[ad] Empty ad slot (#1)!
W 35. kolejce Serie A doszło do rywalizacji drużyn walczących o miejsca premiowane udziałem w europejskich pucharach, w którym AS Roma pokonała na wyjeździe Fiorentinę 1:0. Jedyną bramkę w sobotnim spotkaniu zdobył w doliczonym czasie gry Pablo Daniel Osvaldo.

AS Roma fot. Getty Images
Spotkanie we Florencji było równie ważne dla obu drużyn, Fiorentina marzyła o przegonieniu Milanu i udziale w Champions League, a Roma chciała umocnić się na 5. miejsce w tabeli aby ze spokojem przyglądać się rywalizacji pozostałych drużyn marzących o udziale w europejskich pucharach.
Piłkarze obu drużyn nie rozpieszczali kibiców. Pierwszy celny strzał na bramkę oddał Francesco Totti, jednak jego uderzenie wybronił bramkarz. W odpowiedzi swoją szansę miał Stevan Jovetić, jednak podobnie jak kapitan „Rzymian” nie potrafił umieścić futbolówki w siatce.
W kolejnych minutach przewagę wypracowali sobie gospodarze i kilkakrotnie zagrozili bramce przyjezdnych, a najlepszą okazję do zdobycia bramki miał Jovetić – piłka po jego strzale trafiła w poprzeczkę.
W spotkaniu 34. kolejki Primera Division Real Madryt pokonał przed własną publicznością zajmujący miejsce w dolnej części tabeli Real Valladolid 4:3. Dwie bramki dla „Królewskich” zdobył Cristiano Ronaldo.

Cristiano Ronaldo fot. Getty Images
Strzelanie na Estadio Santiago Bernabeu rozpoczęli w 8. minucie goście. Oscar Gonzalez popędził prawą stroną boiska i w sytuacji sam na sam z bramkarzem umieścił piłkę w siatce.
W odpowiedzi najpierw groźnie huknął Angel Di Maria, a chwilę później swoją szansę miał Ricardo Kaka, jednak kibice „Królewskich” na wyrównującą bramkę musieli poczekać do 26. minuty meczu. Ustawiony na prawej stronie boiska Di Maria zbiegł z piłką do środka i uderzył na bramkę, a interweniujący Marc Valiente zmienił tor lotu piłki i zaskoczył własnego bramkarza.
W kolejnych minutach z dobrej strony pokazali się reprezentanci Portugalii – najpierw groźnie strzelał Pepe, a chwilę później drugą bramkę dla gospodarzy zdobył Cristiano Ronaldo. Trzy minut po trafieniu CR7 goście doprowadzili do wyrównania, a na listę strzelców wpisał się Javi Guerra.
W spotkaniu 36. kolejki Premier League Arsenal Londyn pokonał w wyjazdowym spotkaniu zajmujący ostatnie miejsce w tabeli Queens Park Rangers 1:0. Bramkę na wagę zwycięstwa zdobył już w 19. sekundzie spotkania Theo Walcott.

Theo Walcott fot. Sang Tan AP
„Kanonierzy” wyszli na prowadzenie już w 19. sekundzie spotkania. Mikel Arteta zagrał piłkę pomiędzy obrońcami QPR do futbolówki dopadł Theo Walcott i sytuacji na sam z bramkarzem umieścił piłkę w siatce.
W kolejnych minutach spotkania przewagę na boisku nadal mieli goście, a szansę na zdobycie bramki mieli m.in Lukas Podolski i Walcott, który w dobrej sytuacji trafił w słupek. W 27. minucie odpowiedzieli gospodarze, a przed świetną szansą na zdobycie wyrównującej bramki stanął Park Ji-Sung, jednak piłka po strzale Koreańczyka minęła bramkę strzeżoną przed Wojciecha Szczęsnego.
W końcowych minutach pierwszej połowy spotkania blisko zdobycia wyrównującej bramki byli Stephane Mbia i Loic Remy, jednak ostatecznie pierwsza części spotkania zakończyła się minimalnym prowadzeniem Arsenalu.
W szlagierowym spotkaniu 32. kolejki Bundesligi zmierzyli się finaliści tegorocznych rozgrywek Champions League. Ostatecznie Borussia Dortmund zremisowała na Signal Iduna Park z mistrzem Niemiec Bayernem 1:1. W 60. minucie meczu rzut karny zmarnował Robert Lewandowski.

Borussia Dortmund fot. Getty Images
W pierwszych minutach dzisiejszego spotkania lepiej prezentowali się nowi mistrzowie Niemiec – swoje okazją na zdobycie bramki mieli Xherdan Shaqiri i Mario Gomez, jednak to Borussia wyszła na prowadzenie.
W 11. minucie spotkania ustawiony na lewej stronie Jakub Błaszczykowski dośrodkował piłkę w pole karne, a zamykający na drugim słupku całą akcję Kevin Grosskreutz wpakował piłkę do siatki.
W kolejnych minutach obie drużyny notowały sporo strat i błędów własnych co nie wpłynęło dobrze na atrakcyjność wielkiej próby przed finałem Champions League.
W 23. minucie goście doprowadzili do wyrównania. Ustawiony na prawej stronie Rafinha dośrodkował futbolówkę w pole karne, a niepilnowany Mario Gomez strzałem głową umieścił piłkę w siatce.
Chwilę później po raz kolejny z dobrej strony pokazał się Rafinha. Brazylijczyk wymanewrował defensorów BVB i zagrał piłkę w pole karne, jednak tym razem Gomez nie potrafił wykończyć jego akcji celnym strzałem.
W odpowiedzi z dobrej strony pokazał się Robert Lewandowski. Reprezentant Polski wymanewrował stoperów mistrza Niemiec, jednak przegrał rywalizację z Manuelem Neuerem.
W końcówce pierwszej części spotkania kolejną okazję do zdobycia bramki miał Gomez. Napastnik „Bawarczyków” znalazł się w sytuacji jeden na jeden z bramkarzem BVB, jednak nie potrafił po raz drugi wpisać się na listę strzelców.
W spotkaniu 32. kolejki Bundesligi walczący o udział w europejskich pucharach Hannover 96 zremisował przed własną publicznością z Mainz 2:2. Dobry mecz w barwach gospodarzy rozegrał Artur Sobiech. Reprezentant Polski trafił do siatki i zapisał na swoim koncie asystę przy drugiej bramce dla Hannoveru.

Artur Sobiech fot. Getty Images
Od początku spotkania do ataku ruszyli gospodarze i już w 8. minucie Mohammed Abdellaoue trafił do bramki przyjezdnych, jednak prowadzący to spotkanie Wolfgang Stark odgwizdał pozycję spaloną napastnika Hannoveru i bramki nie uznał.
W 25. minucie meczu na prowadzenie nie oczekiwanie wyszli goście. Na indywidualną akcję zdecydował się Nicolao Muller i mierzonym uderzeniem umieścił piłkę w siatce.
Dziesięć minut później boisko z powodu kontuzji musiał opuścić Abdellaoue, a w jego miejsce wszedł Artur Sobiech i zaliczył wejście smoka. Minutę później polski napastnik wykorzystał dośrodkowanie z prawej strony boiska i strzałem głową umieścił futbolówkę w siatce. Chwilę później po raz drugi do siatki trafił Muller, jednak sędzia dopatrzył się zagrania ręką napastnika Mainz i bramki nie uznał.
Chelsea Londyn pewnie pokonała na swoim stadionie FC Basel 3:1 (0:1) i awansowała do finału Europa League. Zdobywcą prawdopodobnie najefektowniejszej bramki został David Luiz.

Chelsea Londyn fot. Getty Images
Spotkanie od początku nabrało tempa, co raz atakowali goście bądź gospodarze, niestety bez skutku w postaci bramki. Pierwszy gol padł dopiero w doliczonym czasie pierwszej połowy, gdy Stocker podał prostopadle do Salaha, a Egipcjanin pewnie pokonał Cecha.
W przerwie w szatni „The Blues” musiały paść mocne słowa, bo w ciągu 15 minut drugiej połowy gospodarze strzelili aż trzy bramki dające im finał Ligi Europejskiej.
Remis w 50. minucie dał Anglikom Torres, który po odbiciu uderzenia Lamparda uderzył mocno pod poprzeczkę. Już 2 minuty później do bramki Sommera trafił Moses.
W 58. minucie spotkania Lampard wycofał piłkę do Luiza, który genialnym uderzeniem z 25 metra trafił w okienko bramki. To już nie pierwszy gol Brazylijczyka tego typu.
Do końca drugiej połowy obie drużyny wykonały po kilka akcji, lecz żadna nie zmieniła już wyniku spotkania.
W drugim meczu 1/2 finału Europa League SL Benfica odrobiła stratę (1:0) i awansowała do finału, w którym zmierzy się ze zwycięzcą Ligi Mistrzów 2012– Chealsea Londyn.

SL Benfica fot. PAP/EPA
Od pierwszych minut Portugalczycy odważnie ruszyli do ataku, aby odrobić stratę z meczu w Turcji.
Już w 9. minucie Volkan Demirel wyciągał piłkę z siatki po świetnej akcji Limy i Gaitana. Po tej bramce Fenerbahce przez chwilę nie mogło dojść do siebie, ale po uderzeniu ręką Garaya „11” pewnie wykorzystał Kuyt.
Kilka minut później mały deszcz żółtych kartek zmobilizował Benfice do strzelenia bramki przez Oscara Cardozo. Na koniec pierwszej połowy doskonałą okazję na wyrównanie marnuje Sow- nie trafia w piłkę.
Już na początku drugiej połowy spotkania „trzecia bramka wisiała w powietrzu”. Benfica uparcie atakowała, lecz minimalnie nieskutecznie. W 58. minucie na noszach opuszcza boisko Gonul i udaje się do szpitala, po przypadkowym trafieniu przez gracza gospodarzy.
W rewanżowym spotkaniu 1/2 finału Champions League Bayern Monachium pokonał na Camp Nou fatalnie grającą Barcelonę 3:0 i przypieczętował swój awans do finału piłkarskiej Ligi Mistrzów.

Bayern Monachium fot. Getty Images
Od początku rywalizacji na Camp Nou to Bayern był drużyną aktywniejszą i grał tak jak by to on miał odrabiać straty z pierwszego meczu. Barcelona osłabiona brakiem Lionela Messiego starała się grać swoje jednak jej akcje były zbyt wolne i zbyt czytelne, aby zaskoczyć defensywę „Bawarczyków”.
W 12. minucie z szybką kontrą wyszli goście. Arjen Robben znalazł się w sytuacji sam na sam z bramkarzem, jednak piłkarz Bayernu zbyt długo zwlekał z oddaniem strzału i wracający Gerard Pique wybił piłkę na rzut rożny.
W kolejnych minutach częściej musiał interweniować Manuel Neuer. W 24. minucie na uderzenie z dystansu zdecydował się Pedro Rodriguez, a chwilę później swoją szansę miał Xavi Hernandez, jednak kapitan Barcelony przeniósł piłkę nad poprzeczką.
W odpowiedzi kolejne kontrataki wyprowadzał Bayern, jednak do przerwy utrzymał się wynik bezbramkowy.