Remis w Szczecinie, Bartosz Śpiączka MVP

W spotkaniu 10. kolejki Ekstraklasy Pogoń Szczecin zremisował na stadionie im. Floriana Krygiera z Górnikiem Łęczna 1:1. Wynik spotkania otworzył Bartosz Śpiączka, po zmianie stron do wyrównania doprowadził Rafał Murawski.

Aktywny Bartosz Śpiączka, Górnik na prowadzeniu

Mecz w Szczecinie rozpoczął się od nieśmiałych ataków gości, a okazję do zdobycia bramki miał Grzegorz Piesio, z którego uderzeniem poradził sobie Adrian Henger. W odpowiedzi po dośrodkowaniu ze stałego fragmentu gry głową uderzał Jarosław Fojut, a futbolówka po rykoszecie trafiła w słupek bramki gości. W odpowiedzi indywidualnych akcji próbował Grzegorz Bonin, jednak szybko okazało się, że popołudnie w Szczecinie nie będzie należało do pomocnika Górnika, głównie dlatego, że zdecydowanie lepiej prezentował się jego kolega Bartosz Śpiączka. To właśnie Śpiączka w końcówce pierwszej odsłony spotkania dał gościom prowadzenie.

Nieskuteczny Adam Gyurcso, remis w Szczecinie

Po zmianie stron Pogoń szybko doprowadziła do wyrównania, a na listę strzelców wpisał się doświadczony Rafał Murawski. W 62. minucie Górnik mógł ponownie wyjść na prowadzenie. Po przechwycie w środku pola prostopadłą piłkę na wolne pole zagrał Piesio, do futbolówki dopadł Śpiączka, jednak po minięciu bramkarza Pogoni nie zdołał uderzyć w światło bramki. Chwilę później z rzutu wolnego groźnie uderzył Leandro, a piłka po jego strzale przeszła minimalnie nad poprzeczką. Kilka minut później groźnym atakiem odpowiedziała Pogoń. Piłkę w środku stracił Bonin, w doskonałej okazję znalazł się Adam Gyurcso, ale lepszy od niego w pojedynku sam na sam okazał się Sergiusz Prusak, który dzielnie bronił bramki przyjezdnych z Łęcznej. Kilka minut później węgierski skrzydłowy stanął przed drugą okazją na zdobycie gola, jednak i tym razem nie znalazł drogi do bramki. Ostatecznie mecz dwóch drużyn z dolnej części tabeli zakończył się wynikiem 1:1.

Pogoń Szczecin – Górnik Łęczna 1:1 (0:1)

Rafał Murawski 50 – Bartosz Śpiączka 45

Grzegorz Bonin show, Górnik rozbił Koronę

W dziewiątej serii spotkań drugi w obecnym sezonie komplet punktów wywalczyli piłkarze Górnika Łęczna, którzy pokonali na Arenie Lublin drużynę Korony Kielce 4:0. Bohaterem spotkania został Grzegorz Bonin, który najpierw zdobył dwie piękne bramki, a następnie zaliczył asystę przy czwartym trafieniu Górnika.

Rywalizacja w Lublinie rozpoczęła się na dobre dopiero po upływie 20 minut. Wcześniej obie drużyny wyczekiwały na ruch przeciwnika i nikt nie kwapił się do zdecydowanych ataków. Jako pierwszy sygnał do ataku do Grzegorz Bonin, którego strzał lewą nogą o centymetry minął bramkę gości. Kilka chwil później w bardzo podobnej sytuacji Bonin zdecydował się na zagranie piłki prawą nogą, a jego dośrodkowanie zaskoczyło Macieja Gostomskiego i wpadło do siatki. W odpowiedzi dwie dobre okazję do zdobycia gola wypracowała sobie Korona, jednak to Górnik mógł się cieszyć ze zdobycia drugiej bramki. W 34. minucie futbolówkę dość przypadkowo przejął Bonin, który mocnym strzałem z ostrego kąta podwyższył wynik spotkania. Oszołomieni takim przebiegiem wydarzeń na boisku goście starali się jeszcze odpowiedzieć, a swoich szans szukali Sergei Pylypchuk i Łukasz Sekulski, jednak do przerwy wynik nie uległ już zmianie.

W drugiej połowie spotkania mający za sobą trzy zwycięstwa z rzędu goście mieli ruszyć do odrabiania stron, jednak zamiast tego bardzo szybko stracili trzeciego gola. W 55. minucie Szymon Drewniak posłał piłkę za linię obrony dopadł do niej Bartosz Śpiączka, który z dużym spokojem ponad interweniującym Gostomski wpakował piłkę do siatki. Rozochoceni takim obrotem spraw gospodarze ruszyli do kolejnych ataków, a swoje okazję mieli Śpiączka i Bonin. W 77. minucie drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę za faul na Leandro zobaczył Nabil Aankour i goście musieli kończyć mecz w dziesiątkę. Na domiar złego kilka chwil później przytomnie w polu karnym zachował się Bonin, który spokojnie zagrał ją na jedenasty metr, a nabiegający z głębi pola Slaven Jurisa, płaskim strzałem zdobył swoją pierwszą bramkę w Ekstraklasie i ustalił wynik spotkania na 4:0.

Górnik Łęczna – Korona Kielce 4:0 (2:0)

Grzegorz Bonin 28, 34, Bartosz Śpiączka 55, Slaven Jurisa 82

Rzut karny z kapelusza, Termalica pokonała Górnika

W spotkaniu 4. kolejki Lotto Ekstraklasy Bruk-Bet Termalica Nieciecza pokonała przed własną publicznością drużynę Górnika Łęczna 2:1. Gospodarze wyszli na prowadzenie po kontrowersyjnym rzucie karnym, którego w 36. minucie odgwizdał sędzia Sebastian Krasny.

Rzut karny z kapelusza, Termalica na prowadzeniu

Rywalizacja w Niecieczy rozpoczęła się od szybkiej akcji Górnika. Futbolówkę w środku pola odzyskał Przemysław Pitry z szybkim kontratakiem ruszył Krzysztof Danielewicz, a z jego strzałem na raty poradził sobie Krzysztof Pilarz. W kolejnych minutach wydarzenia na boisku zdominowała Termalica, a dobre okazję mieli Mateusz Kupczak i Patrik Misak. W 20. minucie groźnym atakiem odpowiedzieli goście z Łęcznej. Ustawiony na lewej stronie Piotr Grzelczak dośrodkował piłkę w pole karne, a niepilnowany Danielewicz w doskonałej okazji trafił w słupek. Kilka minut późnej kolejną okazję miał Górnik. Po dośrodkowaniu z rzutu wolnego swoją szansę po uderzeniu głową miał Radosław Pruchnik, jednak nieznacznie się pomylił. W odpowiedzi groźnie zaatakowali gospodarze, a swoją okazję miał Samuel Stefanik. W 36. minucie dośrodkowanie z lewej strony boiska przyblokował Grzelczak, a ustawiony bardzo blisko Sebastian Krasny odgwizdał rzut karny. Na nic zdały się protesty piłkarzy Górnika, piłkę na wapnie ustawił sobie Vlastimir Jovanović. Podrażnieni goście z Łęcznej starali się szybko odpowiedzieć. Ekwilibrystyczne z powietrza uderzał Grzelak, jednak futbolówkę pewnie wyłapał Pilarz.

Termalica z kolejnym kompletem punktów

Po zmianie stron odważniej do ataku ruszyli goście, a swoje okazję mieli wprowadzony w przerwie Grzegorz Piesio i Danielewicz, jednak w decydujących momentach zabrakło im trochę precyzji lub uderzali nieczysto. To co nie udało się gościom, zrobili gospodarze, którzy w 51. minucie wykorzystali szybki kontratak i mogli się cieszyć z dwubramkowego prowadzenia. W kolejnych minutach oglądaliśmy sporo niedokładności i strat z obu stron. Ciśnienie kibiców w chłodnej dzisiejszego dnia Niecieczy podskoczyło jeszcze raz dopiero w samej końcówce spotkania, kiedy to po dośrodkowaniu Piesio do siatki trafił Maciej Szmatiuk. Ostatecznie Termalica dowiozła korzystny wynik do końca spotkania, a Górnik po raz trzeci w tym sezonie przegrał w stosunku 1:2.

Bruk-Bet Termalica Nieciecza – Górnik Łęczna 2:1 (1:0)

Vlastimir Jovanović 37(k), Martin Juhar 51 – Maciej Szmatiuk 90

Legia Warszawa – Mistrz Polski 2016

Legia Warszawa zrealizowała plan na 100-lecie klubu. Po triumfie w Pucharze Polski „Wojskowi” w ostatniej kolejce pewnie pokonali Pogoń Szczecin 3:0 i przypieczętowali zdobycie mistrzostwa Polski w sezonie 2015/2016!

Rywalizacji na stadionie przy ulicy Łazienkowskiej rozpoczęła się od dobrej gry przyjezdnych, którzy bardzo szybko pokazali gospodarzom, że chcą zakończyć sezon 2015/2016 w dobrym stylu. Z dobrej strony w ofensywie pokazali się Rafał Murawski i ex Legionista Władimer Dwaliszwili, jednak to Legia Warszawa wyszła na prowadzenie. Piłkę przed polem karnym „Portowców” zgarnął Tomasz Jodłowiec, który zdecydował się na uderzenie, tor lotu piłki przeciął Jakub Czerwiński i zaskoczony bramkarz gości musiał wyciągać piłkę z siatki. W kolejnych minutach oglądaliśmy sporo walki w strefie środkowej boiska i na kolejną okazję do zdobycia bramki musieliśmy czekać aż do 27. minuty. Wtedy to na uderzenie zza pola karnego zdecydował się Guilherme, który nieznacznie się pomylił. W odpowiedzi ustawiony na lewej stronie Mateusz Lewandowski dośrodkował futbolówkę w pole karne, głową skontrował ją Dwaliszwili, a całą sytuację dla gospodarzy uratował świetnie interweniujący Arkadiusz Malarz. W końcówce pierwszej odsłony spotkania okazję do zdobycia gola miał również Nemanja Nikolić, ale jego strzał spokojnie wyłapał Jakub Słowik.

Po zmianie stron spokojne tempo z pierwszej połowy wyraźnie siadło. Wprawdzie Pogoń próbowała doprowadzić do wyrównania, a dobre okazję mieli Murawski i wprowadzony w drugiej połowie Łukasz Zwoliński, jednak bogowie futbolu byli dziś wyraźnie po stronie Legii. W 82. minucie drugą okazję w tym spotkaniu miał Nikolić i tym razem udało mu się już trafić do siatki. Udział przy bramce reprezentanta Węgier miał… Czerwiński, który i tym razem w niekontrolowany sposób odbił piłkę i zmylił własnego bramkarza. Chwilę później Legia dobiła rywala, a na listę strzelców wpisał się Kasper Hamalainen, którego strzał niefortunnie odbił Ricardo Nunes. Kilkanaście minut później sędzia Daniel Stefański zakończył rywalizację na Ł3 i Legia Warszawa mogła rozpocząć świętowanie wywalczonego na 100-lecie klubu Mistrzostwa Polski.

Legia Warszawa – Pogoń Szczecin 3:0 (1:0)

Jakub Czerwiński 14(s), Nemanja Nikolić 82, Kasper Hamalainen 85

Legia Warszawa rozbiła „Pasy”

W spotkaniu 33. kolejki Ekstraklasy prowadząca w ligowej tabeli Legia Warszawa rozbiła drużynę Cracovii 4:0. Bramki dla wicemistrza Polski zdobyli Aleksandar Prijović, Michał Kucharczyk, Nemanja Nikolić i Kasper Hamalainen, dla którego było to pierwsze trafienie w barwach Legii. 

Legia wyprowadziła trzy mocne ciosy

Od początku rywalizacji na Łazienkowskiej do zdecydowanych ataków ruszyli gospodarze i już po chwili mogli się cieszyć ze zdobycia gola. Dobrą pozycję w polu karnym wywalczył sobie Aleksandar Prijović, który mocnym strzałem w długi róg trafił do siatki. W 11. minucie świetną kontrę wyprowadziła Cracovia. Lewą stroną boiska ruszył Mateusz Wdowiak, który idealnie dośrodkował w pole karne, a bliski szczęścia był Mateusz Cetnarski, jednak z jego próbą spokojnie poradził sobie Arkadiusz Malarz.

W kolejnych minutach wydarzenia na boisku kompletnie zdominowali gospodarze. Najpierw na uderzenie z dystansu zdecydował się Michał Kucharczyk piłka odbiła się od Miroslava Covilo i wpadła do siatki ponad interweniującym Grzegorzem Sandomierskim. Kilka chwil później kibice oglądający rywalizację na Łazienkowskiej mogli się cieszyć ze zdobycia kolejne bramki, a tym razem na listę strzelców wpisał się Nemanja Nikolić, który wykorzystał świetnie dośrodkowanie z rzutu rożnego i strzałem głową wpakował piłkę do siatki.

Legia dobiła przeciwnika, kolejny krok w kierunku mistrzostwa

Po zmianie stron cały czas stroną przeważającą pozostawali gospodarze i już kilka chwil po zmianie stron mogli zdobyć kolejnego gola. Najpierw dobrze z rzutu wolnego uderzył Guilherme, dobijać próbował jeszcze Adam Hlousek, jednak w obu tych sytuacjach świetnie interweniował Sandomierski. W 66. minucie po raz drugi na listę strzelców powinien się wpisać Nikolić, jednak strzał reprezentanta Węgier w ostatniej chwili zablokował jeden z obrońców Cracovii.

Legia dopięła swego w 77. minucie gry. Piłkę bez przyjęcia rozegrała dwójka Kasper Hamalainen Prijović i po chwili Fin cieszył się z pierwszej bramki zdobytej w lidze w barwach stołecznej drużyny. Ostatecznie wynik spotkania nie uległ już zmianie, Legia zainkasowała komplet punktów i pewnie rozsiadła się na fotelu lidera.

Legia Warszawa – KS Cracovia 4:0 (3:0)

Aleksandar Prijović 6, Michał Kucharczyk 26, Nemanja Nikolić 33, Kasper Hamalainen 77