Koniec marzeń piłkarskiej reprezentacji Polski o wyjeździe na Mistrzostwa Świata Brazylia 2014. W meczu ostatniej szansy rozegranym na stadionie w Charkowie reprezentacja Ukrainy pokonała podopiecznych Waldemara Fornalika 1:0. Reprezentacja Polski była stroną przeważającą, a mimo to nie udało jej się zdobyć choćby jednej bramki.

Reprezentacja Ukrainy fot. PAP/Bartłomiej Zborowski
Od początku spotkania do agresywnych ataków ruszyli piłkarze reprezentacji Ukrainy, a ich brutalne wejścia szybko zaczął tonować sędzia Jonas Eriksson, który najpierw ukarał żółtą kartką Tarasa Stepanenko, a chwilę później Edmara.
W 6. minucie pierwszą okazję do zdobycia bramki mieli gospodarze, piłkę przed polem karnym przyjął trochę przypadkowo Edmar, jednak jego strzał przeszedł nad bramką Artura Boruca. Kilka chwil później na uderzenie z dystansu zdecydował się Andrij Jarmolenko, jednak z jego strzałem bez problemu poradził sobie Boruc.
W 16. minucie meczu akcję z prawej strony zainicjował Jakub Błaszczykowski, kapitan reprezentacji Polski zagrał piłkę wzdłuż pola karnego, jednak nadbiegający Waldemar Sobota uderzył za słabo i futbolówkę spokojnie złapał Andrij Piatow.
Mądrze grający Polacy po raz kolejny zagrozili bramce Piatowa w 28. minucie gry. Mateusz Klich dośrodkował piłkę z rzutu rożnego Kamil Glik uderzył piłkę głową, a interweniujący Jewhen Konoplianka wybił piłkę z linii bramkowej. W odpowiedzi groźnie z dystansu uderzył grający na lewej stronie Wiaczesław Szewczuk, jednak piłka po jego strzale minęła bramkę reprezentacji Polski.
W 36. minucie po raz kolejny groźnie zaatakowali biało-czerwoni dwójkową akcję przeprowadzili Błaszczykowski i Lewandowski, niestety napastnik BVB zamiast szukać prostopadłego podania do kolegi z zespołu zdecydował się na strzał i posłał piłkę obok bramki gospodarzy.
W kolejnych minutach reprezentacja Ukrainy miała kilka rzutów rożny w pobliżu pola karnego reprezentacji Polski, jednak nie potrafiła zamienić ich na strzały na bramkę. W końcówce pierwszej części spotkania kolejną dobrą okazję wypracowała sobie reprezentacja Polski, dwukrotnie próbował Waldemar Sobota, najpierw strzał pomocnika Club Brugge zablokowali obrońcy, a dobitkę nad poprzeczką przeniósł Piatow.






