[ad] Empty ad slot (#1)!

Strona stadiony świata, to portal poświęcony piłce nożnej

W spotkaniu 23. kolejki Premier League Manchester City pokonał na White Hart Lane Tottenham Hotspur 5:1 i dzięki temu zwycięstwu awansował na fotel lidera w ligowej tabeli.

Piłkarze wicemistrza Anglii Manchesteru City

Manchester City fot. Getty Images

Od początku dzisiejszej rywalizacji na White Hart Lane zdecydowaną przewagę na boisku wypracował sobie Manchester City, który już w 5. minucie mógł wyjść na prowadzenie. Na indywidualną akcję zdecydował się Sergio Aguero, a futbolówka po strzale Argentyńczyka trafiła w spojenie słupka z poprzeczką. Kilka chwil później przed szansą stanął Edin Dżeko, jednak jego strzał minął bramkę „Kogutów”.

W 15. minucie meczu prostopadłą piłkę w pole karne gospodarzy posłał David Silva, do piłki dopadł Aguero i precyzyjnym strzałem w długi róg umieścił futbolówkę w siatce. Chwilę później okazję na zdobycie gola miał Dżeko, jednak i tym razem Bośniak nie trafił w bramkę.

W 21. minucie ustawiony na lewej stronie Gael Clichy zagrał do Aguero, a strzał walczącego o miejsce w reprezentacji napastnika kapitalnie obronił Hugo Lloris. Kilka minut później filigranowy napastnik mógł po raz drugi wpisać się na listę strzelców, jednak tym razem piłka po jego strzale minęła bramkę gospodarzy.

W końcówce pierwszej części spotkania wreszcie obudził się Tottenham. Najpierw futbolówkę dobrze dośrodkował Christian Eriksen, a do siatki gości trafił Michael Dawson, jednak w momencie podania był na spalonym i bramka nie została uznana. Kilka chwil później na uderzenie zza pola karnego zdecydował się Moussa Dembele, jednak jego strzał minął bramkę „The Citizens”.

Czytaj dalej

W pierwszym spotkaniu 19. kolejki Bundesligi kolejny komplet punktów szczęśliwie zgarnął Bayern Monachium. „Bawarczycy” pokonali na wyjeździe VfB Stuttgart 2:1, a bramkę na wagę zwycięstwa zdobył w doliczonym czasie Thiago Alcantara.

Mistrz Niemiec Bayern Monachium

Bayern Monachium fot. Stuart Franklin/Bongarts/Getty Images

W pierwszych minutach spotkania dłużej przy piłce utrzymywał się uchodzący za faworyta Bayern, jednak to gospodarze, jako pierwsi przeprowadzili groźny atak. W 9. minucie meczu futbolówkę odzyskał Vedad Ibisević, Bośniak zagrał ją do tytułu, a mający problemy z przyjęciem Mohammed Abdellaoue do Timo Wernera, który zdecydował się na strzał z ostrego kąta, ale znacznie przestrzelił. Chwilę później przed kolejną szansą stanął Wener. Wychowanek Stuttgartu zdecydował się na uderzenie głową, a piłka po jego strzale trafiła w rękę jednego z defensorów „Bawarczyków”, jednak sędzia gry nie przerwał.

W 29. minucie gospodarze wyszli na prowadzenie. Na uderzenie zza pola karnego zdecydował się Werner, piłkę po słabym strzale Niemca dość przypadkowo rozegrali Ibisević i Abdellaoue, a całą akcję celnym strzałem zakończył reprezentant Bośni i Hercegowiny. W kolejnych minutach zdecydowanie żwawiej po boisku zaczęli się poruszać podopieczni Josepa Guardioli, a swojej szansy w uderzeniach z dystansu szukali Toni Kroos i Thiago Alcantara.

Czytaj dalej

W rewanżowym spotkaniu 1/4 finału Copa del Rey Real Madryt pokonał na Estadio Santiago Bernabeu Espanyol 1:0. Bramkę na wagę zwycięstwa zdobył już na początku wtorkowej rywalizacji Jese Rodriguez. Tym samym „Królewscy” zostali pierwszym półfinalistą krajowego pucharu w sezonie 2013/2014.

Wicemistrz Hiszpanii Real Madryt

Real Madryt fot.PAP/EPA

Od początku spotkania stroną przeważającą był Real, który już w 7. minucie wyszedł na prowadzenie. Prostopadłą piłkę z własnej połowy posłał Xabi Alonso, dopadł do niej Jese Rodriguez i w sytuacji sam na sam z bramkarzem spokojnie skierował ją do siatki.

Chwilę później futbolówkę w pole karne dośrodkował Cristiano Ronaldo, a bliski szczęścia był Isco, jednak pomocnik „Królewskich” minął się z piłką i zaprzepaścił świetną okazję. W odpowiedzi z szybkim kontratakiem ruszył Espanyol, a przed szansą na zdobycia gola stanął Sergio Garcia, jednak strzał doświadczonego napastnika został zablokowany przez obrońców gospodarzy.

W 22. minucie prostopadłą piłkę posłał Fabio Coentrao, a w znakomitej sytuacji znalazł się Ronaldo, ale pojedynek jeden na jeden z Portugalczykiem wygrał Kiko Casilla. W kolejnych minutach swoje szansę mieli jeszcze Isco i Angel Di Maria, jednak ostateczne pierwsza połowa zakończyła się jednobramkowym prowadzeniem „Królewskich”.

Czytaj dalej

W 22. kolejce Premier League zmierzyli się dwaj bramkarze walczący o bluzę z numerem 1 w reprezentacji Polski – Artur Boruc i Wojciech Szczęsny. W meczu rozegranym na St. Mary’s Stadium Southampton FC zremisował z dotychczasowym liderem tabeli Arsenalem 2:2.

Golkiper Southampton FC Artur Boruc

Artur Boruc fot. Getty Images

Od początku spotkania stroną przeważającą byli „Święci”, którzy dłużej utrzymywali się przy piłce i raz po raz groźnie atakowali na bramkę prowadzącego w ligowej tabeli Arsenalu, a swoje szanse mieli m.in Sam Gallagher i Jay Rodriguez.

W 21. minucie Wojciech Szczęsny musiał po raz pierwszy wyciągać piłkę z siatki. Po dośrodkowaniu z prawego skrzydła najlepiej w polu karnym zachował się zamykający akcję na długim słupku Jose Fonte, który strzałem głową zaskoczył golkipera „Kanonierów”. Mimo zdobytej bramki Southampton nie zamierzał na tym poprzestawać i kilka chwil później był bliski zdobycia drugiej. Uderzał Adam Lallana, a piłka po rykoszecie wyszła na rzut rożny.

W kolejnych minutach cały czas stroną przeważającą pozostawali gospodarze, a dwie wyborne okazję miał Gallagher. 18-letni napastnik najpierw w doskonałej okazji nie trafił w bramkę, a kilka minut później jego strzał w ostatniej chwili zablokował Laurent Koscielny.

Arsenal odpowiedział dopiero w samej końcówce pierwszej połowy. Mesut Ozil dośrodkował futbolówkę z rzutu rożnego, a bliski szczęścia był Koscielny, jednak uderzenie reprezentanta Francji fantastycznie odbił Artur Boruc.

Czytaj dalej

W spotkaniu 21. kolejki Primera Division FC Barcelona pokonała na Camp Nou przeżywającą ciężkie chwile Malagę 3:0. Bramki dla mistrza Hiszpanii zdobyli Gerard Pique, Pedro Rodriguez i Alexis Sanchez. Jeszcze w pierwszej części spotkania na boisku pojawił się Bartłomiej Pawłowski, który kilkakrotnie postraszył defensywę mistrza Hiszpanii. 

Chilijski skrzydłowy Alexis Sanchez

Alexis Sanchez fot.Getty Images

Już na samym początku dzisiejszej rywalizacji w świetnej sytuacji na zdobycie gola znalazł się Alexis Sanchez, a futbolówka po technicznym strzale Chilijczyka trafiła w słupek bramki gości. Kilkadziesiąt sekund później swoją szansę miał Xavi Hernandez, a czujny Wilfredo Caballero nie dał się zaskoczyć. W odpowiedzi bardzo groźnie z rzutu wolnego uderzył Duda, a dobrze interweniujący Victor Valdes odbił piłkę na rzut rożny.

Dziesięć minut później swoją szansę miał Lionel Messi. Argentyńczyk technicznym strzałem chciał zaskoczyć golkipera przyjezdnych, jednak piłka po jego strzale przeszła nad poprzeczką. W 26. minucie boisko opuścił kontuzjowany Roque Santa Cruz, a jego miejsce zajął młodzieżowy reprezentant Polski Bartłomiej Pawłowski. Kilka chwil później Barcelona powinna wyjść na prowadzenie. Ustawiony na prawej stronie Cesc Fabregas zdecydował się na indywidualną akcję, były gracz Arsenalu zbiegł z piłkę do linii końcowej i zagrał ją na środek pola karnego, a składający się do strzału Pedro Rodriguez poślizgnął się i z całej akcji nic nie wyszło.

W odpowiedzi ponownie groźnie zaatakowała Malaga. Futbolówkę z rzutu wolnego dośrodkował Duda, a przed szansą na zdobycie gola stanął Marcos Angeleri, jednak strzał defensora gości nie sprawił problemów bramkarzowi mistrza Hiszpanii. W kolejnych minutach cały czas stroną przeważającą pozostawała Barcelona, a swoje szansę na zdobycie gola mieli Jordi Alba i Pedro. Na pięć minut przed zakończeniem regulaminowego czasu gry gospodarze wreszcie osiągnęli swój cel. Z rzutu rożnego dośrodkował Xavi, a futbolówkę do siatki posłał niepilnowany Gerard Pique.

Czytaj dalej

W meczu IV rundy FA Cup Chelsea Londyn pokonała na Stamford Bridge Stoke 1:0. Bramkę na wagę awansu do 1/8 finału Pucharu Anglii zdobył w 26. minucie gry Brazylijczyk Oscar.

Piłkarski klub Chelsea Londyn

Chelsea Londyn fot.Getty Images

Od początku spotkania wydarzenia na boisku zdominowała Chelsea i już pierwsza ofensywna akcja podopiecznych Jose Mourinho mogła przynieść bramkę. Samuel Eto otrzymał podanie od Edena Hazarda, a futbolówka po strzale Kameruńczyka w nieznacznej odległości minęła bramkę gości. W kolejnych minutach sporo zamieszania w linii defensywnej Stoke siała dwójka Hazard, Oscar, jednak młodym piłkarzom brakowało spokoju i dokładności.

W 17. minucie na uderzenie z dystansu zdecydował się Frank Lampard, jednak piłka po strzale doświadczonego Anglika w znacznej odległości minęła bramkę Stoke. Niespełna dziesięć minut później Asmir Begović musiał wyciągać futbolówkę z siatki, a na listę strzelców kapitalnym strzałem z rzutu wolnego wpisał się Oscar.

W odpowiedzi dyspozycję Marka Schwarzera uderzeniem z dystansu sprawdził Steven Nzonzi, jednak pełniący rolę pierwszego bramkarza Australijczyk nie dał się zaskoczyć. W 39. minucie na listę strzelców powinien wpisać się Lampard. Reprezentant Anglii znalazł się w świetnej sytuacji po akcji Hazarda, a mimo to nie potrafił skierować piłki do siatki. Chwilę później bliski szczęścia był Oscar, jednak tym razem piłka po uderzeniu Brazylijczyka trafiła w słupek.

Czytaj dalej

W spotkaniu 21. kolejki Serie A AS Roma pokonała na wyjeździe Hellas Verona 3:1, tym samym „Rzymianie” wykorzystali potknięcie Juventusu (remis z Lazio 1:1) i zmniejszyli dystans do aktualnego mistrza Włoch do 6 punktów.

Włoski klub piłkarski AS Roma

Lider Serie A AS Roma fot.Getty Images

Od początku niedzielnej rywalizacji stroną przeważającą byli goście z Rzymu, którzy dłużej utrzymywali się przy piłce i raz po raz przyśpieszali, jednak w ich akcjach wyraźnie brakowało dokładności, przez co ułatwione zadanie miała linia defensywna Hellas.

W 21. minucie gry bliski zdobycia bramki był Adem Ljajić. Reprezentant Serbii przejął wybitą przed pole karne piłkę, jednak jego strzał minął bramkę gospodarzy. Kilka minut później na indywidualną akcję zdecydował się Gervinho. Były napastnik Arsenalu wymanewrował dwóch defensorów Hellas, ale piłka po jego strzale została zablokowana i wyszła po za boisko.

Kiedy wydawało się, że pierwsza części spotkania zakończy się bezbramkowym remisem na prowadzenie wyszli goście. Piłkę przejął Gervinho i natychmiast popędził z nią w pole karne. Reprezentant Wybrzeża Kości Słoniowej odegrał futbolówkę do boku, a do siatki skierował ją nadbiegający Ljajić.

Czytaj dalej

Złe wspomnienia ze Stadio Olimpico będą mieli w mijającym tygodniu piłkarze Juventusu. We wtorek z Coppa Italia wyeliminowała ich AS Roma, a w sobotni wieczór serię 12 kolejnych zwycięstw z rzędu przerwali piłkarze Lazio Rzym, którzy zremisowali na własnym terenie z mistrzami Włoch 1:1. Od 24. minuty Juventus musiał grać w osłabieniu, po tym jak czerwoną kartką został ukarany Gianluigi Buffon.

Bramkarz Juventusu Gianluigi Buffon

Gianluigi Buffon fot. Getty Images

Od początku spotkania przewagę na boisku mieli mistrzowie Włoch, którzy zamykali Lazio na własnej połowie i próbowali strzałów z dystansu, jednak ani Claudio Marchisio, ani Arturo Vidal nie zagrozili bramce gospodarzy. W 14. minucie meczu piłkę z pozoru nie groźnej sytuacji dostał Gianluigi Buffon, golkiper „Juve” zbyt długo zwlekał z wybiciem futbolówki i bliski szczęścia był Miroslav Klose.

Dziesięć minut później prostopadłą piłkę w pole karne gości posłał Abdoulay Konko, do futbolówki dopadł Klose, którego na boisko powalił interweniujący Buffon. Prowadzący to spotkanie Davide Massa wskazał na jedenasty metr i ukarał kapitana Juventusu czerwoną kartką. Buffon i Kwadwo Asamoah opuścili boisko, a miejsce w bramce gości zajął Marco Storari. Futbolówkę na wapnie ustawił sobie Antonio Candreva i pewnym strzałem umieścił piłkę w siatce.

Zszokowany mistrz Włoch w kolejnych minutach starał się długo utrzymywać przy piłce, jednak tylko raz zagroził bramce „Rzymian”. W 36. minucie ustawiony na prawej stronie Carlos Tevez dośrodkował w pole karne, piłkę przejął Fernando Llorente i mimo asysty obrońcy uderzył na bramkę, jednak ostatecznie z jego strzałem poradził sobie Etrit Berisha.

Czytaj dalej

JW Promotion Agencja marketingu sportowego zajmuje się organizacją eventów związanych z branżą sportową.