[ad] Empty ad slot (#1)!

Strona stadiony świata, to portal poświęcony piłce nożnej

W towarzyskim spotkaniu rozegranym na INEA Stadion w Poznaniu reprezentacja Polski zremisowała z drużyną Irlandii 0:0.

Piłkarska reprezentacja Polski

Reprezentacja Polski foto. Łączy Nas Piłka

Od początku spotkania stroną przeważającą byli goście, a wycofana na własną połowę reprezentacja Polski pozwalała na rozgrywanie szybkich akcji ze skrzydła, które na niewiele się jednak zdały. Podopieczni Adama Nawałki po raz kolejny uzależnieni od indywidualnych akcji graczy ofensywnych. W kolejnych minutach spotkania oglądaliśmy sporo stałych fragmentów gry, które zdecydowanie lepiej wyglądały w wykonaniu reprezentacji Irlandii.

Po upływie 25. minuty gry inicjatywę przejęła reprezentacja Polski, najpierw na uderzenie z dystansu zdecydował się Jakub Błaszczykowski, a chwilę później swoją szansę miał Robert Lewandowski. Kilka chwil później swoje szansę miała drużyna przyjezdnych, a zatrudnić Wojciecha Szczęsnego próbowali James McCarthy i Aiden McGeady. W 36. minucie świetnym zagraniem popisał się Lewandowski, a pilnujący go John O’Shea zagraniem ręką przerwał akcję napastnika Borussii Dortmund. W końcówce pierwszej części spotkania po raz kolejny groźnie szarpnęli biało-czerwoni, jednak ani Błaszczykowski, ani Lewandowski nie potrafili umieścić futbolówki w siatce.

Czytaj dalej

Od porażki swoją przygodę z kadrą rozpoczął selekcjoner Adam Nawałka. Na stadionie we Wrocławiu reprezentacja Polski w fatalnym stylu przegrała ze Słowacją 0:2.

Miroslav Stoch

Reprezentacja Słowacji PAP/Bartłomiej Zborowski

W pierwszych minutach spotkania zdecydowanie dłużej przy piłce utrzymywała się drużyna naszych południowych sąsiadów, jednak z ich akcji nic nie wynikało. W 7. minucie meczu reprezentacja Polski po raz pierwszy zagroziła Słowackiej bramce. Trochę przypadkowo piłką przed polem karnym dostał Tomasz Jodłowiec, pomocnik Legii Warszawa zdecydował się na uderzenie zza pola karnego, a piłkę na rzut rożny wybił Martin Skrtel. Chwilę później ustawiony na prawej stronie Adrian Mierzejewski dośrodkował piłkę w pole karne, jednak ze strzałem Jakuba Błaszczykowskiego poradził sobie golkiper gości.

W kolejnych minutach podopieczni Adama Nawałki całkowicie zdominowali wydarzenia na boisku, jednak bite seriami stałe fragmenty gry nie przynosiły żadnych efektów. W kolejnych minutach coraz odważniej poczynali sobie piłkarze Jana Kozaka, którzy w 31. minucie wyszli na prowadzenie. Marek Hamsik w dziecinny sposób poradził sobie z polską defensywą, a ustawiony przed bramką Juraj Kucka bez problemu skierował futbolówkę do pustej bramki. Kilka chwil później fatalnie spisującą się w defensywie reprezentację Polski dwukrotnie uratował Artur Boruc. W 38. minucie Robert Mak prostym zwodem wymanewrował Marcina Kamińskiego i płaskim strzałem umieścił piłkę w siatce. Jeszcze w pierwszej części spotkania goście mogli zdobyć trzecią bramkę, jednak kapitalnie interweniujący Boruc sparował piłkę na rzut rożny.

Czytaj dalej

W ostatnim spotkaniu 13. kolejki Primera Division dwunaste ligowe zwycięstwo odniosła FC Barcelona. Mistrzowie Hiszpanii pokonali na wyjeździe Real Betis 4:1. W pierwszej części spotkania boisko z powodu kontuzji musiał opuścić Lionel Messi.

Brazylijski piłkarz Neymar

Neymar Jr fot. Getty Images

W pierwszych minut spotkania stroną przeważającą byli piłkarz Betisu, którzy bez lęku ruszyli do ataku na bramkę mistrza Hiszpanii, jednak mimo kilku okazji, które miał m.in Jorge Molina nie udało im się trafić do siatki. W 21. minucie w starciu z Jose Caro ucierpiał Lionel Messi i po kilku chwilach opuścił boisko, a jego miejsce zajął Andres Iniesta. W 35. minucie na prowadzenie wyszła „Duma Katalonii”. Wychodzący na czystą pozycję Cesc Fabregas odegrał piłkę do niepilnowanego Neymara, a Brazylijczyk na dużym spokoju skierował futbolówkę do siatki. 90. sekund później mistrzowie Hiszpanii prowadzili już różnicą dwóch bramek. Na indywidualną akcję zdecydował się Pedro Rodriguez, który przy biernej postawie obrońców Betisu umieścił futbolówkę w siatce.

Czytaj dalej

W szlagierowym spotkaniu 12. kolejki Serie A Juventus Turyn pokonał przed własną publicznością SSC Napoli 3:0. Ozdobą meczu były kapitalne bramki, które zdobyli Andrea Pirlo i Paul Pogba.

Włoski piłkarz Andrea Pirlo

Pomocnik Juventusu Andrea Pirlo foto. Getty Images

Mistrzowie Włoch wyszli na prowadzenie już w 2. minucie spotkania. Po krótko rozegranym rzucie rożnym na uderzenie zza pola karnego zdecydował się Mauricio Isla, tor lotu piłki przeciął jeszcze Carlos Tevez, a Fernando Llorente przepchnął obrońców Napoli i z bliska wpakował piłkę do siatki. Kilka minut później gospodarze mogli prowadzić różnicą dwóch bramek. Paul Pogba wygrał pojedynek główkowy w polu karnym gości, przed szansą stanął Leonardo Bonucci, a jego strzał instynktownie obronił Pepe Reina. Juventus cały czas długo rozgrywał piłkę i szybkimi przerzutami starał się zaskoczyć defensywę gości.

W 23. minucie po raz pierwszy groźnie zaatakowało Napoli. Ustawiony w polu karnym gospodarzy Gonzalo Higuain przejął piłkę tyłem do bramki i natychmiast się obrócił, a jego strzał minimalnie minął bramkę Juventusu. W odpowiedzi na uderzenie z dystansu zdecydował się Tevez, a interweniujący Reina odbił piłkę na rzut rożny. W 33. minucie z dobrej strony pokazał się Lorenzo Insigne. Filigranowy pomocnik wpadł w pole karne, ale jego strzał minął bramkę mistrzów Włoch. Pięć minut później po raz drugi na listę strzelców mógł się wpisać Llorente. Po dośrodkowaniu z prawej strony boiska Hiszpan uprzedził defensorów Napoli, ale szczęśliwie interweniujący Reina uchronił swój zespół przed utratą bramki.

Czytaj dalej

W szlagierowym spotkaniu 11. kolejki Premier League mistrz Anglii Manchester United pokonał lidera tabeli Arsenal Londyn 1:0. Bramkę na wagę zwycięstwa zdobył w pierwszej części spotkania były gracz „Kanonierów” Robin van Persie.

Mistrz Anglii Manchester United foto. Getty Images

fot. Getty Images

Od początku spotkania optyczną przewagę na boisku wypracowali sobie gospodarze, a cofnięty na własną połowę Arsenal nastawił się na szybki atak z kontry. W 9. minucie gry dzisiejszą dyspozycję Wojciecha Szczęsnego po raz pierwszy sprawdził Wayne Rooney, jednak polski bramkarz nie miał najmniejszych problemów z jego strzałem.

W kolejnych minutach przebieg spotkania uzależniony był od indywidualnych przebłysków piłkarzy obu drużyn, które stopowali defensorzy. W 27. minucie wreszcie doczekaliśmy się bramki. Rooney dośrodkował piłkę z rzutu rożnego, a zbiegający na bliższy słupek Robin van Persie strzałem głową skierował futbolówkę do siatki. Dziesięć minut później groźną akcją odpowiedzieli „Kanonierzy”. Aaron Ramsey dośrodkował piłkę w pole karne, a dobrze ustawiony Olivier Giroud posłał piłkę nad poprzeczką.

W końcówce pierwszej części spotkania oglądaliśmy jeszcze dwa niebezpieczne starcia. Najpierw Phil Jones ostro zaatakował Szczęsnego, a chwilę później urazu doznał Nemanja Vidić, który nie pojawił się już na boisku w drugiej części spotkania, a jego miejsce zajął Tom Cleverley.

Czytaj dalej

Legia Warszawa straciła szansę na awans do fazy pucharowej Ligi Europejskiej. W 4. kolejce rywalizacji grupowej Europa League podopieczni Jana Urbana przegrali przed własną publicznością z Trabzonsporem 0:2.

Trabzonspor Kulubu fot. PAP/Bartłomiej Zborowski

Trabzonspor Kulubu fot. PAP/Bartłomiej Zborowski

W pierwszych minutach spotkania dwukrotnie szarpnęli goście. Z dobrej strony pokazał się Florent Malouda i Adrian Mierzejewski, jednak ich strzały minęły bramki warszawskiej Legii. W kolejnych minutach coraz śmielej zaczęli sobie poczynać mistrzowie Polski, jednak w ich atakach brakowało momentu zaskoczenia i dokładności.

W 21. minucie na indywidualną akcję zdecydował się Michał Kucharczyk, reprezentant Polski wymanewrował dwóch obrońców Trabzonu, jednak jego strzał obronił Onur Recep Kivrak. Kilka chwil później na uderzenie zza pola karnego zdecydował się Tomasz Jodłowiec, Kivrak odbił piłkę przed siebie, dopadł do niej Kucharczyk i z dużym spokojem wpakował futbolówkę do siatki, jednak prowadzący to spotkanie Ruddy Buquet odgwizdał pozycję spaloną skrzydłowego Legii.

W kolejnych minutach cały czas pod grą pozostawali mistrzowie Polski, jednak non stop starali się atakować w jednym tempie i tureccy obrońcy nie mieli problemów z przerywaniem ich ataków. Podopieczni Jana Urbana największe zagrożenie pod bramką gości stwarzali po stałych fragmentach gry, a kolejne okazję do zdobycia gola mieli Jodłowiec i Dossa Junior.

Czytaj dalej

Chelsea Londyn zrobiła kolejny krok w kierunku awansu do 1/8 finału Champions League. W środkowy wieczór „The Blues” pokonali na Stamford Bridge Schalke 04 Gelsenkirchen 3:0. Fatalny błąd przy pierwszej bramce dla gospodarzy popełnił Timo Hildebrand.

Piłkarski klub Chelsea Londyn

Chelsea Londyn fot.Getty Images

W pierwszych minutach rywalizacji na Stamford Bridge zdecydowanie lepsze wrażenie robili piłkarze Schalke, którzy raz po raz groźnymi kontrami starali się zaskoczyć gospodarzy, jednak ich strzały mijały bramkę Petra Cecha.

W 20. minucie meczu po raz pierwszy groźnie zaatakowali piłkarze Chelsea. Z rzutu wolnego uderzył Andre Schurrle, a dobrze interweniujący Timo Hildebrand sparował piłkę na rzut rożny. Dziesięć minut później golkiper Schalke popełnił fatalny błąd przy wyprowadzaniu piłki i do siatki trafił Samuel Eto. Jeszcze przed przerwą Kameruński napastnik mógł po raz drugi wpisać się na listę strzelców, jednak tym razem jego strzał obronił Hildebrand.

Czytaj dalej

W hicie 4. kolejki piłkarskiej Ligi Mistrzów FC Barcelona pokonała przed własną publicznością AC Milan 3:1. Dwie bramki dla gospodarzy strzelił Lionel Messi, a jedno trafienie dołożył Sergio Busquets.

Argentyński piłkarz Lionel Messi

Lionel Messi fot. Getty Images

Od początku spotkania stroną przeważającą byli gospodarze, a defensywę Milanu raz po raz nękali Neymar, Lionel Messi, czy Alexis Sanchez. W 29. minucie ustawiony przed polem karnym Andres Iniesta posłał piłkę nad linią defensywną Milanu, a Ignazio Abate powalił w polu karnym Neymara. Po chwili zawahania prowadzący to spotkanie Milorad Mażić wskazał na jedenasty metr, a rzut karny na bramkę zamienił Messi. W odpowiedzi groźnie zaatakował Milan. Ustawiony na prawej stronie Andrea Poli wycofał piłkę na 15. metr, a strzał Riccardo Montolivo minimalnie minął bramkę Victora Valdesa.

W 40. minucie Barcelona prowadziła już różnicą dwóch goli. Xavi Hernandez dośrodkował piłkę z rzutu rożnego, a kompletnie niepilnowany Sergio Busquets głową umieścił piłkę w siatce. Jeszcze przed przerwą dość niespodziewanie odpowiedział Milan. Na indywidualną akcję zdecydował się wracający do wysokiej dyspozycji Ricardo Kaka, a pechowo interweniujący we własnym polu karnym Gerard Pique zaskoczył swojego bramkarza.

Czytaj dalej

JW Promotion Agencja marketingu sportowego zajmuje się organizacją eventów związanych z branżą sportową.