[ad] Empty ad slot (#1)!
W spotkaniu 1. kolejki Ekstraklasy walczący w poprzednich rozgrywkach do samego końca o utrzymanie Górnik Łęczna pokonał Ruch Chorzów 2:0. Bramki dla drużyny gości zdobyli Fedor Cernych i Bartosz Śpiączka.
Od początku rywalizacji w Chorzowie oglądaliśmy wolne i nieśmiałe akcje w wykonaniu piłkarzy obydwu drużyn, niby starali się grać piłką, niby zbliżali się do pola karnego przeciwnika, ale niewiele z tego wynikało.
W 31. minucie meczu niepilnowany na lewym skrzydle Fedor Cernych zdecydował się na centrostrzał i niewiele brakowało, aby reprezentant Litwy wpisał się na listę strzelców. Trzy minuty później prostopadłą piłkę w kierunku bramki Ruchu posłał Veljko Nikitović, a wychodzący na czystą pozycję Cernych z najbliższej odległości trafił do siatki.
Kibice oglądający rywalizacje na stadionie przy ulicy Cichej liczyli na to, że po utracie gola ich ulubieńcy ruszą do zdecydowanych ataków, jednak mimo utrzymywania się przy piłce Ruch nie potrafił poważnie zagrozić bramce gości z Łęcznej.
W końcówce pierwszej połowy futbolówkę z pod linii końcowej dośrodkował Poźniak, a z 16. metra celnie uderzył Grzegorz Piesio, jednak jego strzał spokojnie wyłapał Matus Putnocky.
Kilka chwil po zmianie stron pierwszą płynną akcję przeprowadził Ruch. Trochę ożywienia w poczynania „Niebieskich” wprowadził Patryk Lipski, który zainicjował groźną akcję, którą strzałem z przed pola karnego zakończył Łukasz Surma. Chwilę później swoją szansę z rzutu wolnego miał Marek Zieńczuk, jednak doświadczony pomocnik nie zdołał uderzyć w światło bramki i Sergiusz Prusak nie musiał interweniować.
W 63. minucie ustawiony na lewym skrzydle Zieńczuk dośrodkował futbolówkę w pole karne, a niepilnowany Eduards Visnakovs w doskonałej sytuacji trafił w słupek.
W kolejnych minutach dwie okazję wypracował sobie Ruch – najpierw bliski szczęścia był Lipski, a chwilę później swoją szansę miał Zieńczuk, jednak w obu tych sytuacjach dobrze interweniował Prusak. W odpowiedzi świetną akcję przeprowadziła dwójka rezerwowych – ustawiony na lewej stronie Przemysła Pitry płasko dośrodkował w pole karne z najbliższej odległości uderzał Bartosz Śpiączka, jednak z jego strzałem poradził sobie Putnocky. W doliczonym czasie gry goście z Łęcznej dobili rywala – piłkę głową zgrał Pitry, a z własnej połowy wystartował Śpiączka, który w sytuacji sam na sam z bramkarzem umieścił piłkę w siatce.
Ruch Chorzów – Górnik Łęczna 0:2 (0:1)
Fedor Cernych 34, Bartosz Śpiączka 90
Dodaj komentarz