[ad] Empty ad slot (#1)!
Po wczorajszym meczu otwarcia Euro 2012 Polska – Grecja zakończonym wynikiem 1:1 zagraniczne media wyróżniły dwóch reprezentantów Polski.
Bramkarz reprezentacji Polski Przemysław Tytoń zebrał pochlebne recenzje w Szwecji.
„Wielki powrót Polaka po ciężkiej kontuzji” – napisał dziennik „Expressen”. Gazeta przypomniała, że 18 września Tytoń został zniesiony nieprzytomny z boiska po ciężkim uderzeniu w głowę podczas meczu PSV Eidhoven-Ajax.
„Wszyscy pamiętamy jak przez 15 minut leżał nieprzytomny na boisku i podczas grobowej ciszy na stadionie udzielano mu pomocy. Wydawało się, że jego kariera może się tego dnia zakończyć. 8 czerwca pokazał swoją klasę broniąc rzut karny, który mógł zadecydować o polskim być albo nie być w tych ME” – skomentowała gazeta.
„Tytoń powrócił na boisku już w listopadzie i bardzo szybko ponownie został bramkarzem numer w swoim klubie jeden, odsuwając naszego Andreasa Isakssona na drugie miejsce. Teraz wiemy już dlaczego. Pokazał to całej Europie” – dodaje „Expressen”.
Ekspert piłkarski kanału telewizji SVT Markus Johanesson ocenił, że obrona Tytonia nie była tylko szczęśliwym przypadkiem. „To była dramatyczna zmiana na pozycji bramkarza lecz jaka zamiana. Rzut karny był dobrze wykonany, ale jego obrona – perfekcyjna”.
Napastnik reprezentacji Polski Robert Lewandowski zyskał uznanie we Włoszech.
Dziennikarze „La Gazzetta dello Sport” najwięcej miejsca poświęciła Robertowi Lewandowskiemu.
W relacji z pierwszego pojedynku mistrzostw dziennik w typowym dla siebie kwiecistym stylu ocenił, że tylko piłka nożna ma „niewyczerpaną zdolność” przekształcenia „przeciętnego meczu” w pełne adrenaliny spotkanie, przypominające „rollercoaster” w wesołym miasteczku. Gol Lewandowskiego określił jako „najbardziej oczekiwany w najnowszej historii Polski” i odnotował, że na trybunie siedział obserwując bacznie piłkarza trener Juventusu Antonio Conte.
W osobnym artykule na temat Lewandowskiego przyznano, że cała gra Polaków spoczywała właściwie na jego barkach i kiedy go blokowano, zablokowana była cała reprezentacja.
Źródło: Expressen/La Gazzetta dello Sport