[ad] Empty ad slot (#1)!
Manchester United mistrzem Anglii w sezonie 2012/2013. W spotkaniu 34. kolejki Premier League „Czerwone Diabły” pokonały na Old Trafford broniącą się przed spadkiem Aston Villę 3:0. Bohaterem United został Robin van Persie – Holender ustrzelił hat-tricka i przypieczętował dwudziesty mistrzowski tytuł Manchesteru United.

Manchester United fot. Getty Images
Robin van Persie rozpoczął strzelenia już w 2. minucie meczu. Rafael da Silva dośrodkował piłkę w pole karne, ustawiony przy linii końcowej Ryan Giggs posłał piłkę wzdłuż bramki, a holenderski napastnik skierował futbolówkę do pustej bramki.
Chwilę później reprezentant Holandii mógł po raz drugi wpisać się na listę strzelców, jednak piłka po jego strzale z woleja minęła bramkę gości.
W 10. minucie po raz drugi z dobrej strony pokazał się Rafael. Brazylijski defensor zdecydował się na strzał z dystansu, a piłka po jego strzale trafiła w słupek. W odpowiedzi z groźnym kontratakiem wyszli „The Villans”, a okazję na zdobycie wyrównującej bramki miał Christian Benteke, jednak jego uderzenie przeszło nad bramką United.
Co nie udało się gościom, udało się gospodarzom. Długą piłkę w pole karne przyjezdnych posłał Wayne Rooney, a van Persie kapitalnym strzałem z powietrza po raz drugi pokonał bramkarza gości.
Dominacja Manchesteru nie podlegała żadnej dyskusji, ale broniąca się przed spadkiem Aston Villa również miała swoje okazję bramkowe. W 31. minucie przed szansą stanął Charles N’Zogbia, ale w ostatniej chwili uderzenie napastnika przyjezdnych zablokowali defensorzy Manchesteru.
W odpowiedzi z kolejną kontrą wyszli gospodarze i Brad Guzan musiał po raz trzeci wyciągać piłkę z siatki, a hat-trick skompletował van Persie.
W końcówce pierwszej połowy spotkania kolejne dwie sytuacje wypracowali sobie przyjezdni. Najpierw Gabriel Agbonlahor minimalnie się pomylił, a chwilę później fatalnie uderzył Ron Vlaar.
Za nami drugi z hitów 34. kolejki Premier League. W spotkaniu rozegranym na Anfield Road Liverpool zremisował z Chelsea Londyn 2:2. Remis dla „The Reds” uratował w doliczonym czasie gry Luis Suarez.

Eden Hazard fot. Getty Images
Już na początku spotkania groźną okazję do zdobycia bramki wypracowali sobie gospodarze. Luis Suarez zagrał piłkę do Glena Johnsona, jednak reprezentant Anglii nieznacznie przestrzelił.
Po kolejnych dziesięciu minutach dyspozycję Pepa Reiny sprawdził Oscar, piłkarz Chelsea próbował technicznie zaskoczyć bramkarza „The Reds”, jednak hiszpański bramkarz nie dał się zaskoczyć.
W 20. minucie meczu Hiszpan zdał kolejny test, tym razem strzałem zza linii pola karnego chciał go zaskoczyć Ramirez, ale Reina odbił piłkę po mocnym strzale pomocnika „The Blues”.
Sześć minut golkiper gospodarzy nie miał już nic do powiedzenia i musiał wyciągać piłkę z siatki. Juan Mata dośrodkował piłkę z rzutu rożnego, a sprytnym strzałem głową popisał się Oscar i piłkarze Chelsea mogli się cieszyć z prowadzenia.
Chwilę później na uderzenie z dystansu zdecydował się David Luiz. Obrońca „The Blues” chciał powtórzyć kapitalną bramkę jaką zdobył w spotkaniu z Fulham FC, ale tym razem na posterunku był bramkarz Liverpoolu.
W końcówce pierwszej części spotkania, okazję na zdobycie wyrównującej bramki miał jeszcze Suarez, ale strzał Urugwajskiego napastnika zdołał obronić Petr Cech.
W pierwszym hicie 34. kolejki Premier League Tottenham Hotspur pokonał na White Hart Lane aktualnego mistrza Anglii Manchester City 3:1. Gospodarze przegrywali do przerwy 0:1, ale w drugiej połowie zdobyli trzy bramki i zgarnęli komplet punktów.

Gareth Bale fot. PAP/EPA
Tottenham przeważał od pierwszego gwizdka sędziego, jednak to „The Citizens” wyszli na prowadzenie. W 5. minucie spotkania na indywidualną akcję zdecydował się Carlos Tevez. Argentyńczyk popędził z piłkę do linii końcowej i odegrał do Jamesa Milnera. Pomocnik Manchesteru dośrodkował futbolówkę na 11. metr, a nie pilnowany Samir Nasri umieścił piłkę w siatce.
Tottenham przeważał na boisku, jednak nie potrafił zdobyć bramki wyrównującej.
W 21. minucie do wyrównania mógł doprowadził Kyle Walker. Obrońca „Kogutów” zbiegł ze skrzydła i znalazł się w sytuacji sam na sam z bramkarzem, jednak zbyt długo zwlekał z oddaniem strzału i Joe Hart zastopował jego akcję.
W odpowiedzi groźnie zaatakował Manchester, szansę na zdobycie drugiej bramki miał Nasri, jednak tym razem strzał Francuza minął bramkę gospodarzy.
W końcówce pierwszej części spotkania dwie świetne okazję do zdobycia gola miał Tevez. Argentyńczyk uderzył obok bramki, a chwilę później jego strzał kapitalnie obronił Hugo Lloris.
W zaległym spotkaniu 29. kolejki Premier League zajmujący drugie miejsce w tabeli Manchester City pokonał przed własną publicznością Wigan Athletic 1:0. Jedyną bramkę w tym spotkaniu zdobył w 83. minucie meczu Carlos Tevez.

Carlos Tevez fot. Getty Images
Od pierwszego gwizdka sędziego tempo spotkania rozgrywanego na Etihad Stadium nie powalało, a kibice oglądający rywalizację w Manchesterze na pierwszy celny strzał musieli czekać do 37. minuty, a oddali go aktywniej grający goście.
Franco Di Santo wymanewrował defensywę „The Citizens” i znalazł się w sytuacji sam na sam z bramkarzem, jednak w tym pojedynku lepszy okazał się Joe Hart.
Już na początku drugiej części spotkania swoją szansę miał Shaun Maloney, ale strzał Szkota tuż sprzed linii bramkowej wybił Lescott. Kilka minut później przed szansą stanął Kone, jednak tym razem świetną interwencją popisał się Vincent Kompany, który zastopował akcję Wigan.
W 78. minucie groźnie zaatakowali gospodarze. W sytuacji sam na sam z bramkarzem Wigan znalazł się wprowadzony po przerwie Edin Dżeko, jednak fatalnie zaprzepaścił doskonałą okazję do zdobycia gola.
Gdy wydawało się, że goście są w stanie sprawić niespodziankę i wrócić do domu chociaż z jednym punktem, w 83. minucie Carlos Tevez minął Scharnera i Gomeza, wbiegł w pole karne i pięknym strzałem zapewnił zwycięstwo swojej drużynie.
Ostatecznie Manchester dowiózł minimalne zwycięstwo do ostatniego gwizdka sędziego i dzięki remisowi w meczu West Ham – Manchester United 2:2, nadal ma matematyczne szanse na obronę mistrzowskiego tytułu.
W zaległym spotkaniu 29. kolejki Premier League West Ham United zremisował przed własną publicznością z prowadzącym w tabeli Manchesterem United 2:2.

West Ham United fot. Getty Images
Zajmujący miejsce w środkowej części tabeli gospodarze wyszli na prowadzenie w 17. minucie meczu. Po szybkim kontrataku ustawiony na lewej stronie Matthew Jarvis dośrodkował piłkę w pole karne, Andy Carroll przytomnie zgrał piłkę głową, a nadbiegający Ricardo Vaz Te posłał futbolówkę do siatki.
Niespełna kwadrans później do wyrównania doprowadził Luis Antonio Valencia, a asystę przy jego trafieniu zaliczył Shinji Kagawa.
Kibice oglądający rywalizację na Upton Park na kolejne bramki musieli czekać do drugiej połowy spotkania. W 55. minucie gospodarze przeprowadzili akcję z prawej strony boiska, Mohamed Diame zbiegł do środka i kapitalnym strzałem w długi róg zaskoczył bramkarza przyjezdnych.
W 77. minucie spotkania po raz kolejny z dobrej strony pokazał się Kagawa. Japończyk wymanewrował obrońcę gospodarzy i huknął z linii pola karnego. Piłka po strzale ex piłkarza BVB trafiła w słupek, dopadł do niej Robin van Persie i strzałem z bliskiej odległości ustalił wynik spotkania.
W zaległym spotkaniu 29. kolejki Premier League Chelsea rozbiła na Craven Cottage Fulham FC 3:0 i awansowała na 3. miejsce w tabeli. Dwie bramki w dzisiejszym meczu zdobył John Terry.

John Terry fot. PAP/EPA
Pierwszą groźną sytuację w dzisiejszym spotkaniu wypracowali sobie gospodarze. Już w 3. minucie meczu Sascha Riether, a w sytuacji sam na sam z Petrem Cechem znalazł się Bryan Ruiz, jednak fatalnie zaprzepaścił znakomitą okazję.
„The Blues” odpowiedzieli pięć minut później. Fernando Torres odegrał piłkę do Franka Lamparda, jednak ze strzałem pomocnika gości żadnych problemów nie miał Mark Schwarzer.
W kolejnych minutach spotkania bardzo aktywny na boisku był Giorgos Karagounis. Dobrze znany polskim kibicom Grek strzelał, dośrodkowywał, jednak nie potrafił pokonać Cecha.
Po półgodzinie gry „The Blues” wyszli na prowadzenie. Eden Hazard podał wszerz boiska do Davida Luiza, a ten spokojnie przyjął sobie piłkę i kapitalnym strzałem z około 30. metrów posłał piłkę w samo okienko.
W kolejnych minutach obie drużyny wypracowały sobie dogodne okazję do zdobycia gola i kiedy wydawało się, że goście zejdą na przerwę z minimalnym prowadzeniem drugą bramkę zdobył John Terry. Ustawiony przy linii bocznej Juan Mata posłał długą piłkę w pole karne Fulham, a całą akcję celnym strzałem głową zakończył Terry.
W spotkaniu 33. kolejki Premier League pewnie zmierzający po mistrzowski tytuł Manchester United pokonał na wyjeździe Stoke City 2:0. Po dwóch miesiącach posuchy wreszcie gola w ligowym spotkaniu zdobył Robin van Persie.

Manchester United fot. Getty Images
Zmierzający po mistrzowski tytuł Manchester wyszedł na prowadzenie już w 4. minucie meczu. Po ogromnym zamieszaniu pod bramką Stoke do piłki dopadł Michael Carrick i mierzonym uderzeniem przy słupku umieścił piłkę w siatce.
Zadowolone z prowadzenia „Czerwone Diabły” wyraźnie zwolniły tempo i czekały na ruch ze strony gospodarzy, a Ci pierwszą groźną okazję wypracowali sobie dopiero w samej końcówce pierwszej połowy spotkania. Z rzutu wolnego dośrodkował Glenn Whelan, a groźnie główkował Robert Huth, jednak czujny David De Gea nie dał się zaskoczyć.
W spotkaniu 33. kolejki Premier League walczący o utrzymanie Sunderland AFC rozbił w wyjazdowym spotkaniu Newcastle United 3:0. Kolejny dobry mecz w barwach Sunderlandu rozegrał Simon Mignolet.

Simon Mignolet fot. Getty Images
Od początku spotkania obie drużyny ruszyły do ataku, a wybijającą się postacią został Simon Mignolet. Belgijski bramkarz kilkakrotnie ratował swój zespół przed utratą bramki.
W 27. minucie wynik spotkania otworzył Stephane Sessegnon. Były piłkarz Paris Saint Germain zdecydował się na indywidualną akcję i płaskim strzałem z około 18. metrów umieścił futbolówkę w siatce.
Przechodzący trudny okres gospodarze drugą bramkę stracili w 74. minucie spotkania. Ustawiony na prawym skrzydle Adam Johnson zbiegł z piłką do środka i strzałem zza pola karnego dał „Czarnym Kotom” dwubramkowe prowadzenie.
Kilka chwil później piłkarze Paolo Di Canio zadali decydujący cios. Sessegnon podawał do Vaughana, a Walijczyk potężnym uderzeniem umieścił piłkę w samym okienku bramki Newcastle, ustalając tym samym wynik na 3:0 dla drużyny przyjezdnych.