[ad] Empty ad slot (#1)!

Jakub Witek

W spotkaniu 31. kolejki Primera Division Real Madryt zdemolował na Estadio Santiago Bernabeu Rayo Vallecano 5:0. Dwie bramki dla drużyny wicemistrza Hiszpanii zdobył Gareth Bale, a po jednym trafieniu dołożyli Cristiano Ronaldo, Daniel Carvajal i Alvaro Morata.

Walijczyk Gareth Bale

Gareth Bale fot.Getty Images

„Królewscy” po dwóch ligowych porażkach z rzędu od początku spotkania ruszyli do ataku. Jako pierwszy okazję na zdobycie gola miał Karim Benzema, jednak z próbą Francuza poradził sobie Ruben Martinez. Chwilę później swojej szansy szukał Gareth Bale, jednak mocny strzał Walijczyka zablokowali obrońcy Rayo.

Po kwadransie gry gospodarze wyszli na prowadzenie. Ustawiony na prawym skrzydle Bale zagrał piłkę do nadbiegającego Cristiano Ronaldo, Portugalczyk wpadł w pole karne i płaskim strzałem w długi róg umieścił futbolówkę w siatce. Kilka minut później kolejną okazję na zdobycie gola miał Benzema, jednak i tym razem Francuzowi nie udało się trafić do siatki. W kolejnych minutach cały czas stroną przeważająca byli gospodarze, swoje okazję mieli Bale, Ronaldo i Sergio Ramos, a mimo to pierwsza część spotkania skończyła się zaledwie jedno bramkowym prowadzeniem.

Czytaj dalej

Za nami polskie El Clasico! W spotkaniu 28. kolejki T-Mobile Ekstraklasy Legia Warszawa pokonała Lech Poznań 1:0. Bramkę na wagę zwycięstwa zdobył w 37. minucie Miroslav Radović.

Legia Warszawa

Legia Warszawa fot. Bartłomiej Zborowski/PAP

W pierwszych minutach sobotniej rywalizacji do odważnych ataków ruszyła Legia. Najpierw w świetnej sytuacji znalazł się Henrik Ojamaa, jednak nie potrzebnie zwlekał z oddaniem strzału i piłki minęła bramkę gości. Chwilę później z rzutu wolnego dośrodkował Łukasz Brzyski, a głową uderzał Tomasz Jodłowiec, jednak i jego uderzenie było niecelne. W odpowiedzi zaatakował Lech, a swoje okazję mieli Łukasz Teodorczyk i Szymon Pawłowski, jednak stojący w bramce gospodarzy Dusan Kuciak nie musiał interweniować.

W 21. minucie z szybką akcją ruszył ustawiony na prawej stronie Michał Żyro. Młodzieżowy reprezentant Polski dośrodkował futbolówkę w pole karne, jednak tam nie zrozumieli się Ondrej Duda i Miroslav Radović. W odpowiedzi znów swojej szansy szukali goście, jednak w poczynaniach „Kolejorza” wyraźnie brakowało dokładności.

W 37. minucie mistrzowie Polski wyszli na prowadzenie. Brzyski zagrał do Jodłowca, ten dośrodkował w pole karne, a całą akcję celnym strzałem głową wykończył Radović. Po utracie gola Lech szukał wyrównania jeszcze w końcówce pierwszej połowy i znów swoje okazję miał duet Pawłowski, Teodorczyk, jednak dobrze dysponowany Kuciak nie dał się zaskoczyć.

Czytaj dalej

W spotkaniu 30. kolejki Primera Division Sevilla FC pokonała przed własną publicznością Real Madryt 2:1. Dwie bramki dla gospodarzy zdobył Carlos Bacca, a trafienie dla drużyny „Królewskich” zaliczył Cristiano Ronaldo.

Hiszpański klub piłkarski Sevilla FC

Sevilla FC fot. AFP

Już na początku spotkania na prowadzenie mogli wyjść gospodarze. Ivan Rakitić dośrodkował piłkę z rzutu wolnego, a w dobrej sytuacji znalazł się Carlos Bacca, jednak zbyt długo zwlekał z oddaniem strzału i całą sytuację wyjaśnili defensorzy „Królewskich”. W odpowiedzi bliski szczęścia był Gareth Bale, jednak uderzenie pomocnika gości przeszło nad bramką Sevilli.

W 11. minucie meczu dwie świetne okazję do zdobycia gola miał Karim Benzema, jednak próby reprezentanta Francji zakończyły się fiaskiem. Trzy minuty później „Królewscy” wyszli na prowadzenie. Z rzutu wolnego uderzył Cristiano Ronaldo, a piłka po rykoszecie wpadła do siatki. Jednak niespełna pięć minut później na tablicy ponownie pojawił się wynik remisowy. Po podaniu z prawej strony boiska i błędzie w linii defensywnej Realu w doskonałej sytuacji znalazł się Carlos Bacca, który strzałem z bliskiej odległości umieścił piłkę w siatce. Kilka chwil później ponownie przed szansą stanął Ronaldo, jednak uderzenie Portugalczyka tym razem nie znalazło drogi do siatki.

W kolejnych minutach cały czas stroną przeważającą byli „Królewscy”, a swoje okazję do zdobycia bramki mieli m.in Ronaldo i Bale, jednak świetnie interweniujący Beto kilkakrotnie uratował swój zespół przed utratą bramki.

Czytaj dalej

„The Citizens” zdobyli Old Trafford. W szlagierowym spotkaniu 32. kolejki Premier League wicemistrz Anglii Manchester City pokonał na wyjeździe ustępującego mistrza Anglii Manchester United 2:0. Dwie bramki dla „Obywateli” zdobył Edin Dżeko, a jedno trafienie dołożył Yaya Toure.

Piłkarze wicemistrza Anglii Manchesteru City

Manchester City fot. Getty Images

Derby Manchesteru rozpoczęły się od mocnego uderzenia gości. Samir Nasri przejął piłkę w polu karnym i po zwodzie huknął w krótki róg, futbolówka trafiła w słupek i trochę przypadkowo przejął ją Edin Dżeko, który z bliskiej odległości trafił do siatki. W kolejnych minutach spotkania cały czas groźniej było pod bramką „Czerwonych Diabłów”, w czym sporą zasługę miał Rafael da Silva. Brazylijczyk popełniał proste błędy, na szczęścia dla niego przytomniej asekurowali go koledzy z linii defensywnej.

W 18. minucie gry kolejny błąd swojej defensywy w świetnie naprawił David De Gea, a bliski zdobycia swojej drugiej bramki był Dżeko. W kolejnych minutach coraz śmielej w ofensywie poczynali sobie gospodarze, a ich motorem napędowym był aktywny Wayne Rooney, który brał udział przy każdej szybko wyprowadzanej akcji. W 25. minucie „Czerwone Diabły” były blisko zdobycia wyrównującej bramki. Piłkę w polu karnym na klatkę piersiową przyjął Danny Welbeck, a przed szansą stanął Marouane Fellaini, jednak z uderzeniem reprezentanta Belgii bez problemu poradził sobie Joe Hart.

W końcówce pierwszej odsłony spotkania znów bliscy szczęścia byli gospodarze. Ustawiony na prawej stronie Rafael wstrzelił futbolówkę w pole karne, a w świetnej sytuacji znalazł się Juan Mata, jednak futbolówka po strzale Hiszpana przeszła nad bramką gości.

Czytaj dalej

W szlagierowym spotkaniu 27. kolejki Bundesligi Borussia Dortmund zremisowała przed własną publicznością z Schalke 04 Gelsenkirchen 0:0. Wicemistrzowie Niemiec przeważali przez większość spotkania, jednak zaprezentowali kibicom oglądającym dzisiejszą rywalizację wielki pokaz nieskuteczności i mecz zakończył się bezbramkowym remisem.

Trener Borussii Dortmund Jurgen Klopp

Trener BVB Jurgen Klopp foto.Getty Images

W pierwszych minutach spotkania optyczną przewagę na boisku wypracowali sobie goście z Gelsenkirchen, którzy bardzo szybko mogli wyjść na prowadzenie. Ustawiony na skrzydle Sead Kolasinac ograł Łukasza Piszczka i wstrzelił futbolówkę w pole karne, a w dobrej sytuacji znalazł się Klaas-Jan Huntelaar, jednak fatalnie przestrzelił. W odpowiedzi groźnie za atakowała Borussia. Erik Durm dośrodkował piłkę w pole karne, a niepilnowany Robert Lewandowski fatalnie przestrzelił.

W kolejnych minutach obie drużyny stwarzały sobie kolejne okazję do zdobycia bramki, jednak w poczynaniach obu ekip wyraźnie brakowało dokładności. Na niespełna kwadrans przed zakończeniem pierwszej odsłony spotkania do odważnych ataków ruszyła Borussia. Najpierw swoją szansą miał Henrich Mchitarjan, a futbolówkę po strzale Ormianina na rzut rożny odbił dobrze interweniujący Ralf Faehrmann, a chwilę później bliski szczęścia był Lewandowski, jednak z jego akcję w ostatniej chwili zablokowali obrońcy Schalke. W końcówce pierwszej odsłony spotkania kolejną kapitalną akcję zmarnowali gospodarze, na czystą pozycję wyszedł zbiegający ze skrzydła Marco Reus, jednak z jego próbą poradził sobie golkiper gości.

Czytaj dalej

FC Barcelona cały czas w grze! W spotkaniu 29. kolejki Primera Division rozegranym na Estadio Santiago Bernabeu Barcelona pokonała Real Madryt 4:3, a trzy bramki w dzisiejszym hicie zdobył Lionel Messi. Dzięki temu zwycięstwu „Duma Katalonii” nadal liczy się w walce o mistrzowski tytuł.

Argentyński piłkarz Lionel Messi

Lionel Messi fot. Getty Images

Jako pierwsi groźnie zaatakowali aktualni mistrzowie Hiszpanii. Całą akcję rozpoczął Lionel Messi, a swoją szansę miał Neymar da Silva, jednak jego uderzenie z ostrego kąta nie zagroziło bramce „Królewskich”. Chwilę później fatalny błąd przed własnym polem karnym popełniła defensywa gości, a przed szansą na zdobycia gola stanął Karim Benzema, jednak Francuz skiksował i piłka minęła bramkę przyjezdnych.

W 7. minucie meczu z szybką akcję ruszyli goście. Ustawiony przed polem karnym Realu Messi zagrał piłkę do boku, a nadbiegający ze skrzydła Andres Iniesta, nie dał szans bramkarzowi na skuteczną interwencję. Po niespełna sześciu minutach groźnym atakiem odpowiedzieli gospodarze. Ustawiony na skrzydle Angel Di Maria dośrodkował piłkę w pole karne, a po raz kolejny w dobrej okazji przestrzelił Benzema. W 20. minucie Francuz wreszcie się zrehabilitował. Ustawiony na lewym skrzydle Di Maria precyzyjnie dośrodkował futbolówkę w pole karne, a Benzema strzałem głową doprowadził do wyrównania.

Cztery minuty później „Królewscy” po raz pierwszy w tym spotkaniu wyszli na prowadzenie. Po raz drugi na listę strzelców wpisał się Benzema, a swoją druga asystę zaliczył Di Maria. Kilka chwil później Argentyńczyk z Francuzem mogli doprowadzić do zdobycia trzeciej bramki, jednak tym razem całą sytuację uratował dobrze interweniujący Gerard Pique. W kolejnych minutach zawodnicy obu drużyn szukali swoich szans w uderzeniach z rzutu wolnego, jednak ich strzały przeważnie trafiały w mur. W końcówce pierwszej części spotkania do wyrównania doprowadziła „Duma Katalonii”. Świetną akcję rozegrała dwójka Neymar – Messi i Argentyńczyk płaskim strzałem przy słupku zaskoczył Diego Lopeza.

Czytaj dalej

W spotkaniu 31. kolejki Premier League Tottenham Hotspur pokonał przed własną publicznością Southampton 3:2. Bramkę na wagę zwycięstwa zdobył w doliczonym czasie meczu Gylfi Sigurdsson, a asystę przy pierwszym trafieniu „Świętych” zaliczył Artur Boruc.

Golkiper Southampton FC Artur Boruc

Artur Boruc fot. Getty Images

Mecz na White Hart Lane rozpoczął się od spokojnej wymiany ciosów, jednak trochę nieoczekiwanie na prowadzenie wyszli goście. W 19. minucie grę z pod własnej bramki rozpoczął Artur Boruc, piłka po wznowieniu przez reprezentanta Polski przeskoczyła nad linią defensywną gospodarzy i na czystą pozycję wyszedł Jay Rodriguez, który z dużym spokojem trafił do siatki. Niespełna dziesięć minut później goście prowadzili już różnicą dwóch bramek. Po kolejnym błędzie linii defensywnej gospodarzy na listę strzelców wpisał się Adam Lallana. Kilkadziesiąt sekund później fatalny błąd popełniła defensywa Southampton, a kontaktową bramkę dla „Kogutów” zdobył Christian Eriksen.

Czytaj dalej

Za nami 182 derby Londynu. W spotkaniu 31. kolejki Premier League prowadzona przez Jose Mourinho Chelsea rozbiła na Stamford Bridge Arsenal Londyn 6:0. „The Blues” popsuli jubileusz trenera „Kanonierów”, który po raz 1000 zasiadł na ławce swojego klubu.

Piłkarski klub Chelsea Londyn

Chelsea Londyn fot.Getty Images

Rywalizacja o prym w Londynie rozpoczęła się od szybkich akcji z obu stron. Najpierw bliski szczęścia był Samuel Eto, a chwilę później swoją okazję miał Olivier Giroud. W 5. minucie spotkania to właśnie Kameruńczyk rozpoczął punktowanie „Kanonierów”. Z szybką akcję ruszył Andre Schuerrle, który po przebiegnięciu kilkunastu metrów odegrał piłkę do Eto, a ten z dużą łatwością posłał futbolówkę do siatki.

Niespełna dwie minuty później „The Blues” prowadzili już różnicą dwóch bramek, a po kolejnym szybkim kontrataku na listę strzelców wpisał się Schuerrle. W 15. minucie meczu na kibiców „Kanonierów” spadł kolejny cios. Na bramkę gości uderzył Eden Hazard, a interweniujący Alex Oxlade-Chamberlain zagrał piłkę ręką. Prowadzący to spotkanie sędzia Andre Marriner, po konsultacji ze swoim asystentem, wskazał na jedenasty metr dyktując rzut karny dla Chelsea, a chwilę później za przewinienie Chamberlaina czerwoną kartkę zobaczył Kieran Gibbs. Mimo protestów Marriner nie cofnął swojej decyzji i wyrzucił z boiska Gibbsa, a Hazard zamienił jedenastkę na gola.

W kolejnych minutach cały czas stroną przeważająca była Chelsea, a swoje szansę miał m.in David Luiz, jednak z jego strzałem poradził sobie dobrze interweniujący Wojciech Szczęsny. Jednak bramkarz reprezentacji Polski nie miał nic do powiedzenia w 42. minucie gry, a na listę strzelców wpisał się Oscar.

Czytaj dalej

JW Promotion Agencja marketingu sportowego zajmuje się organizacją eventów związanych z branżą sportową.