[ad] Empty ad slot (#1)!
W szlagierowym spotkaniu grupy D reprezentacja Francji zremisowała na Donbas Arena z Anglią 1:1.
Pierwszy kwadrans meczu zdecydowanie należał do Francuzów. Swoje okazje mieli Franck Ribery i Samir Nasri. Wyspiarze po raz pierwszy groźnie zaatakowali w 15. minucie meczu Danny Welbeck zagrał prostopadłą piłkę, dopadł do niej James Milner, ale zbyt daleko wypuścił sobie piłkę i nic z tej akcji nie wyszło.
W 30. minucie meczu Steven Gerrard wstrzelił piłkę w pole karne, Joleon Lescott urwał się obrońcy reprezentacji Francji i strzałem głową umieścił piłkę w siatce.
Jeszcze przed przerwą wyrównali Les Blues. Na strzał z przed pola karnego zdecydował się Nasri, a piłka po rękach Joe Harta wpadła do siatki.
Przez większą część drugiej połowy spotkania obie drużyny skupiły się na walce w środku pola i stwarzały mało okazji pod bramkowych. Ostatni kwadrans meczu to już zdecydowana przewaga Francuzów, którzy co chwilę gościli przed bramką Harta. Swoje szanse miał Ribery i Karim Benzema, ale ostatecznie wynik nie uległ już zmianie.
Ostatecznie faworyci grupy D podzielili się punktami w pierwszym meczu Euro 2012.
Zbigniew Boniek wypowiedział się na temat jutrzejszego meczu Polska – Rosja. Zdaniem wielokrotnego reprezentanta Polski niezależnie od wyniku wtorkowego meczu Biało-Czerwoni i tak awansują do ćwierćfinału Euro 2012.
– Moim zdaniem w takim przypadku na 99 proc. z grupy i tak wyjdziemy – powiedział Boniek.
Dla niego niepoważne jest tłumaczenie, że Polska tylko zremisowała z Grecją, ponieważ był zakryty dach na Stadionie Narodowym.
– To jest wręcz śmiesznie, aby o czymś takim mówić. A wyobraźmy sobie, że tego nie uczyniono i na muzyków w trakcie ceremonii otwarcia spadłby deszcz. Wtedy byśmy mówili, że to wstyd dla całej Polski. Poza tym ciepło to było w trakcie mistrzostw w Hiszpanii czy Meksyku, a w naszym kraju panuje normalna pogoda jak na tę porę roku.
Już dziś o godzinie 20:45 swój udział w Euro 2012 rozpocznie reprezentacja Ukrainy. Współgospodarze turnieju zmierzą się na Stadionie Olimpijskim w Kijowie z reprezentacją Szwecji.
Trzy Korony nie będą grały pod taką presją, jak Ukraińcy, a na dodatek nie będą musiały się martwić o zdrowie dziesięciu piłkarzy, którzy zatruli się i trafili do szpitala. Podopieczni Erika Hamrena bez wątpienia solidniej prezentowali się w meczach towarzyskich – wygrali z Islandią (3:2) i Serbią (2:1), a na początku tego roku pokonali także Chorwację (3:1) i Bahrajn (2:0).
Bez wątpienia mankamentem pozostaje gra obronna Szwedów, którzy w eliminacjach stracili jedenaście bramek. Spośród zespołów, które awansowały, tylko Portugalia (12) dała sobie strzelić więcej.
Gospodarze z kolei nie zachwycali w sparingach przed turniejem. Pokonali co prawda Estonię 4:0, ale potem ulegli Austrii 2:3 i Turcji 0:2. Taka gra w obronie nie wróży im dobrze w pojedynku z zespołem, który ma takich napastników, jak Zlatan Ibrahimovic i Ola Toivonen. Bez wątpienia trener Oleg Błochin ma o czym myśleć, tym bardziej, że nadal nie wiadomo w jakiej formie będą wspomniani wcześniej zawodnicy, którzy mieli problemy zdrowotne. Co prawda 59-letni szkoleniowiec zapewnia, że czują się już dobrze, ale pewność będzie można mieć dopiero w poniedziałek.
Szwecja zagra w finałach po raz piąty. Do tej pory największy sukces Skandynawowie odnieśli w 1992 roku, kiedy to na swoim terenie dotarli do półfinału. Potem tylko raz udało im się przejść przez fazę grupową. Ukraina z kolei zadebiutuje w finałach mistrzostw Europy. Najbliżej awansu była w 1999 roku, kiedy to niespodziewanie przegrała w barażach ze Słowenią.
Trzy Korony i Żółto-błękitni grali ze sobą do tej pory trzy razy. W 2008 roku w Sztokholmie Ukraińcy wygrali 1:0, za co Szwedzi zrewanżowali im się trzy lata później w Charkowie (1:0). W lutym 2011 roku zespoły te zmierzyły się natomiast w towarzyskim turnieju na Cyprze i wówczas Ukraina wygrała po rzutach karnych 5:4. W regulaminowym czasie było 1:1.
Gospodarze przed turniejem stracili z powodu kontuzji trzech podstawowych bramkarzy, ale teraz nie licząc zatrucia, nie mają innych problemów ze zdrowiem piłkarzy. W zespole Szwecji pod znakiem zapytania stoi z kolei występ Johana Elmandera, który dochodzi do pełni sił po złamaniu kości w stopie.
Typ na meczu Ukraina – Szwecja 2:2
Już na początku zmagań w grupie D dojdzie do wielkiego hitu. Na Stadionie Donbas Arena w Doniecku reprezentacja Francji zmierzy się z Anglią.
Donbas Arena 11.06.2012, godz. 18:00 Francja – Anglia
Faworytami wydają się być Francuzi, którzy mają za sobą passę 21 meczy bez porażki. Do tego reprezentacja Anglii od początku 2012 roku przechodziła poważne zawirowania.
W lutym do dymisji podał się Fabio Capello, którego na początku maja zastąpił Roy Hodgson. Potem nowy selekcjoner pominął przy powołaniach Rio Ferdinanda z Manchester United, co wywołało mieszane reakcje i na atmosfery wokół zespołu nie uspokoiło. Nie inaczej było ze sprawą Johna Terry’ego, który jest oskarżony o rasistowskie zachowanie wobec brata Ferdinanda – Antona. Kolejnym wielkim nieobecnym w kadrze reprezentacji Anglii na Euro 2012 jest Frank Lampard – pomocnik Chelsea nabawił się kontuzji podczas przygotowań i ostatecznie nie został powołany na turniej.
Nastroje w ekipie prowadzonej przez Laurenta Blanca są bojowe, chociaż daleko do hurraoptymizmu i nadmiernej pewności siebie. Trójkolorowi wyciągnęli wnioski z poprzednich turniejów i wiedzą, że każdy mecz i każdy rywal będzie się liczył.
Starcie na Donbas Arena będzie 29. oficjalnym pojedynkiem Francji i Anglii. Aż 16 z nich zakończyło się zwycięstwem Synów Albionu, ale nie wygrali oni żadnego z ostatnich pięciu spotkań, przegrywając cztery z nich. Po raz ostatni zespoły te zmierzyły się w listopadzie 2010 roku na Wembley, gdzie Les Bleus wygrali 2:1. Do tej pory Trójkolorowi i Trzy Lwy sześciokrotnie rywalizowali w finałach mistrzostw świata lub Europy. Bilans jest remisowy – dwa zwycięstwa Francji, dwa Anglii i dwa remisy, bilans bramkowy 9-9.
Blanc jest w o tyle bardziej komfortowej sytuacji niż Hodgson, że ma do swojej dyspozycji mocniejszą ławkę rezerwowych. Nie musi się więc aż tak bardzo martwić ewentualnym brakiem Yanna M’Vila, który stara się wyleczyć kontuzję kostki. Raczej nie wystąpi też Blaise Matuidi. Anglicy zagrają bez zawieszonego Wayne’a Rooneya, a pod znakiem zapytania stoi występ Martina Kelly’ego. Pozostali piłkarze powinni zdolni do gry, mimo że John Terry, Joleon Lescott, Ashley Cole i James Milner mieli pewne problemy zdrowotne.
Prawy obrońca reprezentacji Polski Łukasz Piszczek na dzisiejszej konferencji prasowej wypowiedział się na temat wtorkowego meczu Polska – Rosja.
Po remisie Polski z Grecją 1:1 i wysokim zwycięstwie reprezentacji Rosji w meczu z Czechami 4:1 nasza reprezentacja znalazła się w niewygodnym położeniu.
Wierzymy w to, że dalej jesteśmy wstanie wyjść z tej grupy – rozpoczął Piszczek. Obrońca reprezentacji Polski przyznał, że Rosja jest faworytem grupy – ale my nie pękamy – podsumował Piszczek.
Zawodnik Borussii Dortmund zapytany przez dziennikarzy o sędziego wtorkowego spotkania odpowiedział krótko – Wolfgang Stark (prowadzący na co dzień mecze w Bundeslidze) jest sędzią, która na pewno nie da sobie w kaszę dmuchać, ale my nie będziemy oglądać się na sędziego tylko na nas – zakończył Piszczek.
Po pierwszej kolejce grupy A to nasi wtorkowi rywale Rosjanie są bliżej awansu do ćwierćfinału Euro 2012, reprezentacja Polski razem z Grecją zajmuje drugie miejsce w tabeli. Stawkę zamyka drużyna Czech.
W drugim spotkaniu grupy C reprezentacja Chorwacji pokonała na Stadionie Miejskim w Poznaniu Irlandczyków 3:1. Dwie bramki dla reprezentacji Kockasti zdobył Mario Mandzukić.
W 3. minucie spotkania wynik otworzył Mario Mandzukić. Chorwat uderzył piłkę głową z około 13. metrów, interweniujący Shay Given już do niej nie zdarzył. Irlandia wyrównała w 19. minucie meczu. Po dośrodkowaniu w pole karne zaspał Vedran Corluka, a Sean St Ledger głową skierował piłkę do siatki.
Zawodnicy Slavena Bilicia ponownie wyszli na prowadzenie w końcówce pierwszej części spotkania. Po fatalnym błędzie obrony reprezentacji Irlandii Nikica Jelavić znalazł się sam przed Givenem i wielką łatwością skierował piłkę do siatki.
Losy spotkania rozstrzygnęły się już na początku drugiej części spotkania. Po strzale Mandzukicia piłka odbiła się od słupka trafiła w głowę interweniującego Givena i wpadła do siatki. Po 48. minutach gry Chorwacja prowadziła z Irlandią 3:1.
Kolejne minuty to próby reprezentacji Irlandii. Swoje szansę miał Robbie Keane i Kevin Doyle, ale najczęściej w kierunku bramki Stipe Pletikosa uderzał Keith Andrews.
Irlandzki pomocnik próbował strzałów głową, uderzał z dystansu, ale mimo kilku udanych prób nie zmienił już wyniku meczu.
W swoim pierwszym meczu na Euro 2012 reprezentacja Chorwacji zasłużenie pokonała Irlandię 3:1.
Na Stadionie Miejskim w Poznaniu reprezentacja Irlandii zmierzy się z Chorwacją – obie drużyny rywalizują z Hiszpanią i Włochami o awans do ćwierćfinału Euro 2012 z grupy C.
Stadion Miejski w Poznaniu 10.06.2012, godz. 20:45 Irlandia – Chorwacja
Bezsprzecznymi faworytami w walce o awans są Włosi, a także obrońcy trofeum sprzed czterech lat – Hiszpanie. – To, że nikt na nas nie stawia, wcale nam nie przeszkadza. Kluczowy będzie pierwszy mecz z Chorwacją. Jeśli wygramy, to wszystko będzie możliwe – przekonuje kapitan reprezentacji Irlandii, Robbie Keane. W podobnym tonie wypowiadają się także Chorwaci. – Na ostatnim turnieju też nas skreślano. Graliśmy z gospodarzami mistrzostw, Austriakami, a także mocnymi Niemcami. Mimo to zagraliśmy potem w ćwierćfinale – wspomina selekcjoner Slaven Bilic.
Dla 43-latka, który pracuje z kadrą od 2006 roku, będzie to ostatnia impreza mistrzowska. Bilic nie negocjował wygasającego latem kontraktu i zapewnił już sobie angaż w rosyjskim Lokomitowie. Niewiele jednak brakowało, a nawy selekcjoner zostałby ogłoszony jeszcze przed mistrzostwami. Gdy Chorwaci przegrali decydujący mecz eliminacji przeciwko Grecji, federacja rozważała jego dymisję. Bilic pozostał ostatecznie na swoim stanowisku i odpłacił się narodowi wygrywając baraże przeciwko Turcji.
W pierwszym spotkaniu grupy C Hiszpania zremisowała w Gdańsku z Włochami 1:1. Po sennej pierwszej połowie, wielkie emocje czekały nas w drugiej części spotkania.
Od początku spotkania obie drużyny grały w taktyczne szachy, Włosi mądrze się bronili, a Hiszpanie starali się cały czas grać piłką. W 13. minucie meczu z rzutu wolnego uderzał Andrea Pirlo, ale dobrze dysponowany Iker Casillas oddalił zagrożenie. Dziesięć minut później kolejną okazję mieli Włosi. Christian Maggio zagrał do Antonio Cassano – napastnik Milanu automatycznie uderzył w kierunku długiego słupka, ale piłka minęła bramkę reprezentacji Hiszpanii.
Hiszpanie próbowali strzałów z dystansu, ale Gianluigi Buffon nie dał się zaskoczyć. W samej końcówce pierwszej części spotkania znakomitą szansę miał Thiago Motta. Defensywny pomocnik po dośrodkowaniu Cassano uderzył piłkę głową, ale Casillas nie dał się zaskoczyć.