[ad] Empty ad slot (#1)!

Strona stadiony świata, to portal poświęcony piłce nożnej

FC Barcelona awansowała do finału Copa del Rey. W rewanżowym półfinale „Duma Katalonii” zremisowała w San Sebastian z tamtejszym Realem 1:1 i dzięki zaliczce z pierwszego meczu awansowała do finału krajowego pucharu.

Argentyński piłkarz Lionel Messi

Lionel Messi fot. Getty Images

Od początku spotkania tradycyjnie dłużej przy piłce utrzymywała się Barcelona. Mistrzowie Hiszpanii długo wymieniali kolejne podania, jednak nie mogli się przedrzeć przez dobrze zorganizowaną obronę „Basków”. Kibice śledzący rywalizację na Estadio Anoeta na pierwszą groźną okazję pod bramkową musieli czekać do 21. minuty. Wtedy to na uderzenie zza pola karnego zdecydował się Dani Alves, a futbolówkę po mocnym strzale Brazylijczyka odbił Enaut Zubikarai.

Kilka chwil później goście wyszli na prowadzenie. Piłkę na środku boiska przejął Lionel Messi, który natychmiast ruszył do przodu i mimo asysty aż czterech obrońców indywidualną akcję zakończył zdobyciem gola. W 34. minucie Barcelona powinna prowadzić różnicą dwóch bramek. Prostopadłą piłkę nad linią defensywną gospodarzy posłał Cesc Fabregas, a bliski szczęścia był Pedro Rodriguez, jednak z jego strzałem poradził sobie Zubikarai.

W odpowiedzi blisko zdobycia wyrównującej bramki byli gospodarze. Ustawiony na lewej stronie Joseba Zaldua mocno dośrodkował w pole karne, błąd popełnił Alves, a swoją okazję miał Carlos Vela, jednak reprezentant Meksyku popełnił błąd przy przyjmowaniu piłki i całą akcję wyjaśnił Jose Manuel Pinto. W końcówce pierwszej części spotkania Barcelona cały czas kontrolowała przebieg wydarzeń na boisku i dowiozła jedno bramkowe prowadzenie do przerwy.

Czytaj dalej

W szlagierowym spotkaniu 26. kolejki Premier League Arsenal Londyn zremisował przed własną publicznością z aktualnym mistrzem Anglii Manchesterem United 0:0. Po raz kolejny, w tym sezonie czyste konto zachował strzegący bramki „Kanonierów” Wojciech Szczęsny.

Golkiper Arsenalu Wojciech Szczęsny

Wojciech Szczęsny fot. Getty Images

Już na początku rywalizacji na Emirates Stadium bliski zdobycia gola był były bohater tamtejszych kibiców Robin van Persie. Fatalny błąd przed własnym polem karnym popełnił Mikel Arteta, a Holender nieznacznie się pomylił. W odpowiedzi groźnie zaatakowali „Kanonierzy”. Na indywidualną akcję zdecydował się Jack Wilshere, który po wymanewrowaniu obrońcy mistrza Anglii znalazł się w świetnej sytuacji, jednak z jego strzałem poradził sobie David De Gea. Chwilę później kolejną okazję mieli gospodarze, po dośrodkowaniu z rzutu rożnego bliski szczęścia był Olivier Giroud, jednak piłka po strzale Francuza, nieznacznie minęła bramkę gości.

W kolejnych minutach oglądaliśmy sporo walki i jeszcze więcej nie dokładności, a na kolejne ciekawe akcje fani musieli czekać, aż do 30. minucie spotkania, kiedy to najpierw kolejną okazję miał Giroud, a chwilę później swoją szansę miał Kieran Gibbs, jednak z jego strzałem poradził sobie De Gea.

Czytaj dalej

Real Madryt przypieczętował awans do finału Pucharu Króla. W rewanżowym spotkaniu półfinałowym „Królewscy” pokonali na Vicente Calderon osłabione licznymi kontuzjami Atletico 2:0, po dwóch rzutach karnych wykorzystanych przez Cristiano Ronaldo.

Napastnik Realu Madryt Cristiano Ronaldo

Cristiano Ronaldo fot.Getty Images

Od początku spotkania stroną przeważającą był Real. Już w 6. minucie spotkania w polu karnym padł faulowany Cristiano Ronaldo, a prowadzący derbową rywalizację Alberto Undiano Mallenco wskazał na jedenasty metr, a rzut karny na bramkę zamienił sam poszkodowany. W odpowiedzi groźnie z linii pola karnego uderzył Raul Garcia, a futbolówka po strzale Hiszpana trafiła w słupek bramki gości. Kilka chwil później kolejną szybką akcję przeprowadzili goście. W pole karne wbiegł Gareth Bale, a wracający za nim Emiliano Insua podciął Walijczyka i sędzia po raz drugi w tym spotkaniu wskazał na „wapno”. Jedenastkę po raz drugi w tym spotkaniu na bramkę zamienił Ronaldo.

W kolejnych minutach zdecydowanie dłużej przy piłce utrzymywali się „Królewscy”, a załamane Atletico nie potrafiło nic zmienić. W 28. minucie swojej szansy w strzale z dystansu szukał Koke, jednak jego próba przeszła nad poprzeczką bramki strzeżonej przez Ikera Casillasa. Niespełna dziesięć minut później odważnie w pole karne wbiegł Cristian Rodriguez, jednak zamiast zagrywać piłkę do lepiej ustawionego kolegi zdecydował się na niespodziewane uderzenie, które poleciało w trybuny. W końcówce pierwszej części spotkania oglądaliśmy sporo nieczystych zagrań, które przełożyły się na żółte kartki.

Czytaj dalej

W spotkaniu 23. kolejki La Liga FC Barcelona pokonała w wyjazdowym starciu drużynę Sevilli 4:1 i dzięki temu zwycięstwu wróciła na fotel lidera w tabeli Primera Division. Świetny mecz na Ramon Sanchez Pizjuan rozegrał Lionel Messi, który zdobył dwie bramki i zaliczył asystę.

Argentyński piłkarz Lionel Messi

Lionel Messi fot. Getty Images

W pierwszych minutach spotkania oglądaliśmy dużo walki w środkowej strefie boiska i sporo nieporadności w szeregach mistrza Hiszpanii, co po kwadransie gry wykorzystała Sevilla. Ustawiony na prawym skrzydle Ivan Rakitić zbiegł z piłką w pole karne i po szybkiej wymianie na jeden kontrakt przed szansą stanął Alberto Moreno, po którego strzale piłka odbiła się od jednego z defensorów gości i wpadła do siatki.

Kilka chwil później gospodarze mogli prowadzić różnicą dwóch bramek. Futbolówkę z rzutu wolnego dośrodkował Rakitić, a bliski szczęścia był Carlos Bacca, po którego strzale piłka trafiła w słupek. W 28. minucie podający dotychczas kolegom reprezentant Chorwacji sam znalazł się w świetnej okazji na zdobycie gola, jednak jego strzał minął bramkę gości.

W 34. minucie do wyrównania doprowadzili goście. Futbolówkę z rzutu wolnego dośrodkował Lionel Messi, a celnym strzałem głową popisał się Alexis Sanchez, reprezentant Chile był w tej sytuacji na pozycji spalonej, a mimo to prowadzący to spotkanie Jose Antonio Teixeira Vitienes gola uznał. Mimo trudnych warunków atmosferycznych Barcelona jeszcze w pierwszej połowie spotkania wyszła na prowadzenie. Niezłą akcję przeprowadzili Messi i Pedro Rodriguez i Argentyńczyk mocnym strzałem z 16. metrów umieścił piłkę w siatce.

Czytaj dalej

W meczu 20. kolejki Bundesligi Borussia Dortmund rozbiła na wyjeździe Werder 5:1. Swój debiut w barwach klubu z Bremy zaliczył Ludovic Obraniak, a w drugiej części sobotniej rywalizacji na boisku pojawił się młodzieżowy reprezentant Polski Martin Kobylański. W drużynie gości od pierwszej minuty wystąpili Łukasz Piszczek i zdobywca dwóch bramek Robert Lewandowski.

Napastnik reprezentacji Polski Robert Lewandowski

Robert Lewandowski fot. Getty Images

Od początku spotkania stroną przeważającą była Borussia, a swoje szansę mieli m.in Marco Reus i Sven Bender. O ile gra w ofensywie wicemistrza Niemiec mogła się podobać, o tyle ustawieni na środku linii defensywnej Manuel Friedrich i Sokratis Papastathopoulos popełniali proste błędy, których jednak nie potrafili wykorzystać gospodarze.

W 21. minucie z dobrej strony pokazał się Marco Reus, który odważnie wbiegł w pole karne, a jego strzał w ostatniej chwili zablokował jeden z defensorów Werderu. Kilka chwil później goście wyszli na prowadzenie. Ustawiony na lewym skrzydle Marcel Schmelzer zagrał piłkę do Roberta Lewandowskiego, a napastnik reprezentacji Polski mierzonym strzałem w długi róg umieścił futbolówkę w siatce.

Kilka chwil później Lewandowski mógł zapisać na swoim koncie asystę, jednak do jego prostopadłego podania nie doszedł Reus. W 32. minucie gry blisko asysty w debiucie był Ludović Obraniak. Pomocnik sprowadzony z Bordeaux dośrodkował futbolówkę w pole karne, a bliski szczęścia był Franco Di Santo, z którego strzałem poradził sobie jednak Roman Weidenfeller. W końcówce pierwszej części spotkania wicemistrzowie Niemiec wyszli na dwubramkowe prowadzenie. Ustawiony przy linii bocznej Lewandowski posłał piłkę przed pole karne, a Henrich Mchitarjan po minięciu trzech obrońców wpakował piłkę do siatki.

Czytaj dalej

W szlagierowym spotkaniu 25. kolejki Premier League walczący o miejsce w czołówce tabeli Liverpool FC rozbił na Anfield Road prowadzący w tabeli Arsenal 5:1. „The Reds” cztery bramki zdobyli w ciągu pierwszych 20. minut spotkania.

Słowacki obrońca Martin Skrtel

Martin Skrtel fot.Getty Images

„The Reds” wyszli na prowadzenie już w pierwszej minucie spotkania. Steven Gerrard dośrodkował futbolówkę z rzutu wolnego, a w zamieszaniu pod bramką „Kanonierów” najlepiej zachował się Martin Skrtel, który z bliskiej odległości wbił piłkę do bramki gości. Niespełna dziewięć minut później reprezentant Słowacji po raz drugi wpisał się na listę strzelców, tym razem defensor gospodarzy wykorzystał dośrodkowanie z rzutu rożnego i głową posłał piłkę do siatki.

W kolejnych minutach cały czas stroną atakującą pozostawał Liverpool, a swoje okazję mieli Raheem Sterling i Luis Suarez, który trafił w słupek. Kilka chwil później Sterling znalazł się w kolejnej dobrej okazji i tym razem trafił już do siatki. Ustawiony na prawej stronie Suarez wstrzelił piłkę przed bramkę, a młody reprezentant Anglii bez trudu skierował ją do siatki.

W 20. minucie Liverpool prowadził już 4:0. Futbolówkę na własnej połowie przejął Philippe Coutinho i natychmiast posłał ją w kierunku bramki „Kanonierów”, a Daniel Sturridge, który znalazł się w sytuacji sam na sam z bramkarzem na dużym spokoju skierował ją do siatki. W kolejnych minutach zadowoleni z wysokiego prowadzenie „The Reds” wyraźnie zwolnili tempo rozgrywania swoich akcji, a mimo to Arsenal nie potrafił zagrozić bramce gospodarzy.

Czytaj dalej

W drugim środowym półfinale Copa del Rey FC Barcelona pokonała na Camp Nou Real Sociedad 2:0. Grający przez całą drugą połowę w przewadze jednego zawodnika mistrzowie Hiszpanii nie zachwycili, a do tego kuriozalną bramkę samobójczą w 60. minucie gry wbili sobie gracze z San Sebastian.

Argentyński piłkarz Lionel Messi

Lionel Messi fot. Getty Images

Jako pierwsi groźną okazję wypracowali sobie nastawieni na kontrataki goście. Odważnie do przodu ruszył Carlos Vela, który odegrał piłkę do boku, a zza pola karnego uderzył Antoine Griezmann, jednak dobrze ustawiony Jose Manuel Pinto sparował piłkę do boku. W odpowiedzi na uderzenie z dystansu zdecydował się Pedro Rodriguez, a futbolówka po strzale reprezentanta Hiszpanii przeszła nad spojeniem bramki gości.

W 12. minucie meczu ustawiony na prawej stronie Dani Alves mocno wstrzelił piłkę w pole karne, a bliski zdobycia gola był Cesc Fabregas, którego strzał szczęśliwie na rzut rożny odbił Enaut Zubikarai. Chwilę później były gracz Arsenalu zdecydował się na uderzenie zza pola karnego, futbolówkę odbił golkiper gości, a w doskonałej sytuacji znalazł się Alexis Sanchez, jednak fatalnie przestrzelił. W 20. minucie przed kolejną szansą stanął Fabregas. Futbolówkę z rzutu rożnego dośrodkował Xavi Hernandez, a pomocnik „Dumy Katalonii” strzałem głową przeniósł piłkę nad poprzeczką. Kilka minut później dwie świetna okazję miał Lionel Messi, jednak i tym razem lepszy okazał się Zubikarai.

W 39. minucie Argentyńczyk był jeszcze bliżej zdobycia gola. Messi technicznie uderzył z rzutu wolnego, a futbolówka po jego strzale trafiła w poprzeczkę. W odpowiedzi z groźnym kontratakiem ruszyli goście. Na czystej pozycji znalazł się Vela, a jego uderzenie nogami obronił Pinto. W samej końcówce pierwszej części spotkania na prowadzenie wyszła Barcelona. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego futbolówkę przypadkowo przejął Sergio Busquets i strzałem z bliskiej odległości umieścił ją w siatce. Na domiar złego drużyna z San Sebastian straciła jednego z obrońców, a boisko z czerwoną kartką na koncie opuścił Inigo Martinez.

Czytaj dalej

W pierwszym spotkaniu półfinałowym Copa del Rey Real Madryt pokonał w derbowej rywalizacji Atletico 3:0. Świetny mecz na Estadio Santiago Bernabeu rozegrał Angel Di Maria, który zdobył jedną z bramek i zaliczył dwie asysty.

Wicemistrz Hiszpanii Real Madryt

Real Madryt fot.PAP/EPA

Od początku derbowej rywalizacji na Estadio Santiago Bernabeu oglądaliśmy sporo ostrych zagrań i spięć pomiędzy zawodnikami obu drużyn, a przewagę na boisku wypracowali sobie gości, swoje szansę mieli Arda Turan i Juanfran.

W 17. minucie meczu z dobrej strony pokazał się Angel Di Maria, który zagrał futbolówkę do Pepe, a uderzenie reprezentanta Portugalii odbiło się jeszcze od jednego z obrońców gości i wpadło do siatki. W odpowiedzi po dośrodkowaniu z rzutu wolnego okazję na zdobycie wyrównującej bramki miał Joao Miranda, jednak jego uderzenie minęło bramkę gospodarzy.

W 31. minucie swój kunszt bramkarski zaprezentował Thibaut Courtois. Najpierw na bramkę Atletico uderzał Jese Rodriguez, a chwilę później Luka Modrić, jednak golkiper reprezentacji Belgii nie dał się zaskoczyć. W końcówce pierwszej części spotkania dwie okazję miał jeszcze Cristiano Ronaldo, jednak najlepszemu piłkarzowi świata wyraźnie brakowało dziś dokładności.

Czytaj dalej

JW Promotion Agencja marketingu sportowego zajmuje się organizacją eventów związanych z branżą sportową.