[ad] Empty ad slot (#1)!

Strona stadiony świata, to portal poświęcony piłce nożnej

W szlagierowym spotkaniu grupy G piłkarskich Mistrzostw Świata Brazylia 2014 reprezentacja Niemiec rozbiła drużynę narodową Portugalii 4:0. Trzykrotnym triumfatorom Mundialu w okazałym zwycięstwie pomógł sędzia Milorad Mažić. Serbski arbiter najpierw zbyt pochopnie podyktował rzut karny, a kilka minut później wyrzucił z boiska Pepe. Natomiast w drugiej części spotkania Mažić nie odgwizdał rzutu karnego po faulu na Ederze.

Piłkarska reprezentacja Niemiec

Reprezentacja Niemiec rozpoczęła MŚ w Brazylii od okazałego zwycięstwa foto: PAP/EPA

Od początku rywalizacji na Arena Fonte Nova oglądaliśmy świetne okazję z obu stron. Najpierw z szybkim kontratakiem ruszyła Portugalia. Cristiano Ronaldo zagrał piłkę na wolne pole dopadł do niej Hugo Almeida, ale uderzył zbyt lekko aby zaskoczyć bramkarza Niemiec. Trzy minuty później fatalnie zachował się Philipp Lahm, piłkę przejął Raul Meireles i natychmiast zagrał ją w kierunku Ronaldo, jednak ze strzałem największej gwiazdy reprezentacji Portugalii poradził sobie Manuel Neuer.

Chwilę później fatalny błąd popełnił Rui Patricio. Bramkarz Sportingu Lizbona źle zagrał piłkę, do której dopadł Sami Khedira, a strzał defensywnego pomocnika reprezentacji Niemiec o centymetry minął portugalską bramkę. W 11. minucie gry w polu karnym przewrócił się Mario Goetze, a prowadzący to spotkania Milorad Mažić wskazał na jedenasty metr. Jak pokazały powtórki Joao Pereira starł się z pomocnikiem Bayernu Monachium, ale czy było to zagranie na podyktowanie rzutu karnego? Tak czy inaczej sędzia podjął decyzję, a rzut karny na bramkę zamienił Thomas Muller. W 25. minucie bliska odpowiedzi była Portugalia. Po akcji prawą stroną boiska do środka zbiegł Nani, a jego strzał zza linii pola karnego minimalnie minął niemiecką bramkę.

W 32. minucie z szybką akcją wyszli półfinaliści Euro 2012. Po świetnym podaniu na prawą stronę piłkę opanował Mesut Ozil. Pomocnik Arsenalu Londyn spokojnie poczekał na nadbiegających kolegów, a bliski szczęścia był Goetze, jednak jego strzał na rzut rożny odbili portugalscy defensorzy. Chwilę później z narożnika boiska dośrodkował  Toni Kroos, a drugą bramkę dla reprezentacji Niemiec zdobył Mats Hummels. Niespełna pięć minut później trochę przypadkowo w doskonałej sytuacji znalazł się Fabio Coentrao, jednak zamiast zdecydować się na natychmiastowy strzał starał się jeszcze odgrywać piłkę. W 37. minucie Muller starł się z Pepe. Portugalczyk niesportowo zachował się wobec napastnika Bayernu Monachium i został ukarany przez sędziego… czerwoną kartką, ale za co? W końcówce pierwszej odsłony spotkania drużynę Paulo Bento dobił Muller, który szczęśliwie przejął piłkę w polu karnym i po raz drugi wpisał się na listę strzelców.

Czytaj dalej

W pierwszym spotkaniu grupy F piłkarskich Mistrzostw Świata Brazylia 2014 uznawana za jednego z faworytów całego turnieju Argentyna pokonała na zmodernizowanej Maracanie reprezentację Bośni i Hercegowiny 2:1. swojego pierwszego gola na Mundialu po ośmiu latach przerwy zdobył Lionel Messi.

Kapitan Argentyny Lionel Messi

Lionel Messi foto: Getty Images

Argentyna wyszła na prowadzenie już w 3. minucie spotkania. Futbolówkę z rzutu wolnego dośrodkował Lionel Messi, głową strącił ją Marcos Rojo, a kompletnie zaskoczony Sead Kolasinac przypadkowo skierował piłkę do własnej bramki. Po utracie gola zaskoczeni Bośniacy z minuty na minutę budowali swoją przewagę na boisku i niespełna dziesięć minut później mogli doprowadzić do wyrównania. Po prostopadłym podaniu ze środka pola na czystej sytuacji znalazł się Izet Hajrović, jednak popełnił błąd przy przyjmowaniu piłki i całą sytuację wyjaśnił interweniujący Sergio Romero.

Statycznie grająca Argentyna starała się zagrozić drużynie z Bałkanów długimi podaniami za linię obrony, lub indywidualnymi akcjami, jednak statycznie grający Messi i schowany Angel Di Maria nie potrafili zagrozić bramce piłkarzy Safeta Susicia. W 32. minucie na uderzenie zza pola karnego zdecydował się Javier Mascherano, jednak piłka po strzale obrońcy Barcelony trafiła wprost w interweniującego Asmira Begovicia. Niespełna dziesięć minut później Bośnia była bardzo blisko zdobycia wyrównującej bramki. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego głową uderzał Senad Lulić, a czujny Romero odbił piłkę do boku.

Czytaj dalej

W drugim spotkaniu pierwszej kolejki grupy E uchodząca za jednego z faworytów Francja pokonała na Estadio Beira-Rio Honduras 3:0. Podopiecznych Didiera Deschampsa do zwycięstwa poprowadził Karim Benzema. Napastnik Realu Madryt zdobył dwie bramki i miał znaczny udział przy trzecim trafieniu dla Francuzów.

Francuzki piłkarz Karim Benzema

Napastnik reprezentacji Francji Karim Benzema foto: Getty Images

W pierwszych minutach rywalizacji w Porto Alegre można było mieć wrażenie, że czeka nas wyrównane spotkanie z okazjami z obu stron, jednak uznawana za faworyta Francja bardzo szybko wypracowała sobie przewagę na boisku i raz po raz atakowała na bramkę Hondurasu. W 15. minucie gry wicemistrzowie świata z 2006 roku byli bliscy wyjścia na prowadzenie. Piłkę z rzutu wolnego dośrodkował Mathieu Valbuena, futbolówkę szczęśliwie przejął Blaise Matuidi, a jego strzał na poprzeczkę sparował Noel Valladares.

Osiem minut później piłka ponownie trafiła w poprzeczkę bramki Hondurasu – po dośrodkowaniu ze skrzydła bliski szczęścia był Antoine Griezmann. W kolejnych minutach cały czas stroną przeważającą byli Francuzi, jednak mimo kilku prób, które miał m.in Karim Benzema długo nie udawało im się trafić do siatki. W 43. minucie gry w polu karnym Hondurasu faulowany został Paul Pogba, prowadzący to spotkanie Sandro Meira Ricci bez wahania wskazał na jedenasty metr, a ponad to drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartką został ukarany Wilson Palacios. Rzut karny na bramkę pewnie strzałem zamienił Benzema.

Czytaj dalej

W europejskim klasyku grupy D rozegranym w pierwszej kolejce Mistrzostw Świata Brazylia 2014 Włosi pokonali w niegościnnym Manaus Anglików 2:1. 

Reprezentant Włoch Claudio Marchisio

Zdobywca pierwszej bramki Claudio Marchisio foto: Getty Images

W pierwszych minutach rywalizacji w Manaus do odważnych ataków ruszyli Anglicy. Najpierw swoją szansę miał debiutujący w imprezie rangi mistrzowskiej Raheem Sterling, a chwilę później równie groźnie strzelał Jordan Henderson – jednak w obu sytuacjach bez zarzutu interweniował Salvatore Sirigu.

W kolejnych minutach gry optyczną przewagę na boisku wypracowali sobie Włosi, a reżyserujący ich grę Andrea Pirlo raz po raz zagrywał prostopadłe piłki do podłączających się na skrzydłach bocznych obrońców. Szczególnie dobrze z tej roli wywiązywał się Matteo Darmian, klubowy kolega Kamila Glika często podłączał się do akcji ofensywnych i na pełnej szybkości dośrodkowywał piłki w pole karne. W 25. minucie meczu po raz kolejny szybką akcję przeprowadzili „Synowie Albionu”. Prawą stroną odważnie ruszył Danny Welbeck, który wstrzelił piłkę wzdłuż linii bramkowej, a całą sytuację wyjaśnił interweniujący Andrea Barzagli wyjaśnił całą sytuację.

Dziesięć minut później na prowadzenie wyszła Italia. Po krótko rozegranym rzucie rożnym piłkę sprytnie przepuścił Pirlo, a niepilnowany Claudio Marchisio płaskim strzałem umieścił futbolówkę w siatce. Niespełna dwie minuty później do wyrównania doprowadzili Anglicy. Lewym skrzydłem odważnie ruszył Wayne Rooney, który precyzyjnie dośrodkował piłkę w pole karne, a zamykający akcję na drugim słupku Daniel Sturridge bez trudu doprowadził do wyrównania.

W końcówce pierwszej części spotkania ponownie przycisnęli Włosi. Po prostopadłym podaniu na czystą pozycję wyszedł Mario Balotelli. Do napastnika wybiegł Joe Hart, a ten sprytnym strzałem chciał umieścić piłkę w siatce, jednak „Synów Albionu” w tej sytuacji uratował Phil Jagielka. Po szybko rozegranym rzucie rożnym przed szansą na zdobycie gola stanął Antonio Candreva, jednak piłka po strzale pomocnika Lazio trafiła w słupek angielskiej bramki.

Czytaj dalej

Sensacja w grupie D piłkarskich Mistrzostw Świata. Skazywana na porażkę Kostaryka pokonała na Castelão Arena faworyzowany Urugwaj 3:1. Świetny mecz w położonej nad Oceanem Atlantyckim Fortalezie rozegrał 21-letni Joel Campbell, który zdobył wyrównującego gola i zaliczył asystę.

Napastnik Kostaryki Joel Campbell

Joel Campbell foto: AP

Od początku rywalizacji na Castelão Arena skazywana na porażkę Kostaryka udowadniała, że nie zamierza być tylko dostarczycielem punktów w grupie D. Piłkarze Jorge Luisa Pinto składnymi akcjami starali się rozrywać linię defensywną Urugwaju, a na szczególne uznanie zasługuje 21-letni Joel Campbell, który imponował umiejętnościami technicznymi i niesamowitym wręcz przyspieszeniem.

Po kwadransie gry po raz pierwszy groźnie zaatakował Urugwaj. Z rzutu wolnego dośrodkował Diego Forlan, na czystej pozycji znalazł się Diego Godin, który z dużym spokojem trafił do siatki, jednak prowadzący to spotkanie Felix Brych odgwizdał pozycję spaloną i bramki nie uznał. Chwilę później po raz kolejny ze stałego fragmentu gry dośrodkował Forlan, piłkę szczęśliwie przejął Edinson Cavani, jednak jego strzał minął bramkę reprezentacji Kostaryki.

W 23. minucie po kolejnym dośrodkowaniu ze stałego fragmentu gry Junior Diaz powalił na murawie Diego Lugano, a sędzia bez wahania wskazał na jedenasty metr. Rzut karny na bramkę pewnym strzałem zamienił Cavani. W odpowiedzi potężnie z dystansu kropnął Joel Campbell, a mocno bita piłka nieznacznie minęła bramkę Urugwaju.

W 43. minucie o sporym szczęściu mógł mówić Fernando Muslera. Bramkarz Urugwaju minął się z piłką, a bliski szczęścia był Giancarlo Gonzalez. W odpowiedzi na strzał z linii 16 metra zdecydował się Forlan, a piłkę po rykoszecie na rzut rożny odbił Keylor Navas.

Czytaj dalej

W szlagierowym spotkaniu grupy B piłkarskich Mistrzostw Świata Brazylia 2014 Holandia rozbiła na Fonte Nova Arena aktualnych mistrzów reprezentację Hiszpanii 5:1. Po dwie bramki dla „Pomarańczowych” zdobyli Robin van Persie i Arjen Robben.

Holandia

Reprezentacja Holandii foto: Getty Images

Jako pierwsza groźnie zaatakowała drużyna „Oranje”. W 8. minucie gry Arjen Robben posłał kapitalną piłkę na wolne pole, na czystej pozycji znalazł się Wesley Sneijder, jednak z jego strzałem spokojnie poradził sobie Iker Casillas. W odpowiedzi na uderzenie z dystansu zdecydował się Andres Iniesta, ale próba zdobywcy zwycięskiej w finale Mistrzostw Świata rozgrywanych cztery lata temu w Republice Południowej Afryki przeszła wysoko nad bramką.

W 13. minucie meczu po raz pierwszy przed szansą stanął Diego Costa, jednak napastnik Atletico Madryt zbyt długo zwlekał z oddaniem strzału i całą sytuację wyjaśnili obrońcy reprezentacji Holandii. W kolejnych minutach zdecydowanie dłużej przy piłce utrzymywali się Hiszpanie, jednak posiadanie piłki przez długi czas nie przekładały się na okazję pod bramkowe. W 26. minucie meczu Costa ruszył do kolejnej prostopadłej piłki, a goniący go Stefan de Vrij powalił napastnika reprezentacji Hiszpanii na boisko. Prowadzący dzisiejszy szlagier grupy B Nicola Rizzoli bez wahania wskazał na jedenasty metr. Rzut karny na bramkę pewnym strzałem zamienił Xabi Alonso. Poruszona utratą bramkę reprezentacja Holandii ruszyła do zdecydowanie odważniejszych ataków, jednak w decydujących momentach zabrakło im trochę szczęścia.

W 42. minucie kapitalnym prostopadłym podaniem popisał się Iniesta, a na czystej pozycji znalazł się David Silva, jednak pomocnik Manchesteru City zamiast strzelać w kierunku długiego rogu starał się przerzucić piłkę nad wybiegającym bramkarzem i skończyło się na rzucie rożnym. W odpowiedzi ustawiony na linii środkowej boiska Daley Blind posłał długą piłkę w pole karne, a Robin van Persie kapitalnym strzałem głową doprowadził do wyrównania.

Czytaj dalej

W drugim spotkaniu grupy A rozegranym w Natal Meksyk pokonał Kamerun 1:0. Bramkę na wagę zwycięstwa zdobył w 61. minucie Oribe Peralta. Podobnie jak we wczorajszym meczu otwarcia pierwszoplanowymi postaciami byli sędziowie, którzy nie uznali dwóch prawidłowo zdobytych goli.

Meksykański napastnik Oribe Peralta

Napastnik reprezentacji Meksyku Oribe Peralta foto: Getty Images

Od początku rywalizacji na Arena das Dunas stroną przeważającą byli Meksykanie, którzy szybkimi atakami ze skrzydeł starali się zagrozić bramce „Nieposkromionych Lwów”. W 11. minucie po dośrodkowaniu z prawej strony boiska do siatki Kamerunu trafił Giovani dos Santos, jednak prowadzący to spotkanie Wilmar Roldan odgwizdał pozycję spaloną i gola nie uznał – jak pokazały powtórki filigranowy pomocnik trafił do siatki prawidłowo. Kilka chwil później kolumbijski sędzia nie uznał kolejnej bramki. Tym razem rzut rożny wybijali gracze Kamerunu, a na pozycji spalonej znaleźli się Samuel Eto i Maxim Choupo-Moting.

W 21. minucie gry dobrze do akcji ofensywnej podłączył się Benoit Assou-Ekotto, który płasko dośrodkował piłkę w pole karne, a w doskonałej sytuacji znalazł się Eto, jednak doświadczony napastnik uderzył niecelnie. Po półgodzinie gry po raz drugi do siatki Kamerunu trafił dos Santos. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego piłkarz Villarreal CF głową skierował piłkę do siatki, jednak i tym razem z niezrozumiałych przyczyn sędziowie zadecydowali o pozycji spalonej reprezentanta Meksyku i gola nie uznali. W końcowym kwadransie pierwszej odsłony spotkania cały czas stroną przeważającą był Meksyk, jednak mimo kilku okazji nie zdobyli gola.

Czytaj dalej

W spotkaniu otwierającym XX Mistrzostwa Świata gospodarze turnieju Brazylijczycy pokonali reprezentację Chorwacji 3:1. Dwukrotnie na listę strzelców wpisał się Neymar da Silva, jedno trafienie dołożył Oscar, jednak trzeba przyznać, że oprócz kibiców zgromadzonych na trybunach gospodarzom pomagali również sędziowie. Prowadzący to spotkanie Yuichi Nishimura popełnił kilka błędów, a ten najpoważniejszy zdarzył mu się w 70. minucie gry, kiedy niesłusznie odgwizdał rzut karny.

Reprezentacja Brazylii

Zdobywca dwóch bramek w meczu otwarcia Neymar da Silva fot: Getty Images

Od początku rywalizacji w Sao Paulo stroną przeważającą – co było łatwe do przewidzenia byli gospodarze, którzy po raz pierwsi zagrozili bramce Chorwacji w 6. minucie gry. Po dośrodkowaniu z rzutu wolnego głową uderzał David Luiz, jednak z jego strzałem z łatwością poradził sobie Stipe Pletikosa. W odpowiedzi ustawiony przy linii bocznej Ivan Perisić dośrodkował futbolówkę w pole karne, a bliski szczęścia był Ivica Olić. W 11. minucie gry doświadczony napastnik odważnie ruszył do przodu, Olić przebieg kilkanaście metrów i płasko dośrodkował w pole karne, a pechowo interweniujący Marcelo skierował piłkę do własnej bramki.

W kolejnych minutach stroną przeważającą cały czas pozostawali gospodarze, a swoje szansę mieli Paulinho i Neymar da Silva. W 29. minucie gry to właśnie napastnik Barcelony doprowadził do wyrównania. Neymar zdecydował się na płaskie uderzenie z przed pola karnego i już po chwili cieszył się ze zdobycia gola. W kolejnych minutach swoje okazję mieli jeszcze Neymar i Givanildo Hulk, jednak ostatecznie wynik do przerwy nie uległ już zmianie.

Czytaj dalej

JW Promotion Agencja marketingu sportowego zajmuje się organizacją eventów związanych z branżą sportową.