[ad] Empty ad slot (#1)!

Od porażki swoją przygodę z kadrą rozpoczął Waldemar Fornalik. W towarzyskim spotkaniu rozegranym w Tallinie reprezentacja Estonii pokonała biało-czerwonych 1:0.

Pasywnie grająca reprezentacja Polski nie potrafiła zagrozić dobrze zorganizowanej obronie gospodarzy. Robert Lewandowski co chwilę gubił piłkę, a Eugen Polanski odpowiedzialny za rozgrywanie wrzucał dalekie piłki z których nie potrafiliśmy nic zrobić.

Estończycy byli za to groźni podczas stałych fragmentów – przy rzutach rożnych nasza obrona miała duże problemy i interwencjami musiał popisywać się Wojciech Szczęsny.

Groźnie pod polską bramką było w 20. minucie, kiedy nasi defensorzy zupełnie nie upilnowali w polu karnym Morozowa. Piłkę świetnie wybił jednak Szczęsny.

Pięć minut później obrona znów zaspała. Niefrasobliwi obrońcy tylko patrzyli jak piłkę między sobą rozgrywają Ojamaa i Oper. Ten ostatni zdecydował się w końcu na strzał – na szczęście Szczęsny był na posterunku i wybił to uderzenie nogami.

Polacy odpowiedzieli w 36. minucie kiedy to Błaszczykowski dobrze wypatrzył Piszczka na prawym skrzydle i posłał do niego piłkę. Obrońca Borussii Dortmund wbiegł z futbolówką w pole karne i dośrodkował do Rybusa, lecz ten minimalnie przestrzelił, posyłając piłkę obok słupka. Niestety, do końca pierwszej połowy Polacy nie mieli pomysłu jak sforsować obronę gospodarzy.

 

 

W drugiej połowie nie było wcale lepiej. Polacy starali się grać bardziej dynamicznie, ale przez długie minuty nie przynosiło to żadnych efektów. Grę Polaków ożywił trochę wprowadzony po przerwie Adrian Mierzejewski, dzięki któremu akcje prawym skrzydłem były groźniejsze niż w pierwszej części spotkania.

W 54. minucie znów dobrze zagrał duet z Borussii – Piszczek i Błaszczykowski. Ten pierwszy posłał Kubie dobrą piłkę, a kapitan naszej kadry uderzył z pierwszej piłki.

Strzelać nie próbował za to z kolei niecałe dziesięć minut później Kamil Grosicki, który na boisku zastąpił Macieja Rybusa. Aż się prosiło, by uderzył w długi róg, lecz on wolał podawać, co natychmiast wykorzystali obrońcy z Estonii, czym prędzej wybijając futbolówkę poza pole karne.

Estończycy skontrowali także w 78. minucie, ale ich akcję przerwał Eugen Polanski. Polacy odpowiedzieli akcją Błaszczykowskiego, który tak dośrodkował w pole karne, że zupełnie zaskoczył Morozowa, który prawie pokonał znanego z występów w Wiśle Kraków bramkarza Siergieja Pareikę.

Kiedy już wydawało się, że mecz zakończy się bezbramkowym remisem stało się najgorsze. Sędzia podyktował rzut wolny dla Estonii po faulu Janusza Gola a Konstantin Wassilijew w fantastyczny sposób wykorzystał tę sytuację i trafił w samo okienko bramki Szczęsnego.

Na wyróżnienie zasłużyli natomiast Jakub Błaszczykowski i Maciej Rybus, którzy ambitnie walczyli o każdą piłkę i indywidualnymi akcjami starali się rozerwać defensywę reprezentacji Estonii.

 

Estonia – Polska 1:0 (0:0)

Konstantin Wassilijew 90

 

Skrót meczu:

[dailymotion]http://www.dailymotion.com/video/xsutu0_estonia-polska-1-0-skrot-meczu_sport[/dailymotion]
JW Promotion Agencja marketingu sportowego zajmuje się organizacją eventów związanych z branżą sportową.