[ad] Empty ad slot (#1)!
Grzegorz Lato od kilku tygodni nie jest już prezesem Polskiego Związku Piłki Nożnej, a mimo to nadal pobiera pensję z piłkarskiej centrali. Jak to możliwe? Były prezes ma wiążącą umowę z PZPN do końca 2012 roku.
Zbigniew Boniek przejął fotel prezesa w wyborach, które odbyły się 26 października, ale Lato do końca roku otrzyma z kasy związku 100 tysięcy złotych. To efekt sprytnie podpisanego kontraktu, obowiązującego do końca 2012 roku, a nie tylko do końca „prezesury”.
Wybory pierwotnie miały być właśnie w grudniu, ale po interwencji ministra sportu, zgodnie z przepisami, zostały przyspieszone o dwa miesiące, bo kadencja w związku sportowym powinna trwać dokładnie cztery lata.
– Stara władza umiała zadbać o swoje interesy – mówi Kazimierz Greń, nowy członek zarządu PZPN. Był również w poprzednich władzach, ale poróżnił się z Grzegorzem Latą i szybko złożył dymisję.
– Grzegorz Lato podpisał normalną umowę o pracę z datą końcową wyznaczoną na 31 grudnia 2012 roku. To, że wybory nowego szefa odbyły się w październiku, w tym kontekście nie ma żadnego znaczenia. To jest sprawa zero-jedynkowa, nic się nie da zrobić – przyznaje Jacek Masiota prawnik i jeden z przeciwników byłego prezesa PZPN.
Źródło: Przegląd Sportowy
Dodaj komentarz