[ad] Empty ad slot (#1)!

Strona stadiony świata, to portal poświęcony piłce nożnej

W spotkaniu 4. kolejki Serie A kibice „Calcio” mieli okazję obejrzeć derby Rzymu, w których lepsza okazała się AS Roma. „Giallorossi” pokonali Lazio 2:0 i utrzymali pozycję lidera w tabeli Serie A.

Obrońca reprezentacji Włoch Federico Balzaretti

Federico Balzaretti fot. Getty Images

Kibice oglądający derbową rywalizację na Stadio Olimpico na pierwszą dobrą okazję bramkową musieli czekać do 12. minuty spotkania. Szansę na zdobycie bramki miał Daniele De Rossi, jednak futbolówka po strzale reprezentanta Włoch minęła bramkę Lazio. W odpowiedzi na strzał z dystansu zdecydował się Cristian Daniel Ledesma, jednak on również nie trafił w światło bramki.

W 31. minucie z dobrej strony pokazał się Francesco Totti, który precyzyjnie dośrodkował w pole karne, a przed szansą na zdobycie bramki stanął Gervinho, ale on również nie potrafił trafić do siatki.

 

Czytaj dalej

W spotkaniu 4. kolejki Serie A Juventus Turyn pokonał przed własną publicznością beniaminka najwyższej klasy rozgrywkowej Hellas Verona 2:1. Bramki dla drużyny mistrza Włoch zdobyli Carlos Tevez i Fernando Llorente.

Argentyńczyk Carlos Tevez

Carlos Tevez fot. Getty Images

W pierwszych minutach spotkania stroną przeważającą był Juventus, a swoje szansę na zdobycie bramki mieli Paul Pogba, Carlos Tevez i Leonardo Bonucci. Goście odpowiedzieli w 13. minucie, przed szansą na zdobycie bramki stanął Daniele Cacia, jednak nie potrafił wykorzystać dobrej okazji.

Mimo zdecydowanej przewagi „Juve” to beniaminek Serie A wyszedł na prowadzenie. W 35. minucie Fabrizio Cacciatore wykorzystał dośrodkowanie w pole karne i zaskoczony Marco Storari musiał wyciągać piłkę z siatki.

Pięć minut później Bonucci posłał płaskie podanie w pole karne, a całą akcję mocnym strzałem w długi róg wykończył Tevez. Chwilę później Argentyńczyk zdecydował się na uderzenie zza pola karnego, piłka po jego strzale odbiła się od jednego słupka, potem od drugiego i padła łupem golkipera przyjezdnych.

Kiedy wydawało się, że pierwsza połowa spotkania zakończy się remisem, mistrzowie Włoch wyszli na prowadzenie. Ustawiony na prawej stronie Arturo Vidal dośrodkował w pole karne, a Fernando Llorente głową posłał piłkę do siatki i w ten sposób zdobył swoją pierwszą bramkę w barwach „Juve”.

 

Czytaj dalej

W meczu 5. kolejki Premier League czwarte ligowe zwycięstwo odniósł Arsenal Londyn. W niedzielne popołudnie „Kanonierzy” pokonali przed własną publicznością Stoke City 3:1 i awansowali na pozycję lidera Premier League.

Pomocnik Arsenalu Mesut Ozil

Mesut Ozil fot. Getty Images

Arsenal wyszedł na prowadzenie już w 5. minucie spotkania. Mesut Ozil technicznie uderzył z rzutu wolnego, piłkę do boku odbił interweniujący bramkarz Stoke, a w polu karnym najlepiej zachował się Aaron Ramsey, który strzałem z bliskiej odległości umieścił futbolówkę w siatce.

W 26. minucie Steven N’Zonzi popisał się świetnym podaniem za linię obrońców Arsenalu, do piłki dopadł Marko Arnautović i kiedy wydawało się, że musi paść bramka reprezentant Austrii trafił w słupek, odbita piłka wytoczyła się na 16. metr, a nadbiegający Geoff Cameron z dużym spokojem posłał futbolówkę do siatki.

Jeszcze przed przerwą „Kanonierzy” ponownie wyszli na prowadzenie. Z rzutu rożnego dośrodkował Ozil, a celnym strzałem głową popisał się jego rodak Per Mertesacker. Kibice oglądający rywalizację na Emirates Stadium na kolejną bramkę musieli czekać do w 72. minuty spotkania. Po raz kolejny precyzyjnym dośrodkowaniem popisał się Ozil, a na listę strzelców wpisał się Bacary Sagna. Do końca meczu Arsenal spokojnie kontrolował przebieg boiskowych wydarzeń i wynik spotkania nie uległ już zmianie.

 

Czytaj dalej

W spotkaniu 5. kolejki Primera Division FC Barcelona rozbiła w wyjazdowym spotkaniu Rayo Vallecano 4:0. Prawdziwy popis dał Pedro Rodriguez, który ustrzelił w dzisiejszym meczu hat-tricka.

Hiszpański piłkarz Pedro Rodriguez

Pedro Rodriguez fot. Getty Images

Już na początku spotkania na prowadzenie mogli wyjść gospodarze. Po wrzutce ze skrzydła uderzał Alberto Perea, ale z jego strzałem poradził sobie Victor Valdes.

W odpowiedzi na indywidualną akcję zdecydował się Lionel Messi. Argentyńczyk mijał kolejnych rywali, a w ostatniej chwili zatrzymał go Anaitz Arbilla.

W 10. minucie meczu Xavi Hernandez zagrał piłkę wszerz boiska, dopadł do niej Neymar i już po chwili znalazł się w dobrej sytuacji, jednak jego strzał zablokowali defensorzy Rayo. Niespełna dziesięć minut później szybką akcję przeprowadziła dwójka Messi – Neymar, jednak Brazylijczyk po raz kolejny nie potrafił wykorzystać dobrej okazji i spudłował.

W 33. minucie w końcu udało się przyjezdnym zdobyć gola, a na listę strzelców po raz pierwszy wpisał się Pedro Rodriguez, a asystę przy jego trafieniu zaliczył Messi. Jeszcze przed przerwą Rayo powinno doprowadzić do wyrównania, kiedy to arbiter przyznał gospodarzom rzut karny. Piłkę na jedenastym metrze ustawił sobie Roberto Trashorras, jednak z jego strzałem poradził sobie Valdes.

 

Czytaj dalej

W szlagierowym spotkaniu 6. kolejki Bundesligi Bayern Monachium rozbił na wyjeździe Schalke 04 Gelsenkirchen 4:0. Dzięki dzisiejszemu zwycięstwu „Bawarczycy” zrównali się punktami z prowadzącą w tabeli Borussią Dortmund.

Mistrz Niemiec Bayern Monachium

Bayern Monachium fot. Getty Images

Spotkanie rozpoczęło się od ciekawych ataków gospodarzy. Najpierw piłkę w środku boiska przejął Kevin-Prince Boateng, podciągnął kilka metrów i uderzył w kierunku długiego rogu, jednak na posterunku był Manuel Neuer. Kilka chwil później swoją szansę miał Adam Szalai, ale w decydującym momencie fatalnie skiksował.

Niewykorzystane okazję zemściły się na Schalke w 21. minucie gry. Arjen Robben dośrodkował futbolówkę z rzutu rożnego, a celnym strzałem głową popisał się Bastian Schweinsteiger i mistrzowie Niemiec wyszli na prowadzenie.

Niespełna dwie minuty później Bayern zadał drugi cios. Ustawiony na lewej stronie David Alaba dośrodkował futbolówkę w pole karne, a do siatki trafił Mario Mandżukić.

Od tego momentu przewaga Bayernu na boisku była ogromna. W kolejnych minutach swoje szansę mieli jeszcze Robben i Rafinha, jednak do przerwy wynik nie uległ już zmianie.

 

Czytaj dalej

W spotkaniu 5. kolejki Premier League Chelsea Londyn pokonała na Stamford Bridge Fulham 2:0. Dzięki dzisiejszemu zwycięstwu „The Blues” wskoczyli na fotel lidera Premier League i pozostaną na nim przynajmniej do jutra.

Brazylijski pomocnik Chelsea Londyn Oscar

Oscar fot. PAP/EPA

W 6. minucie spotkania świetną szansą na zdobycie gola zmarnował Samuel Eto. Kameruńczyk nie wykorzystał błędu golkipera gości i z bliskiej odległości fatalnie przestrzelił.

W odpowiedzi w sytuacji sam na sam z bramkarzem Chelsea znalazł się Darren Bent, jednak lepszy w pojedynku jeden na jeden okazał się Petr Cech.

W kolejnych minutach dłużej przy piłce utrzymywali się gospodarze, jednak nie potrafili wykorzystać błędów defensywy gości i trafić do siatki.

W 53. minucie popełniający sporo błędów David Stockdale musiał po raz pierwszy wyciągać futbolówkę z siatki, kiedy to dobrą akcję Andre Schurrle wykończył Oscar. W odpowiedzi groźnie uderzył Brede Hangeland, jednak piłka na szczęście dla gospodarzy minęła bramkę strzeżoną przez Cecha.

W kolejnych minutach spotkania cały czas stroną przeważającą byli gospodarze, a dobrych okazji nie potrafili wykorzystać Ramires i wprowadzony po przerwie Fernando Torres.

Szczęść minut przed zakończeniem regulaminowego czasu gry Stockdale skapitulował po raz drugi, a na listę strzelców wpisał się John Obi Mikel. W końcówce spotkania wynik nie uległ już zmianie. Piłkarze Jose Mourinho przełamali passę czterech kolejnych meczów bez zwycięstwa, a do tego awansowali na fotel lidera Premier League, na którym pozostaną przynajmniej do jutra.

 

Czytaj dalej

W spotkaniu 5. kolejki Premier League Southampton FC pokonał na wyjeździe dotychczasowego lidera tabeli Liverpool 1:0. Świetne zawody w bramce „Świętych” rozegrał Artur Boruc, który kilkakrotnie uratował swój zespół przed utratą bramki.

Golkiper Southampton FC Artur Boruc

Artur Boruc fot. Getty Images

Polski bramkarz od początku spotkania miał pełne ręce roboty: groźnie z rzutu wolnego uderzał Steven Gerrard, a swoją sytuację po wbiegnięciu w pole karne miał także Victor Moses. Nigeryjczyk oddał strzał na długi słupek, jednak Boruc sparował jego strzał na rzut rożny.

W między czasie w polu karnym „Świętych” powalony został Daniel Sturridge, jednak prowadzący to spotkanie Neil Swarbrick nie zdecydował się na odgwizdanie rzutu karnego.

W 53. minucie na prowadzenie nieoczekiwanie wyszli goście. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego głową uderzył Dejan Lovren i bezradny Simon Mignolet musiał wyciągać futbolówkę z siatki. W odpowiedzi po raz kolejny groźnie z rzutu wolnego uderzył Gerrard, jednak i tym razem lepszy okazał się Boruc.

W 66. minucie blisko zdobycia drugiej bramki dla przyjezdnych był Steven Davis, który chwilę wcześniej pojawił się na boisku, jednak jego strzał na rzut rożny sparował golkiper „The Reds”.

W końcowych minutach spotkanie dwie świetne okazję do zdobycia wyrównującej bramki miał jeszcze Sturridge, jednak ostatecznie mecz zakończył się zwycięstwem gości 0:1, a Liverpool po pierwszej porażce w sezonie zapewne straci pozycję lidera Premier League.

 

Czytaj dalej

W spotkaniu 6. kolejki Bundesligi pierwsze ligowe punkty straciła Borussia Dortmund. Sposób na zatrzymanie wicemistrzów Niemiec znalazła Nurnberga, która zremisowała z wyżej notowanym rywalem 1:1. 

FC Nurnberg - Borussia Dortmund

FC Nurnberg zremisowała z BVB 1-1 fot. PAP/EPA

Już w pierwszych minutach spotkania na prowadzenie powinna wyjść Borussia. Jakub Błaszczykowski idealnym podaniem obsłużył Marco Reusa, reprezentant Niemiec wymanewrował golkipera gospodarzy i posłał futbolówkę w kierunku pustej bramki, a wracający Emanuel Pogatetz w ostatniej chwili oddalił zagrożenie.

Kilka minut później fatalnie na własnej połowie boiska zachował się Sokratis Papastathopoulos. Grecki obrońca BVB podał piłkę do Makoto Hasebe, jednak strzał Japończyka przeszedł nad bramką gości.

W 20. minucie meczu po raz kolejny bliscy zdobycia bramki byli gospodarze. Hiroshi Kiyotake dośrodkował w pole karne, Mike Frantz uderzył głową, a piłka po jego strzale trafiła w poprzeczkę bramki strzeżonej przez Romana Weidenfellera.

Kilka minut później na uderzenie z dystansu zdecydował się Marcel Schmelzer, jednak z jego strzałem poradził sobie Raphael Schäfer. Obrońca BVB nie zamierzał się jednak poddawać i 38. minucie podjął kolejną próbę. Shmelzer zdecydował się na strzał z rzutu wolnego i mocno bita piłka zatrzepotała w siatce.

 

Czytaj dalej

JW Promotion Agencja marketingu sportowego zajmuje się organizacją eventów związanych z branżą sportową.