Real Madryt po 12 latach przerwy awansował do finału Champions League! W rewanżowym spotkaniu półfinałowym „Królewscy” rozbili na wyjeździe Bayern Monachium 4:0 i wielkim stylu awansowali do finału najważniejszych klubowych rozgrywek na świecie. Po dwie bramki na Allianz Arena zdobyli Sergio Ramos i Cristiano Ronaldo.

Sergio Ramos fot. Getty Images
Od początku rywalizacji na Allianz Arena stroną przeważającą był Bayern, który akcjami rozpoczynanymi na skrzydłach starał się zagrozić bramce gości. Nastawieni na kontratak „Królewscy” mogli wyjść na prowadzenie już w 9. minucie gry. Interweniujący przed własnym polem Manuel Neuer źle wybił piłkę, którą przejął Gareth Bale, Walijczyk natychmiast zdecydował się na uderzenie w kierunku pustej bramki, jednak jego strzał przeszedł nad poprzeczką.
Po kwadransie gry „Królewscy” wyszli z kolejnym kontratakiem zakończonym rzutem rożnym. Z narożnika boiska dośrodkował Luka Modrić, a celnym strzałem głową popisał się Sergio Ramos i goście z Madrytu wyszli na prowadzenie. Zaskoczony utratą bramki Bayern, nie zdążył się jeszcze pozbierać, a już stracił gola numer 2. Tym razem z rzutu wolnego dośrodkował Angel Di Maria, a po raz drugi na listę strzelców wpisał się Ramos.
W kolejnych minutach optyczną przewagę na boisku znów uzyskali „Bawarczycy”, jednak czekający kontrataki Real raz po raz zagrażał bramce gospodarzy. W 25. minucie z ostrego kąta uderzył Ribery, jednak futbolówka po strzale Francuza minęła bramkę gości. W odpowiedzi na indywidualną akcję zdecydował się Cristiano Ronaldo, ale nie zakończył swojego zrywu celnym strzałem.
Portugalczyk stanął przed kolejną szansą w 34. minucie gry. Po szybkim wyjściu z kontrą trio BBC pędzący na bramkę gospodarzy Bale odegrał piłkę do boku, a niepilnowany Ronaldo bez problemu skierował futbolówkę do siatki. Kilka chwil później zdobywca Złotej Piłki mógł po raz drugi wpisać się na listę strzelców, Ronaldo zdecydował się na strzał ze dużej odległości, ale zabrakło mu precyzji i grę wznowił Neuer. W końcówce pierwszej części spotkania sfrustrowani gracze Bayernu zaczęli w brzydki sposób atakować piłkarzy Realu, a prowadzący to spotkanie Pedro Proenca gwizdkiem tonował ich zapędy.






