[ad] Empty ad slot (#1)!
Od paru dni słychać o podchodach Realu Madryt, który chciałby ściągnąć do siebie obrońcę Borussii Dortmund, Łukasza Piszczka. Nie będzie to jednak tanie. BVB żąda nie mniej niż €25,000,000.
Hiszpańskie media spekulują, że „Królewscy” byliby skłonni zapłacić za zawodnika €10,000,000. Agent Piszczka, Bartłomiej Bolek, stwierdził jednak, że taka suma to stanowczo za mało, by móc myśleć o transferze.
„Nie komentujemy oferty, ale zainteresowanie Realu nie powinno dziwić, bo Łukasz jest jednym z najlepszych piłkarzy na tej pozycji w Europie. Nie chciałbym, żeby to zabrzmiało arogancko, ale za 10 milionów Borussia Dortmund nawet nie podejmie rozmów. Żeby przedstawiciele klubu z Dortmundu zgodzili się usiąść do stołu, musi być dwójka z przodu tej oferty,” zacytowały Bolka wiadomości sportowe Wirtualnej Polski.
Nieoficjalnie wiadomo, że klub BVB nie jest skłonny oddać Piszczka za mniej €25,000,000. Oferta o 15 milionów niższa może nie wzbudzić zainteresowania mistrzów Niemiec.
Borussia postanowiła się do doniesień odnieść. Klub zapewnia, że żadne negocjacje nie mają miejsca, i że Łukasz Piszczek z całą pewnością nie będzie obiektem transferu. Dyrektor sportowy Michael Zorc dał do zrozumienia, że w następnym sezonie Polak będzie nadal występował na Signal Iduna Park.
Mimo niepewności co do finału całej sprawy, były reprezentant Polski i zawodnik Osasuny Pampeluna, Mirosław Trzeciak, zauważa, że jest to wspaniała promocja samego zainteresowego.
„To kapitalna sprawa. Nawet jeśli nic z tego nie wyjdzie, to wszyscy w Europie wiedzą, że Real Madryt interesował się Piszczkiem, a on może to sobie wpisać w CV. Przed EURO to świetna wiadomość, bo oznacza, że mamy zawodników w wielkiej formie, dodatkowo dowartościowanych na zewnątrz,” powiedział Trzeciak na łamach „Przeglądu Sportowego”.
Borussia Dortmund ma jeszcze do zgarnięcia Puchar Niemiec. W walce o niego zmierzy się z Bayernem Monachium, niedawnym rywalem o mistrzostwo Bundesligi. Mecz odbędzie się 12 maja o 20:00. Typy bukmacherskie dają obu drużynom niemal identyczne szanse na zwycięstwo.
Źródło: wp.pl