[ad] Empty ad slot (#1)!

Strona stadiony świata, to portal poświęcony piłce nożnej

Chelsea Londyn awansowała do półfinału Pucharu Anglii. W dodatkowym spotkaniu ćwierćfinałowym „The Blues” pokonali na Stamford Bridge Manchester United 1:0.

Chelsea pokonała Manchester United i awansowała do półfinału Pucharu Anglii

Chelsea Londyn fot. PAP/EPA

W pierwszym kwadransie dzisiejszego szlagieru nie doczekaliśmy się bramek, a nawet groźnych strzałów, a najlepsze wrażenie robiły linię defensywne obu zespołów, które kasowały groźnie zapowiadające się sytuacje.

W 21. minucie spotkania urazu doznał Ashley Cole, boczny obrońca Chelsea nadciągnął mięsień, a jego miejsce zajął Ryan Bertrand.

Dziesięć minut później groźnie zaatakowała Chelsea. Piłkę z prawej strony pola karnego otrzymał Demba Ba, jednak jego strzał nogami wybronił David De Gea.

W 36. minucie na uderzenie zza pola karnego zdecydował się Nani, jednak piłka po strzale Portugalczyka w nieznacznej odległości minęła bramkę „The Blues”. W końcówce pierwszej części spotkania okazję na zdobycie bramki miał Javier Hernandez, jednak świetną interwencją popisał się w tej sytuacji Petr Cech.

 

Czytaj dalej

W spotkaniu 29. kolejki Primera Division walczący o utrzymanie Real Saragossa zremisował przed własną publicznością z zajmującym drugie miejsce w tabeli La Liga Realem Madryt 1:1.

Portugalski zawodnik Realu Madryt Cristiano Ronaldo

Cristiano Ronaldo fot. Getty Images

Gospodarze zaskoczyli utytułowanego rywala i już w 6. minucie spotkania wyszli na prowadzenie. Apono zagrał prostopadłą piłkę na wolne pole, a Victor Rodriguez Romero znalazł się sam na sam z Diego Lopezem i umieścił piłkę w siatce.

Rozgrywający słabe spotkanie „Królewscy” zaczęli się rozkręcać dopiero po półgodzinie gry. Najpierw piłkę z linii bramkowej wybijał defensor gospodarzy Glenn Loovens, a do remisu doprowadził Cristiano Ronaldo.

W drugiej części spotkania „Królewscy” grali znacznie lepiej i stworzyli sobie kilka okazji do zdobycia kolejnych bramek. Swoje szanse mieli Gonzalo Higuain, Marcelo i Ronaldo, jednak mimo kilku naprawdę dobrych okazji nie potrafili zdobyć zwycięskiej bramki i podobnie jak FC Barcelona stracili punkty ze znacznie niżej notowanym rywalem.

 

Czytaj dalej

Kibice oglądający sobotnie spotkanie na Stadio Olimpico di Torino zobaczyli aż osiem bramek. W meczu 30. kolejki Serie A Torino FC z Kamilem Glikiem w składzie przegrało przed własną publicznością z SSC Napoli 3:5

Napastnik reprezentacji Urugwaju i włoskiego Napoli Edinson Cavani

Edinson Cavani fot. Getty Images

Goście wyszli na prowadzenie w 10. minucie spotkania. Lorenzo Insigne świetnie dograł do niego futbolówkę, a Blerim Dzemaili bez większych problemów pokonał bramkarza rywala.

Po upływie dwudziestu minut do wyrównania doprowadził Paulo Baretto. Była to jedna z niewielu okazji zespołu gospodarzy w pierwszej połowie, ale okazała się zabójcza. Piłkarz znalazł się w polu karnym i uderzył po krótkim rogu nie do obrony. W końcówce pierwszej części spotkania wicelider Serie A mógł ponownie objąć prowadzenie, jednak rzut karny zmarnował Marek Hamsik.

Kilka chwil po wznowieniu gry po raz drugi na listę strzelców wpisał się Dzemaili, rozpoczynając tym samym kanonadę na Stadio Olimpico. Na kwadrans przed końcem spotkania antybohaterem stał się Edinson Cavani, który dopuścił się zagrania piłki ręką i Torino miało rzut karny. Do futbolówki ustawionej na jedenastym metrze podszedł Jonathas Cristian de Jesus i pewnym strzałem umieścił piłkę w siatce.

 

Czytaj dalej

W 31. kolejce Premier League Arsenal Londyn pokonał na Emirates Stadium Reading 4:1. Cały mecz w bramce „Kanonierów” rozegrał Łukasz Fabiański.

Piłkarze Arsenalu Londyn

Arsenal Londyn fot.IAN KINGTON/AFP/Getty Images

Arsenal wyszedł na prowadzenie już w 11. minucie meczu. Po składnej akcji gospodarzy i wstrzelenia piłki w pole bramkowe z bliskiej odległości trafił Gervinho.

Chwilę później reprezentant Wybrzeża Kości Słoniowej mógł po raz drugi wpisać się na listę strzelców, jednak tym razem jego uderzenie minęło bramkę Reading.

W kolejnych minutach Arsenal przeważał na boisku, a mimo to na kolejne bramki trzeba było czekać do drugiej części spotkania.

W 48. minucie meczu „Kanonierzy” po raz kolejny zademonstrowali jak powinien wyglądać atak pozycyjny. Trzy, cztery szybkie podania Gervinho wycofał piłkę na linię pola karnego, a Santi Cazorla precyzyjnym strzałem przy słupku zdobył drugą bramkę dla gospodarzy.

W 67. minucie drugą asystę zaliczył Gervinho. Były napastnik OSC Lille zagrał piłkę do niepilnowanego Olivier Giroud, a reprezentant Francji płaskim strzałem przy słupku pokonał bramkarza gości.

 

Czytaj dalej

W niedzielnym spotkaniu 29. kolejki Primera Division zmierzyły się dwie drużyny walczące o utrzymanie w La Liga. Ostatnie w tabeli Deportivo La Coruna pokonało w wyjazdowym spotkaniu przedostatni Real Mallorca 3:2.

Napastnik Deportivo La Coruna Riki

Riki fot:Nando Martinez/VAVEL

Jednak w pierwszych minutach spotkania to gospodarze groźnie atakowali bramkę Deportivo, a swoje szansę na strzelenie bramki mieli Giovani dos Santos i Emilio Nsue Lopez.

Po serii nie wykorzystanych sytuacji Mallorca wyszła na prowadzenie w 19. minucie spotkania, a na listę strzelców wpisał się Victor Manuel Casadesus Castano.

Niespełna dziesięć minut później goście doprowadzili do wyrównania. Na indywidualną akcję zdecydował się Silvio Manuel Pereira i precyzyjnym strzałem w długi róg umieścił piłkę w siatce.

Już na początku drugiej połowy spotkania zajmujący ostatnie miejsce w La Liga goście wyszli na prowadzenie. Piłkę do siatki strzałem z bliskiej odległości wpakował Carlos Marchena, który najlepiej się odnalazł przed bramką po stałym fragmencie gry.

W 60. minucie meczu Dudu Aouate musiał po raz trzeci wyciągać piłkę z siatki. Po szybkiej akcji Deportivo Aouate starał się ratować swój zespół przed utratą bramki, jednak fatalny błąd popełnił ustawiony przed nim obrońca i futbolówkę do pustej bramki skierował Riki. W końcówce spotkania bramkę kontaktową zdobyli jeszcze gospodarze, a na listę strzelców wpisał się Emilio Nsue Lopez.

 

Czytaj dalej

W spotkaniu 31. kolejki Premier League Manchester City rozbił przed własną publicznością mający wielkie aspiracje Newcastle United 4:0

Piłkarze mistrza Anglii Manchesteru City

Manchester City fot. Getty Images

„The Citizens” od pierwszego gwizdka przejęli inicjatywę na boisku, jednak mimo kilku dogodnych okazji na pierwszą bramkę trzeba było czekać, aż do 39. minuty.

Gael Clichy płasko dośrodkował futbolówkę w pole karne, do piłki ruszył odważnie Carlos Tevez i wślizgiem skierował ją do siatki. Jeszcze przed przerwą mistrzowie Anglii po raz drugi trafili do bramki przyjezdnych, a tym razem na listę strzelców wpisał się David Silva.

W 56. minucie meczu gospodarze po raz trzeci cieszyli się ze zdobycia bramki, a na listę strzelców wpisał się wracający do wysokiej dyspozycji Vincent Kompany. Strzelanie na Etihad Stadium zakończył w 69. minucie James Perch. Yaya Toure dośrodkował piłkę w pole karne, a obrońca Newcastle interweniował tak niefortunnie, że zaskoczył własnego bramkarza.

 

Czytaj dalej

W spotkaniu 31. kolejki Premier League broniąca się przed spadkiem Aston Villa FC przegrała przed własną publicznością z Liverpoolem 1:2.

Liverpool walczy o udział w europejskich pucharach

Liverpool FC fot. PAP/EPA

Walczący o utrzymanie gospodarze pierwszą groźną okazję wypracowali sobie w 16. minucie spotkania. Gabriel Agbonlahor znalazł się w sytuacji sam na sam z bramkarzem przyjezdnych, jednak z jego strzałem spokojnie poradził sobie golkiper „The Reds”.

Chwilę później swoją szansę na zdobycie bramki miał Luis Suarez. Urugwajczyk odważnie przedzierał się przez linię defensywną, jednak w ostatniej chwili został powstrzymany przez jednego z obrońców „The Villans”.

W 31. minucie meczu piłkę z siatki musiał wyciągać Pepe Reina, a na listę strzelców wpisał się Christian Benteke. W kolejnych minutach goście mieli jeszcze dwie okazję do zdobycia wyrównującej bramki, jednak golkiper „The Villans” uratował swój zespół broniąc strzały Suareza i Stevena Gerrarda.

 

Czytaj dalej

W spotkaniu 31. kolejki Premier League Southampton FC z Arturem Borucem w bramce pokonał przed własną publicznością walczącą o miejsce na podium Chelsea 2:1.

Bramkarz reprezentacji Polski i Southampton Artur Boruc

Artur Boruc fot. PAP/EPA

Grająca bez kilku podstawowych zawodników Chelsea od pierwszego gwizdka miała problemy z dobrze zorganizowaną drużyną gospodarzy, czego konsekwencją była bramkarza zdobyta w 23. minucie przez Southampton.

Akcję bramkową rozpoczął ustawiony na lewej stronie Rickie Lambert, a już po chwili Steven Davis zagrał prostopadłą piłkę pomiędzy obrońców „The Blues”, a całą akcję celnym strzałem zwieńczył Jay Rodriguez.

Goście walczący o miejsce premiowane udziałem w Champions League mimo straconej bramki wcale nie zaczęli grać lepiej, a jednak udało im się zdobyć bramkę wyrównującą. W 33. minucie Marko Marin dośrodkował piłkę z rzutu rożnego, do piłki wyskoczył John Terry i głową pokonał Artura Boruca.

Radość przyjezdnych trwała niespełna dwie minuty, a rozgrywający kolejny świetny mecz w barwach „Świętych” Rickie Lambert popisał się kapitalnym strzałem z rzutu wolnego i gospodarze po raz drugi cieszyli się z prowadzenia.

 

Czytaj dalej

JW Promotion Agencja marketingu sportowego zajmuje się organizacją eventów związanych z branżą sportową.