[ad] Empty ad slot (#1)!
Mieli trenować z najlepszymi, ogrywać się na boiskach Serie A, aby w niedalekiej przyszłości zostać pierwszoplanowymi postaciami reprezentacji Polski. Niestety, Rafał Wolski, Bartosz Salamon, Paweł Wszołek i Piotr Zieliński rzadko podnoszą się z ławki rezerwowych, a jeśli nawet to robią tylko po to by się trochę porozciągać i ponownie na niej usiąść.
W ciągu ostatniego roku cała trójka rzadziej lub częściej była łączona z grą w pierwszej reprezentacji, która dzięki młodym, zdolnym miała zyskać większy spokój w defensywie i jakość w ataku. Jako pierwszy dał znać o sobie Rafał Wolski, który dzięki dobrym występom w Legii Warszawa został powołany na Mistrzostwa Europy rozgrywane na boiskach Polski i Ukrainy. W samym turnieju nie wystąpił, jednak Franciszek Smuda, wraz z kadrowiczami zapewniali wszystkich o wielkim talencie jakim jest obdarzony Wolski. Pewnie mieli rację, niestety przebojem podbijający T-Mobile Ekstraklasę piłkarz po Euro 2012 doznał kontuzji pięty, która wyłączyła go z gry na pół roku.
W styczniu 2013 roku wracający do pełnej dyspozycji młodzian rozpoczął przygotowania z warszawskim klubem do rundy rewanżowej, kiedy nagle pojawiła się wiadomość o jego sprzedaży, a nowym klubem Wolskiego została ACF Fiorentina. Pierwsze pół roku Wolski poświęcił na dochodzenie do siebie po kontuzji, naukę systemu gry we Włoszech i pracę nad siłą – właśnie na to uwagę zwracał trener „Violi” Vincenzo Montella. W nowym sezonie Wolski miał grać zdecydowanie częściej, ale czy niespełna 100 minut spędzonych na boisku można uznać za częstszą grę? Na początku sezonu reprezentant Polski dwukrotnie dostał szansę na grę w dłuższym wymiarze czasu, ale w przeciągu ostatnich 8. kolejek Serie A nie pojawił się na boisko nawet w roli zmiennika i coraz częściej pojawiają się głosy o tym, że Wolski w styczniu opuści Florencję, a zainteresowane wypożyczeniem 21-letniego pomocnika wyraziły Grasshopper Zurich i Legia.
Nieco lepiej na włoskich boiskach radzi sobie Piotr Zieliński. Piłkarz Udinese Calcio swój debiut w Serie A zaliczył w listopadzie zeszłego roku, a w końcówce poprzedniego sezonu regularnie pojawiał się na boisku w roli zmiennika. Potencjał 19-letniego piłkarza dostrzegł były już selekcjoner reprezentacji Polski Waldemar Fornalik. Zieliński wystąpił w 6 meczach reprezentacji Polski, w których zdobył 3 bramki. Na pewno nie zawiódł, dawał dobre impulsy do gry na jeden kontakt i szukał gry do przodu, jednak zbawcą owianej w Polsce legendą pozycji numer „10” nie został. Sezon 2013/2014 rozpoczął się dobrze dla młodego reprezentanta Polski, który wchodził na „ogony” w niemal każdej kolejce Serie A, jednak nie potrafił wykorzystać swojej szansy i kolejne 6 spotkań przesiedział na ławce rezerwowych.
Po dłuższej przerwie Zieliński po raz 8. pojawił się na boisku w 15. kolejce Serie A, a jego drużyna szczęśliwie zremisowała z walczącym o najwyższe cele SSC Napoli 3:3. Ktoś może powiedzieć – przecież 8 występów to nie jest mało.Meczów może i nie, ale mało minut, bo zaledwie 110. W ostatnich tygodniach pojawiły się w prasie doniesienia na temat zainteresowania młodym reprezentantem ze strony klubów z Premier League, na czele z Manchesterem City, tylko, czy piłkarz zaliczający końcówki spotkań we włoskim średniaku ma szansę przebić się do naszpicowanego gwizdami składu „The Citizens”? Chyba, że menadżer Zielińskiego liczy na efekt transferu do dużego klubu, który blisko rok temu wykorzystał Bartosz Salamon.
Kiedy w styczniu tego roku Salamon związał się cztero i pół letnią umową z Milanem, selekcjoner Fornalik „na kredyt” powołał go do reprezentacji Polski, a w kraju natychmiast pojawiły się opinie, że o to rodzi nam się środkowy obrońca na światowym poziomie, który przez lata będzie ostoją kadry. Tak zadziałał efekt przejścia do Milanu. Niestety, od momentu opuszczenia Brescii Calcio 22-letni obrońca nie wystąpił w ani jednym oficjalnym meczu w klubie, a miał ich już dwa. Po rudzie wiosennej sezonu 2012/2013 spędzonej w Mediolanie, w letnim oknie transferowym połowę karty młodego defensora odkupiła US Sampdoria. Jednak przeprowadzka do Genui niczego nie zmieniła: Salamon, albo siedzi na ławce rezerwowych, albo leczy się z kolejnych kontuzji i szansy na grę nie widać, o czym najlepiej świadczy pucharowy mecz „Sampy” z trzecioligowym Benevento Calcio, który 5-krotny reprezentant Polski przesiedział na ławce rezerwowych.
Dla młodego zawodnika myślącego o grze w reprezentacji najważniejsza jest regularna gra, niestety w mijającym roku cała trójka spędziła więcej minut na boisku grając w koszulce z orzełkiem na piersi niż w swoich klubach w Serie A.
Dodaj komentarz