[ad] Empty ad slot (#1)!

Emirates Stadium zdobyte. W hicie 2. kolejki Premier League Arsenal Londyn przegrał przed własną publicznością z Liverpool FC 0:2.

W 20. minucie po dośrodkowaniu z lewej strony boiska, głową ładnie uderzał Andy Carroll, ale świetną paradą popisał się Wojciech Szczęsny, który odbił piłkę na rzut rożny. Kilka chwil później, w podbramkowym zamieszaniu nad bramką strzelał Kelly.

Lepsze wrażenie sprawiali podopieczni Kenny’ego Dalglisha, którzy częściej gościli pod polem karnym rywali, ale nie przekładało się to na ilość podbramkowych sytuacji. W 24. minucie na bramkę Arsenalu strzelał Henderson, ale nie sprawił żadnych problemów reprezentantowi Polski.

Kanonierzy odpowiedzieli dopiero w 30. minucie. Na uderzenie z dystansu zdecydował się Frimpong, ale na posterunku był Reina, który świetnie sparował strzał na rzut rożny. Sześć minut później indywidualną akcję przeprowadził Nasri, ale zakończył ją niecelnym uderzeniem. W pierwszej połowie ostatecznie nie padła ani jedna bramka.

Dziewięć minut po przerwie, bliski wyjścia na prowadzenie był Liverpool. Po mocnym uderzeniu Kelly’ego piłka trafiła w słupek bramki strzeżonej przez Szczęsnego. Kanonierzy nie potrafili w żaden sposób odpowiedzieć. Gra głównie toczyła się w środkowej strefie boiska, a gdy piłka pojawiała się w którymś z pól karnych, to skutecznie interweniowali obrońcy.

Drużyna Arsene Wengera dopiero w 68. minucie zagroziła bramce Liverpoolu. Arshavin świetnie wyłożył piłkę w polu karnym Van Persiemu, którego strzał instynktownie nogami obronił Reina. Dwie minuty później Kanonierzy doznali poważnego osłabienia. Z powodu drugiej żółtej kartki boisko musiał bowiem opuścić Frimpong.

W 74. minucie dobrą okazję mieli goście. W sytuacji sam na sam ze Szczęsnym znalazł się wprowadzony kilka chwil wcześniej na boisku Suarez. Urugwajczyk nie zdołał jednak pokonać polskiego bramkarza Kanonierów.

Cztery minuty później piłka wylądowała w bramce Arsenalu. Po prostopadłym podaniu Meirelesa, piłkę spod nóg Suareza wybijał Miquel. Uczynił to jednak tak niefortunnie, że trafił Ramseya i piłką przelobowała bezradnego Szczęsnego. Powtórki telewizyjne pokazały jednak, że wcześniej arbiter powinien przerwać grę, bowiem Suarez w momencie podania był na spalonym.

W ostatniej minucie Liverpool potwierdził swoją wyższość nad Arsenalem w sobotnim spotkaniu. po bardzo ładnej akcji, Meireles świetnie dograł piłkę przed bramkę do Suareza, który nie miał problemów z trafieniem do siatki.

Arsenal Londyn – Liverpool FC 0:2 (0:0)

Ramsey 78 bramka samobójcza, Suarez 90

Skrót meczu:

 [dailymotion]http://www.dailymotion.com/video/xkmvzd_arsenal-0-2-liverpool-goals_sport[/dailymotion]

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

JW Promotion Agencja marketingu sportowego zajmuje się organizacją eventów związanych z branżą sportową.