[ad] Empty ad slot (#1)!

Strona stadiony świata, to portal poświęcony piłce nożnej

W spotkaniu 2. kolejki T-Mobile Ekstraklasy Legia Warszawa pokonała na wyjeździe drużynę KS Cracovia 3:1. Kibice, którzy zdecydowali się obejrzeć dzisiejszą rywalizację nie mają czego żałować, obie drużyny stworzyli sobie po kilka świetnych okazji do zdobycia gola, a skuteczniejsi okazali się mistrzowie Polski. Po drugiej ligowej porażce „Pasy” nadal pozostają bez punktu, na domiar złego w końcówce dzisiejszego spotkania z sektora najzagorzalszych fanów Cracovii zostały rzucone petardy hukowe, które eksplodowały w pobliżu piłkarzy gości. 

Mistrz Polski Legia Warszawa

Legia Warszawa fot.PAP/EPA

Rywalizacja przy ulicy Kałuży rozpoczęła się od świetnych ataków gospodarzy, którzy już w 4. minucie wyszli na prowadzenie. Po składnej akcji i wymianie kilkunastu podań Marcin Budziński zagrał piłkę w pole karne, a całą sytuację z dużym spokojem wykończył Dawid Nowak.Po zdobyciu bramki Cracovia cofnęła się na własną połowę i pozwoliła rozgrywać piłkę Legii, a sama czekała na dobre okazję do skontrowania przeciwnika. W 23. minucie do wyrównania doprowadzili mistrzowie Polski. Po błędzie w środku pola piłkę do boku posłał Helio Pinto, a Jakub Kosecki prostym zwodem położył na ziemi interweniującego obrońcę i precyzyjnym strzałem umieścił futbolówkę w siatce.W końcowych minutach pierwszej części spotkania ponownie przebudziła się Cracovia, a dwie doskonałe sytuacji do zdobycia gola miał Dariusz Zjawiński. W 37. minucie prostopadłą piłkę posłał Budziński, a były napastnik Dolcanu Ząbki znalazł się w sytuacji sam na sam, jednak dobrze interweniujący Dusan Kuciak poradził sobie z jego strzałem. Kilka chwil później wychodzący na czystą pozycję Zjawiński uprzedził interweniującego przed własnym polem karnym bramkarza Legii i ruszył na bramkę, ale w doskonałej sytuacji fatalnie przestrzelił.

Czytaj dalej

W rewanżowym spotkaniu II rundy eliminacji Champions League Legia Warszawa rozbiła na wyjeździe St. Patrick’s Athletic FC 5:0 i awansowała do kolejnej rundy kwalifikacji gdzie jej rywalem będzie mistrz Szkocji Celtic Glasgow.

Piłkarz Legii Warszawa Miroslav Radović

Miroslav Radović poprowadził mistrza Polski do zwycięstwa w Dubline foto: Getty Images

W pierwszych minutach rywalizacji w Dublinie groźniej atakowali gospodarze, ale dobrze interweniujący Dusan Kuciak spokojnie oddalał zagrożenie. W 10. minucie piłkę po stracie przejęła Legia, Ondrej Duda sprytnie wymanewrował dwóch rywali, a z jego strzałem spokojnie poradził sobie Brendan Clarke. Kilkadziesiąt sekund później do siatki gospodarzy trafił Michał Kucharczyk, jednak prowadzący to spotkanie Andreas Ekberg odgwizdał pozycję spaloną i bramki nie uznał.

W 25. minucie Legia dopięła swego i wyszła na prowadzenie. Prostopadłą piłkę w pole karne St. Patrick’s zagrał Michał Żyro, a wychodzący na czystą pozycję Miroslav Radović strzałem w dolny róg bramki umieścił piłkę w siatce. W kolejnych minutach dwie dobre okazję do zdobycia gola mieli mistrzowie Irlandii, jednak ani Christy Fagan, ani Killian Brennan nie zdołali pokonać bramkarza Legii.

Czytaj dalej

Kiedy w lecie 2007 roku Dawid Janczyk zdobywał bramki na Mistrzostwach Świata U-20 rozgrywanych w Kanadzie dziennikarze i eksperci natychmiast okrzyknęli go wielką nadzieją reprezentacji Polski. Siedem lat od tamtych wydarzeń, wracający do piłki Janczyk zaczyna praktycznie od zera.

Polski piłkarz Dawid Janczyk

Dawid Janczyk po 7. latach wraca na boiska Ekstraklasy foto: Getty Images

O możliwym powrocie do piłki byłego reprezentanta Polski po raz pierwszy zrobiło się głośno w styczniu tego roku, kiedy… Czytaj dalej

Świeżo upieczony wicemistrz świata Ezequiel Lavezzi znalazł się na celowniku mistrza Włoch Juventusu Turyn. Jak poinformowała telewizja Sportmediaset reprezentant Argentyny chce opuścić Paris Saint Germain i wrócić do Serie A.

Argentyński piłkarz Ezequiel Lavezzi

Czy Ezequiel Lavezzi (po prawej) zamieni Paryż na Turyn? foto: PAP/EPA

Lavezzi podbój europejskich boisk rozpoczynał właśnie w na Półwyspie Apeniński dokąd w 2007 roku sprowadziło go SSC Napoli. Po 5. latach gry we Włoszech Argentyńczyk postanowił zamienić… Czytaj dalej

W pierwszym spotkaniu II rundy eliminacji Champions League Legia Warszawa sensacyjnie zremisowała przed własną publicznością ze skazywanym na pożarcie St. Patrick’s Athletic FC 1:1. Drużyna mistrza Polski mogła nawet przegrać dzisiejsze spotkanie, jednak w doliczonym czasie gry bramkę wyrównującą zdobył Miroslav Radović.

Piłkarz Legii Warszawa Miroslav Radović

Miroslav Radović uratował remis Legii foto: Getty Images

Od początku rywalizacji przy Łazienkowskiej stroną przeważającą co zrozumiałe był mistrz Polski, jednak próby uderzeń z dystansu i utrzymywanie się przy piłce nie przełożyło się na dobre okazję pod bramkowe. Na domiar złego po kwadransie gry z powodu kontuzji boisko musiał opuścić Orlando Sa, a jego miejsce zajął Marek Saganowski.

W 27. minucie wreszcie przyśpieszyła Legia. Ustawiony na lewym skrzydle Miroslav Radović dośrodkował futbolówkę w pole karne, a bliski szczęścia był Saganowski, jednak jego strzał zablokował interweniujący obrońca. W odpowiedzi na uderzenie z dystansu zdecydował się Killian Brennan, a świetnie interweniujący Dusan Kuciak przeniósł piłkę nad poprzeczką. Niespełna dziesięć minut później Słowak wybiegł z bramki, jednak interweniował tak niefortunnie, że futbolówkę przejął Chris Forrester, ale interweniujący Kuciak naprawił swój błąd.

W 39. minucie po serii błędów mistrza Polski płynną akcję przeprowadziła drużyna półamatorów z Irlandii i na listę strzelców wpisał się Christy Fagan. Mimo utraty bramki Legia nie potrafiła się obudzić, a kolejne okazję wypracowała sobie drużyna St. Patrick’s Athletic FC i tylko świetnie interweniujący Kuciak uchronił gospodarzy przed kompromitacją. W końcówce pierwszej odsłony spotkania wreszcie przebudziła się Legia. Po prostopadłym podaniu na czystą pozycję wychodził Saganowski, a interweniujący przed własnym polem karnym Brendan Clarke powalił doświadczonego napastnika na murawę. Prowadzący dzisiejszy mecz Marius Avram ukarał golkipera gości żółtą kartką i przyznał Legii rzut wolny. Ze stałego fragmentu groźnie uderzył rozgrywający słabe zawody Helio Pinto, a piłka po jego strzale trafiła w poprzeczkę.

Czytaj dalej

Antonio Conte po trzech latach spędzonych na trenerskiej ławce Juventusu zrezygnował z dalszego prowadzenia mistrza Włoch. Nieoficjalnie mówi się, że powodem rezygnacji trenera był brak porozumienia z zarządem klubu co do transferów mających się odbyć przed rozpoczęciem sezonu 2014/2015.

Antonio Conte fot. Getty Images

Antonio Conte nie jest już trenerem Juve fot. Getty Images

Antonio Conte objął Juventus w lipcu 2011 roku i już w pierwszym sezonie odzyskał dla drużyny z Turynu mistrzostwo Włoch. W kolejnych dwóch latach dołożył kolejne dwa mistrzostwa i dwa Superpuchary Włoch. Mimo tak wspaniałej passy we wtorek 45 – letni Włoch rozwiązał obowiązujący do czerwca 2015 roku kontrakt i przestał być trenerem „Starej Damy”.

Nieoficjalnie mówi się, że głównym powodem rezygnacji Conte były działania zarządu klubu na rynku transferowym – Conte naciskał na transfery doświadczonych graczy, którzy podnieśli by jakoś gry Juventusu, za to działacze mający na względzie kredyt spłacany za wybudowany w latach 2009-2011 stadion chcieli po raz kolejny sprowadzać piłkarzy za jaki najmniejsze kwoty i równocześnie pozbywać się największych gwiazd takich jak Paul Pogba, czy Arturo Vidal, którzy mają oferty z największych drużyn w Europie.

Czytaj dalej

Reprezentacja Niemiec zdobyła czwarte w historii Mistrzostwo Świata. W finałowym spotkaniu rozegranym na legendarnej Maracanie Niemcy pokonali po dogrywce Argentynę 1:0. Bramkę na wagę zwycięstwa zdobył w 113. minucie rezerwowy Mario Goetze.

Mario Goetze

Zdobywca zwycięskiej bramki w finale MŚ Brazylia 2014 Mario Goetze foto: Getty Images

Od początku finałowej rywalizacji dłużej przy piłce utrzymywała się reprezentacja Niemiec, która szukała swojej szansy w ataku pozycyjnym, jednak to nastawieni na kontrataki „Albicelestes” jako pierwsi mogli wyjść na prowadzenie. Lewym skrzydłem popędził Ezequiel Lavezzi, a w dobrej sytuacji znalazł się Gonzalo Higuain, jednak jego strzał z ostrego kąta minął bramkę Niemiec.

W 13. minucie gry groźną okazję wypracowali sobie trzykrotni mistrzowie świata. Piłkę ze skrzydła dośrodkował Philipp Lahm, a bliski szczęścia był Miroslav Klose. Kilka chwil później po raz kolejny z dobrej strony pokazał się Klose, a tym razem jego akcję zastopowali obrońcy reprezentacji Argentyny.

W 21. minucie fatalny błąd popełniła niemiecka defensywa na czystej pozycji znalazł się Higuain, jednak mimo znakomitej okazji fatalnie przestrzelił. Niespełna dziesięć minut później po błędzie w środku pola piłkę do przodu zagrał Lionel Messi, po dośrodkowaniu z lewej strony boiska do siatki trafił Higuain, ale bramka nie została uznana, a sędzia odgwizdał pozycję spaloną. W 37. minucie kolejną okazję mieli Niemcy, tym razem strzelał Bastian Schweinsteiger, a piłkę pewnie wyłapał Sergio Romero. Trzy minuty później z dobrej strony pokazał się Messi. Piłkarz Barcelony ruszył lewą stroną boiska wpadł w pole karne, a interweniujący Manuel Neuer wespół z obrońcami przerwał akcję Argentyńczyków. W doliczonym czasie pierwszej odsłony spotkania bardzo bliscy zdobycia gola byli Niemcy. Futbolówkę z rzutu rożnego dośrodkował Toni Kroos, a bardzo blisko był Benedikt Hoewedes, po którego strzale piłka trafiła w słupek.

Czytaj dalej

Holandia brązowym medalistą Mistrzostw Świata Brazylia 2014. W meczu o 3. miejsce rozegranym na Estádio Nacional de Brasília „Oranje” rozbili marzącą o medalu na własnym terenie reprezentację Brazylii 3:0.

Holandia

Reprezentacja Holandii została trzecią drużyną Mistrzostw Świata Brazylia 2014 foto: Getty Images

Już na początku rywalizacji w stadionie narodowym na prowadzenie wyszła Holandia. Ustawiony na lewym skrzydle Arjen Robben ruszył zbiegł do środka i popędził w kierunku bramki,  a wracający za nim Thiago Silva, przewrócił skrzydłowego Bayernu Monachium na boisko. Prowadzący to spotkanie Djamel Haimoudi wskazał na jedenasty metr, a telewizyjne powtórki pokazały, że Robben faulowany był przed polem karnym. Ostatecznie piłkę na wapnie ustawił sobie Robin van Persie i precyzyjnym strzałem umieścił futbolówkę w siatce.

Niezamierzającą na tym poprzestawać Holandia cały czas była stroną przeważającą i w 17. minucie prowadziła już różnicą dwóch bramek. Po dośrodkowaniu z prawej strony boiska, piłkę z pola bramkowego zbyt krótko wybił David Luiz, a futbolówkę do siatki skierował Daley Blind.

W 21. minucie na indywidualną akcję zdecydował się Oscar. Piłkarz Chelsea przedarł się przed pole karne, ale z jego próbą poradził sobie Jasper Cillessen.  W kolejnym fragmencie gry stroną przeważającą byli gospodarze, a popłoch w linii defensywnej „Oranje” siał wspominany już Oscar. W 38. minucie „Canarinhos” byli bardzo blisko zdobycia bramki kontaktowej. Po raz kolejny z rzutu wolnego groźnie dośrodkował Oscar, a bliski przecięcia lotu piłki był Luiz.

Kilka chwil później okazję na zdobycie swojej drugiej bramki miał van Persie. Napastnik Manchesteru United opanował futbolówkę przed polem karnym, ale z jego strzałem spokojnie poradził sobie Julio Cesar. W końcówce pierwszej części spotkania z indywidualną akcję ruszył Ramires, doświadczony pomocnik minął dwóch rywali, a jego szarżę faulem zatrzymał Ron Vlaar. Piłkę w punkcie wskazanym przez sędziego ustawił Oscar, ale jego próba trafiła w mur zawodników reprezentacji Holandii.

Czytaj dalej

JW Promotion Agencja marketingu sportowego zajmuje się organizacją eventów związanych z branżą sportową.