[ad] Empty ad slot (#1)!
Na Donbas Arena w Doniecku reprezentacja Francji pokonała Ukrainę 2:0.
Już po niespełna 5. minutach meczu nad stadionem w Doniecku rozszalała się ogromna ulewa, która na blisko godzinę przerwała pojedynek Ukraina – Francja.
Chwilę po godzinie 19:00 piłkarze obu drużyn wrócili na boisko i mecz zaczął się na dobre.
Bardzo szybko przewagę wypracowali sobie Francuzi. Dobre okazję miał Karim Benzema i Jeremy Menez. W 34. minucie meczu kapitalną okazję miał Andrij Szewczenko. Etatowy snajper Ukrainy znalazł się w sytuacji sam na sam z bramkarzem, ale huknął prosto w niego.
Chwilę później groźnie zaatakowali goście. Samir Nasri dośrodkował piłkę z rzutu wolnego, a Philippe Mexes kapitalnie uderzył głową, jednak po raz kolejny świetnie zachował się Andriej Piatow.
W drugiej części spotkania Francuzi potrzebowali zaledwie trzech minut, aby rozstrzygnąć o losach meczu. W 53. minucie spotkania na indywidualną akcję zdecydował się Menez. Gracz Paris Saint Germain wymanewrował obrońców i płaskim strzałem umieścił piłkę w siatce.
Dzisiejszy mecz Szwecja – Anglia, który zostanie rozegrany Stadionie Olimpijskim w Kijowie rozpocznie się z 15 minutowym opóźnieniem, a wszystko przez nawałnicę, która przeszła nad stadionem w Doniecku.
Stadion Olimpijski w Kijowie 15.06 2012, godz. 21:00 Szwecja – Anglia
Potężna burza, która przerwała mecz Ukraina – Francja na blisko godzinę przerwała pojedynek na Donbas Arena – mecz wznowiono o godzinie 19:00, ale zdecydowano się na przesunięcie godziny rozpoczęcia meczu Szwecja – Anglia, który może być decydujący dla końcowego układu grupy D, dzisiejsze spotkanie może być decydujące dla dalszych losów obu drużyn na Euro 2012.
Zlatan Ibrahimović i spółka prowadzili ze współgospodarzami turnieju po bramce napastnika Milanu, ale potem dwa trafienia Andrija Szewczenki zepchnęły ich do piłkarskiego piekła. Teraz będą musieli zagrać dużo lepiej, szczególnie w obronie, bowiem druga porażka, przy ewentualnym zwycięstwie Ukrainy lub Francji oznaczać będą, że Szwedzi jadą do domu. Skandynawowie mają więc o co grać i nie mogą kalkulować, bowiem jeden błąd może się okazać dla nich bardzo kosztowny.
Anglicy w meczu z Francją pokazali, że mimo problemów z kontuzjami, potrafią zagrać dobre zawody i przede wszystkim należy na ich uważać przy stałych fragmentach gry. Właśnie w ten sposób udało im się zdobyć bramkę na wagę remisu z Francją i na dodatek był to ich jedyny celny strzał w tym spotkaniu. To może być główny atut Synów Albionu, tym bardziej, że obrona Szwedów zawodziła przy dośrodkowaniach w pole karne i po dwóch takich zagraniach Andrij Szewczenko pokonał Andreasa Isakssona.
Anglicy mogą być optymistami też z tego powodu, że w 14 kolejnych spotkaniach zdobyli przynajmniej jednego gola, a ponadto ograli Szwedów w listopadzie na swoim terenie (1:0). Z drugiej strony nigdy nie pokonali Trzech Koron w meczu o punkty. W finałach mistrzostw Europy przegrali w 1992 roku 1:2, a w finałach mistrzostw świata remisowali w 2002 (1:1) i 2006 roku (2:2). W eliminacjach mundialu dwukrotnie zanotowano wynik 0:0, a w eliminacjach mistrzostw Europy trzeci raz padł ten rezultat, natomiast raz Szwedzi wygrali 2:1.
Wydaje się, że wyniki pierwszych spotkań sprawiają, że obydwie ekipy będą musiały zagrać bardziej ofensywnie, a to oznacza zapewne zmiany w składzie, szczególnie w przypadku Szwedów. Selekcjoner Erik Hamren powinien od początku wprowadzić skrzydłowego Christiana Wilhelmssona, który znakomicie rozrywał ukraińską obronę na lewym skrzydle. Wydaje się, że powinien on zagrać za nieefektywnego Markusa Rosenberga. Z kolei Roy Hodgson może dokonać zmiany w pomocy, bowiem słabo z Francją spisał się James Milner. Nie jest wykluczone, że szanse dostanie wszechstronny Phil Jones, aczkolwiek znak zapytania w jego przypadku to brak doświadczenia w takim turnieju.
Stawiamy na zwycięstwo Anglii 2:1
Młody kibic reprezentacji Ukrainy 6 – letni Timur którego radość po drugiej bramce Andrija Szewczenki w meczu ze Szwecją obiegła internet, spotkał się ze swoim idolem na treningu Ukraińców.
Tuż po meczu Ukraina – Szwecja, wygranym przez gospodarzy 2:1, świat internetu obiegł filmik na którym widać radość małego Timura po drugim golu Andrija Szewczenki. Szybko stał się on gwiazdą sieci.
Ukraińska telewizja postanowiła odnaleźć chłopca i umożliwiła mu wizytę na treningu swoich idoli.
Selekcjoner reprezentacji Ukrainy Oleg Błochin pozwolił chłopcu na pobyt przy ławce rezerwowych razem z żoną Andrija Szewczenki Kristen Pazik i ich synami Christianem i Jordanem.
Andrij Szewczenko wręczył chłopcu reprezentacyjną koszulkę, oraz pozwolono mu na chwilowy udział w treningu walczącej w Euro 2012 reprezentacji Ukrainy.
Mecz Ukraina – Francja w ramach drugiej kolejki Euro 2012 został przerwany po niespełna 5. minutach.
Holenderski sędzia Bjoern Kuipers przerwał mecz po zaledwie 5. minutach meczu – a wszystko przed burzę jaka rozpętała się nad Donbas Arena w Doniecku.
Według przepisów UEFA jeżeli na niebie pojawiają się błyskawice i pioruny sędzia zobowiązany jest do przerwania meczu.
Organizatorzy ogłosili 30 minutową przerwę i mecz nie rozpocznie się wcześniej niż o godzinie 19:00
Już za chwilę na Donbas Arena w Doniecku reprezentacja Ukrainy zmierzy się z Francją – w przypadku zwycięstwa Ukrainy współgospodarze Euro 2012 już dziś mogą zapewnić sobie awans do ćwierćfinału.
Donbas Arena 15.06.2012, godz. 18:00 Ukraina – Francja
Ukraińcy zaskoczyli w pierwszym spotkaniu Szwecję i chociaż po golu Zlatana Ibrahimovica przegrywali 0:1, to dwa gole Andrija Szewczenki dały im jakże cenne zwycięstwo 2:1. Po zakończeniu pojedynku w zespole zapanowała radość niemal jak po zdobyciu mistrzostwa, ale teraz podopieczni Olega Błochina muszą zapanować nad emocjami, bowiem starcie z Trójkolorowymi zapewne będzie dla nich trudniejszą przeprawą. Do tej pory Ukraińcy nie pokonali bowiem jeszcze Francji, z którą zmierzyli się czterokrotnie. W sześciu pojedynkach trzy razy padł remis i trzykrotnie wygrali Les Bleus.
Drużyna Laurenta Blanca nie przegrała 22 kolejnych meczów. W spotkaniu z Anglią Francuzi przeważali, oddali kilka razy więcej strzałów niż rywale, ale skutecznością nie grzeszyli i w efekcie musieli się zadowolić remisem 1:1. Teraz będą ponownie pod presją, bowiem jeśli przegrają z Ukrainą, a Anglia pokona Szwecję, wówczas będą bliscy odpadnięcia z dalszej rywalizacji. Rywale tymczasem nawet w przypadku porażki mogą utrzymać miejsce w pierwszej dwójce grupowej tabeli.
Presja będzie więc sprzymierzeńcem gospodarzy, podobnie jak ich fanatyczni kibice, którzy z pewnością będą ich dopingowali przez całe spotkanie. Ukraińcy mają jednak zapewne w pamięci ostatni pojedynek z Francją – w czerwcu ubiegłego roku w Kijowie zostali wręcz zdemolowani przez Trójkolorowych i przegrali aż 1:4. Teraz z jednej strony będą chcieli się zrewanżować, ale też z pewnością tak dotkliwa porażka, mimo że był to był mecz towarzyski, na długo pozostanie w głowach piłkarzy.
Wszystko wskazuje na to, że Błochin dokona pewnych zmian w wyjściowym składzie. Prawdopodobnie na ławce rezerwowych zasiądzie tym razem bohater Szewczenko, a osamotniony w ataku będzie Andriy Voronin. Trener Ukrainy zdaje sobie sprawę, że to przeciwnicy będą w tym meczu częściej przy piłce, bowiem to oni muszą wygrać, a gospodarze w pełni zadowolą się remisem. Dlatego też nastawiają się na grę z kontry i zamiast wystawić dwóch napastników, dostawią dodatkowego pomocnika. Blanc prawdopodobnie postawi na zdrowego już Yanna M’Vilę, a miejsce w zespole straci Alou Diarra, który zawinił przy bramce Joleona Lescotta dla Anglii. Nie jest też wykluczona, że goście zagrają dwoma napastnikami, a Karima Benzemę wspierać będzie Olivier Giroud.
Typ na mecz 1:3 dla reprezentacji Francji.
Przemysław Tytoń wybiegnie w pierwszej jedenastce w meczu Polska – Czechy, wynik sobotniego spotkania zadecyduje o tym, czy reprezentacja Polski zagra w ćwierćfinałach Euro 2012.
Od meczu z Rosją trwa dyskusja – kto powinien stanąć w bramce Polaków w sobotę? Kibice i większość dziennikarzy są za Tytoniem, który w meczu otwarcia przeciwko Grecji musiał zastąpić ukaranego czerwoną kartką Szczęsnego i obronił rzut karny.
Ze „Sborną” zagrał bardzo pewnie, nie… Czytaj dalej
W swoim drugim meczu na Euro 2012 pewne zwycięstwo odniosła reprezentacja Hiszpanii. Podopieczni Vincente del Bosque pokonali w Gdańsku Irlandię 4:0.
Spotkanie to rozpoczęło się we wręcz wymarzony sposób dla Hiszpanów. Nie minęły nawet cztery minuty, a piłkarze La Furia Roja wyszli na prowadzenie. Dunne zdołał odebrać piłkę znajdującemu się w polu karnym Andresowi Inieście, lecz chwilę później się poślizgnął, przez co w sytuacji sam na sam z Givenem znalazł się Fernando Torres i mocnym strzałem umieścił piłkę w siatce. Trzy minuty później rezultat próbował podwyższyć David Silva, ale uderzył obok bramki. Po chwili sytuację na zdobycie drugiego gola miał natomiast Torres, który tym razem spudłował.
W 17. minucie spotkania na strzał z dystansu zdecydował się Gerard Pique, ale trafił wprost w golkipera rywali. Sześć minut później dobrą indywidualną akcję przeprowadził natomiast Iniesta, lecz jego uderzenie dobrze obronił Given.
Hiszpanie w dalszym ciągu spokojnie kontrolowali przebieg spotkania, oblegając bramkę rywali. Po dośrodkowaniu Alby główkował David Silva, nie trafił jednak w światło bramki. Podobnym rezultatem zakończyła się także podobna próba Pique. Pięć minut przed końcem regulaminowego czasu gry pierwszej połowy w dwóch dobrych sytuacjach znalazł się Torres, za każdym razem próbował odgrywać do partnerów, ale próby te kończyły się niepowodzeniem.
W 42.minucie strzał ze skraju pola karnego oddał Xavi Hernandez, uderzenie było jednak zbyt lekkie, aby mogło zaskoczyć Givena. Irlandzki bramkarz dobrze zachował się także dwie minuty później, kiedy strzał na bramkę oddał Alvaro Arbeloa. Niecelnie uderzał natomiast Xabi Alonso. Już w doliczonym czasie gry na bramkę strzelał Iniesta, lecz dobrze zachował się Given.
Podziałem punktów zakończyło się czwartkowe spotkanie na Stadionie Miejskim w Poznaniu, gdzie reprezentacja Włoch zremisowała z Chorwacją 1:1.
Od samego początku spotkania inicjatywę starali się przejąć zawodnicy Squadra Azzurra. Trzy minuty po pierwszym gwizdku arbitra przyniosło to efekt w postaci pierwszej sytuacji podbramkowej. Piłkę w polu karnym otrzymał Mario Balotelli, obrócił się i bez namysłu oddał strzał na bramkę rywali, lecz minęła prawy słupek.
W 11. minucie spotkania podopieczni Cesare Prandellego znów zaatakowali. Strzał Balotellego został zablokowany przez chorwackich defensorów, a piłka trafiła do Claudio Marchisio, który zdecydował się na uderzenie z dystansu. Strzał pomocnika Juventusu był bardzo dobry, lecz minimalnie niecelny. Na początku drugiego kwadransa gry szczęścia po raz kolejny próbował Balotelli, uderzając sprzed pola karnego, ale piłka trafiła w dobrze ustawionego Pletikosę.
Po kilku minutach w polu karnym reprezentacji Włoch padł Nikica Jelavić. Howard Webb nie odgwizdał jednak rzutu karnego, ale faul napastnika Evertonu. Kilkadziesiąt sekund później Gianluigi Buffon miał pierwszą okazję do interwencji po mocnym uderzeniu Darijo Srny.
W 27. minucie pod włoską bramką zrobiło się groźnie za sprawą stałych fragmentów gry. Najpierw zawodnicy z Bałkanów mieli rzut wolny po faulu Giaccheriniego, a po chwili po dośrodkowaniu z rzutu rożnego strzelał Perisić, lecz futbolówka trafiła wprost w Buffona.
Sześć minut później spore zamieszanie zapanowało w polu karnym Chorwacji. Z dobrze zapowiadającej się akcji Włochów wynikł jednak tylko rzut rożny po zablokowanym strzale Marchisio. Po chwili z ostrego kąta strzelał natomiast Cassano, ale nie trafił w światło bramki. Podobnym wynikiem zakończyła się także kolejna próba Balotellego. Osiem minut przed końcem pierwszej połowy Włosi mieli znakomitą szansę na wyjście na prowadzenie. W sytuacji sam na sam z Pletikosą znalazł się wówczas Marchisio, ale chorwacki golkiper dwukrotnie okazał się lepszy w tym pojedynku, a włoscy kibice mogli jedynie złapać się za głowy.