[ad] Empty ad slot (#1)!
Od porażki zmagania w fazie grupowej Champions League rozpoczął finalista poprzednich rozgrywek Borussia Dortmund. Wicemistrzowie Niemiec po dramatycznym spotkaniu przegrali na Stadio San Paolo z SSC Napoli 1:2.

SSC Napoli fot. Getty Images
W pierwszych minutach spotkania odważnie zaatakowało Napoli. Najpierw groźnie z narożnika pola karnego uderzał Lorenzo Insigne, a chwilę później w sytuacji sam na sam z bramkarzem znalazł się Gonzalo Higuain, jednak w ostatniej chwili piłkę z pod nóg wybił mu Neven Subotić.
W 25. minucie groźnym atakiem odpowiedziała Borussia Dortmund. Marco Reus posłał prostopadłą piłkę w pole karne dopadł do niej Robert Lewandowski, jednak w sytuacji sam na sam z bramkarzem lepiej zachował się Pepe Reina, Reus próbował jeszcze dobijać, jednak jego uderzenie zablokowali obrońcy Napoli. Cztery minuty później na prowadzenie wyszli gospodarze. Juan Zuniga dośrodkował piłkę w pole karne, a Higuain, który urwał się obrońcom BVB skierował piłkę do siatki.
W 35. minucie piłkę w polu karnym przejął Lewandowski, Reus zdecydował się na uderzenie z pierwszej piłki, jednak zrobił to bardzo niecelnie. Kilka chwil później po raz kolejny swojej szansy strzałem z rzutu wolnego szukał Reus, jednak i tym razem nie potrafił posłać futbolówki w światło bramki.
W końcówce pierwszej części spotkania rozpoczął się prawdziwy dramat BVB. Najpierw kontuzji doznał Mats Hummels, a jego miejsce na boisku zajął Pierre-Emerick Aubameyang. Kilka chwil później interweniujący przed własnym polem karnym Roman Weidenfeller zagrał piłkę ręką, a prowadzący to spotkania Pedro Proenca ukarał bramkarza BVB czerwoną kartką. Miejsce Weidenfellera między słupkami zajął Mitchell Langerak, a boisku musiał opuścić Jakub Błaszczykowski.
W spotkaniu 1. kolejki fazy grupowej Champions League Real Madryt rozbił na wyjeździe Galatasaray 6:1, a hat-tricka w tym spotkaniu ustrzelił Cristiano Ronaldo.

Real Madryt fot. PAP/EPA
Od początku spotkania odważnie zaatakowali gospodarze i już w trzeciej minucie do interwencji zmuszony został Iker Casillas, który z trudem odbił piłkę na rzut rożny po potężnym strzale Felipe Melo z dystansu.
Po kwadransie gry boisko musiał opuścić Casillas, który w jednym ze starć doznał urazu żeber. Miejsce w bramce Królewskich zmuszony był zająć Diego Lopez, który bardzo dobrze spisywał się w meczach ligowych. Wysoką formę potwierdził również w Stambule. W 17. minucie, po dośrodkowaniu z rzutu rożnego uderzał Felipe Melo, ale bramkarz Królewskich był na posterunku.
W kolejnych minutach gra toczyła się głównie w środkowej strefie boiska. Żaden z zespołów nie potrafił przejąć inicjatywy. W 30. minucie gości ratować musiał Diego Lopez, który doskonale wybronił uderzenie Felipe Melo głową z bliskiej odległości. Tymczasem trzy minuty później to Real wyszedł na prowadzenie. Po zagraniu Di Marii, piłkę przed polem karnym świetnie opanował Isco, a następnie precyzyjnym strzałem nie dał szans Muslerze.
Od efektownego zwycięstwa udział w Champions League rozpoczął Manchester City. W spotkaniu 1. kolejki fazy grupowej Ligi Mistrzów „The Citizens” pokonali na wyjeździe Viktorię Pilzno 3:0, a wszystkie bramki zdobyli w ciągu 10. minut.

Sergio Aguero fot. Getty Images
Od początku spotkania inicjatywę na boisku przejęli przyjezdni, którzy w ataku pozycyjnym lub w szybkim rozegraniu kontrataku starali się zagrozić bramce gospodarzy.
Piłkarze Viktorii ograniczali się do wyprowadzania szybkich, lecz często niedokładnych kontrataków.
Najlepsze okazję do zdobycie bramki zmarnowali Edin Dżeko i Sergio Aguero, który trafił w słupek.
W drugiej części spotkania Manchester City zagrał już zdecydowanie skuteczniej i szybko wyszedł na prowadzenie. W 48. minucie po podaniu Aguero wynik spotkania płaskim strzałem otworzył Dżeko.
Kilka chwil później goście cieszyli się ze zdobycia drugiej bramki, a kapitalnym strzałem z dystansu popisał się Yaya Toure. W 58. minucie meczu trzecią bramkę dla Manchesteru trafił Aguero.
Więcej goli w meczu Mistrza Czech z Wicemistrzem Anglii już nie padło, choć tuż przed upływem regulaminowego czasu gry w poprzeczkę bramki Harta trafił Tomas Horava. Citizens zaliczyli bardzo dobry start nowej kampanii europejskiej Ligi Mistrzów.
Nie takiego początku fazy grupowej Champions League spodziewali się kibice Juventusu Turyn. W pierwszej kolejce zmagań europejskiej elity mistrzowie Włoch zremisowali w stolicy Danii z tamtejszym FC Kopenhaga 1:1.

Juventus Turyn zaliczył falstart w Champions League fot. AP
Po wyrównanych pierwszych fragmentach spotkania, w 14. minucie na prowadzenie wyszli gospodarze. Po dośrodkowaniu z rzutu wolnego i serii błędów defensywy mistrza Włoch piłkę do siatki skierował niepilnowany Nicolai Jorgensen.
Kilka minut później okazję na zdobycie wyrównującej bramki miał Giorgio Chiellini. Po zamieszaniu w polu karnym Kopenhagi defensor Juventusu doszedł do strzału, jednak posłał piłkę prosto w golkipera gospodarzy. W kolejnych minutach blisko zdobycia wyrównującej bramki byli Paul Pogba, Andrea Pirlo i szczególnie aktywny Carlos Tevez, jednak mimo kilku dogodnych okazji do przerwy Kopenhaga prowadziła 1:0.
W swoim pierwszym spotkaniu w fazie grupowej Champions League 2013/2014 Manchester United pokonał na Old Trafford Bayer Leverkusen 4:2.

Manchester United fot. PAP/EPA
Od początku spotkania stroną przeważającą był Manchester United, a pierwsze skrzypce grali Shinji Kagawa i Marouane Fellaini. W 11. minucie meczu to właśnie reprezentant Belgii zagrał piłkę do Robina van Persiego, a strzał Holendra o centymetry minął bramkę przyjezdnych.
Kilka chwil później van Persie dośrodkował piłkę z rzutu wolnego, a przed szansą na zdobycie bramki stanął Chris Smalling, reprezentant Anglii uderzył głową, a piłka po jego strzale przeszła minimalnie nad poprzeczką.
W 22.minucie „Czerwone Diabły” wyszły na prowadzenie. Ustawiony po lewej stronie boiska Patrice Evra dośrodkował piłkę w pole karne, a całą akcję celnym strzałem wykończył niepilnowany Wayne Rooney. W kolejnych minutach swoje szansę mieli m.in Kagawa i van Persie, jednak do przerwy wynik nie uległ już zmianie.
W swoim pierwszym spotkaniu fazy grupowej Champions League w sezonie 2013/2014 Bayern Monachium pokonał na Allainz Arena CSKA Moskwa 3:0.

Bayern Monachium fot. Getty Images
Obrońcy tytułu wyszli na prowadzenie już w 3. minucie spotkania. Z rzutu wolnego uderzył David Alaba i Igor Akinfeev mimo, że dotknął mocno bitej przez Austriaka piłki skapitulował po raz pierwszy. Chwilę później „Bawarczycy” powinni prowadzić różnicą dwóch bramek, jednak pojedynek sam na sam z golkiperem przyjezdnych przegrał Mario Mandżukić.
Rosjanie pierwszą okazję do zdobycia gola stworzyli sobie w 11. minucie meczu, strzelał Ahmed Musa, jednak Manuel Neuer nie musiał nawet interweniować. Kilka minut później swoją szansę na wpisanie się na listę strzelców miał Rafinha, jednak futbolówka po strzale Brazylijczyka trafiła tylko w boczną siatkę.
W kolejnych minutach dwie wyborne okazję zmarnował Mandżukić, reprezentant Chorwacji dochodził do dobrych sytuacji strzeleckich, ale miał wyraźny problem ze skutecznością. W końcówce pierwszej części spotkania snajper mistrzów Niemiec wreszcie trafił do siatki, tyle, że sędziowie prowadzący to spotkanie nie zauważyli iż Mandżukić w momencie podania Arjena Robbena był na pozycji spalonej.
W pierwszym spotkaniu 4. rundy kwalifikacji Champions League FC Steaua zremisowała przed własną publicznością z warszawską Legią 1:1. Mistrz Rumunii zdecydowanie częściej atakował na bramkę przeciwnika, jednak dobrze dysponowany Dusan Kuciak kilkakrotnie ratował swój zespół przed utratą bramki.

Legia Warszawa fot. PAP
Od początku spotkania do zdecydowanych ataków ruszyli gospodarze, którzy szybkimi akcjami rozrywali linię defensywną mistrza Polski, swoje szansę mieli m.in Cristian Tanase i Federico Piovaccari.
W 11. minucie meczu to właśnie Włoch znalazł się w sytuacji sam na sam z bramkarzem Legii, jednak Dusan Kuciak popisał się świetną interwencją i zatrzymał piłkę. W kolejnych minutach cały czas inicjatywa należała do gospodarzy, a okazję na zdobycie bramki miał Nicolae Stanciui.
Mistrzowie Polski po raz pierwszy groźnie zaatakowali po 30. minutach gry, szansę na zdobycie bramki miał Marek Saganowski, jednak futbolówka po jego strzale głową przeszła nad bramką.
W 34. minucie na prowadzenie wyszli gospodarze. W środku pola piłkę stracił Dominik Furman, Dossa Junior złamał linię spalonego i dał się zwieść Piovaccaremu, który zza pola karnego przelobował wychodzącego z bramki Kuciaka.
W końcówce pierwszej części spotkania okazję do zdobycia gola wypracowała sobie Legia. Rozgrywający dobre spotkanie Miroslav Radović dośrodkował futbolówkę w pole karne, Jakub Wawrzyniak uderzył głową, ale bramkarz Ciprian Tatarusanu wybił piłkę na róg.
W pierwszym spotkaniu eliminacyjnej rundy play-off piłkarskiej Ligi Mistrzów PSV Eindhoven zremisowało przed własną publicznością z Milanem 1:1.

PSV Eindhoven – AC Milan 1:1 fot. PAP/EPA
Już w pierwszych minutach spotkania gospodarze mieli świetną okazję aby wyjść na prowadzenie, przed szansą na zdobycie bramki stanął Adam Maher, jednak piłka po jego strzale minęła bramkę Milanu.
Kilka chwil później Stephan El Shaarawy miał już przed sobą tylko bramkarza, jednak nie wykorzystał stuprocentowej sytuacji.
W kolejnych minutach przewagę ba boisku wypracowali sobie gospodarze, którzy szukali luki w szeregach defensywnych „Rossonerich”, jednak zamiast trafienia dla miejscowych, gola zdobyli goście. Ustawiony na prawej stronie Ignazio Abate precyzyjnie dośrodkował piłkę w pole karne, a niepilnowany El Shaarawy strzałem głową umieścił piłkę w siatce. Chwilę później swoją szansę na zdobycie bramki miał Mario Balotelli, jednak piłka po strzale „Super Mario” trafiła jedynie w poprzeczkę.
W kolejnych minutach inicjatywę na boisku ponownie przejęli piłkarze PSV, którzy oddali 15 strzałów, a żaden z nich nie znalazł drogi do bramki. Najbliżej szczęścia był Schaars, który trafił w poprzeczkę na kilka minut przed końcem pierwszej odsłony.