[ad] Empty ad slot (#1)!

Strona stadiony świata, to portal poświęcony piłce nożnej

Robert Lewandowski zadziwił piłkarski świat. W pierwszym spotkaniu 1/2 finału Champions League Borussia Dortmund rozbiła przed własną publicznością Real Madryt 4:1, a wszystkie bramki dla BVB zdobył Robert Lewandowski.

Napastnik Borussii Dortmund Robert Lewandowski

Robert Lewandowski fot. Getty Images

Już w pierwszych minutach spotkania przewagę wypracowała sobie Borussia. W 7. minucie spotkania na indywidualną akcję zdecydował się Marco Reus. Reprezentant Niemiec wpadł w pole karne i płasko uderzył w kierunku długiego słupka – czujny Diego Lopez odbił piłkę do boku, a nadbiegający Robert Lewandowski został zablokowany.

Chwilę później gospodarze przeprowadzili szybką akcję lewą stroną boiska. Mario Goetze dośrodkował piłkę w pole bramkowe, Lewandowski wyprzedził Pepe i strzałem z bliskiej odległości umieścił piłkę w siatce.

W kolejnych minutach Borussia zwolniła tempo, a coraz częściej do głosy zaczął dochodzić Real. W 24. minucie z rzutu wolnego potężnie uderzył Cristiano Ronaldo, ale czujny Roman Weidenfeller odbił piłkę do boku, w odpowiedzi groźnie zaatakowali gospodarze. Po indywidualnej akcji Reusa i zamieszaniu w polu karnym „Królewskich” zza pola karnego uderzył Ilkay Gündogan, jednak strzał pomocnika BVB przeszedł nad bramką.

W 32. minucie na indywidualną akcję zdecydował się Jakub Błaszczykowski. Pomocnik BVB  ograł Fabio Coentra i odważnie wbiegł w pole karne, ale w ostatniej chwili został zatrzymany przez Gonzalo Higuaina.

W końcówce pierwszej części spotkania Real wykorzystał gapiostwo linii defensywnej gospodarzy i doprowadził do wyrównania. Podawał Higuain, a do siatki trafił Ronaldo.

 

Czytaj dalej

W pierwszym meczu półfinałowym Champions League Bayern Monachium rozbił na Allianz Arena Barcelonę 4:0, dzięki temu zwycięstwu „Bawarczycy” są już bardzo blisko finałowej rywalizacji na Wembley.

Niemiecki klub piłkarski Bayern Monachium

Bayern Monachium fot. Getty Images

Niesiony dopingiem własnych kibiców Bayern mógł wyjść na prowadzenie już w 2. minucie spotkania. Ustawiony z prawej strony pola karnego Arjen Robben dostał piłkę z pod linii końcowej, ale płaski strzał Holendra zdołał odbić Victor Valdes.

Barcelona wydawała się pewna swego, jednak wysoki pressing gospodarzy utrudniał gościom rozwinięcie skrzydeł.

W 15. minucie meczu na uderzenie zza pola karnego zdecydował się Philipp Lahm, a blokujący jego strzał Gerard Pique odbił piłkę na rzut rożny – niemieccy piłkarze sugerowali zagranie ręką defensora gości, jednak prowadzący to spotkanie Viktor Kassai pozostał niewzruszony.

Niespełna dziesięć minut później „Bawarczycy” wyszli na prowadzenie. Ustawiony na prawej stronie Robben miękko dośrodkował w pole karne, Dante zgrał piłkę głową, a niepilnowany Thomas Muller strzałem głową wpakował piłkę do siatki.

Po półgodzinie gry doszło do kolejnej kontrowersji. Po dośrodkowaniu z prawej strony boiska Dante uderzył piłkę głową, a ręką zatrzymał ją Alexis Sanchez, jednak zdaniem sędziego zagranie Chilijczyka było przypadkowe. W kolejnych minutach rozochoceni gospodarze mieli szansę na zdobycie kolejnych bramek, ostatecznie pierwsza połowa spotkania zakończyła się wynikiem 1:0.

 

Czytaj dalej

Mecz kończący zmagania 32. kolejki Primera Division śmiało można określić hitem kończącej się serii spotkań. Na Estadio Balaídos doszło do rywalizacji dwóch drużyn zajmujących ostatnie dwa miejsce w tabeli La Liga. Ostatecznie Celta Vigo pokonała Real Saragossa 2:1.

Hiszpański klub piłkarski Celta Vigo

Celta Vigo fot. celtavigo.net

Rywalizację dwóch drużyn skazywanych na spadek do Segunda Division lepiej zaczęli goście z Saragossy. W 26. minucie piłka została dośrodkowana z lewej strony boiska w pole karne gospodarzy, a celną główką akcję zakończył Cristian Sapunaru.

Nieco ponad dziesięć minut później bramkę wyrównującą zdobył Alex Lopez. Pomocnik gospodarzy wykorzystał dośrodkowanie Augusto Fernandeza i strzałem z bliskiej odległości umieścił futbolówkę w siatce.

W drugiej części spotkania obie drużyny wypracowały sobie kolejne okazję do zdobycia gola. Bliski strzelenia drugiego gola dla Saragossy był Helder Postiga. Po drugiej stronie boiska groźnie zrobiło się za to za sprawą Stefana Babovicia.

 

Czytaj dalej

Manchester United mistrzem Anglii w sezonie 2012/2013. W spotkaniu 34. kolejki Premier League „Czerwone Diabły” pokonały na Old Trafford broniącą się przed spadkiem Aston Villę 3:0. Bohaterem United został Robin van Persie – Holender ustrzelił hat-tricka i przypieczętował dwudziesty mistrzowski tytuł Manchesteru United.

Manchester United został nowym mistrzem Anglii w sezonie 2012/2013

Manchester United fot. Getty Images

Robin van Persie rozpoczął strzelenia już w 2. minucie meczu. Rafael da Silva dośrodkował piłkę w pole karne, ustawiony przy linii końcowej Ryan Giggs posłał piłkę wzdłuż bramki, a holenderski napastnik skierował futbolówkę do pustej bramki.

Chwilę później reprezentant Holandii mógł po raz drugi wpisać się na listę strzelców, jednak piłka po jego strzale z woleja minęła bramkę gości.

W 10. minucie po raz drugi z dobrej strony pokazał się Rafael. Brazylijski defensor zdecydował się na strzał z dystansu, a piłka po jego strzale trafiła w słupek. W odpowiedzi z groźnym kontratakiem wyszli „The Villans”, a okazję na zdobycie wyrównującej bramki miał Christian Benteke, jednak jego uderzenie przeszło nad bramką United.

Co nie udało się gościom, udało się gospodarzom. Długą piłkę w pole karne przyjezdnych posłał Wayne Rooney, a van Persie kapitalnym strzałem z powietrza po raz drugi pokonał bramkarza gości.

Dominacja Manchesteru nie podlegała żadnej dyskusji, ale broniąca się przed spadkiem Aston Villa również miała swoje okazję bramkowe. W 31. minucie przed szansą stanął Charles N’Zogbia, ale w ostatniej chwili uderzenie napastnika przyjezdnych zablokowali defensorzy Manchesteru.

W odpowiedzi z kolejną kontrą wyszli gospodarze i Brad Guzan musiał po raz trzeci wyciągać piłkę z siatki, a hat-trick skompletował van Persie.

W końcówce pierwszej połowy spotkania kolejne dwie sytuacje wypracowali sobie przyjezdni. Najpierw Gabriel Agbonlahor minimalnie się pomylił, a chwilę później fatalnie uderzył Ron Vlaar.

 

Czytaj dalej

W meczu 32. kolejki Primera Division Atletico Madryt pokonało w wyjazdowym spotkaniu Sevillę 1:0. Bramkę na wagę trzech punktów zdobył w 76. minucie meczu Radamel Falcao.

Piłkarze hiszpańskiej drużyny Atletico Madryt

Atletico Madryt fot. Getty Images

Pierwszą groźną okazję w dzisiejszym spotkaniu wypracowali sobie goście. W 6. minucie Radamel Falcao wycofał piłkę do Mario Suarez, a strzał pomocnika Atletico w nieznacznej odległości minął bramkę gospodarzy.

W kolejnych minutach oglądaliśmy dużo walki z obu stron i kilka naprawdę dobrych okazji do zdobycia gola, które zmarnowali Falcao i Alvaro Negredo.

Już na początku drugiej części spotkania Sevilla mogła wyjść na prowadzenie. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego głową uderzył Koke i tylko świetnie interweniujący Thibaut Courtois uchronił swój zespół przed utartą bramki.

Kilka chwil później gospodarze po raz drugi stanęli przed szansą na zdobycie gola. Uderzał Negredo, ale i tym razem dobrze zachował się Courtois.

 

Czytaj dalej

W szlagierowym spotkaniu 33. kolejki Serie A zajmujący pierwsze miejsce w tabeli Juventus Turyn pokonał przed własną publicznością AC Milan 1:0. Jedyną bramkę w tym spotkaniu zdobył w 58. minucie z rzutu karnego Arturo Vidal.

Lider Serie A Juventus Turyn

Juventus Turyn fot. juventus.com

Spotkania zdecydowanie lepiej rozpoczęli gospodarze. W 6. minucie meczu Robinho zagrał piłkę ręką przed własnym polem karnym. Z rzutu wolnego uderzył Andrea Pirlo, piłka odbiła się jeszcze od jednego z piłkarze Milanu i czujny Christian Abbiati wybił piłkę na rzut rożny.

W 12. minucie po błędzie obrońców Juventusu piłkę przechwycił Massimo Ambrosini, ale jego strzał przeszedł daleko obok bramki gospodarzy. Chwilę później z powodu urazu boisko musiał opuścić Abbiati, a jego miejsce w bramce gości zajął Marco Amelia.

W kolejnych minutach spotkania mistrzowie Włoch zupełnie zdominowali Milan, który ograniczał się do posyłania długich piłek w kierunku napastników. Dwukrotnie z dystansu uderzał Paul Pogba, jednak strzały młodego Francuza pozostawiały wiele do życzenia.

W 22. minucie piłkę po kolejnym błędzie defensorów mistrza Włoch przejął Ambrosini, ale i tym razem posłał piłkę obok bramki. Minutę później z dystansu uderzył Stephan El Shaarawy, ale jego strzał z łatwością obronił Gianluigi Buffon. W 28. minucie po raz drugi z rzutu wolnego uderzył Pirlo, ale tym razem Amelia spokojnie złapał piłkę po strzale doświadczonego Włocha.

W ostatnim kwadransie pierwszej połowy spotkania inicjatywę przejął Milan. Goście z Mediolanu szukali sposobu na sforsowanie linii defensywnej długimi piłkami i szybkimi akcjami skrzydłami, jednak wyraźnie brakowało im dokładności i pierwsza część spotkania zakończyła się wynikiem 0:0.

 

Czytaj dalej

W spotkaniu 32. kolejki La Liga zajmująca miejsce w dole tabeli Osasuna Pampeluna zremisowała przed własną publicznością z mającym wielkie aspirację Realem Sociedad 0:0.

Rewelacyjnie spisujący się w rozgrywkach La Liga Real Sociedad

Real Sociedad fot. Getty Images

Od początku spotkania obie drużyny poszły na wymianę ciosów. Jak pierwsza groźnie zaatakowała Osasuna, a dwa mocne strzały oddał Emiliano Daniel Armenteros.

Przejezdni odpowiedzieli w 5. minucie spotkania. Antoine Griezmann wymanewrował dwóch defensorów gospodarzy, wbiegł w pole karne i uderzył w kierunku bliższego słupka, ale czujny Andres Fernandez nie dał się zaskoczyć.

Chwilę później bliski szczęścia był po raz kolejny Armenteros. Argentyńczyk uderzył z rzutu wolnego, a piłka po jego strzale o centymetry minęła bramkę gości.

Walczący o udział w eliminacjach Champions League Sociedad odpowiedział groźną akcję w 24. minucie gry. Po dośrodkowaniu z rzutu wolnego do piłki doszedł Imanol Agirretxe i trafił w poprzeczkę. Do dobitki natychmiast dopadł Mikel Gonzalez, a gospodarzy w ostatniej chwili uratował interweniujący Fernandez.

Chwilę później groźnie zaatakowali walczący o utrzymanie gospodarze. Najpierw dobrze we własnym polu karnym interweniował Claudio Bravo, a po chwili dwie dobre okazję zmarnował Miguel de las Cuevas.

 

Czytaj dalej

Za nami drugi z hitów 34. kolejki Premier League. W spotkaniu rozegranym na Anfield Road Liverpool zremisował z Chelsea Londyn 2:2. Remis dla „The Reds” uratował w doliczonym czasie gry Luis Suarez.

Piłkarz Chelsea Eden Hazard

Eden Hazard fot. Getty Images

Już na początku spotkania groźną okazję do zdobycia bramki wypracowali sobie gospodarze. Luis Suarez zagrał piłkę do Glena Johnsona, jednak reprezentant Anglii nieznacznie przestrzelił.

Po kolejnych dziesięciu minutach dyspozycję Pepa Reiny sprawdził Oscar, piłkarz Chelsea próbował technicznie zaskoczyć bramkarza „The Reds”, jednak hiszpański bramkarz nie dał się zaskoczyć.

W 20. minucie meczu Hiszpan zdał kolejny test, tym razem strzałem zza linii pola karnego chciał go zaskoczyć Ramirez, ale Reina odbił piłkę po mocnym strzale pomocnika „The Blues”.

Sześć minut golkiper gospodarzy nie miał już nic do powiedzenia i musiał wyciągać piłkę z siatki. Juan Mata dośrodkował piłkę z rzutu rożnego, a sprytnym strzałem głową popisał się Oscar i piłkarze Chelsea mogli się cieszyć z prowadzenia.

Chwilę później na uderzenie z dystansu zdecydował się David Luiz. Obrońca „The Blues” chciał powtórzyć kapitalną bramkę jaką zdobył w spotkaniu z Fulham FC, ale tym razem na posterunku był bramkarz Liverpoolu.

W końcówce pierwszej części spotkania, okazję na zdobycie wyrównującej bramki miał jeszcze Suarez, ale strzał Urugwajskiego napastnika zdołał obronić Petr Cech.

 

Czytaj dalej

JW Promotion Agencja marketingu sportowego zajmuje się organizacją eventów związanych z branżą sportową.