Serwis internetowy poświęcony wydarzeniom ze świata piłki nożnej

W grudniu tego roku na ekrany kin trafi „The Last Jedi” – ósma część sagi „Gwiezdne Wojny”. Kilka miesięcy wcześniej swój koniec może mieć trwająca pięć lat saga pt: „Robert Lewandowski w Realu Madryt”. Warunek konieczny? Kolejny magiczny mecz Lewandowskiego w ćwierćfinale Champions League!

Napastnik reprezentacji Polski Robert Lewandowski

Robert Lewandowski CC BY-SA 3.0/Football.ua

The sky’s the limit

W przypadku Lewandowskiego faktycznie nie ma rzeczy niemożliwych. Kiedy grając jeszcze w barwach Borussii Dortmund odprawił w półfinale Ligi Mistrzów Real Madryt cieszyłem się jak dziecko i byłem dumny, że mój rodak tak świetnie sobie radzi na takim poziomie. Kilkanaście miesięcy później Polak sprawił, że co chwilę za głowę łapał się Josep Guardiola. Jak wszyscy dobrze pamiętamy Lewandowski pojawił się na boisku po przerwie w pojedynku na szczycie Bayern Monachium – VfL Wolfsburg i w niespełna 9 minut zdobył dla „Bawarczyków” 5 bramek! Pięć goli w dziewięć minut! Guardiola łapał się za głowę, a ja razem z nim. Jesienią zeszłego roku

Październik 2016 Lewandowski skutecznie stłumił „duński dynamit” na Stadionie Narodowym i zapewnił Polsce ważne trzy punkty mimo, że od tego czasu upłynęło zaledwie kilka miesięcy „Lewy” i tak zdążył zrobić kolejny krok na przód, pokazując wszystkim, że jego domeną stały się również precyzyjnie bite rzuty wolne.

Jak będzie teraz? Mam nadzieję, że uraz barku nie zdoła zatrzymać najlepszego piłkarza Bayernu, który w ćwierćfinale rozegra kolejny magiczny mecz i walnie przyczyni się do awansu „Bawarczyków”. Wtedy Lewandowski ponownie wpisał by się w historię „Królewskich”, jako piłkarz który dwukrotnie wyeliminował ich w pojedynkę z Champions Leage w barwach dwóch różnych klubów, a tego Perez by już Robertowi nie przebaczył i po zakończeniu sezonu rozbił bank.

Uraz barku i nieobecność „Lewego” w pierwszym meczu 1/4 finału Ligi Mistrzów może okazać się dla polskiego napastnika i całego Bayernu błogosławieństwem. Zwycięstwo „Królewskich” na Allianz Arena 2:1, sprawia, że teraz to Bayern będzie musiał gonić, a z taką sytuacją z całą pewnością poradzi sobie Lewandowski, który nie ma problemu z graniem pod presją.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *