Polski Związek Piłki Nożnej
Polski Związek Piłki Nożnej
[ad] Empty ad slot (#1)!
Polski Związek Piłki Nożnej
Roman Kosecki jeden z kandydatów na prezesa Polskiego Związku Piłki Nożnej nawołuje do zakończenia wojny domowej w piłkarskiej centrali i wspólne zadbanie o interesy polskiej piłki.
– Musimy zakończyć wojnę polsko-polską zarówno w samym związku, jak i poza nim. Zaufanie to podstawa. Jeśli uda mi się wygrać wybory, będę chciał nawiązać prawdziwą współpracę z klubami – wyznał Kosecki. Były reprezentant Polski chce wspierać kluby w pracy z młodzieżą.
– Teraz za rejestrowanie młodego piłkarza trzeba płacić. Może warto zwolnić kluby z tego obowiązku. Mówimy ciągle o konieczności stawiania na młodzież, a nic konkretnego w tym kierunku się nie dzieje – zakończył Kosecki.
Można przypuszczać, że kandydat na prezesa PZPN doskonale wie o czym mówi, po zakończeniu piłkarskiej kariery sam zajął się szkoleniem młodych piłkarzy zakładając własną szkółkę dla młodych adeptów futbolu – MUKS Kosa Konstancin.
Zbigniew Boniek zapowiada, że jeśli zostanie prezesem PZPN, to nie będzie pobierał związkowej pensji. – Dla mnie to misja, nie skok na kasę. Pieniądze to ja zarabiam gdzie indziej – powiedział w wywiadzie dla „Super Ekspressu” były reprezentant Polski.
Boniek jest obok Romana Koseckiego najpoważniejszym kandydatem do objęcia stanowiska szefa Polskiego Związku Piłki Nożnej. „Zibi” bez problemu zebrał 15 głosów potrzebnych do kandydowania i być może 26 października zostanie prezesem piłkarskiej centrali.
– Zebrałem bodaj 27 głosów, mogłem mieć więcej, ale na tym etapie nie było mi to potrzebne. Kosecki miał 35? Pamiętajmy, że za nim stoi potężna siła, partia rządzącą, więc na pewno będzie trudnym rywalem – zaznaczył Boniek.
– Czy nie boje się, że to będzie brudna kampania? Czasem ktoś coś powie, ale jak się pytam kto, to okazuje się że nie wiadomo. Słychać jakieś szczekanie, jednak ja z „pieskami” kandydatów spierał się nie będę. Mogę rozmawiać ze wszystkimi, ale zapewniam już teraz: nikomu się nie sprzedam! – dodaje były napastnik.
Pięciu kandydatów powalczy o fotel prezesa Polskiego Związku Piłki Nożnej. Faworytami do objęcia związku po odchodzącym Grzegorzu Lacie są Zbigniew Boniek i Roman Kosecki.
Pierwszy startował ubiegał się o fotel prezesa w poprzednich wyborach (2008 roku), ale musiał uznać wyższość Laty. Dla Koseckiego jest to debiut w wyborach Polskiego Związku Piłki Nożnej – były reprezentant Polski po zakończeniu piłkarskiej kariery zajmował się szkoleniem młodzieży i polityką
Oprócz nich swoje kandydatury złożyli również Zdzisław Kręcina, Edward Potok i Stefan Antkowiak.
Najwięcej rekomendacji zebrał poseł Platformy Obywatelskiej Roman Kosecki, ponad 30. Najmniej z kolei Stefan Antkowiak, który uzyskał 16 rekomendacji. Wymagana liczba to 15 głosów poparcia.
Grzegorz Lato niespodziewanie poinformował, że wycofuje się z kandydowania na prezesa PZPN. – Uważam, że powinienem tak zrobić dla dobra związku i polskiej piłki nożnej – wyjaśnił.
„We wtorek podjąłem decyzję o wycofaniu swojej kandydatury na stanowisko prezesa Polskiego Związku Piłki Nożnej. Wprawdzie termin składania dokumentów popierających konkretnych kandydatów jeszcze nie minął, ale swoją decyzję postanowiłem ogłosić już teraz” – można przeczytać w oświadczeniu obecnego prezesa PZPN.
„Wszyscy domagali się zmian, więc z mojej decyzji powinni być zadowoleni. Uważam, że powinienem tak zrobić dla dobra PZPN i polskiej piłki nożnej” – napisał Grzegorz Lato.
„Zarządzanie Związkiem nie jest łatwe, więc życzę nowemu prezesowi, żeby z powodzeniem sprawował tę funkcję. W ostatniej kadencji udało nam się wprowadzić wiele reform i zmian. Jestem przekonany, że zaprocentują one w przyszłości. Zostawiam Związek w doskonałej kondycji finansowej, więc mam nadzieję, ze moja ciężka praca na rzecz futbolu nie pójdzie na marne. Chciałbym wszystkim serdecznie podziękować za 4 lata wspólnej pracy” – zakończył Lato, który jest sternikiem PZPN od 2008 roku.
Opinia publiczna domagała się dymisji prezesa zaraz po Euro 2012 – jednak Lato mimo wcześniejszych zapowiedzi zgłosił chęć kandydowania w październikowych wyborach.
Teraz były reprezentant Polski postanowił sam się wycofać, jednak nieoficjalnie mówi się, że głównym powodem jaki wpłyną na jego decyzję było małe poparcie działaczy i związkowców.
Zbigniew Boniek wystartuje w wyborach na prezesa Polskiego Związku Piłki Nożnej.
– Boniek zadeklarował chęć startu w wyborach na prezesa PZPN i zwrócił się do szefów wojewódzkich związków o poparcie – poinformował kierujący Podkarpackim ZPN Kazimierz Greń.
W środę we Wrocławiu przed meczem Polska – Mołdawia odbyła się narada lokalnych liderów. Był na niej obecny były piłkarz Romy i Juventusu. Według Grenia, Boniek, który do tej pory stronił od jasnych deklaracji na temat startu w październikowych wyborach, we wtorek wieczorem poprosił prezesów okręgowych związków o spotkanie.
– Z tego względu jego dzisiejsza obecność była tylko niewielką niespodzianką, choć rzeczywiście pierwotnie mieliśmy rozmawiać we własnym gronie. Boniek zajął nam 10-15 minut. Poinformował, że zdecydował się kandydować na prezesa i od piątku zacznie zbierać wymaganych statutem 15 głosów poparcia. Oczywiście zaznaczył, że liczy na pomoc okręgowych związków – powiedział Greń.
Wielokrotny reprezentant Polski Zbigniew Boniek wypowiedział się na temat zbliżających się wyborów w Polskim Związku Piłki Nożnej. Zdaniem byłego selekcjonera obecny prezes nie powinien ubiegać się o reelekcję – Lato nie powinien kandydować.
– Grzesiek nie ma szans na ponowny wybór, a czy ja mam to się okaże. Sęk w tym, że ja muszę przekonać tych stu osiemnastu ludzi, którzy będą w sali podczas głosowania. Bo gdybym musiał przekonywać tysiące kibiców, to nie byłoby problemu – powiedział były reprezentant Polski.
Jednak Boniek unika odpowiedzi na temat zbliżających się wyborów i swojej kandydatury. W niedzielnym programie Cafe Futbol prowadzący program Mateusz Borek zapytał byłego selekcjonera o jego plany zawodowe i start w wyborach na prezesa PZPN, ale Boniek tylko zdawkowo zbył dziennikarza i jasnej odpowiedzi nie udzielił.
Boniek zapewnia, że on na miejscu obecnego prezesa nawet nie stawałby do rywalizacji. – Przecież jemu będzie się po raz kolejny wypominać te wszystkie niejasne sprawy w które się uwikłał. Te taśmy Kulikowskiego, kupno działki pod siedzibę, tego orzełka na koszulkach i tym podobnych – mówi były wiceprezes PZPN.
Jeżeli reprezentacja Polski awansuje do Mistrzostw Świata Brazylia 2014 zarobi 8 milionów złotych. To rekordowa stawka w skali PZPN. Do tego za każdy mecz dostaną co najmniej 3 tys. złotych.
Kazimierz Deyna, Włodzimierz Lubański wraz z kolegami walczyli na boisku o prestiż, szacunek i medale. Zgoła inne priorytety mają obecni reprezentanci Polski. Piłkarzom Waldemara Fornalika nie zamierzają zadowalać się marnymi substytutami w postaci zwrotu kosztów podróży, wyżywienia czy kilkutysięcznej opłaty startowej, oni walczą o sowite premię za grę w barwach narodowych.
Dawniej zawodnicy dostawali pieniądze za wygrane mecze, nawet jeśli ostatecznie nie udało im się wywalczyć awansu. Mistrzem takich negocjacji był Janusz Wójcik, który kadrę prowadził pod koniec minionego wieku. O stawkach, które wtedy wyjednał dla siebie i piłkarzy za wygrane czy nawet zremisowane mecze, krążą legendy.
Ale już w ostatnim dziesięcioleciu dodatkowe premie za wygrane mecze o punkty przyznawane były niezwykle rzadko i zależały od dobrej woli prezesa i sponsorów kadry. Tak się stało w przypadku zwycięstwa nad Portugalią (2:1) w październiku 2006 roku. Piłkarze dostali wtedy do podziału pół miliona złotych. Dobrze mieli też podopieczni Franciszka Smudy. Chociaż nie musieli walczyć o awans do EURO 2012, mieli obiecane 400 tys. złotych do podziału za wygrane w towarzyskich meczach z drużynami z pierwszej dwudziestki rankingu FIFA. Z zasady takie mecze Polacy co najwyżej remisowali, ale zdarzały się wyjątki – wygrane z Wybrzeżem Kości Słoniowej (3:1) czy z osłabioną Argentyną (2:1).
Jerzy Dudek jest głównym kandydatem do objęcia funkcji dyrektora sportowego w reprezentacji Polski, jednak były bramkarz Realu Madryt nie może porozumieć się z Polskim Związkiem Piłki Nożnej w kwestii wynagrodzenia.
Prezes PZPN Grzegorz Lato proponuje byłem bramkarzowi reprezentacji Polski miesięczne wynagrodzenie w wysokości 15 tysięcy złotych, jednak Dudek liczy na zdecydowanie wyższe zarobki.
– Kwota, której oczekuje Jurek, jest prawie taka sama, jak ta, którą oferuje mu PZPN. Różnica jest tylko… w walucie. PZPN daje mu sumę w złotówkach, Dudek chce taką kwotę, ale w euro – cytuje „Przegląd Sportowy” osobę znającą kulisy sprawy.
Mimo ogromnych rozbieżności na linii Dudek – PZPN, dobrej myśli jest Antoni Piechniczek. – Nie wiem, o jakich dokładnie pieniądzach jest mowa, bo tym zajmuje się prezes Grzegorz Lato, który jest na urlopie. Ale na pewno proponowana przez nas kwota pozwoli Jurkowi utrzymać siebie i całą rodzinę – podkreślił wiceprezes PZPN.
Dudek miałby dołączyć do sztabu szkoleniowego Waldemara Fornalika i pomóc reprezentacji w awansie do Mistrzostw Świata Brazylia 2014.