[ad] Empty ad slot (#1)!
W przed ostatnim spotkaniu 2. kolejki T-Mobile Ekstraklasy Lech Poznań zremisował przed własną publicznością z beniaminkiem najwyższej klasy rozgrywkowej Cracovią 1:1.

Lech Poznań fot. Grzegorz Dembiński
W pierwszych minutach spotkania zdecydowanie lepiej prezentowali się piłkarze beniaminka z Krakowa, którzy dłużej utrzymywali się przy piłce i starali się budować akcję w ataku pozycyjnym.
Minuty upływały, a żadna z drużyn nie potrafiła wypracować sobie dobrej okazji do zdobycia bramki.
W pierwszej połowie żadnej z drużyn nie udało się oddać celnego strzału. Gdy piłkarze już starali się uderzać, to czynili to bardzo niecelnie. Kibice Kolejorza nie ukrywali swojego niezadowolenia z postawy swojej drużyny i po gwizdku kończącym pierwszą część pożegnali ją gwizdami.
W meczu 2. kolejki T-Mobile Ekstraklasy Śląsk Wrocław przegrał przed własną publicznością z Jagiellonią Białystok 2:3. Mecz na ławce rezerwowych rozpoczęli liderzy Śląska Marco Paixao i Sebastian Mila oszczędzani przed trenera przed meczem w europejskich pucharach, a to skrzętnie wykorzystała Jagiellonia, która do przerwy prowadziła na stadionie Miejskim 2:0.

Jagiellonia Białystok fot. PAP/Maciej Kulczyński
W pierwszych minutach spotkania obie drużyny poszły na wymianę ciosów, jednak kibice oglądający rywalizację we Wrocławiu na pierwszego gola musieli poczekać do 22. minuty, kiedy to po dośrodkowaniu z lewej strony boiska piłkę do siatki skierował Rafał Grzyb.
Śląsk nie przestawał zawodzić, a przyjezdni cały czas starali się grać do przodu i jeszcze przed przerwą wyszli na dwubramkowe prowadzenie – po dośrodkowaniu z rzutu rożnego do siatki trafił Martin Baran.
Już na początku drugiej części spotkania na boisku pojawił się Sebastian Mila i Marco Paixao, którzy mieli znacznie wzmocnić siłę ognia Śląska, jednak zamiast bramki dla gospodarzy zobaczyliśmy trafienie numer trzy w wykonaniu drużyny przyjezdnych. Tomasz Kupisz posłał długie podanie w kierunku pola karnego gospodarzy, piłkę przejął Bekim Balaj i w sytuacji sam na sam z bramkarzem umieścił futbolówkę w siatce.
W spotkaniu 2. kolejki T-Mobile Ekstraklasy Piast Gliwice pokonał przed własną publicznością Zagłębie Lubin 2:1. Gospodarze przegrywali do 79. minuty 0:1, a mimo to udało im się zgarnąć komplet punktów.

Marcin Robak fot. PAP / Andrzej Grygiel
Upalna pogoda nie sprzyjała rozgrywaniu zawodów w szybkim tempie, jednak już w 9. minucie na prowadzenie wyszło Zagłębie. Po długim podaniu z prawego skrzydła fatalny błąd we własnym polu karnym popełnił Jan Polak, a Miłosz Przybecki, który znalazł się w sytuacji sam na sam z bramkarzem umieścił piłkę w siatce.
Kibice oglądający rywalizację w Gliwicach na kolejne bramki musieli czekać aż do 79. minuty. Gospodarze wykonywali rzut rożny, piłkę przejął Kamil Wilczek i kapitalnym strzałem zza linii pola karnego doprowadził do wyrównania.
Chwilę później Piast poszedł za ciosem i objął prowadzenie. Po dośrodkowaniu z lewej strony boiska celnym strzałem głową popisał się Ruben Jurado i Piast wyszedł na prowadzenie, którego już nie oddał.
W spotkaniu przyjaźni rozegranym w ramach 2. kolejki T-Mobile Ekstraklasy Legia Warszawa rozbiła w Szczecinie tamtejszą Pogoń 3:0.

Legia Warszawa fot. Bartłomiej Zborowski/PAP
Od początku spotkania stroną przeważającą była Pogoń, która dłużej utrzymywała się przy piłce i atakiem pozycyjnym starała się sforsować obronę mistrza Polski.
W 13. minucie na czystej pozycji znalazł się Takuya Murayama, jednak golkiper Legii Dusan Kuciak szybko wybiegł z bramki i odbił lecącą w światło bramki piłkę na rzut rożny.
Kilka minut później kolejną reprezentant Japonii miał kolejną okazję do zdobycia bramki, jednak i tym razem na jego drodze stanął dobrze interweniujący Kuciak. Po tych okazjach gra przeniosła się głównie w środkowe rejony boiska. W 36. minucie Tomasz Brzyski dośrodkował piłkę z rzutu wolnego, a Ivica Vrdoliak uprzedził stoperów Pogoni i głową skierował futbolówkę do siatki.
W końcówce pierwszej części spotkania okazję na zdobycie drugiej bramki dla warszawskiej drużyny miał Miroslav Radović. Serb znalazł się w sytuacji sam na sam z bramkarzem, jednak źle uderzył i z całej akcji obronną ręką wyszedł Radosław Janukiewicz.
W spotkaniu 2. kolejki piłkarskiej Ekstraklasy Górnika Zabrze pokonał na wyjeździe Podbeskidzie 2:1. Bramki dla przyjezdnych zdobyli Prejuce Nakoulma i Mariusz Przybylski, a dla gospodarzy trafił Łukasz Żegleń.

Górnik Zabrze fot. Przegląd Sportowy
Od początku spotkania do zdecydowanych ataków ruszyli piłkarze Górnika Zabrze i już w 3. minucie wyszli na prowadzenie. Ustawiony na prawej stronie Paweł Olkowski zagrał futbolówkę wzdłuż linii bramkowej, a całą akcję celnym strzałem zakończył Prejuce Nakoulma.
Chwilę później do wyrównania mogli doprowadzić gospodarze. Ustawiony na lewej stronie Aleksander Jagiełło dośrodkował w pole karne, a blisko pokonania głową Norbeta Witkowskiego był Fabian Pawela.
W 27. min po zagraniu Macieja Małkowskiego piłkę odbił jeden z graczy Podbeskidzia, ale z celną dobitką pospieszył Mariusz Przybylski, który zdobył drugą bramkę dla gości.
W kolejnych minutach cały czas w natarciu pozostawała drużyna Adama Nawałki, jednak mimo kilku dogodnych okazji nie udało im się zdobyć kolejnej bramki.
Superpuchar Niemiec dla Borussii Dortmund! W spotkaniu rozegranym na Signal Iduna Park BVB pokonała Bayern Monachium 4:2 (1:0). Jest to pierwsze trofeum Borussii w tym roku oraz pierwszy mecz o stawkę Pepa Guardioli w roli trenera Bayernu.

Borussia Dortmund fot. PAP/EPA
W podstawowej jedenastce Borussii wybiegło obu naszych reprezentantów: Jakub Błaszczykowski i Robert Lewandowski (Łukasz Piszczek leczy kontuzję).
Gol otwierający padł już w 6. minucie spotkania: po świetnym dośrodkowaniu Lewandowskiego na głowę Bendera, który jednak popełnia błąd, lecz jeszcze większy popełnił bramkarz Bayernu Starke i Reus kieruje piłkę do bramki.
Już 3 minuty później gospodarze podwyższyli, lecz według arbitrów Lewandowski był na spalonym.
Aż do końca pierwszej połowy widoczna była wyraźna niemoc Bayernu, mimo kilku akcji z obu stron wynik nie uległ zmianie.
W drugiej odsłonie meczu o Superpuchar Niemiec Bayern nadal nie pokazywał fenomenalnej gry, jednak w 54. minucie doprowadził do wyrównania. Robben po błędzie obrońców umieszcza piłkę w bramce Borussii. Szybko jednak znów gospodarze wyszli na prowadzenie po samobójczym golu Van Buytena, bramkarz nie miał szans. Swoje prowadzenie Borussia bardzo szybko podwyższyła, gdy w 58. minucie indywidualną akcją popisał się Gundogan.
W spotkaniu 2. kolejki T-Mobile Ekstraklasy Widzew Łódź pokonał przed własną publicznością beniaminka najwyższej klasy rozgrywkowej Zawiszę 2:1. Bohaterem „RTS-u” został debiutujący w ekstraklasie Eduards Visnakovs.

Piłkarze Widzewa Łódź fot. widzewlodz.pl
Już na początku spotkania okazję do zdobycie bramki mieli goście. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Łukasza Skrzyńskiego główkował Jakub Wójcicki, piłka odbiła się jeszcze od jednego z zawodników Widzewa i wyszła na rzut rożny.
W kolejnych minutach cały czas w natarciu byli piłkarze Zawiszy, a swoje okazję mieli Hermes i Sebastian Ziajka.
W 16. minucie goście przeprowadzili składną akcję, którą sfinalizował celnym strzałem obok wybiegającego Macieja Mielcarza Wójcicki. Był to pierwszy gol Zawiszy w ekstraklasie po 19 latach, w ciągu których bydgoskiego klubu nie było w najwyższej klasie rozgrywkowej.
W 34. minucie gospodarze doprowadzili do wyrównania. O piłkę powalczył w powietrzu Viszniakovs, potem wymienił ją z Bartłomiejem Pawłowskim i mocnym strzałem z kilku metrów nie dał szans Wojciechowi Kaczmarkowi. Był to jeden z zaledwie dwóch celnych strzałów Widzewa w pierwszej połowie.
Za nami pierwszy mecz 2. kolejki T-Mobile Ekstraklasy, w którym Ruch Chorzów zremisował przed własną publicznością z Lechią Gdańsk 1:1 i był to drugi z rzędu remis „Niebieskich” na swoim terenie.

Piłkarze Ruchu Chorzów fot. PAP/Andrzej Grygiel
Już na samym początku spotkania na prowadzenie wyszli goście. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego piłkę przejął ustawiony przed polem karnym Deleu i kapitalnym strzałem w samo okienko umieścił futbolówkę w siatce.
W 13. minucie spotkania odpowiedział Ruch. Marcin Malinowski popisał się potężnie uderzył z około trzydziestu metrów i na tablicy świetlnej na stadionie przy ulicy Cichej ponownie pojawił się wynik remisowy.
Kolejne minuty nie przyniosły już wielkich emocji, a z minuty na minutę zawodnicy obu drużyn coraz wolniej poruszali się po boisku i kibice oglądający rywalizację w Chorzowie na kolejne okazję podbramkowe musieli czekać, aż do drugiej odsłony spotkania.