[ad] Empty ad slot (#1)!

Strona stadiony świata, to portal poświęcony piłce nożnej

W spotkaniu 32. kolejki Serie A Juventus Turyn pokonał przed własną publicznością zajmujące miejsce w strefie spadkowej Livorno 2:0. Obie bramki dla mistrza Włoch zdobył Fernando Llorente. Dzięki temu zwycięstwu „Stara Dama” zrobiła kolejny krok w kierunku trzeciego z rzędu mistrzostwa Włoch.

Napastnik Juventusu Fernando Llorente

Fernando Llorente foto.Getty Images

Spotkanie na Juventus Stadium nieoczekiwanie rozpoczęło się od bardzo groźnej okazji wypracowanej przez broniące się przed spadkiem do Serie B Livorno. W świetnej sytuacji znalazł się Innocent Emeghara, z jego pierwszym strzałem poradził sobie Gianluigi Buffon, a dobitka napastnika gości minęła bramkę gospodarzy. W 8. minucie gry podobną okazję miał Carlos Tevez. Z pierwszym uderzeniem Argentyńczyka poradził sobie interweniujący Francesco Bardi, a dobitka byłego gracza Manchesteru City przeszła obok bramki.

W kolejnych minutach przebieg wydarzeń na boisku zdominował Juventus, jednak dobrych okazji nie potrafili wykorzystać Tevez i Giorgio Chiellini. Przeważający gospodarze wyszli na prowadzenie w 32. minucie gry. Piłkę w polu karnym przyjął sobie Fernando Llorente, Hiszpan obrócił się z piłką przy nodze i huknął nie do obrony. Niespełna trzy minuty później „Stara Dama” prowadziła już różnicą dwóch bramek, a na listę strzelców wpisał się po raz drugi Llorente. W końcowych minutach pierwszej odsłony spotkania obie drużyny wypracowały sobie kolejne okazję do zdobycia gola, jednak i tym razem nieskutecznością wykazali się Emeghara i Tevez.

Czytaj dalej

W spotkaniu 33. kolejki Premier League doszło do pojedynku dwóch klubów walczący o miejsce premiowane grą w Champions League. Na Goodison Park Everton rozbił Arsenal Londyn 3:0 i zrobił kolejny krok w kierunku przeskoczenia „Kanonierów” w ligowej tabeli.

Angielski klub piłkarski Everton FC

Everton FC fot. Getty Images

Od początku rywalizacji w Liverpoolu stroną przeważającą był Everton. W pierwszych minutach spotkania bliski szczęścia był Leon Osman, jednak jego strzał przeszedł obok bramki gości. Po niespełna kwadransie gry gospodarze wyszli na prowadzenie. Ustawiony na lewym skrzydle Leighton Baines posłał piłkę w pole karne, przed szansą na zdobycie gola stanął Romelu Lukaku, z jego strzałem poradził sobie interweniujący Wojciech Szczęsny, bramkarz reprezentacji Polski nie miał jednak żadnych szans przy dobitce, a na listę strzelców wpisał się Steven Naismith. Kilka chwil później Naismith mógł po raz drugi trafić do siatki „Kanonierów”, jednak tym razem z jego strzałem poradził sobie dobrze interweniujący Wojciech Szczęsny.

Polak uwijał się jak w ukropie, jednak w 34. minucie musiał po raz drugi wyciągać piłkę z siatki. Na indywidualną akcję zdecydował się Lukaku, który po wymanewrowaniu dwóch defensorów Arsenalu płaskim strzałem w dolny róg podwyższył prowadzenie gospodarzy. W odpowiedzi swoją szansą na zdobycie kontaktowego gola miał Lukas Podolski, jednak ze strzałem reprezentanta Niemiec poradził sobie Tim Howard.

Czytaj dalej

W spotkaniu 32. kolejki Primera Division FC Barcelona pokonała przed własną publicznością Real Betis 3:1. Dwie bramki dla gospodarzy zdobył niezawodny w ostatnich tygodniach Lionel Messi, który dzięki tym trafieniom awansował na drugie miejsce w klasyfikacji strzelców.

Argentyński piłkarz Lionel Messi

Lionel Messi fot. Getty Images

Od początku rywalizacji na Camp Nou stroną przeważającą była Barcelona. Gospodarze dług utrzymywali się przy piłce i raz po raz groźnie atakowali na bramkę gości, a swoje okazję na trafienie do siatki mieli Alexis Sanchez i Xavi Hernandez. Po kwadransie gry w polu karnym gości sfaulowany został dryblujący Sanchez, a sędzia prowadzący dzisiejszą rywalizację wskazał na jedenasty metr. Rzut karny na bramkę zamienił Lionel Messi.

W 22. minucie byli bliscy zdobycia drugiej bramki. W rolę podającego wcielił się Adriano Correira, a bliski szczęścia był Dani Alves. W kolejnych minutach spotkania kilkakrotnie obrońcom Betisu dawał się we znaki Messi, Argentyńczyk podawał i sam kończył akcję strzałem, jednak w pierwszej połowie kibice nie doczekali się więcej bramek.

Czytaj dalej

W pierwszym spotkaniu ćwierćfinałowym piłkarskiej Ligi Mistrzów Real Madryt pokonał przed własną publicznością zdziesiątkowaną kontuzjami Borussię Dortmund 3:0 i zrobił olbrzymy krok w kierunku półfinału Champions League.

Walijczyk Gareth Bale

Gareth Bale fot.Getty Images

„Królewscy” wyszli na prowadzenie już w 3. minucie spotkania. Akcję na lewym skrzydle rozpoczął Karim Benzema, piłkę przejął Daniel Carvajal, a wbiegający w pole karne Gareth Bale płaskim strzałem umieścił futbolówkę w siatce. Real nie zamierzał na tym poprzestawać, a dwie okazję miał Cristiano Ronaldo, jednak dobrze interweniujący Roman Weidenfeller poradził sobie z próbami Portugalczyka.

W kolejnych minutach rywalizacji na Estadio Santiago Bernabeu odważniej zaczęła grać Borussia, a swoje szansę mieli Pierre-Emerick Aubameyang i Henrich Mchitarjan. W 27. minucie Real po raz drugi skarcił gości z Niemiec. Piłkę przed własną bramką stracił Mchitarjan Xabi Alonso natychmiast odegrał ją do boku, a całą akcję precyzyjnym strzałem wykończył Isco.

Kilka chwil później swojej szansy z rzutu wolnego szukał Bale, jednak z uderzeniem Walijczyka poradził sobie interweniujący Weidenfeller. W odpowiedzi na indywidualną akcję zdecydował się Kevin Grosskreutz, boczny pomocnik BVB popędził sam w kierunku bramki gospodarzy, jednak z jego próbą poradził sobie Iker Casillas. W końcówce pierwszej części spotkania swoje okazję mieli jeszcze Benzema i Ronaldo, jednak do przerwy wynik spotkania nie uległ już zmianie.

Czytaj dalej

W pierwszym spotkaniu 1/4 finału Champions League Manchester United zremisował przed własną publicznością z uznawanym za faworyta w walce o półfinał Bayernem Monachium 1:1.

Mistrz Anglii Manchester United

Manchester United fot. PAP/EPA

W pierwszych minutach rywalizacji na Old Trafford obie drużyny starały się wybadać przeciwnika i możliwie jak najprostszymi środkami zagrozić jego bramce. Z upływem czasu przewagę na boisku wypracowali sobie goście, którzy najlepszą okazję do zdobycia gola wypracowali sobie w 30. minucie gry. W świetnej sytuacji znalazł się Arjen Robben, jednak uderzenie Holendra do boku odbił David De Gea. Niespełna dziesięć minut później z szybkim kontratakiem ruszyli gospodarze. W sytuacji sam na sam z bramkarzem gości znalazł się Danny Welbeck, jednak z jego technicznym strzałem poradził sobie Manuel Neuer.

Czytaj dalej

W pierwszym spotkaniu ćwierćfinałowym piłkarskiej Ligi Mistrzów FC Barcelona zremisowała przed własną publicznością z Atletico Madryt 1:1. Jako pierwsi na prowadzenie wyszli goście, a kapitalnym strzałem zza pola karnego popisał się Diego Ribas da Cunha, kwadrans później do wyrównania doprowadziła Barcelona, a na listę strzelców wpisał się Neymar da Silva.

Brazylijski piłkarz Neymar

Neymar Jr fot. Getty Images

W pierwszych minutach rywalizacji na Camp Nou znacznie lepsze wrażenie na boisku sprawiali piłkarze Diego Simeone, którzy wysoko atakowali gospodarzy i uniemożliwiali im płynne rozgrywanie akcji. W 5. minucie meczu błąd przy wznowieniu gry popełnił Jose Manuel Pinto, piłkę przejął ustawiony w polu karnym David Villa, jednak strzał reprezentanta Hiszpanii minął bramkę Barcelony.

Kilka chwil później walczący o górną piłkę Gerard Pique doznał kontuzji i jego miejsce na placu gry zajął Marc Bartra. W miarę upływu czasu coraz lepiej na boisku radziła sobie Barcelona, która w 25. minucie powinna wyjść na prowadzenie. Lionel Messi kapitalnie ograł obrońcę gości i posłał piłkę w pole karne, na czystej pozycji znalazł się Andres Iniesta, jednak zbyt długo zwlekał z oddaniem strzału i całą sytuację wyjaśnił interweniujący Diego Godin. Po kilka chwilach urazu mięśniowego doznał aktywny w dzisiejszym spotkaniu Diego Costa i podobnie jak Pique musiał opuścić boiska, a jego miejsca zajął Diego Ribas da Cunha.

W kolejnych minutach cały czas stroną przeważającą byli gospodarze, a swojej szansy szukali Messi i walczący z obrońcami Atletico Neymar da Silva. Goście z Madrytu odpowiedzieli groźnym atakiem w samej końcówce pierwszej odsłony spotkania. Po szybko wykonanym rzucie wolnym z dobrej strony pokazał się Villa, który ograł defensora gospodarzy, jednak z jego próbą poradził sobie dobrze interweniujący Pinto.

Czytaj dalej

W szlagierowym spotkaniu 31. kolejki Serie A wicemistrzowie Włoch z poprzedniego sezonu piłkarze SSC Napoli pokonali przed własną publicznością mistrza i aktualnego lidera Juventus 2:0.

Holenderski piłkarz Dries Mertens

Dries Mertens foto.Getty Images

Od początku spotkania do odważnych ataków ruszyli gospodarze, którzy już w 6. minucie mogli wyjść na prowadzenie. Po wstrzeleniu piłki w pole karne trochę przypadkowo w świetnej sytuacji znalazł się Jose Callejon, jednak z jego uderzeniem poradził sobie interweniujący Gianluigi Buffon. Kilka chwil później Napoli ponownie zagroziło bramce „Juve”. Swojej szansy szukał Marek Hamsik, jednak i tym razem dobrze interweniował Buffon.

W kolejnych minutach spotkania cały czas stroną przeważającą było Napoli, a grający bez Carlosa Teveza Juventus, nie potrafił się odgryźć. W 36. minucie gry gospodarze dopięli swego i wyszli na prowadzenie. Po dośrodkowaniu z lewej strony boiska zza pleców obrońców wyskoczył Callejon i strzałem z bliskiej odległości umieścił piłkę w siatce. W odpowiedzi swojej szansy szukał Daniel Pablo Osvaldo, jednak z jego uderzeniem poradził sobie Pepe Reina.

Czytaj dalej

W spotkaniu 32. kolejki Premier League Liverpool FC rozbił przed własną publicznością Tottenham Hotspur 4:0. Dzięki temu zwycięstwu „The Reds” awansowali na pozycję lidera w tabeli Premier League.

Urugwajski piłkarz Luis Suarez

Luis Suarez fot. Getty Images

Spotkanie rozpoczęło się idealnie dla gospodarzy. Już w 2. minucie gry po akcji prawą stroną boiska i płaskim dośrodkowaniu w pole karne, do własnej bramki przypadkowo trafił interweniujący Younes Kaboul.

Przeważający na boisku „The Reds” w 24. minucie wyszli na dwubramkowe prowadzenie. Po wyjściu z szybkim kontratakiem kolejny błąd w defensywie popełnił Kaboul, piłkę przejął Luis Suarez, który wpadł w pole karne i płaskim strzałem w długi róg podwyższył prowadzenie gospodarzy. W kolejnych minutach ataki Liverpoolu nie słabły, a swoje okazję mieli Daniel Sturridge i Suarez, jednak dobrze interweniujący Hugo Lloris kilka razy uchronił Tottenham przed utratą gola.
Czytaj dalej

JW Promotion Agencja marketingu sportowego zajmuje się organizacją eventów związanych z branżą sportową.