[ad] Empty ad slot (#1)!
W meczu rozegranym na Ethiad Stadium Manchester City rozbił Barnsley FC 5:0 i awansował do półfinału FA Cup. Bohaterem spotkania został Carlos Tevez – Argentyńczyk ustrzelił hat-tricka i zaliczył dwie asysty.

Carlos Tevez fot. Getty Images
„The Citizens” rozpoczęli strzelanie w 11. minucie spotkania. Yaya Toure zagrał piłkę nad linią obrony, do futbolówki dopadł David Silva, jednak strzał Hiszpana instynktownie na słupek sparował golkiper przyjezdnych, a całą akcję celnym strzałem zakończył Carlos Tevez.
Kilka chwil później Argentyńczyk mógł po raz drugi wpisać się na listę strzelców, jednak piłka po jego strzale głową minęła bramkę gości.
W 27. minucie Tevez popędził prawą stroną boiska. Napastnik Manchesteru wstrzelił piłkę w pole karne, a zamykający całą akcję z lewego skrzydła Aleksandar Kolarov celnym strzałem wpakował futbolówkę do siatki.
Napór mistrza Anglii nadal trwał i chwilę później Luke Steele musiał po raz trzeci wyciągać piłkę z sitki. W podbramkowym gąszczu David Silva odegrał piłkę do Teveza, a ten z dwoma obrońcami Barnsley na plecach zdołał się obrócić i celnie strzelić na bramkę.
W końcówce pierwszej części spotkania szansę na zdobycie bramki honorowej miał Tomasz Cywka. Polak znalazł sobie trochę miejsca na boisku, jednak jego strzał minął bramkę City.
Sensacja w ćwierćfinale Puchar Anglii! Skazywany na porażkę Wigan Athletic rozbił w wyjazdowym spotkaniu Everton 3:0 i awansował do półfinału FA Cup.

Wigan Athletic fot. wiganlatics.co.uk
W pierwszym fragmencie dzisiejszej rywalizacji nie działo się zbyt wiele. W 10. minucie spotkania piłkarze Wigan stworzyli pierwsze zagrożenie pod bramką Jana Muchy, na uderzenie z dystansu zdecydował się Shaun Maloney, a byłego golkipera Legii Warszawa uratował słupek.
Goście rozstrzygnęli losy awansu w ciągu zaledwie trzech minut.
W 30. minucie spotkania po dośrodkowaniu z rzutu rożnego precyzyjnym strzałem głową popisał się Maynor Figueroa.
Chwilę później fatalny błąd popełnili piłkarze Evertonu, piłkę przejął Callum McManaman i w sytuacji sam na sam z Janem Muchą umieścił futbolówkę w siatce.
Minutę później działa zniszczenia dokończył Jordi Gomez. Po płaskim dośrodkowaniu z lewej strony boiska Hiszpan zdecydował się na strzał z pierwszej piłki i zaskoczony Mucha musiał po raz trzeci wyciągać futbolówkę z siatki.
W spotkaniu kończącym zmagania 28. kolejki Premier League broniąca się przed spadkiem Aston Villa FC musiała uznać wyższość Manchesteru City. Mistrzowie Anglii po wyrównanym spotkaniu pokonali „The Villans” 1:0.

Carlos Tevez fot. Getty Images
Pierwsze minuty meczu rozgrywanego w szybkim tempie należały do gospodarzy, którzy raz po raz atakowali na bramkę „The Citizens”, jednak pierwszą dogodną okazję strzelecką wypracowali sobie dopiero w 21. minucie.
Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego głową uderzał Christian Benteke, a City przed utratą bramki uratował Carlos Tevez.
W odpowiedzi groźnie uderzył Jack Rodwell, jednak bramkarz „The Villans” nie dał się zaskoczyć, a kilka chwil później Rodwell z powodu kontuzji kolana musiał opuścić boisko, jego miejsce zajął Edin Dżeko.
W 37. minucie Manchester były bliski zdobycia pierwszej bramki. Pablo Zabaleta uderzył z około 12. metrów w kierunku dłuższego słupka, jednak czujny Brad Guzan nie dał się zaskoczyć.
W końcówce pierwszej części spotkania mistrzowie Anglii zdecydowanie przycisnęli, swoje okazję mieli m.in Dżeko i Tevez. W doliczonym czasie gry to właśnie Argentyńczyk otworzył wynik spotkania. Tevez wykorzystał podanie Bośniaka, wymanewrował golkipera „The Villans” i umieścił piłkę w siatce.
Po odpadnięciu z Champions League Chelsea Londyn miała walczyć o odzyskanie mistrzostwa Anglii, jednak ambitne plany spełzły na niczym, a za niepowiedzenie obwiniany jest trener „The Blues” Rafael Benitez. Hiszpan ma opuścić klub po sezonie, a kibice domagają się powrotu Jose Mourinho.

Jose Mourinho fot. Getty Images
Benitez przejął drużynę w grudniu zeszłego roku i od początku nie miał łatwego zadania.
Kibice Chelsea Londyn nie zaakceptowali Hiszpana, który w przeszłości prowadził Liverpool FC i przy każdej porażce, czy słabszym meczu żądają jego zwolnienia.
Marzeniem fanów drużyny ze Stamford Bridge jest powrót Jose Mourinho, którego nazwisko skandowali podczas ostatniej ligowej potyczki.
– Odnosiliśmy fantastyczne sukcesy z Mourinho na ławce trenerskiej, więc dlaczego nie? To świetny fachowiec. Nie można się dziwić kibicom, że skandują jego nazwisko, skoro Jose wykonał tutaj dobrą robotę – powiedział po meczu z West Bromwich Albion Petr Cech.
Za nami derby północnego Londynu! W spotkaniu 28. kolejki Premier League Tottenham Hotspur pokonał na White Hart Lane Arsenal 2:1 i dzięki temu zwycięstwu umocnił się na 4. miejscu w tabeli.

Gareth Bale fot. PAP/EPA
W 7. minucie spotkania po raz pierwszy zrobiło się gorąco pod bramką Tottenhamu. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego głową uderzał Olivier Giroud, jednak Hugo Lloris poradził sobie ze strzałem swojego rodaka. Kilka chwil później kolejną okazję miał Giroud, ale tym razem piłkę z pod nóg Francuza zdołali wybić obrońcy Tottenhamu.
W 24. minucie po raz kolejny groźnie zaatakowali „Kanonierzy”. Santi Cazorla zagrał piłkę do Theo Walcotta, reprezentant Anglii znalazł się na czystej pozycji, jednak całą sytuację wyjaśni Lloris.
Niespełna kwadrans później Tottenham wyszedł na prowadzenie. Gylfi Sigurdsson zagrał piłkę na wolne pole, dopadł do niej Gareth Bale i w sytuacji sam na sam z Wojciechem Szczęsnym umieścił piłkę w siatce. Niespełna dwie minuty później gospodarze prowadzili już 2:0. Kopię poprzedniej akcji Scott Parker i Aaron Lennon, dynamiczny skrzydłowy minął polskiego bramkarza i skierował piłkę do pustej bramki.
W spotkaniu 28. kolejki Premier League Liverpool FC rozbił w wyjazdowym spotkaniu Wigan Athletic 4:0. Trzy bramki dla „The Reds” zdobył w dzisiejszym spotkaniu Luis Suarez.

Luis Suarez fot. Getty Images
Goście wyszli na prowadzenie już w 2. minucie spotkania. Philippe Coutinho przedarł się lewą stroną boiska i wstrzelił piłkę w pole bramkowe, a dobrze ustawiony Stewart Downing strzałem głową skierował piłkę do siatki.
Kwadrans później za rozgrywanie po raz kolejny zabrał się młody Brazylijczyk, który popisał się świetnym prostopadłym podaniem, do piłki dopadł Luis Suarez i już po chwili cieszył się ze zdobycia bramki. W 34. minucie reprezentant Urugwaju przymierzył z rzutu wolnego, piłka odbiła się jeszcze od jednego z obrońców Wigan i Al Habsi musiał po raz trzeci wyciągać futbolówkę z siatki.
W 28. kolejce Premier League minimalne zwycięstwo odnieśli piłkarze Chelsea Londyn. „The Blues” pokonali na Stamford Bridge West Bromwich Albion 1:0. Jedyną bramkę w dzisiejszym spotkaniu zdobył w 28. minucie Demba Ba.

Chelsea Londyn fot. PAP/EPA
Gospodarze dzisiejszej rywalizacji mogli otworzyć wynik spotkania już w 4. minucie. Demba Ba dośrodkował w pole karne, do piłki dopadł Oscar, lecz jego strzał bronił skutecznie Ben Foster.
Trzy minuty później bramkarskim kunsztem musiał wykazać się Petr Cech, Steven Reid przymierzył z rzutu wolnego, jednak czeski bramkarz „The Blues” nie dał się zaskoczyć.
W 28. minucie spotkania ambitnie grająca Chelsea wyszła na zasłużone prowadzenie. Najpierw dobry strzał z rzutu wolnego Davida Luiza bronił jeszcze Foster, skapitulował jednak Anglik kilka sekund później, gdy po dośrodkowaniu w pole karne Oscara, piłkę wycofywał z linii końcowej Luiz, a do pustej bramki skierował ją Ba.
W spotkaniu 28. kolejki Premier League pewnie zwycięstwo odniósł Manchester United. „Czerwone Diabły” rozbiły na Old Trafford Norwich City 4:0, a hat-trickiem w podczas dzisiejszej rywalizacji popisał się Shinji Kagawa.

Manchester United fot. Getty Images
To właśnie reprezentant Japonii sprowadzony przed sezonem na Old Trafford był podczas dzisiejszej rywalizacji największą gwiazdą lidera Premier League. Kagawa zdobył trzy bramki, a swój strzelecki popis rozpoczął w tuż przed przerwą. Japończyk popisał się kapitalnym strzałem z powietrza, a asystę przy pierwszym trafieniu byłego gracza BVB zapisał na swoim koncie Robin van Persie.
Na drugą bramkę kibice oglądający dzisiejszą rywalizację Manchesteru musieli czekać, aż do 76. minuty. Wayne Rooney opanował piłkę po długim podaniu Carricka i jak na tacy wystawił futbolówkę koledze z zespołu, a Kagawa pewnym strzałem po raz drugi wpisał się na listę strzelców.