[ad] Empty ad slot (#1)!

Strona stadiony świata, to portal poświęcony piłce nożnej

W meczu 6. kolejki T-Mobile Ekstraklasy Górnik Zabrze pokonał przed własną publicznością swojego imiennika z Łęcznej 2:0. Obie bramki w dzisiejszym spotkaniu zdobył mający za sobą epizod w drużynie z Lubelszczyzny Łukasz Madej.

Łukasz Madej

Łukasz Madej poprowadził Górnika do zwycięstwa w starciu z Łęczną foto: PAP

Od początku rywalizacji w Zabrzu stroną przeważającą byli gospodarze, którzy zdecydowanie dłużej utrzymywali się przy piłce i w ataku pozycyjnym szukali swojej okazji. W 5. minucie meczu prawą stroną ruszył Łukasz Madej, który miękko dośrodkował w pole karne, a w doskonałej sytuacji znalazł się Robert Jeż, ale jego strzał nieznacznie minął bramkę gości.

W kolejnych minutach beniaminek cofnął się głęboko na własną połowę, a na desancie pozostawał tylko Fiodor Cernych, jednak reprezentanta Litwy mimo kilku podań w jego stronę skutecznie zatrzymywali defensorzy gospodarzy. Po półgodzinie gry przed kolejną okazję stanął Jeż. Piłkę z rzutu wolnego dośrodkował Seweryn Gancarczyk, a Słowak dopadł do odbitej futbolówki, ale jego strzał minął bramkę gości z Łęcznej.

Kilka minut później prawym skrzydłem ruszył Roman Gergel, który poradził sobie z obrońcą, płasko dośrodkował w pole karne, groźnie uderzył Mateusz Zahara, a jego strzał na rzut rożny obił Silvio Rodić. W końcówce pierwszej części spotkania wreszcie odważniej zagrali goście. Najpierw na indywidualną akcję zdecydował się Grzegorz Bonin, a jego strzał szczęśliwie odbił Pavels Steinbors, chwilę później swoją okazję miał Cernych, jednak jego próbę w ostatniej chwili zablokował Gergel.

Czytaj dalej

Atletico Madryt z Superpucharem Hiszpanii 2014! W rewanżowym spotkaniu rozegranym na Vicente Calderon „Los Colchoneros” pokonali Real 1:0. Bramkę na wagę zwycięstwa i pierwszego po 15. latach triumfu nad drużyną „Królewskich” przed własną publicznością zdobył już na początku piątkowej rywalizacji Mario Mandżukić. 

Bohater Atletico Mario Mandżukić foto: PAP/EPA

Bohater Atletico Mario Mandżukić foto: PAP/EPA

Mistrzowie Hiszpanii wyszli na prowadzenie już 2 minucie meczu. Grę od własnej bramki rozpoczął Miguel Angel Moya, ustawiony przed polem karnym Antoine Griezmann strącił futbolówkę do boku, a Mario Mandżukić płaskim strzałem z linii pola karnego umieścił piłkę w siatce. Zdeterminowane Atletico chciało jak najszybciej pójść za ciosem, a swoje okazję mieli m.in Raul Garcia i Mandżukić.

Po kwadransie gry mecz zaczął się wyrównywać, ale Real mimo kilku prób nie potrafił na poważnie zagrozić bramce gospodarzy. W 21. minucie po dośrodkowaniu z rzutu rożnego na listę strzelców powinien wpisać się Joao Miranda, jednak jego strzał minął bramkę gości. Kilka chwil później prowadzący derbową rywalizację David Fernandez Borbalan wyrzucił na trybuny Diego Simeone. W kolejnych minutach dwie dobre okazję miał James Rodriguez. Reprezentant Kolumbii najpierw uderzał głową, a chwilę później jego strzał zza pola karnego nieznacznie minął bramkę Atletico.

Czytaj dalej

W spotkaniu rozpoczynającym zmagania Bundesligi w sezonie 2014/2015 Bayern Monachium pokonał przed własną publicznością VfL Wolfsburg 2:1. Mistrzowie Niemiec mogli wyżej wygrać inauguracyjną rywalizację, jednak dwóch świetnych okazji nie wykorzystał Robert Lewandowski. 

Pomocnik Bayernu Monachium Arjen Robben

Arjen Robben fot. Getty Images

Od początku rywalizacji na Allianz Arena oglądaliśmy spokojnie rozgrywane akcje i sporo walki z obu stron, a na pierwszy celny strzałem musieliśmy czekać do 12. minuty meczu. Philipp Lahm posłał prostopadłe podanie, a na uderzenie z ostrego kąta zdecydował się Thomas Muller, ale futbolówkę pewnie wyłapał Max Gruen. Chwilę później do prostopadłego podania ruszył Robert Lewandowski, niestety zbyt daleko przyjmował sobie piłkę i całą sytuację wyjaśnił bramkarz. W 16. minucie gry fatalnie zachował się Manuel Neuer, piłkę przejął Vieirinha, który natychmiast wpadł z nią w pole karne, jednak zamiast strzelać próbował jeszcze odgrywać do kolegów z zespołu i z całej akcji nic nie wyszło.

W 21. minucie napastnik reprezentacji Polski posłał świetną piłkę na linię obrony, na czystej sytuacji znalazł się Muller, jednak zamiast strzelać starał się jeszcze podawać i niebezpieczeństwo oddalili defensorzy „Wilków”. W kolejnych minutach coraz większą przewagę na boisku wypracowywał sobie Bayern,  a dwie okazję miał Lewandowski, ale dobrze interweniujący Gruen nie dał się zaskoczyć. W 37. minucie „Bawarczycy” wreszcie dopięli swego i wyszli na prowadzenie. Na prawym skrzydle z dobrej strony pokazał się Arjen Robben, który zwiódł rywala i wstrzelił piłkę w pole bramkowe, a niepilnowany Muller dopełnił formalności.

Czytaj dalej

W pierwszym spotkaniu fazy play-off Europa League Legia Warszawa pokonała na wyjeździe mistrza Kazachstanu FC Aktobe 1:0. Bramkę na wagę zwycięstwa zdobył już na początku drugiej części spotkania Ondrej Duda.

Słowacki piłkarz Ondrej Duda

Ondrej Duda zapewnił Legii zwycięstwo w Aktobe foto: PAP

W pierwszych minutach rywalizacji w Aktobe stroną przeważającą byli gospodarze, którzy szybkimi akcjami starali się jak najszybciej zdobyć pierwszą bramkę, a z dobrej strony kilka razy pokazał się Marcos Pizzelli, który precyzyjnymi dośrodkowaniami chciał ułatwić kolegom drogę do bramki. W odpowiedzi lewą szarpnął Michał Kucharczyk, ale jego próbę zastopowali gospodarze. W 19. minucie gry po raz pierwszy groźnie zaatakowali mistrzowie Polski. Piłkę z rzutu wolnego dośrodkował Tomasz Brzyski, a swoją szansę miał Tomasz Jodłowiec. Chwilę później świetną akcję przeprowadziła dwójka Miroslav Radović i Michał Żyro, a szarżę młodego reprezentanta Polski zatrzymał dopiero dobrze interweniujący Andriej Sidielnikow.

W 25. minucie na prowadzenie powinni wyjść gracze Aktobe. Po dobrej dwójkowej akcji w świetnej sytuacji znalazł się Walerij Korobkin, a jego strzał minimalnie minął bramkę Legii. W odpowiedzi po raz kolejny ze stałego fragmentu dośrodkował Brzyski i po raz kolejny głową uderzał Jodłowiec. W 36. minucie mistrzowie Polski ruszyli z szybkim kontratakiem. Prawą stroną ruszył do przodu Łukasz Broź, który odważnie wbiegł w pole karne i uderzył w kierunku długiego rogu, a całą akcję celnym strzałem z bliskiej odległości zakończył Kucharczyk – niestety prowadzący to sędziowie dopatrzyli się pozycji spalonej i bramki nie uznali. W końcówce pierwszej części spotkania kolejną okazję mieli gospodarze. Groźnie z rzutu wolnego uderzył Pizzelli, a czujny Dusan Kuciak przeniósł piłkę nad poprzeczką.

Czytaj dalej

W pierwszym spotkaniu o Superpuchar Hiszpanii 2014 Real Madryt zremisował przed własną publicznością z rywalem zza miedzy Atletico 1:1. Obie drużyny zdobyły swoje bramki w końcowych fragmentach regulaminowego czasu gry – w 81. minucie prowadzenie gospodarzom dał James Rodriguez, a kilka minut później wyrównał Raul Garcia.

Nowy piłkarz Realu Madryt James Rodriguez

James Rodriguez zdobył swoją pierwszą bramkę dla Realu Madryt foto: Getty Images

Od początku rywalizacji na Estadio Santiago Bernabeu stroną przeważającą był Real, który zdecydowanie dłużej utrzymywał się przy piłce i momentami zamykał rywala przed polem karnym, jednak nie przekładało się to na dobre okazję pod bramkowe. Po niespełna kwadransie gry po raz pierwszy groźnie zaatakowało Atletico, bliski szczęścia był Mario Mandżukić, jednak z jego strzałem poradził sobie Ikera Casillas. Chwilę później fatalnie zachował się Sergio Ramos, a przed szansą na zdobycie gola stanął Saul, ale i tym razem dobrze interweniował Casillas. W kolejnych minutach z dobrej strony w ofensywie pokazywali się Cristiano Ronaldo i Gareth Bale, jednak w decydujących momentach brakowało im dokładności.

W 33. minucie przed kolejną szansą stanęli podopieczni Diego Simeone. Po dośrodkowaniu z rzutu wolnego i zamieszaniu w polu karnym „Królewskich” kolejną okazję miał Mandżukić, ale z jego strzałem spokojnie poradził sobie Casillas. W końcówce pierwszej części spotkania swoje szansę mieli jeszcze Ronaldo i Karim Benzema, jednak ostatecznie pierwsze części rywalizacji na Santiago Bernabeu zakończyła się bezbramkowym remisem.

Czytaj dalej

W starciu o Puchar Joana Gampera FC Barcelona rozbiła na Camp Nou meksykański Club Leon 6:0. Bramki dla „Dumy Katalonii” zdobyli kolejno Lionel Messi, Neymar da Silva, Munir El Haddadi i Sandro Ramirez.

FC Barcelona

Lionel Messi i Neymar da Silva w pierwszej połowie rozstrzygnęli losy rywalizacji o Puchar Gampera foto: fcbarcelona.com

Barcelona wyszła na prowadzenie już w 3. minucie spotkania. Ustawiony przed polem karnym Lionel Messi zagrał piłkę do boku, Neymar da Silva wbiegł z piłkę w pole karne i wstrzelił ją w pole karne, a zamykający całą akcję Messi z bliskiej odległości skierował futbolówkę do siatki. Chwilę później na uderzenie zza pola karnego zdecydował się sprowadzony w letnim oknie transferowym Ivan Rakitić, jednak mocno bita piłka minęła bramkę gości.

W 11. minucie po raz drugi zza pola karnego uderzał Rakitić, ale tym razem z próbą Chorwata poradził sobie William Yarbrough, który po kolejnych kilkunastu sekundach musiał po raz drugi wyciągać piłkę z siatki. Tym razem prostopadłą piłkę w pole karne posłał Andres Iniesta, a całą akcję techniczną uderzeniem wykończył Neymar.

W 19. minucie gry wreszcie odpowiedzieli Meksykanie. Po strzale zza pola karnego dobrze interweniujący Claudio Bravo odbił piłkę na rzut rożny. Kilka minut później na indywidualną akcję zdecydował się Yamilson Rivera, Kolumbijczyk przedarł się przez linię defensywną gospodarzy, ale nie potrafił oddać celnego strzału na bramkę. W końcówce pierwszej części spotkania Barcelona zdobyła bramkę numer 3. Ustawiony przed polem karnym Messi zagrał miękką piłkę nad obrońcami Leon, a Neymar mimo asysty bramkarza piętą skierował futbolówkę do pustej bramki.

Czytaj dalej

Za nami druga edycja piłkarskiego święta pod tytułem „Super Mecz”. Tym razem włoska Fiorentina ograła na Stadionie Narodowym w Warszawie zwycięzcę Champions League z poprzedniego sezonu i triumfatora Superpucharu Europy z przed kilku dni Real Madryt 2:1.

ACF Fiorentina pokonała na Stadionie Narodowym Real Madryt foto: PAP/Bartłomiej Zborowski

ACF Fiorentina foto: PAP/Bartłomiej Zborowski

Już na początku „Super Meczu” na uderzenie z dystansu zdecydował się Khouma Babacar, a jego strzał na rzut rożny odbił sprowadzony po Mistrzostwach Świata Keylor Navas. Chwilę później z szybkim kontratakiem ruszył Real. Prawą stroną popędził Angel Di Maria, który płasko dośrodkował piłkę w pole karne, a zamykający całą akcję Cristiano Ronaldo bez trudu umieścił futbolówkę w siatce. Kilka chwil później ponownie bliscy szczęścia byli triumfatorzy Champions League. Najpierw zza pola karnego uderzał Di Maria, a chwilę później dobijał Ronaldo, jednak w obu tych sytuacjach dobrze interweniował Neto.

W 19. minucie gry dość szczęśliwie Fiorentina przedarła się w pole karne „Królewskich”, a na strzał z około 17. metrów zdecydował się Mario Gomez, a strzał reprezentanta Niemiec minimalnie minął bramkę Navasa. Niespełna dziesięć minut później Fiorentina doprowadziła do wyrównania. Fatalnie przed własnym polem karnym zachował się Xabi Alonso, piłkę przejął Alberto Aquilani, który precyzyjnie dośrodkował ją w pole karne, a całą akcję celnym strzałem głową wykończył Mario Gomez. Chwilę później były reprezentant Włoch mógł sam się wpisać na listę strzelców, jednak futbolówka po jego strzale trafiła w poprzeczkę i wyszła po za boisko.  W kolejnych minutach znów swoje szansę miał drużyna z Madrytu, jednak strzały jakie oddawali Ronaldo i Di Maria mijały bramkę „Violi”.

Czytaj dalej

W spotkaniu 5. kolejki T-Mobile Ekstraklasy Legia Warszawa pewnie pokonała na wyjeździe drużynę Jagiellonii Białystok 3:0. Bramki dla mistrza Polski zdobyli Michał Żyro, Miroslav Radović i Michał Kucharczyk.

Piłkarz Legii Warszawa Miroslav Radović

Miroslav Radović uratował remis Legii foto: Getty Images

Od początku rywalizacji w Białymstoku optyczną przewagę miała Jagiellonia, która starała się rozgrywać piłkę w ataku pozycyjnym i przyspieszać na skrzydłach, jednak z ich próbami radził sobie Dusan Kuciak wespół ze swoimi defensorami.  W odpowiedzi obrońców gospodarzy postraszyli Marek Saganowski i Miroslav Radović, ale na strachu się w tych sytuacjach skończyło.

W 10. minucie gry doskonałą okazję zmarnował Michał Żyro. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego piłkę przed bramkę gospodarzy zagrał Jakub Kosecki, a Żyro z bliskiej odległości nie trafił w bramkę. Cztery minuty później prostopadłą piłkę na wolne pole posłał Tomasz Jodłowiec, do piłki dopadł Kosecki, który idealnie zagrał w pole bramkowe, a nadbiegający Żyro płaskim strzałem wpakował futbolówkę do siatki. W 20. minucie gry po raz kolejny zagotowało się w polu karnym gospodarzy, do odbitej przed pole karne piłki dopadł Kosecki, a jego strzał do boku odbił dobrze interweniujący Jakub Słowik.

Pięć minut później mistrzowie Polski wyprowadzili drugi cios. Ustawiony na lewej stronie Łukasz Brzyski precyzyjnie dośrodkował w pole karne, a nadbiegający z głębi Miroslav Radović głową skierował piłkę do siatki. Kilka chwil później Jagiellonia powinna zdobyć bramkę kontaktową. Po błędzie w defensywie gości piłkę przejął Mateusz Piątkowski, który znalazł się w sytuacji sam na sam z bramkarzem, a jego strzał bez trudu zatrzymał Kuciak.

W końcówce pierwszej części spotkania goście z Warszawy kompletnie zdominowali gospodarzy, a momentami wręcz ośmieszali defensywę „Jagi” długo rozgrywając piłkę w jej polu karnym.

Czytaj dalej

JW Promotion Agencja marketingu sportowego zajmuje się organizacją eventów związanych z branżą sportową.