[ad] Empty ad slot (#1)!
W meczu 26. kolejki Premier League Manchester United ograł na wyjeździe Norwich City 2:1. Dwie bramki dla United zdobyły żywe legendy Czerwonych Diabłów – Paul Scholes i Ryan Giggs.
Niespodzianki nie było i to Czerwone Diabły zaczęły z wysokiego C. Już siedem minut po pierwszym gwizdku arbitra goście objęli prowadzenie po bramce zdobytej przez Paula Scholesa. Zaczęło się od powolnego, żmudnego ataku MU. Wreszcie na wysokości pola karnego Norwich piłkę otrzymał Nani i po chwili zastanowienia precyzyjnie dograł ją na ok. 5 metr. Tam kilku zawodników w żółtych i czerwonych trykotach próbowało przejąć bezpańską futbolówkę, ale udało się to dopiero wspomnianemu Scholesowi, o którym obrońcy Kanarków najwyraźniej zapomnieli, gdyż 39-latek nie był zupełnie kryty, dzięki czemu bez problemów umieścił główką piłkę w siatce. I pomyśleć, że doświadczony pomocnik ponad pół roku temu zawiesił buty na kołku, jednakże niedawno dał się namówić na powrót do czynnego uprawiania futbolu.
Jednobramkowe prowadzenie wyraźnie dodała skrzydeł gościom i wydawało się, że kolejne trafienia są tylko kwestią czasu. Tym większe było zaskoczenie zgromadzonych kibiców, gdy po ok. 20 minutach to Norwich przejęło inicjatywę i rozpoczęło bombardowanie bramki Davida De Gei. Młody Hiszpan kilkakrotnie wykazywał się znakomitymi interwencjami i tylko jemu koledzy z boiska mogą zawdzięczać, że korzystny wynik utrzymał się do przerwy. W ostatnich minutach pierwszej połowy gracze MU byli jakby nieobecni i zanosiło się, że Sir Alex Ferguson nie omieszka poinformować ich w szatni co o tym sądzi i słynna „suszarka” pójdzie w ruch.
Druga część meczu zaczęła się dosyć niemrawo i spokojnie. Żadna z drużyn nie chciał przejąć inicjatywy i dopiero w 65. minucie było naprawdę groźne, gdy po strzale Danny’ego Welbecka piłkę z linii bramkowej wybijał jeden z defensorów Norwich. Gospodarze nie chcieli pozostać dłużni rywalom, ale wszelkie próby kończyły się albo w rękach pewnie broniącego De Gei, albo na trybunach za bramką. Bardzo aktywny był Ryan Giggs, który dryblował, rozgrywał, a raz nawet trafił w poprzeczkę.
W 82. minucie golkiper United po raz kolejny popisał się znakomitą interwencją, gdy wybronił zmierzający w okolice okienka strzał Aarona Wilbrahaam. Była to tylko zapowiedź tego, co stało się chwilę później. Po rzucie rożnym futbolówka powędrowała przed pole karne. Tam dopadł do niej Zak Whitbread i podał ją w znajdującego się w obrębie szesnastki Granta Holta. Angielski napastnik, mimo obecności dużej liczby przeciwników, zdołał przyjąć futbolówkę tyłem do bramki, po czym uderzeniem z pół obrotu zaskoczył De Geę.
Po zdobytej bramce gospodarze cofnęli się do defensywy, ale raczej z przymusu, niźli z chęci. Po prostu United nie wypadało zremisować w Norwich i było pewne, że nie odpuszczą do samego końca. Przez kolejne minut Czerwone Diabły napierały, ale efekt udało się osiągnąć dopiero w drugiej minucie doliczonego czasu gry. Najpierw ładnie z futbolówką przedarł się Patrice Evra. Francuz nie dał odebrać sobie piłki i, będąc już przed linią szesnastego metra, podał do podłączającego się z lewej strony Ashleya Younga. Anglik błyskawicznie dograł dochodzącą piłkę, zaś żaden z defensorów Norwich nie kwapił się, by przejąć to podanie. Bramkarz Kanarków również pozostał na linii, z czego skrzętnie skorzystał Giggs. Rozgrywający swoje 900. spotkanie w barwach klubu Walijczyk po prostu dobiegł do kozłującej futbolówki i zewnętrzną częścią stopy zaliczył trafienie dające Manchesterowi trzy punkt.
Norwich City – Manchester United 1:2 (0:1)
Holt 84 – Scholes 7, Giggs 90
Skrót meczu:
[dailymotion]http://www.dailymotion.com/video/xp2fbo_norwich-city-v-manchester-united-highlights-26-02-2012_sport[/dailymotion]
Dodaj komentarz