Mecze Towarzyskie
mecze towarzyskie
[ad] Empty ad slot (#1)!
mecze towarzyskie
W meczu o 3. miejsce towarzyskiego turnieju Audi Cup 2013 AC Milan pokonał na Allianz Arena Sao Paulo 1:0. Bramkę na wagę zwycięstwa zdobył w 53. minucie Kingsley Boateng.

Kingsley Boateng strzelił bramkę, a AC Milan pokonał Sao Paulo FC 1:0 fot. Getty Images
Od początku spotkania swoje tempo rozgrywania meczu starał się narzucić Milan, jednak trzecia drużyna Serie A z poprzedniego sezonu mimo, że kontrolowała spotkanie nie potrafiła poważnie zagrozić bramce przeciwnika.
Za to swoje umiejętności w ofensywnej grze w ataku raz po raz pokazywali piłkarze San Paulo, a dobre okazję zmarnowali m.in uchodzący za wielki talent Paulo Henrique Ganso i Silvinho.
Druga połowa rozpoczęła się od ataków Milanu, ale w końcu jeden z nich zakończył się golem. W 53. minucie Kingsley Boateng urwał się obrońcom brazylijskiej drużyny i strzałem w długi róg umieścił futbolówkę w siatce.
Od tego momentu do zdecydowanych ataków ruszyła drużyna z San Paulo, jednak dobrze radzący sobie w tym spotkaniu Marco Amelia radził sobie ze strzałami przeciwników i ostatecznie Milan pokonał Brazylijczyków 1:0.
W drugim półfinale Audi Cup 2013 gospodarz turnieju Bayern Monachium pokonał przed własną publicznością brazylijskie Sao Paulo FC 2:0. Bramki dla „Bawarczyków” zdobyli Mario Mandzukić i Mitchell Weiser.

Josep Guardiola fot. Getty Images
Od pierwszego gwizdka sędziego do ataku ruszyli gospodarze. Swoje szansę mieli m.in Franck Ribery i Arjen Robben, jednak dobrze dysponowany Rogerio Ceni radził sobie ze strzałami piłkarzy Bayernu.
Świetna postawa 40-letniego bramkarza nie przekładała się niestety na dobrą grę jego kolegów z linii ofensywnych, którzy starali się wyprowadzać szybkie kontrataki i uderzać z dystansu, jednak na ich drodze zawsze stawał Manuel Neuer.
Cały czas atakujący Bayern wyszedł na prowadzenie w 55. minucie meczu. Po krótkim rozegraniu rzutu rożnego Robben dośrodkował piłkę w pole karne, a zamykający całą akcję na długim słupku Mario Mandzukić wpakował futbolówkę do siatki.
W kolejnych minutach spotkania gospodarze cały czas starali się atakować na bramkę przyjezdnych, a swoje szansę mieli Manudzukić i Mitchell Weiser, jednak dobrze dysponowany Ceni długo ratował swój zespół przed utratą bramki.
W końcówce spotkania kibice oglądający rywalizację na Allianz Arena nie mogli narzekać na brak emocji. W 86. minucie Weiser szczęśliwie podwyższył na 2:0, a chwilę później goście mieli okazję na zdobycie bramki kontaktowej. Jerome Boateng sfaulował przeciwnika we własnym polu karnym, piłkę na „wapnie” ustawił rozgrywający dobre zawody Ceni, jednak jego strzał z jedenastu metrów obronił Neuer.
Dzięki dzisiejszemu zwycięstwu w czwartek Bayern zmierzy się w finale Audi Cup z Manchesterem City, a drużyna San Paulo zagra o trzecie miejsce z Milanem.
W pierwszym spotkaniu półfinałowym towarzyskiego turnieju Audi Cup 2013 Manchester City pokonał AC Milan 5:3. Kibice oglądający rywalizację na Allianz Arena wszystkie bramki obejrzeli w pierwszej części spotkania.

Edin Dżeko fot. AP Photo/Kin Cheung
Druga drużyna Premier League z poprzedniego sezonu wyszła na prowadzenie już w 4. minucie spotkania. Ustawiony na prawej stronie Jesus Navas dośrodkował piłkę w pole karne, Stevan Jovetić zgrał piłkę przed bramkę, a nadbiegający z głębi pola David Silva ze spokojem skierował futbolówkę do siatki.
W kolejnych minutach „The Citizens” rządzili i dzielili na Allianz Arena czego efektem były kolejne bramki. W 19. minucie na indywidualną akcję zdecydował się Micah Richards, Anglik zbiegł z piłką do środka i na raty pokonał interweniującego Marco Amelię.
Trzy minuty później golkiper Milanu musiał po raz trzeci wyciągać piłkę z siatki, na listę strzelców w tej sytuacji wpisał się Aleksandar Kolarov. W kolejnych minutach dwukrotnie dał znać o sobie Edin Dżeko. W 33. minucie Bośniak wykorzystał podanie Navasa i skierował piłkę do pustej bramki. Chwilę później Dżeko wpisał się na listę strzelców po raz drugi. Napastnik Manchesteru City przyjął sobie piłkę na klatkę piersiową i strzałem z powietrza po raz piąty zmusił Amelię do kapitulacji.
Kilkadziesiąt sekund później z dobrej strony pokazał się Stephan El Shaarawy. Reprezentant Włoch wyprzedził obrońcę Manchesteru i szczęśliwie umieścił piłkę w siatce. Chwilę później Joe Hart musiał po raz drugi wyciągać piłkę z siatki, a z drugiej bramki cieszył się El Shaarawy. W końcówce pierwszej części spotkania fatalny błąd popełniła defensywa wicemistrza Anglii i Andrea Petagna strzelił trzecią bramkę dla Milanu.
W towarzyskim „super meczu” rozegranym na PGE Arena w Gdańsku FC Barcelona zremisowała z Lechią 2:2. Piłkarze Michała Probierza pokazali olbrzymie serce do gry i zasłużenie zremisowali z mistrzem Hiszpanii.

Lionel Messi i Patryk Tuszyński fot. PAP
Od początku spotkania przy piłce dłużej utrzymywała się Barcelona, z dobrej strony pokazali się Alexis Sanchez i Cristian Tello, jednak dobrze spisujący się Mateusz Bąk nie dał się zaskoczyć.
Ambitnie grająca Lechia starała się grać wysokim pressingiem i groźnie kontratakować, a dwie okazję na zdobycie bramki miał Piotr Grzelczak, jednak jego próby lądowały w trybunach.
W 15. minucie meczu Daisuke Matsui dośrodkował piłkę z rzutu rożnego, a niepilnowany Jarosław Bieniuk strzałem głową trafił do siatki i Lechia niespodziewanie wyszła na prowadzenie. W odpowiedzi groźnie uderzył Lionel Messi, jednak czujny Bąk zdołał odbić piłkę do boku.
W 25. minucie ustawiony na prawej stronie Martin Montoya urwał się obrońcom gospodarzy i zagrał futbolówkę wzdłuż linii bramkowej, a nadbiegający ze środka Sergi Roberto bez problemu wpakował piłkę do siatki.
W kolejnych minutach swojej szansy na zdobycie bramki szukał Messi. Argentyńczyk starał się przebić środkiem boiska, jednak często doskakiwało do niego trzech, czterech obrońców i przerywało akcję najlepszego piłkarza świata.
W końcówce pierwszej części spotkania znów do głosu doszła Lechia, najpierw szansę na zdobycie drugiej bramki miał Sebastian Madera, a chwilę później swoją szansę miał jeszcze Patryk Tuszyński. W doliczonym czasie pierwszej odsłony spotkania swoją szansę miał jeszcze Messi, jednak strzał Argentyńczyka z rzutu wolnego świetnie obronił Bąk.
W towarzyskim spotkaniu Arsenal Londyn pokonał Urawa Red Diamonds 2:1. Zwycięską bramkę dla „Kanonierów” zdobył w 82. minucie Chuba Akpom.

Lukas Podolski fot. Getty Images
Już na początku spotkania przed szansą na zdobycie bramki stanął Umesaka, jednak futbolówka po jego strzale minęła bramkę „Kanonierów”.
W 8. minucie meczu rozpędzony Theo Walcott wpadł w pole karne i oddał strzał lewą nogą, który trafił w słupek od zewnętrznej strony, przez co piłka pozostała w polu gry. Chwilę później skrzydłowy reprezentacji Anglii stanął przed kolejną szansą, jednak tym razem jego strzał zdecydowanie minął się z celem.
Jeszcze przed upłynięciem półgodziny gry Walcott miał trzecią okazję do zdobycia gola. Po szybkiej wymianie podań z Giroudem, Anglik wpadł w pole karne z prawej strony, będąc w zasadzie sam na sam z bramkarzem, ale uderzył bardzo niecelnie.
W 35. minucie „Kanonierzy” egzekwowali rzut rożny, po zamieszaniu w polu karnym piłkę przejął Alex Oxlade-Chamberlain i natychmiast uderzył zza linii 16. metra, jednak futbolówka po jego strzale trafiła w poprzeczkę.
W końcówce pierwszej części spotkania z dobrej strony zaprezentował się Łukasz Fabiański. Przed szansą na zdobycie gola stanął Ugajin, jednak reprezentant Polski końcami palców odbił piłkę po jego strzale i uratował swój zespół przed utratą bramki.
W towarzyskim spotkaniu rozegranym w Osace Manchester United zremisował z tamtejszym Cerezo 2:2. Wyrównującą bramkę dla mistrza Anglii zdobył w doliczonym czasie gry Wilfried Zaha.

Wilfried Zaha fot. Getty Images
W pierwszych minutach spotkania zdecydowanie lepiej prezentowali się gospodarze, którzy szukali swojej szansy w strzałach z dystansu.
W 10. minucie meczu odpowiedzieli mistrzowie Anglii. Shinji Kagawa i Robin van Persie rozegrali dwójkową akcję zakończoną strzałem Holendra, jednak bramkarz gospodarzy instynktownie odbił piłkę po jego strzale.
Dziesięć minut później Anders Lindegaard dwukrotnie uratował United przed stratą bramki. Duńczyk najpierw wybronił trudny strzał po ziemi Kusukamiego, a chwilę później po rzucie rożnym i strzale głową Yokohamy, golkiper Manchesteru złapał piłkę na linii bramkowej.
Kilka chwil później z dobrej strony pokazał się po raz kolejny Kagawa. Japończyk zagrał na prawe skrzydło, tam piłkę dośrodkował Ashley Young, a całą akcję mocnym strzałem głową zakończył Phil Jones, jednak futbolówka po jego strzale przeszła wysoko nad poprzeczką.
W 34. minucie fatalny w skutkach błąd popełnił Chris Smalling, a piłkę do siatki skierował Kenyu Sugimoto i gospodarze mogli się cieszyć z jednobramkowego prowadzenia.
W końcówce pierwszej części spotkania „Czerwone Diabły” miały jeszcze dwie świetne okazję do zdobycia wyrównującej bramki. Najpierw Danny Welbeck trafił w słupek, a kilka chwil później przed kolejną szansą stanął Kagawa, jednak i tym razem jego strzał świetnie obronił Kim.
W towarzyskim spotkaniu rozegranym w Lyonie tamtejszy Olympique zremisował z Realem Madryt 2:2. Ozdobą środowej rywalizacji była bramka, jaką w 20. minucie meczu zdobył Clement Grenier.

Lisandro Lopez fot. PAP/EPA
Olympique Lyon wyszedł na prowadzenie w 20. minucie spotkania. Alexandre Lacazette zaliczył asystę, a jego podanie wykorzystał w ekwilibrystyczny sposób Clement Grenier.
Eksperymentujący Carlo Ancelotti cały czas zmieniał coś w grze „Królewskich” szukając najmocniejszego ustawienia, jednak do przerwy wielkie gwiazdy z Madrytu takie jak Cristiano Ronaldo, czy wracający do Lyonu Karim Benzema nie potrafili zagrozić bramce gospodarzy.
Po godzinie gry wynik podwyższył Lisandro Lopez, który uprzedził Pepe i wydawało się, że gospodarze zapiszą na swoim koncie zwycięstwo. „Królewscy” odpowiedzieli dopiero w 78. minucie meczu. Czeryszew wywalczył rzut karny, który na bramkę zamienił Alvaro Morata, a po dośrodkowaniu di Marii z kornera głową do siatki trafił Casemiro. Tym samym 22-letni Brazylijczyk zaliczył trafienie w drugim meczu z rzędu. Więcej goli już nie oglądaliśmy, a kolejny kontrolny mecz Realu zostanie rozegrany w sobotę z Paris Saint-Germain.
W towarzyskim spotkaniu rozegranym na Allianz Arena Bayern Monachium pokonał grającego w rezerwowym zestawieniu mistrza Hiszpanii Barcelonę 2:0.

Josep Guardiola fot. Getty Images
Już w pierwszej minucie spotkania na prowadzenie mogła wyjść Barcelona, na indywidualną akcję zdecydował się Lionel Messi, jednak strzał Argentyńczyka minął bramkę „Bawarczyków”. W odpowiedzi na uderzenie z dystansu zdecydował się Toni Kroos, a jego strzał obronił Jose Manuel Pinto.
W kolejnych minutach częściej przy piłce utrzymywali się gospodarze, którzy raz po raz groźnie atakowali skrzydłami, a szczególne zagrożenie pod bramką mistrzów Hiszpanii siali Arjen Robben i Franck Ribery.
W 14. minucie reprezentant Francji dośrodkował futbolówkę w pole karne, a jego dośrodkowanie celnym strzałem głową wykończył Philipp Lahm. W odpowiedzi przed szansą na zdobycie wyrównującej bramki stanął Sergi Roberto, jednak w akcji młodego Hiszpana było sporo przypadku i cała akcja zakończyła się niecelnym strzałem.
W 33. minucie po raz drugi swojej szansy poszukał Messi, jednak strzał z rzutu wolnego najlepszego piłkarza na świecie przeszedł wysoko nad bramką Manuela Neuera. Chwilę później po raz kolejny z dobrej strony pokazał się Ribery. Francuz zdecydował się na strzał z linii 16. metrów, jednak piłkę spokojnie złapał Pinto.
W końcówce spotkania blisko zdobycia wyrównującej bramki był… Rafinha. Brazylijski obrońca Bayernu, tak niefortunnie strącił piłkę, że ta trafiła w słupek bramki Neuera.