[ad] Empty ad slot (#1)!
W spotkaniu 27. kolejki La Liga walczący w dolnej części tabeli Athletic Bilbao pokonał na San Mames „Los Che” 1:0. Jedyną bramkę w dzisiejszym spotkaniu zdobył w 80. minucie Iker Muniain.

Iker Muniain fot. PAP/EPA
Już po pierwszych minutach dzisiejszej rywalizacji widać było wiadomo co zamierzają grać oba zespoły. Athletic nastawił się na szybkie rozgrywanie kombinacyjnych akcji, a występująca w goli gościa Valencia na kontrataki.
W 11. minucie spotkania na uderzenie z dystansu zdecydował się Pablo Piatti, jednak piłka po strzale Argentyńczyka przeszła wysoko nad bramką.
Kilka minut później swoją szansę miał Nelson Valdez. Aly Cissoko dośrodkował piłkę w pole karne, futbolówkę przejął Valdez, ale w ostatniej chwili zablokował go Gorka Iraizoz.
Swoją okazję miał również zespół gospodarzy – Ibai Gomez, który wcześniej popisał się kilkoma dobrymi podaniami groźnie uderzał na bramkę Valencii, jednak kapitalną interwencją popisał się golkiper „Los Che”.
W spotkaniu 25. kolejki Bundesligi VfL Wolfsburg rozbił w wyjazdowym spotkaniu Freiburg 5:2. Świetne spotkania rozegrał Ivica Olić. Chorwat zdobył dwie bramki i zaliczył asystę.

VfL Wolfsburg fot. waz-online.de
Jednak to gospodarze rozpoczęli rywalizację z „Wilkami” od mocnego uderzenia. Max Kurse świetnym strzałem lewą nogą umieścił piłkę w siatce.
Goście odpowiedzieli niespełna pięć minut później, a piłkę do własnej bramki skierował Cedric Makiadi. Na pierwszy rzut oka wydawało się, że gola zdobył Simon Kjear, jednak powtórki video rozwiały wszelkie wątpliwości i trafienie zostało zapisane na konto Makiadiego.
„Wilki” poszły za ciosem i w 16. minucie spotkania wyszły na prowadzenie, a na listę strzelców wpisał się Vieirinha. Portugalski skrzydłowy zdecydował się na uderzenie sprzed pola karnego, czym zupełnie zaskoczył Olivera Baumanna.
Rozpoczynająca dzisiejsze spotkanie w rezerwowym składzie FC Barcelona pokonała przed własną publicznością Deportivo La Coruna 2:0. Wynik spotkania otworzył w 38. minucie Alexis Sanchez, a w samej końcówce drugą bramkę dołożył Lionel Messi, który pojawił się na boisku w drugiej połowie meczu.

Alexis Sanchez fot. Getty Images
Od początku spotkania Barcelona ruszyła do ataku, a piłkarze zazwyczaj pełniący rolę rezerwowych chcieli się pokazać z jak najlepszej strony. Trzeba przyznać, że dali radę, dynamiczny Cristian Tello i wyważony Thiago Alcantara raz po raz nękali obronę Deportivo.
Okazji nie brakowało, ale piłkarze Barcelony nie grzeszyli skutecznością – David Villa zmarnował dwie świetne okazje i na bramkę musieliśmy czekać, aż do 38. minuty spotkania.
Ustawiony z prawej strony pola karnego Dani Alves dośrodkował piłkę, a celną główką popisał się Alexis Sanchez. W końcówce pierwszej części spotkania kolejną okazję miał jeszcze Villa, jednak i tym razem piłka nie wpadła do siatki.
W meczu rozegranym na Ethiad Stadium Manchester City rozbił Barnsley FC 5:0 i awansował do półfinału FA Cup. Bohaterem spotkania został Carlos Tevez – Argentyńczyk ustrzelił hat-tricka i zaliczył dwie asysty.

Carlos Tevez fot. Getty Images
„The Citizens” rozpoczęli strzelanie w 11. minucie spotkania. Yaya Toure zagrał piłkę nad linią obrony, do futbolówki dopadł David Silva, jednak strzał Hiszpana instynktownie na słupek sparował golkiper przyjezdnych, a całą akcję celnym strzałem zakończył Carlos Tevez.
Kilka chwil później Argentyńczyk mógł po raz drugi wpisać się na listę strzelców, jednak piłka po jego strzale głową minęła bramkę gości.
W 27. minucie Tevez popędził prawą stroną boiska. Napastnik Manchesteru wstrzelił piłkę w pole karne, a zamykający całą akcję z lewego skrzydła Aleksandar Kolarov celnym strzałem wpakował futbolówkę do siatki.
Napór mistrza Anglii nadal trwał i chwilę później Luke Steele musiał po raz trzeci wyciągać piłkę z sitki. W podbramkowym gąszczu David Silva odegrał piłkę do Teveza, a ten z dwoma obrońcami Barnsley na plecach zdołał się obrócić i celnie strzelić na bramkę.
W końcówce pierwszej części spotkania szansę na zdobycie bramki honorowej miał Tomasz Cywka. Polak znalazł sobie trochę miejsca na boisku, jednak jego strzał minął bramkę City.
W spotkaniu 25. kolejki Bundesligi Bayern Monachium pokonał na Allianz Arena Fortunę 3:2. Zwycięstwo „Bawarczykom” zapewnił w samej końcówce Jerome Boateng.

Bayern Monachium fot. EPA/PAP
Już na początku dzisiejszej rywalizacji na Allianz Arena swoją szansę na zdobycie bramki miał Bastian Schweinsteiger, pomocnik FCB groźnie uderzył z linii pola karnego, jednak piłka po jego strzale odbiła się od jednego z obrońców i przeszła nad bramką.
Bawarczycy cały czas rozgrywali piłkę na połowie przeciwnika, a nastawiona na kontrataki Fortuna czekała na swoją szansę, a ta nadeszła w 16. minucie spotkania. Po dośrodkowaniu z lewej strony piłkę głową zgrał Andreas Lambertz, a Mathis Bolly celnym strzałem z bliskiej odległości umieścił piłkę w siatce.
Za nami Revierderby! W spotkaniu 25. kolejki Bundesligi Schalke 04 Gelsenkirchen pokonało przed własną publicznością Borussię Dortmund 2:1. Bramkę dla aktualnych mistrzów Niemiec zdobył napastnik reprezentacji Polski Robert Lewandowski.

Julian Draxler fot. Getty Images
W 11. minucie spotkania na prowadzenie wyszli gospodarze. Po płaskim dośrodkowaniu z prawej stronie boiska do piłki doszedł niepilnowany Julian Draxler mocnym strzałem skierował piłkę do siatki. Chwilę później piłkarze Schalke po raz drugi poważnie zagrozili bramce BVB – przed szansą stanął Klaas Jan Huntelaar, jednak strzał Holendra świetnie obronił Roman Weidenfeller.
W 20. minucie meczu szansę na zdobycie wyrównującej bramki mieli mistrzowie Niemiec. Po zamieszaniu pod bramką Schalke swoje okazję mieli Robert Lewandowski i Jakub Błaszczykowski, jednak ostatecznie nic z tej akcji nie wyszło.
Sensacja w ćwierćfinale Puchar Anglii! Skazywany na porażkę Wigan Athletic rozbił w wyjazdowym spotkaniu Everton 3:0 i awansował do półfinału FA Cup.

Wigan Athletic fot. wiganlatics.co.uk
W pierwszym fragmencie dzisiejszej rywalizacji nie działo się zbyt wiele. W 10. minucie spotkania piłkarze Wigan stworzyli pierwsze zagrożenie pod bramką Jana Muchy, na uderzenie z dystansu zdecydował się Shaun Maloney, a byłego golkipera Legii Warszawa uratował słupek.
Goście rozstrzygnęli losy awansu w ciągu zaledwie trzech minut.
W 30. minucie spotkania po dośrodkowaniu z rzutu rożnego precyzyjnym strzałem głową popisał się Maynor Figueroa.
Chwilę później fatalny błąd popełnili piłkarze Evertonu, piłkę przejął Callum McManaman i w sytuacji sam na sam z Janem Muchą umieścił futbolówkę w siatce.
Minutę później działa zniszczenia dokończył Jordi Gomez. Po płaskim dośrodkowaniu z lewej strony boiska Hiszpan zdecydował się na strzał z pierwszej piłki i zaskoczony Mucha musiał po raz trzeci wyciągać futbolówkę z siatki.
Mistrz świata z 2006 roku Fabio Cannavaro w jednym z ostatnich wywiadów pochwalił obrońców Realu Madryt. Szczególne uznanie w oczach byłego piłkarza „Królewskich” znaleźli Raphael Varane i Sergio Ramos.

Raphael Varane fot. Getty Images
– Varane jest bardzo dobry, bo gra ze spokojem, który nie jest normalny dla chłopaka w jego wieku. Przy wielu okazjach wydaje się weteranem i podoba mi się, bo robi proste rzeczy. Jednak oczywiście są też akcje, w których trzeba być bardziej praktycznym – stwierdził Cannavaro.
Były obrońca Juventusu Turyn i Realu Madryt dostrzegł jednak błędy jakie zdarzają się Varane, a w szczególności sytuację jaka mała miejsce na Old Trafford w meczu z Manchesterem United.
– W tamtej akcji powinien zachować się bardziej jako obrońca, bo w polu karnym nie zawsze można ryzykować. Trzeba być mądrym i nie wykonywać dziwnych ruchów. Nie musiał komplikować sobie życia. Rozumiem, że lubi grać piłką, ale tam musiał być mądrzejszy, bo grał w Lidze Mistrzów. Nie można popełnić błędu – pouczał na łamach dziennika Marca legendarny obrońca reprezentacji Włoch.