie nastawioną Rosją zagraliśmy ostrożniej, z trzema defensywnymi pomocnikami, ale czemu wyszliśmy na Czechów w ustawieniu 4-3-2-1? Przecież musieliśmy wygrać. Zagraliśmy słabo, nie stwarzaliśmy sobie sytuacji do strzelenia gola. Wróciliśmy do stylu sprzed dwóch lat i porażki 0:3 z Kamerunem. O wszystkim decydował trener. My robiliśmy to, co mówił. Zostawiliśmy na boisku mnóstwo zdrowia, ale to było za mało.

Po remisie z Rosją nie zapanowała zbyt wielka euforia? Jakbyście dokonali czegoś wyjątkowego. A mecz o wszystko był cztery dni później

– Dziwiłem się euforii, bo remis z Rosją nic nie dał. Wiedzieliśmy, że z Czechami gramy o wszystko. Ale to oni byli lepsi. Gdy do awansu wystarczał im remis, dobrze się bronili i łatwo nas ograniczali. Kiedy okazało się, że jednak muszą wygrać, ruszyli do przodu i strzelili gola. My byliśmy bezradni. Liczę, że nowy selekcjoner poradzi sobie. Po siatkarzach widać, że trener potrafi zrobić różnicę.

O wszystko graliście z rywalem w zasięgu, pozbawionym najlepszego zawodnika – Tomasza Rosickiego.

– A my wyszliśmy na nich „choinką”. Z trenerem nie rozmawialiśmy o taktyce, jesteśmy od grania. Dziwnie się czułem, grając czasem nawet przeciwko czterem obrońcom. Mijałem jednego, zjawiał się drugi, a ja nie miałem do kogo podać. Zabrakło nam ludzi z przodu, żałuję, że graliśmy tak defensywnie. Czesi byli do pokonania, nie bronili rewelacyjnie, ale my nie daliśmy im szansy na błąd. Trener chyba nie wierzył w rezerwowych, bo po meczu z Czechami powiedział dziennikarzom: „Chcieliście Grosickiego, to widzieliście, jak zagrał”.

 

Czytaj dalej

Wartość reprezentantów Polski po Euro 2012 poszła w górę. Zdaniem redaktorów niemieckiej witryny internetowej transfermart.de najdroższym reprezentantem Polski wciąż jest Robert Lewandowski, obecnie wyceniany na 20 milionów euro.

Wartość napastnika BVB przed mistrzostwami Europy wynosiła 15 milionów euro. Po turnieju, choć polski napastnik furory nie zrobił, wzrosła o pięć milionów. Polski napastnik jeszcze nigdy nie był przez transfermarkt.de wyceniany tak wysoko. Rekordowe wartości rynkowe osiągnęli także czterej kolejni reprezentanci naszego kraju.

Drugi na liście najdroższych polskich zawodników jest Wojciech Szczęsny, wart obecnie 14 milionów euro (wcześniej 12). Kolejne miejsca przypadają Łukaszowi Piszczkowi (11 milionów, wzrost o 2) i Jakubowi Błaszczykowskiemu (10, poprzednio 7,5).

Pozostali reprezentanci Polski są już wyceniani na znacznie niższe kwoty, choć całkiem wysoką kwotę zdaniem Niemców trzeba zapłacić za piątego wśród biało-czerwonych Kamila Grosickiego, wycenionego na 4,5 miliona euro. Podobnie jak w przypadku Lewandowskiego, Szczęsnego, Błaszczykowskiego i Piszczka to rekordowa wartość „Grosika”.

 

Czytaj dalej