[ad] Empty ad slot (#1)!
Menadżer Arsenalu Londyn Arsene Wenger wyznał, że pomimo kilku naprawdę udanych występów Vito Mannone, niekwestionowanym numerem 1 w bramce Kanonierów pozostaje Wojciech Szczęsny. Polak od kilku tygodniach leczenia wraca do gry.
Pierwsze doniesienia sugerowały, że bramkarz wróci do gry na początku października, tymczasem jego absencja przedłużyła się aż do listopada. Na tym skorzystał Vito Mannone, który od tamtej pory regularnie występuje w pierwszym składzie Kanonierów.
– Zagraliśmy dobrze w defensywie przeciwko Schalke i Manchesterowi United głównie dzięki dobrej postawie Vito Mannone – powiedział Wenger.
– Jednak to Wojciech Szczęsny jest naszym niekwestionowanym numerem 1. Vito robi wszystko, by to podważyć i dzięki temu zasługuje na duży szacunek. Pokazuje to w każdym meczu – dodał.
Przymierzany swego czasu do gry w reprezentacji Polski pomocnik Radosław Majewski nie zagra przez kilka najbliższych miesięcy. Zawodnik Nottingham Forest nabawił się poważnej kontuzji więzadeł stawu skokowego podczas ostatniego meczu w Championship.
Świetnie spisujący się ostatnio na zapleczu angielskiej ekstraklasy Majewski nabawił się urazu, podczas przegranego meczu Nottingham Forest z Millwall FC (1:4), w którym musiał opuścić boisko już w 15. minucie spotkania. Optymistyczna wersja zakłada, że pomocnik nie zagra przez dwa miesiące. Jeżeli jednak kontuzja okaże się poważniejsza, to przerwa może potrwać znacznie dłużej. Bardzo możliwe jest, że Majewski będzie musiał poddać się operacji.
– Nikt nie chce tej operacji i mamy nadzieję, że nie będzie trzeba jej przeprowadzać. Ale też nie chcemy dopuścić do sytuacji, w której będziemy leczyć Radka zachowawczo przez dwa miesiące, po czym jednak okaże się, że zabieg jest konieczny – tłumaczy menadżer Forest Sean O’Driscoll.
Artur Boruc wraca do bramki Southamptonu. Zarząd „Świętych” postanowiły nie karać polskiego bramkarza za rzucenie w kierunku kibiców butelką z wodą w trakcie meczu Premier League z Tottenhamem Hotspur (1:2).
O zamieszaniu wokół Boruca wypowiedział się trener „Świętych” Nigel Adkins. – Artur musiał pauzować przeciwko West Bromwich Albion, ponieważ było wszczęte przeciwko niemu postępowanie dyscyplinarne. Okazało się, że klub nie wyciągnie żadnych konsekwencji, więc może wrócić do kadry – powiedział couch Southamptonu.
Do zdarzenia miało dojść w końcówce pierwszej połowy spotkania z Tottenhamem po stracie przez Southampton FC drugiego gola. Polskiemu bramkarzowi zarzuca się rzucenie butelką, która trafiła w plecy stewarda. Poza tym miał słownie obrażać kibiców swojej drużyny.
Oddalenie zarzutów oznacza jedno – Artur Boruc wraca do bramki beniaminka Premier League, który w 11. kolejce zmierzy się przed własną publicznością ze Swansea City.
Były reprezentant Norwegii Ole Gunnar Solskjaer wyjawił, że w przyszłości chciałby poprowadzić swój były zespół Manchester United. Norweg spędził w angielskim klubie czternaście lat, a od 2011 roku pełni rolę pierwszego trenera Molde FK
– Nie jestem aż tak naiwny, aby twierdzić, że na pewno dam sobie radę, w życiu trzeba mieć jednak wielkie marzenia i ambicje – powiedział Solskjaer.
Norweg zaznaczył, że będzie dążył do celu, jakim jest praca w Premier League krok po kroku. Przyznał, że miał już kilka propozycji od angielskich zespołów, zdecydował się jednak je odrzucić, uznając, że nie jest jeszcze gotowy na takie wyzwania.
– Dopiero zacząłem trenerską karierę. W Norwegii pracuję od mniej więcej dwóch lat. Na wszystko przyjdzie czas. Rozmawiałem z kilkoma klubami z Anglii i wyjaśniłem, że na razie jest na to za wcześnie. Nie chcę zaczynać od wielkiego wyzwania już na samym początku – zaznaczył.
W 10. kolejce Premier League kolejny remis zaliczył Liverpool FC. The Reds zremisowali na Anfield Road z Newcastle United 1:1.
Przez długi czas żadna z drużyn nie potrafiła zagrozić bramce przeciwnika. W miarę upływu czasu Liverpool wypracował sobie przewagę na boisku, ale mimo kilku okazji nie zdołał tracić do siatki Newcastle.
Co nie udawało się gospodarzom, wykorzystali podopieczni Alana Pardewa. Prawą strona popędził Hatem Ben Arfa, którzy wykorzystał niezdecydowanie dwóch defensorów Liverpoolu. Z łatwością przedarł się w pole karne The Reds i dośrodkował na długi słupek. Tam piłkę przejął niepilnowany Yohan Cabaye.
Francuz przyjął ją na klatkę piersiowa i zdecydował się na strzał z woleja, a piłka po jego uderzeniu zaskoczyła bezradnego Brada Jonesa.
Drugi remis w tym sezonie zaliczyli piłkarze Chelsea Londyn. The Blues zremisowali na wyjeździe ze Swansea City 1:1.
Pierwsza połowa meczu na Liberty Stadium to otwarta gra z szansami z obu stron, z szansami jednak mało klarownymi. Raz dobrą akcję w ostatniej chwili zatrzymał Branislav Ivanović, innym razem centymetrów zabrakło Michu, by ten dobrze przyjął piłkę.
Najlepszą okazję dla londyńczyków miał Torres, którego strzał głową po rzucie rożnym z linii wybijał Britton. Nim to zrobił jednak, pół metra zabrakło Ivanoviciowi, by przeciąć tą piłkę i wpakować ją do siatki.
Drugą część spotkania raźniej zaczęli gospodarze jednak to gracze Di Matteo pierwsi zdobyli bramkę. W 60. minucie świetny strzał z rzutu wolnego oddał Eden Hazard, który jednak sparował golkiper Swansea. Po chwili jednak piłka po strzale Cahilla podbitym jeszcze głową przez Victora Mosesa niechybnie wpadła do siatki.
W spotkaniu 10. kolejki Premier League Fulham FC zremisował przed własną publicznością z Evertonem, dla którego był to czwarty remis z rzędu.
Everton rozpoczął z animuszem, The Toffees w pierwszych minutach mieli całą serię zablokowanych strzałów. Najpierw obrońcy Fulham dwukrotnie blokowali uderzenia z 16 metrów Leona Osmana, a potem również próbę Pienaara.
Pierwsza akcja The Cottagers w 7 minucie dała gospodarzom od razu prowadzenie. Po stracie Osmana Phil Neville faulował Berbatova. Do rzutu wolnego z 22 metrów podszedł Ruiz i trafił w słupek. Piłka odbiła się od niego tak niefortunnie, że trafiła w plecy Tima Howarda i Amerykaninowi zostało zapisane trafienie samobójcze.
W hicie 10. kolejki Premier League Manchester United pokonał Arsenal Londyn 2:1.
United wyszli na prowadzenie już w 3. minucie spotkania. Robin van Persie wykorzystał złe wybicie defensora Kanonierów i mocnym strzałem w długi róg pokonał Vito Mannone. Kwadrans później napastnik Manchesteru miał drugą okazję do zdobycia bramki, ale tym razem lepszy okazał się golkiper Arsenalu.
W 30. minucie spotkania zagotowało się pod bramką Mannone. Najpierw próbował Wayne Rooney, chwil później van Persie, jednak bramkarz gości nie dał się zaskoczyć. W końcówce pierwszej części spotkania Santi Cazorla zagrywa piłkę ręką, sędzia główny tego spotkania Mike Dean wskazał na jedenasty metr, ale rzut karny fatalnie zmarnował Rooney.
Już na początku drugiej części spotkania kolejny błąd popełnił Thomas Vermaelen, piłkę przejął Antonio Valencia, ale z bliskiej odległości fatalnie przestrzelił. W 55. minucie z dobrej strony pokazał się Olivier Giroud. Reprezentant Francji z obrońcą na plecach obrócił się w kierunku bramki, ale piłka po jego strzale trafiła w słupek. Dziesięć minut później kibice na Old Trafford świętowali zdobycie drugiego gola przez Manchester. Rooney dośrodkował piłkę w pole karne, a celną główką popisał się Patrice Evra.