[ad] Empty ad slot (#1)!

Strona stadiony świata, to portal poświęcony piłce nożnej

Koniec zwycięskiej serii Bayernu Monachium! W szlagierowym spotkaniu grupy D piłkarskiej Ligi Mistrzów Manchester City pokonał na Allianz Arena Bayern 3:2 i przerwał tym samym jego wspaniałą serię zwycięstw, która zatrzymała się na 10. Obie drużyny już wcześniej zapewniły sobie awans do fazy pucharowej Champions League.

Piłkarze wicemistrza Anglii Manchesteru City

Manchester City fot. Getty Images

Obrońcy tytułu wywalczonego w maju tego roku wyszli na prowadzenie już w 6. minucie meczu. Długie podanie z własnej połowy posłał Dante, do piłki dopadł Thomas Muller i płaskim strzałem umieścił futbolówkę w siatce. Kilka chwil później reprezentant Brazylii sam mógł się wpisać na listę strzelców, jednak jego strzał obronił Joe Hart. Bramkarz reprezentacji Anglii po raz drugi musiał wyciągać piłkę z siatki w 12. minucie gry. Po kolejnym dośrodkowaniu z rzutu rożnego, piłkę dość przypadkowo przejął Mario Goetze i płaskim strzałem z bliskiej odległości wyprowadził Bayern na dwubramkowe prowadzenie.

Mimo szybkiej utraty dwóch bramek wicemistrzowie Anglii nie zamierzali się poddawać i w 28. minucie zdobyli gola kontaktowego. Ustawiony na prawym skrzydle Jesus Navas dośrodkował futbolówkę w pole karne, James Miler odegrał futbolówkę głową, a ustawiony przed samą bramką David Silva z dużym spokojem umieścił futbolówkę w siatce. W kolejnych minutach znów do głosu doszedł Bayern, a dobre okazję do zdobycia trzeciej bramki zmarnowali Franck Ribery i Goetze.

Czytaj dalej

W meczu 15. kolejce Premier League lider tabeli Arsenal Londyn zremisował na Emirates Stadium ze świetnie spisującym się w ostatnich tygodniach Evertonem 1:1. Dziesięć minut przed zakończeniem regulaminowego czasu gry prowadzenie „Kanonierom” dał Mesut Ozil, a kilka chwil później do wyrównania doprowadził wypożyczony z Barcelony Gerard Deulofeu.

Angielski klub piłkarski Arsenal Londyn

Arsenal Londyn fot.PAP/EPA

W pierwszych minutach spotkania na boisku przeważał Everton, a szczególnie groźny w ataku był Romelu Lukaku, jednak mimo kilku ciekawych prób drużynie z Liverpoolu nie udało się wyjść na prowadzenie. Arsenal nastawił się na kontrataki, jednak próby „Kanonierów” umiejętnie stopowali goście.

W 23. minucie swoją szansę miał Kevin Mirallas. Reprezentant Belgii mimo asysty defensorów gospodarzy zdołał oddać strzał, jednak piłka minęła bramkę Wojciecha Szczęsnego. Chwilę później z dobrej strony pokazał się Seamus Coleman, który wymanewrował obrońcę gospodarzy i uderzył na bramkę, jednak i tym razem próba gości zakończyła się niecelnym strzałem. W końcówce pierwszej części spotkania pełne ręce roboty miał Tim Howard. W sytuacji sam na sam z bramkarzem Evertonu znaleźli się Olivier Giroud i Aaron Ramsey, jednak doświadczony golkiper poradził sobie z ich strzałami.

Czytaj dalej

W spotkaniu 15. kolejki Serie A na zwycięski szlak wróciła AS Roma. Po czterech remisach z rzędu „Giallorossi” pokonali przed własną publicznością Fiorentinę 2:1 i zmniejszyła dystans do prowadzącego w tabeli Juventusu do 3. punktów.

Włoski klub piłkarski AS Roma

Lider Serie A AS Roma fot.Getty Images

Zajmująca drugie miejsce w tabeli Roma wyszli na prowadzenie już w 7. minucie spotkania. Na indywidualną akcję zdecydował się Gervinho, który odważnie wbiegł w pole karne, a w zamieszaniu pod bramką „Violi” najlepiej zachował się Maicon Douglas Sisenando, który strzałem z bliskiej odległości wpakował futbolówkę do siatki.

Gospodarze chcieli pójść za ciosem i kilka chwil później stworzyli sobie kolejne okazje do zdobycia bramki. Na bramkę gości z Florencji uderzali Alessandro Florenzi i Daniele De Rossi, jednak instynktownie interweniujący Neto uchronił swój zespół przed utratą bramki.

Roma cały czas przeważała i w 26. minucie powinna wyjść na dwubramkowe prowadzenie. Adem Ljajić kapitalnym podaniem uruchomił Gervinho, a reprezentant Wybrzeża Kości Słoniowej przegrał pojedynek sam na sam z Neto. Niewykorzystana sytuacja zemściła się na gospodarzach niespełna trzy minuty później. Ustawiony na prawej stronie Nenad Tomović zbiegł ze skrzydła w pole karne i wycofał piłkę przed bramkę, a nadbiegający mocnym strzałem skierował futbolówkę do siatki.

W końcowym kwadransie pierwszej części spotkania obie drużyny stworzyły sobie kolejne okazję do zdobycia gola, a najbliżej trafienia numer 2 był Mehdi Benatia, po którego strzale piłką minimalnie minęła bramkę gości.

Czytaj dalej

W szlagierowym spotkaniu 15. kolejki Bundesligi Borussia Dortmund przegrała na Signal Iduna Park z zajmującym drugie miejsce w ligowej tabeli Bayerem Leverkusen 0:1. Bramkę na wagę zwycięstwa zdobył w 18. minucie spotkania Hueng-Min Son.

Trener Borussii Dortmund Jurgen Klopp

Trener BVB Jurgen Klopp foto.Getty Images

Już na początku spotkania okazję na zdobycie bramki miał Robert Lewandowski. Napastnik reprezentacji Polski znalazł się w trudnej sytuacji, a mimo to zdołał uderzyć na bramkę, jednak jego strzał szczęśliwie obronił Bernd Leno. W kolejnych minutach oglądaliśmy wyrównany pojedynek z ofensywnymi próbami z obu stron, a na szczególne wyróżnienie zasługuje ustawiony na lewej obronie Emre Can. Młodzieżowy reprezentant Niemiec kilkakrotnie podłączał się do akcji ofensywnych „Aptekarzy” i sam uderzał na bramkę BVB.

W 18. minucie meczu fatalny błąd przy wyprowadzeniu piłki popełnił Manuel Friedrich, w sytuacji sam na sam z bramkarzem znalazł się Heung-Min Son i po wymanewrowaniu interweniującego Romana Weidenfellera skierował piłkę do pustej bramki. Po utracie bramki Borussia nie potrafiła odpowiedzieć, a kolejne okazję mieli piłkarze z Leverkusen. W 30. po raz drugi na listę strzelców mógł się wpisać Son. Koreańczyk znalazł się w sytuacji jeden na jeden z golkiperem BVB, jednak interweniujący Weidenfeller odbił piłkę na rzut rożny.

W końcówce pierwszej połowy gospodarze dłużej utrzymywali się przy piłce, jednak to „Aptekarze” konstruowali groźniejsze akcję, a najwięcej zamieszania w szeregach defensywnych wicemistrzów Niemiec siali Son i Can.

Czytaj dalej

W pierwszym spotkaniu 15. kolejki Premier League mistrz Anglii Manchester United niespodziewanie przegrał przed własną publicznością z Newcastle United 0:1. Bramkę na wagę zwycięstwa zdobył Yohan Cabaye. Dla drużyny „Srok” to pierwsze zwycięstwo na Old Trafford od 42 lat.

Piłkarz Newcastle United Yohan Cabaye

Yohan Cabaye foto.Getty Images

Od początku spotkania stroną przeważającą był Manchester United, a kilkakrotnie z dobrej strony pokazał się Adnan Januzaj, który raz po raz obsługiwał świetnymi podaniami swoich kolegów, jednak Ci nie potrafili trafić do siatki. Goście odpowiedzieli groźnym atakiem dopiero w samej końcówce pierwszej części spotkania. Świetną piłkę posłał Loic Remy, na bramkę „Czerwonych Diabłów” uderzył Mathieu Debuchy, a jego strzał zdołał obronić David De Gea.

Czytaj dalej

W pierwszym spotkaniu 15. kolejki Serie A Juventus odniósł 13. ligowe zwycięstwo w tym sezonie. Tym razem sposobu na zatrzymanie piłkarzy Antonio Conte nie znalazła Bologna FC, która uległa drużynie „Starej Damy” 0:2.

Chilijski piłkarz Juventusu Arturo Vidal

Arturo Vidal foto. Getty Images

Od początku spotkania do zdecydowanych ataków ruszyli mistrzowie Włoch, a swoje szansę mieli Fabio Quagliarella i Claudio Marchisio. Kilka chwil później okazję na zdobycie gola mógł mieć wracający do pierwszego składu „Juve” Mirko Vucinić, jednak podanie zmierzające w kierunku reprezentanta Czarnogóry w ostatniej chwili przeciął Cesare Natali. W 12. minucie meczu przed kolejną szansą stanął Marchisio, jednak mimo znakomitej sytuacji ponownie został zastopowany przez linię defensywną gospodarzy, kilka sekund później piłkę przejął niepilnowany Arturo Vidal i z dużym spokojem posłał ją do siatki.

Po zdobycie bramki Juventus zwolnił tempo gry, a do głosu doszła Bologna, która po raz pierwszy groźnie zaatakowała w 25. minucie gry. Z rzutu wolnego potężnie kropnął Alessandro Diamanti, a interweniujący Gianluigi Buffon odbił piłkę na rzut rożny. W kolejnych minutach obie drużyny poszły na małą wymianę ciosów, jednak nic z tej wymiany nie wynikało. W końcówce pierwszej części spotkania blisko zdobycia drugiej bramki był Juventus, jednak ostatecznie ani wprowadzony kilka minut wcześniej Fernando Llorente, ani Quagliarella nie potrafili umieścić futbolówki w siatce.

Czytaj dalej

W ostatnim spotkaniu 14. kolejki Serie A zajmujące trzecie miejsce w tabeli SSC Napoli pokonało w Rzymie tamtejsze Lazio 4:2. Dwie bramki dla drużyny z Neapolu zdobył Gonzalo Higuain, a po jednym trafieniu dołożyli Goran Pandev i Jose Callejon.

Napastnik SSC Napoli Gonzalo Higuain

Gonzalo Higuain fot. PAP/EPA

Jako pierwsi groźnie zaatakowali gospodarze. W 7. minucie meczu w dobrej sytuacji znalazł się Antonio Candeva, jednak jego strzał minął bramkę wicemistrza Włoch. Kilka chwil później szansę na zdobycie bramki miał Hernanes, jednak jego strzał z łatwością obronił Pepe Reina.

W 23. minucie na prowadzenie wyszli goście z Neapolu.Na indywidualną akcję zdecydował się Gonzalo Higuain, który mimo asysty defensora Lazio płaskim strzałem umieścił futbolówkę w siatce. Niespełna minutę później było już 1:1. Ustawiony na prawym skrzydle Candreva mocno wstrzelił piłkę w pole karne, a interweniujący w polu bramkowym Valon Behrami skierował futbolówkę do własnej bramki.

Dziesięć minut później po raz drugi do siatki trafił Higuain, jednak tym razem bramka reprezentanta Argentyny nie została uznana, a sędzia odgwizdał pozycję spaloną. W końcówce pierwszej połowy spotkania obie drużyny miał jeszcze okazje do zdobycia bramki, a najlepsze zaprzepaścili Lorenzo Insigne i Candreva.

Czytaj dalej

W spotkaniu 14. kolejki Serie A wielkie emocje przeżyli kibice oglądający rywalizację na Stadio Artemio Franchi, którzy zobaczyli, aż 7. bramek, a goniąca ligową czołówkę ACF Fiorentina pokonała beniaminka Hellas Verona 4:3.

fot. Getty Images

fot. Getty Images

Gospodarze wyszli na prowadzenie już w 5. minucie spotkania. Po wznowieniu gry wrzutem z autu piłkę przejął ustawiony na 20. metrze Borja Valero, który mocnym strzałem nie dał szans golkiperowi gości na skuteczną interwencję. Minutę było już 1:1. Na uderzenie z dystansu zdecydował się Juan Manuel Iturbe, strzał Argentyńczyka przed siebie odbił Neto, a do wyrównania doprowadził wypożyczony z „Violi” Romulo.

W 13. minucie aktywny od pierwszych minut spotkania Iturbe po raz kolejny zdecydował się na uderzenie z dystansu i nieoczekiwanie wyprowadził swoją drużynę na prowadzenie. Radość kibiców z Werony trwała niespełna minutę. W odpowiedzi na kolejny w tym spotkaniu strzał z dystansu zdecydował się Valero i piłka po rykoszecie po raz czwarty w przeciągu kwadransa gry zatrzepotała w siatce.

W kolejnych minutach stroną przeważającą była Fiorentina, a na pomoc nie skutecznym gospodarzom przyszedł nawet bramkarz gości. Wybijający piłkę po podaniu obrońcy Rafael de Andrade Bittencourt trafił w napastnika „Violi”, a piłka o centymetry minęła jego bramkę. W końcowych fragmentach spotkania gospodarze po raz drugi w dzisiejszym spotkaniu wyszli na prowadzenie. Ustawiony na lewej stronie Juan Vargas zdecydował się na uderzenie z narożnika pola karne, interweniujący Rafael dotknął jeszcze mocno bitą piłkę, jednak ta ostatecznie wylądowała w siatce.

Czytaj dalej

JW Promotion Agencja marketingu sportowego zajmuje się organizacją eventów związanych z branżą sportową.