[ad] Empty ad slot (#1)!

Franciszek Smuda z reprezentacją Polski łączony był wiele razy. Najpierw po odejściu Janusza Wójcika, chwilę później po zwolnieniu Jerzego Engela. Popularny Franz dostał swoją szansę pod koniec 2009 roku. Cel stawiany przez PZPN – przygotowanie reprezentacji do Mistrzostw Europy organizowanych przez Polskę i Ukrainę w 2012 roku. 

Co po blisko dwóch latach udało się zbudować?

Pierwszy poważny tekst reprezentacja Polski prowadzona przez Smudę przeszła 8 czerwca ubiegłego roku w Murcji. Biało-Czerwoni po fatalnej grze zostali rozbici przez przygotowujących się do Mistrzostw Świata w RPA Hiszpanów 6:0. Później przyszła porażka z Kamerunem i szczególnie bolesna z Australią, kiedy to wybrańcy Smudy przegrali wygrany mecz.

Pierwszym pozytywnym sygnałem było zwycięstwo z Wybrzeżem Kości Słoniowej 3:1. Dobra gra w ataku, poprawna w defensywie. Kiedy wydawało się, że wszystko zmierza ku lepszemu przyszła porażka z Litwą 0:2. Kolejny grad zarzutów i pretensji spadł na głowę selekcjonera, który cały czas sprawdzał nowych zawodników.

Rok po upokorzeniu w Hiszpanii reprezentacja Polski zmierzyła się w Warszawie z Francją. Laurent Blanc rozpoczął budowę nowej drużyny, która po nieudanych mistrzostwach w Republice Południowej Afryki miała nawiązać do wielkich triumfów z przełomu wieku. Zdeterminowani Francuzi po wyrównanym spotkaniu pokonali Polaków 1:0. W kraju przyjęto ten wynik z optymizmem i powoli zaczynały odzywać się głosy, że Smuda da sobie radę.

Wielki egzamin

Spotkanie z Niemcami miało być prawdziwym egzaminem przed zbliżającymi się mistrzostwami. Porównania, analizy, aluzje. Mecz z Niemcami w Gdańsku na dodatek we wrześniu, elektryzował wszystkich. Kibice wierzyli, specjaliści wątpili. Polacy wyszli na boisko i rozpoczęli bardzo nerwowo. Już w pierwszych minutach nasi zachodni sąsiedzi mieli kilka okazji bramkowych. Reprezentacja Polski przetrwała napór przeciwnika dzięki znakomitej postawie Wojciecha Szczęsnego. Bramkarz Arsenalu Londyn kapitalnie powstrzymywał piłkę po strzałach Miroslava Klose i Lukasa Podolskiego. Okazje bramkowe mieli również Biało-Czerwoni. Sławomir Peszko trzy raz znalazł się w sytuacji sam na sam z bramkarzem i trzy razy musiał uznać jego wyższość.

W drugiej części Nasza reprezentacja zaczęła grać odważniej i z większym polotem. Robert Lewandowski imponował spokojem, Kuba Błaszczykowski szarpał na skrzydle. Na trafienie Lewandowskiego odpowiedział Toni Kroos. Uderzenie z jedenastu metrów Błaszczykowskiego miało przynieść pierwsze historyczne zwycięstwo nad Niemcami, ale nie przyniosło. Goście wykorzystali gapiostwo obrony i doprowadzili do wyrównania. Wielki dramat, smutek i żal, że taka okazja przeszła koło nosa.

Plany na przyszłość

Tomasz Frankowski odpowiedzialny za napastników reprezentacji Polski będzie musiał sporo po pracować ze Sławomirem Peszko i nauczyć pomocnika FC Koeln zdobywania bramek. Adrian Mierzejewski koniecznie musi poćwiczyć bicie stałych fragmentów gry, a trener Smuda, jeżeli chce mieć spokój w obronie powinien załatwić sprawę z zawieszonego Łukasza Piszczka i jak najszybciej przeprosić się z Michałem Żewłakowem. Obrońca Legii Warszawa swoim spokojem i doświadczeniem pomógł by reprezentacji i młodszym kolegom. A może wtedy Smuda uczyni cuda na Euro 2012.

Źródło: www.stadiony-swiata.pl

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

JW Promotion Agencja marketingu sportowego zajmuje się organizacją eventów związanych z branżą sportową.