[ad] Empty ad slot (#1)!
W 37. kolejce Premier League Arsenal Londyn zremisował z Norwich City 3:3. Dwie bramki dla Kanonierów zdobył Robin Van Persie, a fatalny w skutkach błąd popełnił Wojciech Szczęsny.
Sobotnie spotkania na Emirates Stadium doskonale rozpoczęli Kanonierzy. Tomas Rosicky zagrał piłkę w pole karne, a obchodzący dziś 32 urodziny Yossi Benayoun mierzonym strzałem w długi róg umieścił piłkę w siatce. Arsenal potrzebował 66 sekund na objęcie prowadzenia, ale jak się później okazało były to dobre złego początki.
Mecz z Norwich nie najlepiej będzie wspominał Wojciech Szczęsny. Golkiper reprezentacji Polski popełnił fatalny błąd w 11. minucie. Na strzał po ziemi zdecydował się Wes Hoolahan, a piłka po rękach Szczęsnego wpadła do siatki.
W 29. minucie goście nie oczekiwanie wyszli na prowadzenie. Piłka po strzale Granda Holta odbiła się od interweniującego zawodnika Arsenalu i ponad Szczęsnym wpadła do siatki.
Do przerwy Norwich prowadziło na Emirates Stadium 1:2
Drugie 45. minut było dla Arsenalu jak walka o życie, toteż londyńczycy ostro ruszyli do roboty, jednak zgodnie marnowali kolejne nadarzające się okazje. Sam Robin van Persie mógł zdobyć z dwa-trzy gole. Kilka razy to bardzo ofensywne usposobienie mogło ich drogo kosztować, gdy Norwich rozprowadzało kontrataki.
Nadeszła wreszcie 72. minuta. Wtedy Robin van Persie dał drugi oddech swoim kolegom i zdobył gola wyrównującego. Cała akcja powinna skończyć się o wiele wcześniej, ale najpierw Holender, a potem wprowadzony chwilę wcześniej Marouane Chamakh zmarnowali swoje okazje. Na szczęście po chwili pika trafiła do będącego w znacznej odległości od pola karnego Aleksa Songa. Kameruńczyk tylko się rozejrzał, po czym posłał piękną górną piłkę do van Persiego, a ten świetnie urwał się obrońcom i w sytuacji sam na sam pokonał Ruddy’ego.
Osiem minut później holenderski napastnik ukuł po raz drugi. Najpierw dośrodkowanie w szesnastkę gości posłał Alex Oxlade-Chamberlain, było ono jednak minimalnie za wysokie dla kapitana Kanonierów. Futbolówkę na drugim skrzydle przyjął jednak Gervinho i, będąc pod ostrym kryciem przeciwnika, podał do pokazującego mu się Tomasa Rosickiego. Rozgrywający kolejne już świetne zawody Czech starał się dograć do van Persiego i dzięki niefrasobliwości rywali udało mu się to. Holender ostatkiem sił doleciał do bezpańskiej piłki i wślizgiem wpakował ją pod nogami bramkarza Kanarków.
Gdy zdawało się, że kolejny fantastyczny comeback Kanonierów stanie się faktem, piłkę w środku pola stracił Song, co zapoczątkowało kolejny groźny kontratak Norwich. Tym razem okazał się on skuteczny. Już po chwili w sytuacji sam na sam ze Szczęsnym znalazł się Steve Morison i precyzyjnym uderzeniem przy dalszym słupku upokorzył reprezentanta Polski i cały Arsenal.
W ostatnich minutach londyńczykom także należał się rzut karny za faul Naughtona na van Persie. Gdyby nie nieprzepisowe wejście wypożyczonego z Tottenhamu obrońcy, Holender z całą pewnością trafiły do pustej bramki i zapewnił swojemu zespołowi trzy punkt. Sędzia, który prezentował się dzisiaj bardzo słabo, zignorował jednak protesty Arsene Wengera i jego podopiecznych. Nie było ani jedenastki, ani trzech punktów. Pozostał za to niedosyt.
Arsenal Londyn – Norwich City 3:3 (1:2)
Benayoun 2, Van Persie 72, 80 – Hoolahan 11, Holt 29, Morison 85
Skrót meczu:
[dailymotion]http://www.dailymotion.com/video/xqm6ue_kanonierzy-kontra-kanarki_sport[/dailymotion]