[ad] Empty ad slot (#1)!
W szlagierowym spotkaniu kończącym zmagania podczas Boxing Day Manchester City pokonał przed własną publicznością Liverpool FC 2:1. Dzięki temu zwycięstwu „The Citizens” awansowali na 2. miejsce w tabeli Premier League, a do prowadzącego Arsenalu tracą zaledwie punkt.

Manchester City fot. Getty Images
Już w 6. minucie gry blisko zdobycia pierwszej bramki był Manchester. Po dośrodkowaniu z lewej strony boiska do piłki dopadł Jesus Navas, a futbolówka po strzale głową Hiszpana trafiła w słupek. Kilka chwil później swoją szansę na zdobycie gola miał Vincent Kompany, jednak strzał defensora gospodarzy minął bramkę „The Reds”.
W 14. minucie meczu odpowiedział Liverpool, okazję na zdobycie gola miał Luis Suarez, a piłka po strzale Urugwajczyka nieznacznie minęła bramkę gospodarzy. Dziesięć minut później goście z miasta Beatlesów wyszli na prowadzenie. Po szybkiej składnej akcji, Joe Hart znalazł się w sytuacji sam na sam aż z dwoma piłkarzami „The Reds” i do siatki trafił Philippe Coutinho.
Podrażniony utratą bramki Manchester natychmiast ruszył do ataku, a dwie dobre okazję mieli Yaya Toure i Aleksandar Kolarov. W 31. minucie ambitnie atakujący „The Citizens” dopięli swego, a na listę strzelców wpisał się Kompany. W kolejnych minutach stroną przeważającą byli gospodarze, który raz po raz wyprowadzali groźne kontrataki, a swoje szansę mieli m.in Navas i Samir Nasri. W końcówce pierwszej części spotkania Simon Mignolet musiał po raz drugi wyciągać piłkę z siatki. Po kolejnej szybkiej akcji w sytuacji sam na sam z bramkarzem „The Reds” znalazł się Alvaro Negredo i szczęśliwie wpakował piłkę do bramki.
W spotkaniu 18. kolejki Premier League Arsenal pokonał w derbowym starciu West Ham United 3:1. Dwie bramki dla „Kanonierów” zdobył Theo Walcott, a jedno trafienie dołożył Lukas Podolski, dzięki temu zwycięstwu Arsenal wrócił na pierwsze miejsce w tabeli Premier League.

Theo Walcott fot. Sang Tan AP
Od początku spotkania przewagę na boisku wypracował sobie walczący o powrót na pozycję lidera Premier League Arsenal. W 16. minucie dość nietypowy strzał głową… Czytaj dalej
W pierwszym meczu 18. kolejki Premier League rozpoczynającym zmagania w Boxing Day mistrz Anglii Manchester United pokonał na wyjeździe Hull City 3:2.

Manchester United fot.Getty Images
Grający przed własną publicznością beniaminek Premier League wyszedł na prowadzenie już w 4. minucie gry. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego i zgraniu piłki głową do siatki trafił James Chester. Niespełna dziesięć minut później gospodarze prowadzili już różnicą dwóch bramek. Po zamieszaniu w polu karnym Manchesteru na bramkę uderzył David Meyler, piłkę przypadkowo trącił Johnny Evans i zaskoczony David De Gea musiał po raz drugi wyciągać futbolówkę z siatki.
Kilka chwil później miejsce kontuzjowanego Rafaela zajął
Adnan Januzaj i to jemu można przypisać rozruszanie gry ofensywnej United. W 19. minucie meczu kontaktową bramkę dla mistrza Anglii zdobył Chris Smalling. Defensor reprezentacji Anglii wykorzystał dośrodkowanie z rzutu rożnego i strzałem głową umieścił piłkę w siatce. Siedem minut później Manchester odrobił straty. Piłkę przejął ustawiony przed polem karnym Wayne Ronney i kapitalnym strzałem z powietrza zaskoczył golkipera Hull.
W ostatnich dwudziestu minutach pierwszej połowy spotkania, obie drużyny wyraźnie zwolniły tempo, a mimo to udało im się wykreować kolejne akcje pod bramkowe, z których jednak już nic nie wynikło.
W szlagierowym spotkaniu 17. kolejki Premier League Arsenal Londyn zremisował w derbowej rywalizacji na Emirates Stadium z Chelsea 0:0. Hit przedświątecznej kolejny nie zachwycił, obie drużyny stworzyły sobie zaledwie po kilka dobrych okazji do zdobycia gola i ostatecznie sprawiedliwie podzieliły się punktami.

fot. Getty Images
W pierwszych minutach spotkania stroną przeważającą byli „Kanonierzy”, jednak ich ataki z obu skrzydeł kończyły się niecelnymi dośrodkowaniami. W 27. minucie gry przed szansą na zdobycie bramki stanął Olivier Giroud, jednak strzał Francuza zablokowali obrońcy „The Blues”. W odpowiedzi kapitalną dwójkową akcję przeprowadził Frank Lampard i Eden Hazard. Reprezentant Anglii zagrał piłkę do Belga i ruszył w pole karne, Hazard posłał miękką wrzutkę ze linię obrony Arsenalu, a nadbiegający Lampard huknął z pierwszej piłki prosto w poprzeczkę.
Chwilę później na uderzenie zza linii pola karnego zdecydował się Fernando Torres, jednak strzał mistrza świata i Europy wyłapał Wojciech Szczęsny. Arsenal próbował się odgryzać szybkimi akcjami w ataku pozycyjnym, jednak sterujący w tym sezonie grą „Kanonierów” Mesut Ozil nie potrzebnie opóźniał ataki swojej drużyny. W końcówce pierwszej części spotkania po raz pierwszy w dobrej sytuacji znaleźli się goście. Po przejęciu piłki w środku pola Chelsea ruszyła z szybkim kontratakiem, który słabym strzałem wykończył Willian.
Leicester City żegna się z Pucharem Ligi Angielskiej. W walce o półfinał League Cup lepszy od walczących o powrót do Premier League „Lisów” okazał się Manchester City, który pokonał ich na King Power Stadium 3:1.

Edin Dżeko PAP/EPA
Świetnie spisujący się w ostatnich tygodniach Manchester City objął prowadzenie już w 8. minucie spotkania, kiedy to kapitalnym strzałem z rzutu wolnego popisał się Aleksandar Kolarov. W kolejnych minutach goście spokojnie kontrolowali wydarzenia na boisku.
W końcówce pierwszej części spotkania wicemistrzowie Anglii wyszli na dwubramkowe prowadzenie, lewą stroną odważnie popędził James Milner i dośrodkował futbolówkę w pole bramkowe, a zamykający całą akcję Edin Dżeko z bliskiej odległości posłał piłkę do siatki.
W meczu 15. kolejce Premier League lider tabeli Arsenal Londyn zremisował na Emirates Stadium ze świetnie spisującym się w ostatnich tygodniach Evertonem 1:1. Dziesięć minut przed zakończeniem regulaminowego czasu gry prowadzenie „Kanonierom” dał Mesut Ozil, a kilka chwil później do wyrównania doprowadził wypożyczony z Barcelony Gerard Deulofeu.

Arsenal Londyn fot.PAP/EPA
W pierwszych minutach spotkania na boisku przeważał Everton, a szczególnie groźny w ataku był Romelu Lukaku, jednak mimo kilku ciekawych prób drużynie z Liverpoolu nie udało się wyjść na prowadzenie. Arsenal nastawił się na kontrataki, jednak próby „Kanonierów” umiejętnie stopowali goście.
W 23. minucie swoją szansę miał Kevin Mirallas. Reprezentant Belgii mimo asysty defensorów gospodarzy zdołał oddać strzał, jednak piłka minęła bramkę Wojciecha Szczęsnego. Chwilę później z dobrej strony pokazał się Seamus Coleman, który wymanewrował obrońcę gospodarzy i uderzył na bramkę, jednak i tym razem próba gości zakończyła się niecelnym strzałem. W końcówce pierwszej części spotkania pełne ręce roboty miał Tim Howard. W sytuacji sam na sam z bramkarzem Evertonu znaleźli się Olivier Giroud i Aaron Ramsey, jednak doświadczony golkiper poradził sobie z ich strzałami.
W pierwszym spotkaniu 15. kolejki Premier League mistrz Anglii Manchester United niespodziewanie przegrał przed własną publicznością z Newcastle United 0:1. Bramkę na wagę zwycięstwa zdobył Yohan Cabaye. Dla drużyny „Srok” to pierwsze zwycięstwo na Old Trafford od 42 lat.

Yohan Cabaye foto.Getty Images
Od początku spotkania stroną przeważającą był Manchester United, a kilkakrotnie z dobrej strony pokazał się Adnan Januzaj, który raz po raz obsługiwał świetnymi podaniami swoich kolegów, jednak Ci nie potrafili trafić do siatki. Goście odpowiedzieli groźnym atakiem dopiero w samej końcówce pierwszej części spotkania. Świetną piłkę posłał Loic Remy, na bramkę „Czerwonych Diabłów” uderzył Mathieu Debuchy, a jego strzał zdołał obronić David De Gea.
W spotkaniu 13. kolejki Premier League Chelsea Londyn pokonała przed własną publicznością Southampton 3:1. W 55. minucie meczu kontuzji dłoni doznał Artur Boruc i kilka chwil później musiał opuścić boisko.

Chelsea Londyn fot.Getty Images
Goście wyszli na prowadzenie 12. sekund po pierwszym gwizdku sędziego! Błąd popełnił Michael Essien, do piłki dopadł Jay Rodriguez i w sytuacji sam na sam z golkiperem „The Blues” wpakował futbolówkę do siatki. Zszokowani taki obrotem spraw gospodarze przez długi czas nie potrafili stworzyć zagrożenia pod bramką „Świętych”, a kiedy już udało im się groźnie zaatakować świetnie w bramce spisywał się Artur Boruc, który zatrzymał strzały Franka Lamparda i Fernando Torresa.