[ad] Empty ad slot (#1)!

Strona stadiony świata, to portal poświęcony piłce nożnej

W meczu 7. kolejki Premier League świetnie radzący sobie w pierwszych tygodniach nowego sezonu Liverpool FC pokonał przed własną publicznością Crystal Palace 3:1. Dzięki temu zwycięstwu „The Reds” awansowali na pierwsze miejsce w tabeli Premier League i pozostaną na nim przynajmniej do jutra.

Piłkarz "The Reds" Daniel Sturridge

Daniel Sturridge fot. Getty Images

Od początku spotkania przewagę na boisku wypracował sobie Liverpool, jednak to beniaminek Premier League Crystal Palace mógł wyjść na prowadzenie. W 7. minucie goście wyszli z szybkim kontratakiem i bliski szczęścia był Cameron Jerome.

Cztery minuty później wynik meczu powinien otworzyć Victor Moses, reprezentant Nigerii nie spodziewał się, że piłka trafi pod jego nogi i z całej akcji nic nie wyszło. Kilka chwil później piłkarze Liverpoolu cieszyli się już z prowadzenia. Zbiegający do linii końcowej Jose Enrique zagrał piłkę na środek pola karnego, a Luis Suarez upadając skierował piłkę do siatki. Cztery minuty później gospodarze cieszyli się ze zdobycia drugiej bramki. Daniel Sturridge dostał długie podanie z własnej połowy boiska i odważnie popędził z piłką w kierunku bramki. Anglik wymanewrował dwóch obrońców Crystal Palace i mocnym strzałem z ostrego kąta wpakował futbolówkę do siatki.

Ambitnie grający gospodarze nie zamierzali poprzestawać na dwóch zdobytych bramkach. Siedem minut przed końcem pierwszej odsłony spotkania rzut karny na bramkę zamienił Steven Gerrard i „The Reds” prowadzili do przerwy 3:0.

 

Czytaj dalej

W spotkaniu 8. kolejki Bundesligi Borussia Dortmund doznała pierwszej ligowej porażki w sezonie. Wicemistrzowie Niemiec przegrali w Monchengladbach ze swoją imienniczką 0:2. Dramat BVB rozpoczął w 80. minucie meczu, kiedy to za faul we własnym polu karnym czerwoną kartkę zobaczył Mats Hummels.

Obrońca BVB Mats Hummels

Mats Hummels fot. Getty Images

Od początku spotkania przewagę w ofensywie wypracowali sobie goście, jednak ani Marco Reus, ani Nuri Sahin nie potrafili celnie uderzyć na bramkę gospodarzy. Po kwadransie gry po raz pierwszy poważnie zakotłowało się pod bramką „Źrebaków”. Z rzut rożnego dośrodkował Sahin, blisko oddania strzału był Robert Lewadowski, ostatecznie piłkę przejął Mats Hummels, a jego strzał kapitalnie obronił Marc-Andre Ter Stegen.

W kolejnych minutach kilkakrotnie z dobrej strony pokazała się dwójka: Pierre-Emerick Aubameyang – Reus, jednak w decydujących momentach piłkarzom BVB brakowało dokładności.

 

Czytaj dalej

W pierwszym spotkaniu 7. kolejki Premier League wicemistrz Anglii Manchester City pokonał przed własną publicznością Everton 3:1. Dwie bramki dla „The Citizens” zdobył Sergio Aguero.

Wicemistrz Anglii Manchester City

Manchester City fot. Getty Images

Od początku spotkania lepiej na boisku prezentowali się piłkarze Evertonu, jednak to Manchester jako pierwszy wypracował sobie dogodną okazję do zdobycia gola. W 7. minucie meczu rzut wolny wywalczył Sergio Aguero, piłkę ustawił sobie Aleksandar Kolarov, a futbolówka po jego strzale minimalnie minęła bramkę podopiecznych Roberto Martineza. Kilka chwil później z rzutu rożnego dośrodkował David Silva, a Serb po raz drugi próbował pokonać Tima Howarda, jednak i tym razem piłka po jego strzale przeszła obok bramki Evertonu.

W 16. minucie meczu po podaniu z głębi pola na czystej pozycji znalazł się Romelu Lukaku. Belgijski napastnik wymanewrował dwóch obrońców „The Citizens” i płaskim strzałem skierował piłkę do siatki. Minutę później odpowiedzieli gospodarze, piłkę do bramki skierował Alvaro Negredo, a asystę przy trafieniu Hiszpana zapisał na swoim koncie Yaya Toure.

Niespełna dziesięć minut później wicemistrzowie Anglii przeprowadzili kolejną świetną akcję, a szansę na zdobycie bramki miał Aguero, jednak strzał Argentyńczyka przeszedł obok bramki gości. Chwilę później głową uderzył Kevin Mirallas, jednak świetnie interweniujący Joe Hart uratował swój zespół przed utratą bramki.

W końcówce pierwszej połowy ponownie dał znać o sobie Aguero. Reprezentant Argentyny najpierw fatalnie zepsuł szansę na zdobycie gola po podaniu Negredo, a chwilę później wykorzystał podanie Silvy i wyprowadził Manchester City na prowadzenie.

 

Czytaj dalej

Mieli trenować z najlepszymi, ogrywać się na boiskach Serie A, aby w niedalekiej przyszłości zostać pierwszoplanowymi postaciami reprezentacji Polski. Niestety, Rafał Wolski, Bartosz Salamon, Paweł Wszołek i Piotr Zieliński rzadko podnoszą się z ławki rezerwowych, a jeśli nawet to robią tylko po to by się trochę porozciągać i ponownie na niej usiąść.

Rafał Wolski z kontuzją na podbój Serie A

W ciągu ostatniego roku cała trójka rzadziej lub częściej była… Czytaj dalej

Sensacja na Łazienkowskiej! W spotkaniu 2. kolejki fazy grupowej Europa League Legia Warszawa przegrała na własnym stadionie ze skazywanym na porażkę Apollonem Limassol 0:1. To druga porażka mistrza Polski w grupowych zmaganiach Ligi Europy.

Cypryjski klub piłkarski Apollon Limassol

Apollon Limassol fot.PAP/Bartłomiej Zborowski

Mistrzowie Polski od początku spotkania długo utrzymywali się przy piłce i raz po raz groźnie atakowali na bramkę drużyny przyjezdnych. W 7. minucie Henrik Ojamaa szczęśliwie opanował piłkę w polu karnym, a futbolówka po jego strzale trafiła w poprzeczkę.

Kilka chwil później reprezentant Estonii zdecydował się na uderzenie z dystansu, jednak z strzałem bez trudu poradził sobie Isli Hidi. W 22. minucie meczu goście kilkoma podaniami znaleźli się w polu karnym mistrza Polski, Wojciech Skaba wybiegł z bramki i zdaniem sędziego powalił szarżującego rywala – jak pokazały golkiper warszawskiej Legii nie dotknął napastnika Apollonu. Prowadzący to spotkanie Martin Atkinson wskazał na jedenasty metr, Gaston Sangoy ustawił piłkę na „wapnie”, jednak kropnął ponad bramką.

W odpowiedzi po raz kolejny groźnie szarpnął Ojamaa, jednak i tym razem nie udało mu się trafić do siatki. W kolejnych minutach cały czas w ataku była Legia, jednak piłkarzom mistrza Polski wyraźnie brakowało dokładności.

 

Czytaj dalej

W spotkaniu 2. kolejki fazy grupowej Champions League Real Madryt pokonał na Estadio San Bernabeu mistrza Danii Kopenhagę 4:0. Po dwie dla drużyny „Królewskich” zdobyli Cristiano Ronaldo i Angel Di Maria.

Portugalski piłkarz Cristiano Ronaldo

Cristiano Ronaldo fot. PAP/EPA

Kibice „Królewskich” liczyli na wielki pogrom, jednak na pierwszą bramkę musieli czekać do 21. minuty meczu. Piłkę w pole karne dośrodkował Marcelo, a do siatki trafił Cristiano Ronaldo. W kolejnych minutach Real cały czas atakował, jednak dobre okazję bramkowe zmarnowali Karim Benzema i Ronaldo.

W końcówce pierwszej części spotkania niewykorzystane sytuacje mogły się zemścić na drużynie gości, przed szansą stanął Nicolai Jorgensen, a piłka po jego strzale trafiła w poprzeczkę.

 

Czytaj dalej

Drugi mecz w fazie grupowej Champions League i drugi remis, a przecież nie tego spodziewali się kibice mistrza Włoch. We wtorkowym spotkaniu rozegranym na Juventus Stadium „Stara Dama” zremisowała z Galatasaray SK 2:2.

Pomocnik Juventusu Turyn Arturo Vidal

Arturo Vidal fot. Getty Images

Kibice oglądający rywalizację na Juventus Stadium na pierwszą groźną akcję bramką musieli czekać, aż do 20. minuty gry. Didier Drogba dopadł do prostopadłej piłki i strzałem z ostrego kąta próbował umieścić futbolówkę w siatce, jednak ta sztuka mu się nie udała.

Nieco ponad kwadrans później reprezentant Wybrzeża Kości Słoniowej cieszył się już ze zdobycia bramki. Leonardo Bonucci nieporadnie zagrał futbolówkę w kierunku własnego bramkarza, Drogba ruszył za piłką, wygrał przebitkę z golkiperem „Juve” i chwilę później wpakował piłkę do siatki. Mistrzowie Włoch mogli odpowiedzieć jeszcze w pierwszej części spotkania, jednak ani Artuto Vidal, ani Carlos Tevez nie potrafili skierować futbolówki do siatki.

 

Czytaj dalej

W spotkaniu 2. kolejki fazy grupowej Champions League Bayern Monachium pokonał na City of Manchester Stadium wicemistrza Anglii Manchester City 3:1. Przez większość spotkania na boisku dominowali „Bawarczycy”, a Manchester obudził się na dziesięć minut przed końcem spotkania, zdobył bramkę i był blisko kolejnych trafień.

Mistrz Niemiec Bayern Monachium

Bayern Monachium fot. Stuart Franklin/Bongarts/Getty Images

Triumfatorzy poprzednich rozgrywek Ligi Mistrzów od początku spotkania kontrolowali przebieg wydarzeń na boisku i bardzo szybko wyszli na prowadzenie. W 7. minucie ustawiony na prawej stronie Franck Ribery zszedł z piłką do środka i zdecydował się na uderzenie zza pola karnego, a nie fortunnie interweniujący Joe Hart musiał po raz pierwszy wyciągać futbolówkę z siatki.

Bayern cały czas kontrolował grę i raz po raz groźnie atakował. W 17. minucie swoją szansę na zdobycie bramki miał Toni Kroos, jednak strzał z dystansu reprezentanta Niemiec minął bramkę „The Citizens”. W kolejnych minutach swoje szansę na zdobycie bramki mieli m.in Thomas Mueller i Arjen Robben.

W końcówce pierwszej części spotkania gra wyraźnie się zaostrzyła, a żółte kartki za brzydkie faule obejrzeli Sergio Aguero i Kroos.

 

Czytaj dalej

JW Promotion Agencja marketingu sportowego zajmuje się organizacją eventów związanych z branżą sportową.