[ad] Empty ad slot (#1)!
Joe Hart kaja się po porażce we wtorkowy wieczór na Santiago Bernabeu. Manchester City przegrał w pierwszym meczu fazy grupowej Champions League z Realem Madryt 2:3, a Anglik jeszcze długo po ostatnim gwizdku sędziego nie mógł pogodzić się z tym co się stało.
– Nie można wygrywać 2:1 na pięć minut przed końcem meczu i przegrać! Kogo mamy za to winić? Wyłącznie siebie – mówił po spotkaniu z Realem Madryt, bramkarz Manchesteru City.
Hart nie szczędził słów krytyki pod adresem swojej drużyny. Sam również nie ustrzegł się błędu przy utracie bramki, za co przepraszał kolegów z zespołu i kibiców. – Spapraliśmy sprawę, prowadziliśmy dwa razy w tym spotkaniu i przegraliśmy. Trudno jest zejść z boiska po porażce 2:3 i zachować pozytywne nastawienie. Jest mi bardzo przykro i przepraszam – mówił zaraz po spotkaniu w Madrycie Hart.
– Nie jesteśmy zespołem, który przyjechał tutaj, aby klepać się po plecach, za dobrą robotę. Jesteśmy zespołem, który ma mieć wyniki – dodał rozgoryczony bramkarz.
Trener Roberto Mancini na konferencji prasowej bronił Harta, choć również miał zastrzeżenia do swojego bramkarza. – Joe powinien zostać na linii bramkowej, ale jeśli ktoś powinien skrytykować zespół za grę to powinien skrytykować cały zespół, a nie Joe Harta – zakończył szkoleniowiec.
Manchester City o awans do fazy pucharowej walczy w grupie D. Po pierwszej serii spotkań prowadzi Real Madryt, druga jest Borussia Dortmund, a Citizens wspólnie z Ajaxem zamykają tabelę „grupy śmierci”.
Źródło: skysports.com