[ad] Empty ad slot (#1)!

W ostatnim spotkaniu 27. kolejki T-Mobile Ekstraklasy Górnik Łęczna zremisował przed własną publicznością z Podbeskidziem 0:0. Kolejna strata punktów na własnym terenie oznacza coraz mniejszy dystans dzielący beniaminka od strefy spadkowej.

Litewski pomocnik Górnika Łęczna Fedor Cernych

Fedor Cernych foto:PAP/Wojciech Pacewicz

W pierwszych minutach rywalizacji w Łęcznej stroną przeważającą byli gospodarze, którzy starali się szybko rozgrywać piłkę, a z dobrej strony pokazał się Fedor Cernych i Grzegorz Bonin. W kolejnych minutach zdecydowanie lepiej prezentowali się piłkarze Podbeskidzia, którzy kilka razy zagrozili bramce beniaminka po stałych fragmentach gry. W odpowiedzi na uderzenie zza pola karnego zdecydował się Tomasz Nowak, a niepewnie interweniujący Richard Zajac obił piłkę przed siebie, a jego szczęście nikt nie zamknął tej akcji.

W 37. minucie gry wreszcie z dobrej strony pokazał się Nowak, który posłał piłkę na wolne pole, na czystej pozycji znalazł się Cernych, który zbiegł z piłką ze skrzydła, jednak w świetnej sytuacji przeniósł piłkę nad poprzeczką. Chwilę później ponownie na uderzenie zza pola karnego zdecydował się Nowak, jednak tym razem znacznie się pomylił.

Druga połowa rozpoczęła się od nieśmiałych ataków z obu stron. Najpierw niecelnie uderzył Adam Deja, w odpowiedzi w pole karne wpadł Nowak, który chciał odgrywać do lepiej ustawionego kolegi, jednak futbolówkę musnął Pavol Stano, który o mało co nie zaskoczył swojego bramkarza. W 65. minucie ustawiony na lewej stronie Patrik Mraz dośrodkował w pole karne, obrońcom urwał się Bonin, jednak w dogodnej sytuacji nie trafił w światło bramki.

W 78. minucie na uderzenie zza pola karnego zdecydował się Maciej Iwański, a futbolówka bita przez doświadczonego pomocnika w nieznacznej odległości minęła bramkę gości. W odpowiedzi z dystansu uderzył wprowadzony po przerwie Josue Prieto Currais, ale jego strzał poprawił tylko statystyki gospodarzy.

Na pięć minut przed zakończeniem regulaminowego czasu gry doskonałą okazję do zdobycia zwycięskiej bramki mieli goście. Po wyjściu z szybkim kontratakiem na czystej pozycji znalazł się Anton Sloboda, który odegrał piłkę do nadbiegającego w drugie tempo Macieja Korzyma, a były gracz Korony Kielce fatalnie przestrzelił. W odpowiedzi jeszcze raz zaatakowali gospodarze, jednak swoich sytuacji nie wykorzystali Evaldas Razulis i Mraz i mecz w Łęcznej zakończył się bezbramkowym remisem.

Górnik Łęczna – TS Podbeskidzie 0:0

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

JW Promotion Agencja marketingu sportowego zajmuje się organizacją eventów związanych z branżą sportową.