[ad] Empty ad slot (#1)!

Bundesliga

W spotkaniu 29. kolejki Bundesligi mistrz Niemiec Bayern Monachium rozbił na Allianz Arena FC Nurnberg 4:0.

Mistrz Niemiec Bayern Monachium

Bayern Monachium fot. EPA/PAP

Gospodarze od początku spotkania ruszyli do zdecydowanych ataków i tylko dobrze spisujący się w bramce Frank Schaefer uchronił swój zespół przed utratą przynajmniej trzech bramek.

Jednak golkiper przyjezdnych nie miał już nic do powiedzenia w 5. minucie spotkania. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego kapitalnym strzałem z powietrza popisał się Jerome Boateng i bramkarz przyjezdnych musiał wyciągać piłkę z siatki.

W 17. minucie „Bawarczycy” prowadzili już różnicą dwóch bramek. Mario Gomez dostał świetne podanie z głębi pola i płaskim strzałem z linii pola karnego posłał futbolówkę do siatki. Kibice oglądający rywalizację na Allianz Arena nie skończyli jeszcze komentować drugiej bramki gospodarzy, a Ci strzelili już trzecią, a na listę strzelców wpisał się Rafinha.

 

Czytaj dalej

W spotkaniu 29. kolejki Bundesligi grająca na wyjeździe Borussia Dortmund rozbiła ostatni w tabeli Greuther Fürth 6:1. Dobry mecz rozegrali Polacy. Jakub Błaszczykowski zdobył swoją 10. bramkę w sezonie i zaliczył trzy asysty, a 22. gola w obecnym sezonie dołożył Robert Lewandowski, dla którego było to kolejne trafienie w 11. meczu z rzędu.

Piłkarz reprezentacji Polski i Borussii Dortmund Jakub Błaszczykowski

Jakub Błaszczykowski fot. Getty Images

W pierwszych minutach spotkania walczący o utrzymanie w najwyższej klasie rozgrywkowej gospodarze wysoko zaatakowali BVB i wypracowali sobie dwie dobre okazje strzeleckie, z których ostatecznie nic nie wyszło.

W 13. minucie meczu „kanonadę” rozpoczęli goście. Ilkay Gündogan zagrał prostopadłą piłkę do Mario Goetze, a ten w miejscu zwiódł obrońcę gospodarzy i płaskim strzałem umieścił piłkę w siatce. Kolejna bramka podła po dwóch minutach. Jakub Błaszczykowski urwał się obrońcom, a następnie zbiegł do linii końcowej i wstrzelił piłkę w pole bramkowe, a Gündogan dostawił tylko nogę.

Mimo dwóch szybko zdobytych bramek Borussia nie zamierzała rezygnować z kolejnych ataków. W 24. minucie przed szansą na zdobycia gola stanął Robert Lewandowski. Najlepszy strzelec Bundesligi technicznym strzałem przerzucił piłkę nad bramkarzem gospodarzy, ta trafiła w poprzeczkę, dopadł do niej Goetze, jednak uderzył niecelnie.

Pięć minut później młody reprezentant Niemiec popędził lewą stroną i wstrzelił piłkę w pole bramkowe, tam odważnie do piłki ruszył Lewandowski, jednak jego strzał trafił w słupek, na szczęście dla BVB całą akcję na drugim słupku zamknął Błaszczykowski i głową zdobył swoją 10. bramkę w obecnym sezonie.

W 33. minucie goście prowadzili już 4:0. Drugą asystę w dzisiejszym meczu zaliczył Błaszczykowski, a po raz drugi na listę strzelców wpisał się Gündogan. W kolejnych minutach Greuther Fürth dwukrotnie ratował Wolfgang Hesl, jednak w końcówce pierwszej części spotkania nie miał już nic do powiedzenia i po raz piąty musiał wyciągać piłkę z siatki, a na listę strzelców wpisał Goetze.

 

Czytaj dalej

W pierwszym spotkaniu 29. kolejki Bundesligi walczący o miejsce premiowane udziałem w europejskich pucharach SC Freiburg pokonał przed własną publicznością Hannover 3:1. W 76. minucie meczu na boisku pojawił się Artur Sobiech.

Niemiecki piłkarz Max Kruse

Max Kruse fot. Getty Images

Od pierwszego gwizdka sędziego obie drużyny poszły na wymianę ciosów, jednak w decydujących momentach wyraźnie brakowało im spokojnego wykończenia i większość strzałów lądowała na trybunach.

W 24. minucie groźnie uderzył Max Kruse, a piłka po rykoszecie wyszła na rzut rożny. Gospodarze krótko rozegrali korner i po chwili dośrodkowali w pole bramkowe, z piłką minął się interweniujący Ron-Robert Zieler, a ustawiony za nim Christian Schulz skierował piłkę do własnej bramki.

Sfrustrowani utratą przypadkowej bramki goście ruszyli do odrabiania strat. W 32. minucie znakomitą okazję do zdobycia wyrównującej bramki zaprzepaścił Konstantin Rausch. Niemiecki obrońca rosyjskiego pochodzenia zrehabilitował się cztery minuty później. Na indywidualną akcję zdecydował się Mame Biram Diouf, który dość przypadkowo minął bramkarza Freiburga i wycofał piłkę do tyłu, a nadbiegający z głębi Rausch trafił do siatki.

Po zdobycie wyrównującej bramki Hannover mądrze się bronił i wydawało się, że chce dowieść korzystny wynik do końca pierwszej części spotkania, jednak zamiary gości pokrzyżował Kruse. Na minutę przed końcem pierwszej połowy ustawiony na linii pola karnego Kruse spokojnie przyjął sobie piłkę i płaskim strzałem umieścił futbolówkę w siatce.

 

Czytaj dalej

W spotkaniu 28. kolejki Bundesligi Borussia Dortmund pokonała na Signal Iduna Park Augsburg 4:2. Swoją strzelecką passę przedłużył Robert Lewandowski – reprezentant Polski wpisał się na listę strzelców w 10. kolejnym spotkaniu w Bundeslidze.

Napastnik Borussii Dortmund Robert Lewandowski

Robert Lewandowski fot. Getty Images

Aktualni mistrzowie Niemiec rozpoczęli to spotkanie w rezerwowym składzie. Trener Jurgen Klopp mając na uwadze zmagania w Champions League posadził na ławce największe gwiazdy z Robertem Lewandowskim i Łukaszem Piszczkiem na czele.

Miejsce „Lewego” w ataku zajął Julian Schieber i w 22. minucie dał BVB prowadzenie pokonując mocnym strzałem w bliższy róg Alexa Manningera. Chwilę później z rzutu wolnego przymierzył Nuri Sahin jednak broniący dostępu do bramki Augsburga Manninger nie dał się zaskoczyć.

W końcówce spotkania odważniej zaatakowali goście i niespodziewanie wyszli na prowadzenie. W 43. minucie do wyrównania doprowadził Daniel Baier, a chwilę później bramkę na 1:2 zdobył Kevin Vogt.

 

Czytaj dalej

W spotkaniu otwierającym 28. kolejkę Bundesligi doszło do pojedynku w dole tabeli. Zajmujące miejsce w strefie spadkowej TSG 1899 Hoffenheim rozbiło przed własną publicznością Fortunę 3:0. Cały mecz w barwach „Wieśniaków” rozegrał Eugen Polanski.

Piłkarze niemieckiej drużyny piłkarskiej TSG 1899 Hoffenheim

TSG 1899 Hoffenheim fot. Getty Images

Od pierwszego gwizdka sędziego inicjatywę na boisku przejęli piłkarze Hoffenheim i już w 11. minucie meczu wyszli na prowadzenie. Po szybkim kontrataku ustawiony na linii pola karnego Sven Schipplock odegrał piłkę do boku, a nadbiegający z głębi pola Roberto Firmino skierował piłkę do siatki.

W kolejnych minutach obie drużyny starały się atakować bramkę przeciwnika, jednak najlepszą okazję do zdobycia bramki mieli goście. W 22. minucie Andreas Lambertz zakręcił obrońcami gospodarzy, jednak dobrą interwencją przy jego strzale popisał się Heurelho Gomes.

W końcówce pierwszej części spotkania swoją szansę na zdobycie gola miał Kevin Volland, który po podaniu Tobiasa Weisa minimalnie się pomylił i posłał piłkę tuż obok lewego słupka.

 

Czytaj dalej

Jedenaście bramek zobaczyli kibice oglądający dzisiejsze spotkanie na Allianz Arena. W meczu 27. kolejki Bundesligi prowadzący w tabeli Bayern Monachium rozbił przed własna publicznością Hamburger SV 9:2. Cztery bramki dla gospodarzy zdobył Claudio Pizarro.

Lider Bundesligi Bayern Monachium

Bayern Monachium fot. EPA/PAP

Bawarczycy wyszli na prowadzenie już w 6. minucie spotkania, a na listę strzelców wpisał się Xherdan Shaqiri. Niespełna dwie minuty później przed szansą na zdobycie bramki stanął Claudio Pizarro, jednak jego strzał na raty wybronił Rene Adler.

W 18. minucie meczu okazję na zdobycie wyrównującej bramki miał koreański napastnik HSV Heung-Min Son, jednak Manuel Neuer nie dał się zaskoczyć. W kolejnych minutach spotkania Bayern rozpoczął demolkę…

W 20. minucie meczu Shaqiri dośrodkował piłkę w pole karne, a nadbiegający Bastian Schweinsteiger umieścił piłkę w siatce. „Bawarczycy” nie zamierzali na tym poprzestawać i cały czas w wielkim rozmachem atakowali na bramkę HSV. W 31. minucie meczu Arjen Robben dośrodkował piłkę z rzutu rożnego, ta trafiła pod nogi Pizarro, który z bliskiej odległości trafił do siatki.

Niespełna pięć minut później gospodarze zdobyli bramkę numer cztery. Rozpędzony Robben wpadł w pole karne i bez trudu pokonał Adlera. W końcówce pierwszej części spotkania Bayern zdobył kolejną bramkę. Rozgrywający dobre zawody Shaqiri trafił w słupek, ale czujny Pizarro po raz drugi wpisał się na listę strzelców.

 

Czytaj dalej

W spotkaniu 27. kolejki Bundesligi cenne zwycięstwo odniosła Borussia Dortmund. Mistrzowie Niemiec pokonali w wyjazdowym spotkaniu VfB Stuttgart 2:1, a obie bramki były dziełem reprezentantów Polski. Pierwszą zdobył Łukasz Piszczek, a drugą dołożył Robert Lewandowski.

Obrońca reprezentacji Polski i Borussii Dortmund Łukasz Piszczek

Łukasz Piszczek fot. Getty Images

W pierwszych minutach spotkania to Stuttgart przeszedł do zdecydowanych ataków, czego efektem była zdobyta bramka. W 12. minucie spotkania do siatki przyjezdnych trafił Vedad Ibisević, jednak prowadzący to spotkanie Deniz Aytekin odgwizdał pozycję spaloną napastnika VfB i bramki nie uznał.

Dziesięć minut później fatalnie wyglądającej kontuzji doznał Marcel Schmelzer. Po dośrodkowaniu z rzutu wolnego Martin Harnik kopnął w twarz obrońcę BVB i potrzebna była zmiana. W miejsce Schmelzera na boisku pojawił się Łukasz Piszczek, który już po kilku chwilach dał przyjezdnym prowadzenie. W 29. minucie meczu Marco Reus dośrodkował piłkę w pole karne, a Piszczek strzałem głową pokonał bramkarza Stuttgartu. Niedługo potem na strzał z ponad 35 metrów zdecydował się Arthur Boka, ale Roman Weidenfeller pewnie poradził sobie z jego strzałem.

 

Czytaj dalej

Kapitan reprezentacji Polski Jakub Błaszczykowski, który doznał kontuzji przed wtorkowym meczem z San Marino będzie musiał przez kilka dni odpocząć od futbolu. Błaszczykowski nie zagra w sobotnim spotkaniu z VfB Stuttgart, ale może wrócić do gry już w pierwszym meczu 1/4 finału Champions League.

Piłkarz reprezentacji Polski i Borussii Dortmund Jakub Błaszczykowski

Jakub Błaszczykowski fot. Getty Images

Na rozgrzewce przed eliminacyjnym spotkaniem przeciwko San Marino, kapitan reprezentacji Polski doznał urazu podczas oddawania strzału, jak sam powiedział poczuł ukucie w mięśniu przywodziciela.

Sztab szkoleniowy reprezentacji natychmiast podjął decyzję o odsunięciu Błaszczykowskiego ze składu, by nie ryzykować poważniejszej kontuzji.

Po powrocie ze zgrupowania i poddaniu szczegółowym badaniom w Dortmundzie polski skrzydłowy mógł odetchnąć z ulgą. Na szczęście okazało się, że najczarniejszy scenariusz się nie sprawdzi. Jak wykazały badania, mięsień przywodziciela jest naciągnięty.

– Na szczęście szczegółowe badania wykazały, że mięsień przywodziciela nie jest naderwany, ale naciągnięty – przyznał z ulgą Błaszczykowski. – Dzięki temu moja przerwa w treningach potrwa kilka dni, a nie, jak się obawialiśmy, kilka tygodni.

 

Czytaj dalej

JW Promotion Agencja marketingu sportowego zajmuje się organizacją eventów związanych z branżą sportową.