[ad] Empty ad slot (#1)!
Były reprezentant Polski Grzegorz Rasiak zawiesił buty na kołku. Na decyzję o zakończeniu piłkarskiej kariery wpływ miał kontuzja, której Rasiak doznał na początku maja w trakcie meczu UKP Zielona Góra – Warta Poznań.

Grzegorz Rasiak foto: Waldemar Wylegalski
3 maja po niespełna godzinie rywalizacji w Zielonej Górze Grzegorz Rasiak opuścił boisko na noszach. Po wygranej przez Wartę rywalizacji 2:1, okazało się, że uczestnik Mistrzostw Świata Niemcu 2006 zerwał… Czytaj dalej
Zawisza Bydgoszcz zdobywcą Pucharu Polski! W finałowym spotkaniu rozegranym na Stadionie Narodowym drużyna Ryszarda Tarasiewicza pokonała po rzutach karnych Zagłębie Lubin 6:5. W regulaminowym czasie gry kibice nie doczekali się bramek.

Ryszard Tarasiewicz fot: PAP/Bartłomiej Zborowski
Od początku rywalizacji na Stadionie Narodowym oglądaliśmy szybkie spotkanie z akcjami z obu stron. Jako pierwszy na listę strzelców mógł się wpisać David Abwo, który znalazł się w sytuacji sam na sam… Czytaj dalej
Za nami polskie El Clasico! W spotkaniu 28. kolejki T-Mobile Ekstraklasy Legia Warszawa pokonała Lech Poznań 1:0. Bramkę na wagę zwycięstwa zdobył w 37. minucie Miroslav Radović.

Legia Warszawa fot. Bartłomiej Zborowski/PAP
W pierwszych minutach sobotniej rywalizacji do odważnych ataków ruszyła Legia. Najpierw w świetnej sytuacji znalazł się Henrik Ojamaa, jednak nie potrzebnie zwlekał z oddaniem strzału i piłki minęła bramkę gości. Chwilę później z rzutu wolnego dośrodkował Łukasz Brzyski, a głową uderzał Tomasz Jodłowiec, jednak i jego uderzenie było niecelne. W odpowiedzi zaatakował Lech, a swoje okazję mieli Łukasz Teodorczyk i Szymon Pawłowski, jednak stojący w bramce gospodarzy Dusan Kuciak nie musiał interweniować.
W 21. minucie z szybką akcją ruszył ustawiony na prawej stronie Michał Żyro. Młodzieżowy reprezentant Polski dośrodkował futbolówkę w pole karne, jednak tam nie zrozumieli się Ondrej Duda i Miroslav Radović. W odpowiedzi znów swojej szansy szukali goście, jednak w poczynaniach „Kolejorza” wyraźnie brakowało dokładności.
W 37. minucie mistrzowie Polski wyszli na prowadzenie. Brzyski zagrał do Jodłowca, ten dośrodkował w pole karne, a całą akcję celnym strzałem głową wykończył Radović. Po utracie gola Lech szukał wyrównania jeszcze w końcówce pierwszej połowy i znów swoje okazję miał duet Pawłowski, Teodorczyk, jednak dobrze dysponowany Kuciak nie dał się zaskoczyć.
W spotkaniu 22. kolejki T-Mobile Ekstraklasy Legia Warszawa pokonała przed własną publicznością gości z Kielc 1:0. Zwycięską bramkę zdobył w końcówce spotkania Ivica Vrdoljak, a zwycięski debiut na polskich boiskach zaliczył trener „Wojskowych” Henning Berg.

Henning Berg fot.PAP/Bartłomiej Zborowski
Kibice mistrzów Polski rozpoczęli zmagania w rundzie wiosennej efektowną oprawą, która zadymiła niemal cały stadion, przez co mecz na dobre rozpoczął się kilka minut po czasie. Rywalizację na Łazienkowskiej 3 efektownie mogła rozpocząć Korona, jednak gospodarzy uratował dobrze interweniujący Dusan Kuciak. W odpowiedzi inicjatywę przejęła Legia. Podopieczni Henninga Berga długo utrzymywali się przy piłce, jednak w pozornie nie groźnych sytuacjach tracili piłkę i z kontrataku próbowali atakować goście, a swoje szansę mieli Paweł Sobolewski i Siergiej Pilipczuk.
W 23. minucie z dobrej strony pokazał się Guilherme Costa Marques. Brazylijski pomocnik zdecydował się na uderzenie zza pola karnego, jednak czujny Zbigniew Małkowski odbił piłkę do boku. Kilka chwil później Guilherme po raz drugi zdecydował się na uderzenie z przed szesnastki, jednak i tym razem lepszy okazał się golkiper gości.
W kolejnych minutach cały czas optyczną przewagę na boisku miała Legia, jednak posiadanie piłki nie przekładało się na dobre okazję pod bramkowe. W końcówce pierwszej części spotkania po raz kolejny z dobrej strony pokazał się Guilherme. Ustawiony tyłem do bramki Władimer Dwaliszwili z grał piłkę do nadbiegającego Brazylijczyka, a jego strzał z trudem obronił Małkowski.
Nowy trener, nowa jakość i pogoń za Europą – z takim hasłem Legia Warszawa wchodzi w nowy 2014 rok. W roli sternika, który ma wprowadzić klub na europejskie salony wcielił się zatrudniony przed świętami Henning Berg, któremu do sukcesu potrzebne są transfery. W mediach krąży już kilka nazwisk, ja jednak liczę, na to, że były gracz Manchesteru United ruszy na zakupy do Championship.

Henning Berg fot.PAP/Bartłomiej Zborowski
Norweski trener, dla którego Legia jest doskonałym miejsce na wypromowanie się w Europie od początku swojej pracy myśli o transferach. W pierwszej kolejności wzmocnień wymaga linia napadu, a tu już w pierwszych dniach urzędowania nowego trenera pojawiło się kilka nazwisk. Marco Paixao, Orlando Sa, czy Amadou Jawo to piłkarze najczęściej łączeni z mistrzem Polski, ale czy gwarantujący lepszą jakość gry w ataku? Zobaczmy co przemawia za poszczególnymi kandydaturami.
Sprowadzony w letnim oknie transferowym przez Śląsk Wrocław Paixao był objawieniem początku sezonu. Portugalczyk regularnie zdobywał bramki i głównie dzięki niemu drużyna z Wrocławia nie jest na dnie w tabeli T-Mobile Ekstraklasy. Piłkarz, który wyceniany jest przez serwis Transfermarkt na 800.000 euro jest gwarantem kilkunastu bramek zdobytych w ciągu sezonu (do tej pory zdobył ich dla Śląska 16) i podniesieniu jakości gry, czego wyraźnie brakuje w drużynie mistrza Polski. Paixao, który jesienią był blisko powołania do reprezentacji Portugalii ma ważny kontrakt ze Śląskiem do czerwca 2015 roku i w przypadku jego ewentualnego transferu zimą Legia musiała by wyłożyć na stół około miliona euro.
O cztery lata młodszy rodak Paixao Orlando Sa od lipca 2012 roku występuje w lidze cypryjskiej. W trwającym obecnie sezonie reprezentujący barwy AEL Limassol Sa wystąpił w 14. meczach, w których zdobył 10 bramek. Wychowanek Sportingu Braga w przeszłości związany był z FC Porto i Fulham FC, jednak w żadnym z tych klubów nie odegrał większej roli. Mimo to Sa może być dla monitorującej regularnie cypryjski rynek Legii łakomym kąskiem. W ciągu ostatniego miesiąca 25 – letni Portugalczyk zdobył dla AEL 4. bramki, a jego cena nie powinna przekroczyć miliona euro.
Jan Urban nie jest już trenerem Legii Warszawa. Wielokrotny reprezentant Polski po meczu w Zabrzu przeżył deja vu, zarząd klubu ze stolicy zrezygnował z jego usług po raz drugi w ciągu niespełna 4 lat, a jego miejsce zajął były reprezentant Norwegii Henning Berg.

Legia Warszawa fot. Bartłomiej Zborowski/PAP
Jan Urban po raz pierwszy związał się z warszawskim klubem w czerwcu 2007 roku, zdobył Puchar i Superpuchar Polski, ale nie… Czytaj dalej
W ostatnim spotkaniu 1/8 finału Pucharu Polski Górnik Zabrze pokonał przed własną publicznością mistrza Polski Legię Warszawa 3:1 i awansował do ćwierćfinału krajowego pucharu.

Górnik Zabrze fot. Przegląd Sportowy
Gospodarze wyszli na prowadzenie już w 5. minucie spotkania. Na uderzenie z dystansu zdecydował się Krzysztof Mączyński, piłka po strzale reprezentanta Polski trafiła w słupek, a zamykający całą akcję Mateusz Zachara bez problemu skierował futbolówkę do pustej bramki.
Kilka chwil później szarżujący Prejuce Nakoulma został powalony przed polem karnym mistrza Polski. Jakub Wawrzyniak został ukarany żółtą kartką, a z rzutu wolnego swojej szansy szukał Maciej Małkowski, jednak piłka po jego strzale trafiła w mur zawodników Legii. W 14. minucie znów bliski zdobycia gola był Górnik, ustawiony w polu karnym Zachara wymanewrował dwóch defensorów warszawskiej Legii, jednak piłkę po jego strzale nogami odbił interweniujący Dusan Kuciak.
Niespełna dziesięć minut później groźnym atakiem odpowiedziała Legia. Ustawiony na prawej stronie Michał Kucharczyk wycofał piłkę do nadbiegającego Bartosza Bereszyńskiego, a futbolówka po strzale reprezentanta Polski trafiła w boczną siatkę bramki gospodarzy. W kolejnych minutach mistrzowie Polski szukali zdobycia wyrównującej bramki w ataku pozycyjnym, a mądrze broniący się Górnik stawiał na kontrataki. Najlepsze okazję do zdobycie gola mieli Miroslav Radović i Nakoulma.
W szlagierowym spotkaniu 11. kolejki Wisła Kraków pokonała przed własną publicznością mistrza Polski Legię Warszawa 1:0. Bramkę na wagę zwycięstwa zdobył w 82. minucie Paweł Brożek.

Paweł Brożek fot.PAP/Jacek Bednarczyk
W pierwszych minutach stroną przeważającą byli mistrzowie Polski, którzy zamknęli gospodarzy w ich polu karnym i seriami bili rzut rożne, z których jednak nic nie wynikało. Następnie do głosu doszła Wisła, kilkakrotnie z dobrej strony pokazała się dwójka Łukasz Garguła – Paweł Brożek, jednak w atakach gospodarzy zabrakło dokładności.
W 23. minucie Daniel Łukasik przerzucił piłkę w pole karne gospodarzy, Michał Żyro poradził sobie z defensorami Wisły i znalazł się w sytuacji sam na sam z bramkarzem, jednak lepszy w tym pojedynku okazał się Michał Miśkiewicz. Kilka minut później na uderzenie zza pola karnego zdecydował się Ostoja Stjepanović, jednak strzał Macedończyka nie zagroził bramce warszawskiej drużyny.
W 32. minucie Łukasik dośrodkował piłkę z rzutu rożnego, a ustawiony przed polem karnym Brzyski uderzył piłkę nożycami i tylko dobra interwencja Miśkiewicza uchroniła „Białą Gwiazdę” przed utratą bramki.
Sześć minut później do siatki stołecznej drużyny powinien trafić Brożek. Doświadczony napastnik dostał piłkę po dośrodkowaniu z rzut rożnego, jednak nie trafił czysto w piłkę i piłkę złapał Wojciech Skaba.
W końcówce pierwszej części spotkania obie drużyny raz po raz atakowały na bramkę przeciwnika, jednak ostatecznie pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 0:0.