[ad] Empty ad slot (#1)!
W spotkaniu 33. kolejki Premier League Arsenal Londyn bez problemu pokonał Wolverhampton 3:0.
Spotkanie na Molineux od samego początku układało się po myśli zespołu Arsene’a Wengera. Kanonierzy już w 8. minucie otrzymali karnego, po tym jak w polu karnym przez Sebastiena Bassonga faulowany był Theo Walcott. Bramkę na 1:0 zdobył po chwili Robin van Persie, a gospodarze musieli ponadto radzić sobie w osłabieniu. Wspomniany defensor Wików otrzymał bowiem czerwoną kartkę.
Arsenal zdołał szybko pójść za ciosem i już w 11. minucie prowadził 2:0. Także i tym razem w głównych rolach zaprezentowali się van Persie oraz Walcott. Holender, który wykorzystał wcześniej jedenastkę, dograł idealną piłkę na nogę Anglika, który skierował ją do siatki.
W spotkaniu 33. kolejki Premier League Manchester City rozbił przed własną publicznością West Bromwich Albion 4:0.
City wyszli na prowadzenie już w 6. minucie spotkania. Sergio Aguero minął kilku rywali i huknął z dystansu w prawy róg bramki Fostera. Golkiper gości nie miał przy tym uderzeniu żadnych szans, Argentyńczyk popisał się naprawdę wyśmienitym uderzenie.
Następnie swojego szczęścia próbowali jeszcze David Silva, Gareth Barry oraz Carlos Tevez, ale wszystkie te strzały były albo niecelne albo po prostu zbyt słabe by zaskoczyć Bena Fostera. Do szatni goście schodzili ze stratą jednej bramki, ale prawdziwy koszmar miał ich czekać w następnych 45. minutach.
W meczu 33. kolejki Premier League Wigan Athletic pokonali przed własną publicznością Manchester United 1:0. Czerwone Diabły mimo porażki zachowały 5. punktową przewagę nad Citizens, którzy w równolegle rozegranym spotkaniu rozbili West Bromwich Albion 4:0.
W 18. minucie pierwszą okazję miał Manchester United. Ryan Giggs zagrał piłkę do Michaela Carricka, a piłka po jego dośrodkowaniu trafiła w boczną siatkę.
W 29. minucie futbolówka znalazła się natomiast w bramce United. Victor Moses celnie główkował i już cieszył się z gola, ale sędzia uznał, że Gary Caldwell faulował wcześniej Davida De Geę i bramki nie uznał. Uznane zostało za to trafienie Maloneya, który pięć minut po przerwie popisał się świetnym uderzeniem z linii pola karnego, umieszczając piłkę w długim rogu bramki rywali.
W hicie 32. kolejki Premier League Arsenal Londyn pokonał Manchester City 1:0. Po tym zwycięstwie Kanonierzy mają na koncie 61 punktów i zajmują 3 miejsce i tracą do wicelidera Manchesteru City 10 punktów.
Początek spotkania zdecydowanie należał do piłkarzy Arsenalu. W 16. minucie meczu po dośrodkowaniu z rzutu rożnego doskonałą okazję miał Robin Van Persie. Piłka po strzale głową Holendra zmierzała do pustej bramki, ale ostatecznie trafiła w innego gracza Arsenalu Thomasa Vermaelena.
Dziesięć minut później groźnie odpowiedział Manchester City. Mario Balotelli wpadł z piłką w pole karne, ale jego uderzenie zablokował Kieran Gibbs. Po tej akcji City odżyło, ale nadal nie zagrażało bramce Wojciecha Szczęsnego. Groźnie zrobiło się tylko dwukrotnie – raz, gdy Balotelli uciekł obrońcom przy rzucie rożnym i raz, gdy Szczęsny podał do rywala z rzutu wolnego.
W meczu 32. kolejki Premier League Manchester United pokonał na Old Trafford QPR 2:0.
W 14. minucie Shuan Derry sfaulował w polu karnym Ashleya Younga za co otrzymał czerwoną kartkę, sędzia jednak chyba zbyt szybko podjął decyzję o usunięciu zawodnika QPR. Decyzja rozjemcy spotkania była jednak oczywiście nieodwołalna, do stałego fragmentu gry podszedł Wayne Rooney i pewnym strzałem zdobył swoją 22. bramkę w obecnym sezonie.
Po tej sytuacji Manchester w zasadzie kontrolował już przebieg spotkania i co jakiś czas stwarzał sobie okazje na kolejną bramkę. Już w 24. minucie najaktywniejsza dwójka United stworzyła kolejną akcję, Rooney dośrodkował na głowę Younga, ale młody zawodnik przestrzelił z dosłownie pięciu metrów.
Przed nami hit 32. kolejki Premier League. Na Emirates Stadium w Londynie walczący o udział w Lidze Mistrzów Arsenal zmierzy się z Manchesterem City.
Liga Angielska 08.05.2012 godz. 17:00 Arsenal Londyn – Manchester City
Dla obu drużyn niedzielny pojedynek ma duża stawkę. Kanonierzy cały czas walczą o miejsce na podium, a także prawo gry w Lidze Mistrzów w przyszłym sezonie. Arsenal zajmuje obecnie 4. miejsce w tabeli ligi angielskiej, a do 3. Tottenhamu traci zaledwie punkt. Dodatkowo Koguty mają jedno spotkanie rozegrane więcej.
Z kolei Manchester City musi myśleć tylko i wyłącznie o zwycięstwie na Emirates Stadium. Strata punktów w konfrontacji z Arsenalem może oznaczać dla podopiecznych Roberto Manciniego koniec marzeń o zdobyciu mistrzowskiego tytułu. Citizens od początku szli jak burza i wydawało się, że nic nie jest w stanie ich zatrzymać. Teraz na siedem kolejek przed zakończeniem rozgrywek, City mają pięć punktów straty do prowadzących w tabeli Czerwonych Diabłów.
Kanonierzy jeszcze niedawno mogli pochwalić się siedmioma wygranymi z rzędu. Passa to została przerwana przed tygodniem. Wówczas Arsenal niespodziewanie uległ 1:2 Queens Park Rangers. W niedzielę podopieczni Arsene Wengera będą chcieli potwierdzić, że był to tylko wypadek przy pracy. Arsenal będzie chciał jednak podtrzymać dobrą passę przed własną publicznością. U siebie Kanonierzy wygrali cztery ostatnie mecze.
W meczu 32. kolejki Premier League Chelsea Londyn pokonała przed własną publicznością Wigan Athletic 2:1.
Spotkanie rozegrane na Stamford Bridge stało na niskim poziomie. W pierwszych 25 minutach groźnie zza pola karnego uderzali Dider Drogba oraz Gary Cahill.
Najlepszą okazję przed przerwą zmarnował natomiast Juan Mata, który w 37. minucie przegrał pojedynek sam na sam z Alim Al-Habsim. Bramkarz The Latics rozgrywał znakomite spotkanie i uratował swój zespół także w… Czytaj dalej
W meczu 31. kolejki Premier League Blackburn Rovers podejmowali przed własną publicznością Manchester United. Czerwone Diabły dopiero w samej końcówce spotkania zapewniły sobie komplet punktów, do siatki Rovers trafili Antonio Valencia i Ashley Young i United wygrali 0:2.
W 81. minucie meczu Antonio Valencia pobiegł prawą stroną i gdy wszyscy byli przekonani, że będzie centrował, przepięknie dokręcił piłkę do bramki zewnętrzną częścią stopy z bardzo ostrego kąta. Paul Robinson stał przy bliższym słupku i nie miał szans na skuteczną interwencję.
Pięć minut później piłkę przejął ustawiony tyłem do bramki Ashley Young, Anglik kapitalnym strzałem pokonał po raz drugi bramkarza Blackburn.
Manchester United męczył się niebywale, mecz mógł zakończyć się naprawdę różnie, ale dzięki dwóm pięknym strzałom zepchnął Blackburn do strefy spadkowej i na siedem kolejek przed końcem zapewnił sobie pięciopunktową przewagę nad Manchesterem City.