[ad] Empty ad slot (#1)!
W spotkaniu 1. kolejki Premier League Aston Villa FC pokonała na Emirates Stadium Arsenal 3:1. Cały mecz w barwach „Kanonierów” rozegrał Wojciech Szczęsny, który najpierw sprokurował rzut karny, a chwilę później obronił strzał z jedenastu metrów, jednak nie pomógł swej drużynie w wywalczeniu choćby punktu.

Wojciech Szczęsny fot. Getty Images
Arsenal wyszedł na prowadzenie już w 6. minucie spotkania. wyszli na prowadzenie już w szóstej minucie. Ustawiony na lewej stronie Alex Oxlade-Chamberlain wyłożył piłkę na czwarty metr, a nadbiegający środkiem Olivier Giroud płaskim strzałem skierował futbolówkę do siatki.
W 21. minucie rozpędzony Gabriel Agbonlahor wpadł w pole karne i znalazł się w sytuacji sam na sam z bramkarzem, a interweniujący Wojciech Szczęsny faulował zawodnika „The Villans” i sędzie wskazał na rzut karny. Piłkę na „wapnie” ustawił sobie Christian Benteke, Szczęsny obronił strzał z jedenastu metrów, jednak przy dobitce nie miał już nic do powiedzenia i do przerwy mieliśmy wynik 1:1.
W towarzyskim spotkaniu rozegranym na PGE Arena w Gdańsku reprezentacja Polski pokonała Danię 3:2. Do przerwy biało-czerwoni przegrywali 1:2, jednak w drugiej części spotkania zagrali zdecydowanie lepiej i zasłużenie po raz pierwszy wygrali w Gdańsku.

Reprezentacja Polski fot. PAP/Piotr Wittman
Od początku spotkania do zdecydowanych ataków ruszyła Polska i już 4. minucie wyszła na prowadzenie. Ustawiony na prawej stronie Jakub Błaszczykowski zbiegł z piłkę do linii końcowej i przytomnie zagrał ją na środek pola karnego, a niepilnowany Mateusz Klich precyzyjnym strzałem umieścił piłkę w siatce.
Chwilę później piłkarze Waldemara Fornalika wyszli z szybką kontrą, przed szansą na zdobycie bramki stanął Błaszczykowski, jednak kapitan reprezentacji Polski uderzył za słabo i piłkę z łatwością złapał Stephan Andersen.
W 18. minucie precyzyjnym strzałem z rzutu wolnego popisał się Christian Eriksen i w Gdańsku mieliśmy remis. Od tego momentu inicjatywę przejęła reprezentacja Danii, która z minuty na minutę coraz groźniej atakowała na bramkę Wojciecha Szczęsnego.
Na dziesięć minut przed zakończeniem pierwszej części spotkania obudziła się reprezentacja Polski, dobrą akcję przeprowadziła dwójka Błaszczykowski – Waldemar Sobota, a całą akcję słabym strzałem na bliższy słupek zakończył Artur Jędrzejczyk. Chwilę później swoją szansę miał Robert Lewandowski, jednak futbolówka po jego strzale trafiła w poprzeczkę, a dobitka w wykonaniu soboty przeszła wysoko nad poprzeczką.
W ostatniej minucie regulaminowego czasu gry na prowadzenie wyszli goście. Ustawiony na lewej stronie Nicolai Boilesen dośrodkował piłkę w pole karne, a niepilnowany Martin Braithwaite strzałem głową umieścił piłkę w siatce.
W ostatnim spotkaniu 4. kolejki T-Mobile Ekstraklasy Piast Gliwice zremisował przed własną publicznością z Zawiszą Bydgoszcz 1:1. Beniaminek prowadzony przez Ryszarda Tarasiewicza mogła wygrać dzisiejsze spotkanie, jednak w samej końcówce rzut karny zmarnował Paweł Abbott.

Krzysztof Król fot. PAP/Andrzej Grygiel
Od początku spotkania obie drużyny poszły na wymianę ciosów, a swoje okazję mieli m.in Michał Masłowski i Marcin Robak.
W 20. minucie meczu po dośrodkowaniu z rzutu rożnego piłkę przejął niepilnowanego Krzysztof Król i mocnym strzałem w długi róg pokonał Wojciecha Kaczmarka.
Kilka chwil później piłkarze Ryszarda Tarasiewicza doprowadzili do wyrównania. Herold Goulon dograł na prawe skrzydło do Igora Lewczuka, ten wstrzelił piłkę przed bramkę, Dariusz Trela niepewnie odbił futbolówkę, z czego skorzystał Bernard Vasconcelos i wyrównał stan rywalizacji.
W kolejnych fragmentach spotkania obie drużyny raz po raz wymieniały kolejne ciosy, jednak to goście w końcówce spotkania mieli wymarzoną okazję aby wyjść na prowadzenie i zaliczyć pierwsze zwycięstwo w sezonie.
W 85. minucie Masłowski urządził sobie slalom w polu karnym Piasta, aż zrównał go z murawą nieprzepisową interwencją Csaba Horvath. Z jedenastu metrów uderzył wprowadzony po przerwie Abbott, jednak jego strzał zatrzymał Trela i tym samym uratował jeden punkt dla Piasta.
Holenderski napastnik Robin van Persie poprowadził Manchester United do triumfu w Community Shield. W spotkaniu o Tarczę Wspólnoty rozegranym na Wembley „Czerwone Diabły” pokonały Wigan Athletic 2:0, a obie bramki dla mistrzów Anglii zdobył van Persie.

Robin van Persie fot. Getty Images
Manchester wyszedł na prowadzenie już w 7. minucie spotkania. Ustawiony na lewej stronie Patrice Evra dośrodkowa futbolówkę w pole karne, a celnym strzałem głową popisał się Robin van Persie.
W kolejnych minutach piłkarze Davida Moyesa długo utrzymywali się przy piłce i kontrolowali wydarzenia na boisku. Brakowało jednak składnych akcji i podbramkowych sytuacji.
W 36. minucie groźniej zaatakowało Wigan, ale dobrą sytuację zmarnował McLean, który próbował uderzać z bardzo ostrego kąta, ale uczynił to fatalnie.
W końcówce pierwszej połowy spotkania swoje szansę mieli jeszcze Danny Welbeck i Evra, jednak do przerwy wynik nie uległ już zmianie.
W meczu 4. kolejki T-Mobile Ekstraklasy Lechia Gdańsk pokonała przed własną publicznością beniaminka najwyższej klasy rozgrywkowej Cracovię 3:1.

Lechia Gdańsk fot. PAP/Piotr Pędziszewski
Już w pierwszej minucie meczu fatalny błąd popełniła linia defensywna przyjezdnych i przed szansą na zdobycie bramki stanął Paweł Buzała, jednak napastnik Lechii pechowo zaprzepaścił świetną okazję do zdobycia bramki.
W 8. minucie spotkania gospodarze wyszli na prowadzenie. Piotr Wiśniewski dośrodkował piłkę w pole karne, a tą szczęśliwie przejął Marcin Pietrowski z bliska trafił do bramki.
Po zdobycie bramki Lechia oddała inicjatywę, a okazję na zdobycie bramki mieli Edgar Bernhardt i Dawid Nowak.
W 25. minucie to właśnie pomocnik „Pasów” doprowadził do wyrównania. Bernhardt przeprowadził kapitalny rajd, wymienił podanie z Krzysztofem Danielewiczem i mierzonym strzałem nie dał szans bramkarzowi.
W końcówce pierwszej połowy spotkania Lechia ponownie mogła wyjść na prowadzenie, Piotr Grzelczak, strzelił mocno, ale Krzysztof Pilarz sparował piłkę na róg.
W spotkaniu 4. kolejki T-Mobile Ekstraklasy skazywany na porażkę Ruch Chorzów pokonał przed własną publicznością aktualnego mistrza Polski i lidera ligowej tabeli Legię 2:1.

Ruch Chorzów fot. Dawid Markysz /Newspix.pl
Już na początku spotkania przed szansą na zdobycie bramki stanęli goście. Dominik Furman dośrodkował futbolówkę z rzutu rożnego, a bliski szczęścia był Dossa Junior. Chwilę później swoją szansę miał Marek Saganowski, jednak to Ruch wyszedł na prowadzenie.
W 25. minucie Łukasz Surma dośrodkował z prawej strony, a Grzegorz Kuświk lekkim, ale precyzyjnym strzałem zaskoczył Duszana Kuciaka.
Minęły cztery minuty, a kibice gospodarzy znów oszaleli z radości. Po długim zagraniu z obrony Filip Starzyński przyjął piłkę tuż przed polem karnym gości, a nadbiegający Surma cudownym technicznym strzałem umieścił ją w okienku bramki Kuciaka. Legia mogła szybko zdobyć kontaktowego gola, ale Jakub Kosecki przegrał pojedynek z Krzysztofem Kamińskim.
W pierwszym sobotnim spotkaniu 4. kolejki T-Mobile Ekstraklasy Górnik Zabrze rozbił na wyjeździe Widzew Łódź 3:0. Dzięki temu zwycięstwu „Górnicy” awansowali na pierwsze miejsce w ligowej tabeli.

Górnik Zabrze fot. Przegląd Sportowy
Od początku spotkania przewagę na boisku wywalczyli sobie piłkarze Adama Nawałki, a spore zamieszanie w linii defensywnej gospodarzy siał Prejuce Nakoulma, który z meczu na mecz radzi sobie coraz lepiej i to właśnie popularny „Prezes” otworzył wynik spotkania.
W 18. minucie Nakoulma rozegrał piłkę z Pawłem Olkowskim i po raz drugi w tym sezonie trafił do siatki.
Jak się okazało gra wysokim pressingiem wpojona przez trenera Nawałkę przynosiła korzyści. Wielki prezent Górnikowi postanowił wręczyć Thomas Phibel. Ewidentnie Francuz jest myślami już w nowym klubie, gdyż w 40. minucie postanowił podać futbolówkę do Macieja Mielcarza, jednak go pokonał zbyt mocnym kopnięciem.
W ostatnim towarzyskim spotkaniu przed rozpoczynającym się 17 sierpnia sezonem Premier League Arsenal Londyn pokonał Manchester City 3:1. Towarzyska rywalizacja dwóch gigantów z Anglii została rozegrana na stadionie w Helsinkach.

Arsenal Londyn fot. Getty Images
W pierwszych minutach spotkania stroną przeważającą był Manchester City, jednak to „Kanonierzy” wyszli na prowadzenie.
W 9. minucie meczu Aaron Ramsey posłał piłkę pomiędzy obrońców „The Citizens”, a zbiegający ze skrzydła Theo Walcott technicznym strzałem skierował piłkę do siatki.
Chwilę później okazję na zdobycie bramki wyrównującej mieli wicemistrzowie Anglii. Dwójkową akcję przeprowadzili James Milner i David Silva, Anglik dopadł do podania Hiszpana przed polem karnym, jednak piłka po jego strzale przeszła nad bramką Wojciecha Szczęsnego.
W 23. minucie ponownie groźnie zaatakował Arsenal. Bacary Sagna zszedł z piłką do środka pola i oddał potężny strzał z lewej nogi z ponad 20 metrów, jednak dobrą interwencją popisał się Joe Hart, który sparował piłkę na słupek.
W kolejnych minutach spotkania swoje szansę mieli jeszcze Edin Dżeko i Alvaro Negredo, jednak dobrze interweniujący Szczęsny nie dał się zaskoczyć.