[ad] Empty ad slot (#1)!

Mecze Towarzyskie

mecze towarzyskie

W europejskim klasyku grupy D rozegranym w pierwszej kolejce Mistrzostw Świata Brazylia 2014 Włosi pokonali w niegościnnym Manaus Anglików 2:1. 

Reprezentant Włoch Claudio Marchisio

Zdobywca pierwszej bramki Claudio Marchisio foto: Getty Images

W pierwszych minutach rywalizacji w Manaus do odważnych ataków ruszyli Anglicy. Najpierw swoją szansę miał debiutujący w imprezie rangi mistrzowskiej Raheem Sterling, a chwilę później równie groźnie strzelał Jordan Henderson – jednak w obu sytuacjach bez zarzutu interweniował Salvatore Sirigu.

W kolejnych minutach gry optyczną przewagę na boisku wypracowali sobie Włosi, a reżyserujący ich grę Andrea Pirlo raz po raz zagrywał prostopadłe piłki do podłączających się na skrzydłach bocznych obrońców. Szczególnie dobrze z tej roli wywiązywał się Matteo Darmian, klubowy kolega Kamila Glika często podłączał się do akcji ofensywnych i na pełnej szybkości dośrodkowywał piłki w pole karne. W 25. minucie meczu po raz kolejny szybką akcję przeprowadzili „Synowie Albionu”. Prawą stroną odważnie ruszył Danny Welbeck, który wstrzelił piłkę wzdłuż linii bramkowej, a całą sytuację wyjaśnił interweniujący Andrea Barzagli wyjaśnił całą sytuację.

Dziesięć minut później na prowadzenie wyszła Italia. Po krótko rozegranym rzucie rożnym piłkę sprytnie przepuścił Pirlo, a niepilnowany Claudio Marchisio płaskim strzałem umieścił futbolówkę w siatce. Niespełna dwie minuty później do wyrównania doprowadzili Anglicy. Lewym skrzydłem odważnie ruszył Wayne Rooney, który precyzyjnie dośrodkował piłkę w pole karne, a zamykający akcję na drugim słupku Daniel Sturridge bez trudu doprowadził do wyrównania.

W końcówce pierwszej części spotkania ponownie przycisnęli Włosi. Po prostopadłym podaniu na czystą pozycję wyszedł Mario Balotelli. Do napastnika wybiegł Joe Hart, a ten sprytnym strzałem chciał umieścić piłkę w siatce, jednak „Synów Albionu” w tej sytuacji uratował Phil Jagielka. Po szybko rozegranym rzucie rożnym przed szansą na zdobycie gola stanął Antonio Candreva, jednak piłka po strzale pomocnika Lazio trafiła w słupek angielskiej bramki.

Czytaj dalej

Sensacja w grupie D piłkarskich Mistrzostw Świata. Skazywana na porażkę Kostaryka pokonała na Castelão Arena faworyzowany Urugwaj 3:1. Świetny mecz w położonej nad Oceanem Atlantyckim Fortalezie rozegrał 21-letni Joel Campbell, który zdobył wyrównującego gola i zaliczył asystę.

Napastnik Kostaryki Joel Campbell

Joel Campbell foto: AP

Od początku rywalizacji na Castelão Arena skazywana na porażkę Kostaryka udowadniała, że nie zamierza być tylko dostarczycielem punktów w grupie D. Piłkarze Jorge Luisa Pinto składnymi akcjami starali się rozrywać linię defensywną Urugwaju, a na szczególne uznanie zasługuje 21-letni Joel Campbell, który imponował umiejętnościami technicznymi i niesamowitym wręcz przyspieszeniem.

Po kwadransie gry po raz pierwszy groźnie zaatakował Urugwaj. Z rzutu wolnego dośrodkował Diego Forlan, na czystej pozycji znalazł się Diego Godin, który z dużym spokojem trafił do siatki, jednak prowadzący to spotkanie Felix Brych odgwizdał pozycję spaloną i bramki nie uznał. Chwilę później po raz kolejny ze stałego fragmentu gry dośrodkował Forlan, piłkę szczęśliwie przejął Edinson Cavani, jednak jego strzał minął bramkę reprezentacji Kostaryki.

W 23. minucie po kolejnym dośrodkowaniu ze stałego fragmentu gry Junior Diaz powalił na murawie Diego Lugano, a sędzia bez wahania wskazał na jedenasty metr. Rzut karny na bramkę pewnym strzałem zamienił Cavani. W odpowiedzi potężnie z dystansu kropnął Joel Campbell, a mocno bita piłka nieznacznie minęła bramkę Urugwaju.

W 43. minucie o sporym szczęściu mógł mówić Fernando Muslera. Bramkarz Urugwaju minął się z piłką, a bliski szczęścia był Giancarlo Gonzalez. W odpowiedzi na strzał z linii 16 metra zdecydował się Forlan, a piłkę po rykoszecie na rzut rożny odbił Keylor Navas.

Czytaj dalej

W szlagierowym spotkaniu grupy B piłkarskich Mistrzostw Świata Brazylia 2014 Holandia rozbiła na Fonte Nova Arena aktualnych mistrzów reprezentację Hiszpanii 5:1. Po dwie bramki dla „Pomarańczowych” zdobyli Robin van Persie i Arjen Robben.

Holandia

Reprezentacja Holandii foto: Getty Images

Jako pierwsza groźnie zaatakowała drużyna „Oranje”. W 8. minucie gry Arjen Robben posłał kapitalną piłkę na wolne pole, na czystej pozycji znalazł się Wesley Sneijder, jednak z jego strzałem spokojnie poradził sobie Iker Casillas. W odpowiedzi na uderzenie z dystansu zdecydował się Andres Iniesta, ale próba zdobywcy zwycięskiej w finale Mistrzostw Świata rozgrywanych cztery lata temu w Republice Południowej Afryki przeszła wysoko nad bramką.

W 13. minucie meczu po raz pierwszy przed szansą stanął Diego Costa, jednak napastnik Atletico Madryt zbyt długo zwlekał z oddaniem strzału i całą sytuację wyjaśnili obrońcy reprezentacji Holandii. W kolejnych minutach zdecydowanie dłużej przy piłce utrzymywali się Hiszpanie, jednak posiadanie piłki przez długi czas nie przekładały się na okazję pod bramkowe. W 26. minucie meczu Costa ruszył do kolejnej prostopadłej piłki, a goniący go Stefan de Vrij powalił napastnika reprezentacji Hiszpanii na boisko. Prowadzący dzisiejszy szlagier grupy B Nicola Rizzoli bez wahania wskazał na jedenasty metr. Rzut karny na bramkę pewnym strzałem zamienił Xabi Alonso. Poruszona utratą bramkę reprezentacja Holandii ruszyła do zdecydowanie odważniejszych ataków, jednak w decydujących momentach zabrakło im trochę szczęścia.

W 42. minucie kapitalnym prostopadłym podaniem popisał się Iniesta, a na czystej pozycji znalazł się David Silva, jednak pomocnik Manchesteru City zamiast strzelać w kierunku długiego rogu starał się przerzucić piłkę nad wybiegającym bramkarzem i skończyło się na rzucie rożnym. W odpowiedzi ustawiony na linii środkowej boiska Daley Blind posłał długą piłkę w pole karne, a Robin van Persie kapitalnym strzałem głową doprowadził do wyrównania.

Czytaj dalej

W drugim spotkaniu grupy A rozegranym w Natal Meksyk pokonał Kamerun 1:0. Bramkę na wagę zwycięstwa zdobył w 61. minucie Oribe Peralta. Podobnie jak we wczorajszym meczu otwarcia pierwszoplanowymi postaciami byli sędziowie, którzy nie uznali dwóch prawidłowo zdobytych goli.

Meksykański napastnik Oribe Peralta

Napastnik reprezentacji Meksyku Oribe Peralta foto: Getty Images

Od początku rywalizacji na Arena das Dunas stroną przeważającą byli Meksykanie, którzy szybkimi atakami ze skrzydeł starali się zagrozić bramce „Nieposkromionych Lwów”. W 11. minucie po dośrodkowaniu z prawej strony boiska do siatki Kamerunu trafił Giovani dos Santos, jednak prowadzący to spotkanie Wilmar Roldan odgwizdał pozycję spaloną i gola nie uznał – jak pokazały powtórki filigranowy pomocnik trafił do siatki prawidłowo. Kilka chwil później kolumbijski sędzia nie uznał kolejnej bramki. Tym razem rzut rożny wybijali gracze Kamerunu, a na pozycji spalonej znaleźli się Samuel Eto i Maxim Choupo-Moting.

W 21. minucie gry dobrze do akcji ofensywnej podłączył się Benoit Assou-Ekotto, który płasko dośrodkował piłkę w pole karne, a w doskonałej sytuacji znalazł się Eto, jednak doświadczony napastnik uderzył niecelnie. Po półgodzinie gry po raz drugi do siatki Kamerunu trafił dos Santos. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego piłkarz Villarreal CF głową skierował piłkę do siatki, jednak i tym razem z niezrozumiałych przyczyn sędziowie zadecydowali o pozycji spalonej reprezentanta Meksyku i gola nie uznali. W końcowym kwadransie pierwszej odsłony spotkania cały czas stroną przeważającą był Meksyk, jednak mimo kilku okazji nie zdobyli gola.

Czytaj dalej

W spotkaniu otwierającym XX Mistrzostwa Świata gospodarze turnieju Brazylijczycy pokonali reprezentację Chorwacji 3:1. Dwukrotnie na listę strzelców wpisał się Neymar da Silva, jedno trafienie dołożył Oscar, jednak trzeba przyznać, że oprócz kibiców zgromadzonych na trybunach gospodarzom pomagali również sędziowie. Prowadzący to spotkanie Yuichi Nishimura popełnił kilka błędów, a ten najpoważniejszy zdarzył mu się w 70. minucie gry, kiedy niesłusznie odgwizdał rzut karny.

Reprezentacja Brazylii

Zdobywca dwóch bramek w meczu otwarcia Neymar da Silva fot: Getty Images

Od początku rywalizacji w Sao Paulo stroną przeważającą – co było łatwe do przewidzenia byli gospodarze, którzy po raz pierwsi zagrozili bramce Chorwacji w 6. minucie gry. Po dośrodkowaniu z rzutu wolnego głową uderzał David Luiz, jednak z jego strzałem z łatwością poradził sobie Stipe Pletikosa. W odpowiedzi ustawiony przy linii bocznej Ivan Perisić dośrodkował futbolówkę w pole karne, a bliski szczęścia był Ivica Olić. W 11. minucie gry doświadczony napastnik odważnie ruszył do przodu, Olić przebieg kilkanaście metrów i płasko dośrodkował w pole karne, a pechowo interweniujący Marcelo skierował piłkę do własnej bramki.

W kolejnych minutach stroną przeważającą cały czas pozostawali gospodarze, a swoje szansę mieli Paulinho i Neymar da Silva. W 29. minucie gry to właśnie napastnik Barcelony doprowadził do wyrównania. Neymar zdecydował się na płaskie uderzenie z przed pola karnego i już po chwili cieszył się ze zdobycia gola. W kolejnych minutach swoje okazję mieli jeszcze Neymar i Givanildo Hulk, jednak ostatecznie wynik do przerwy nie uległ już zmianie.

Czytaj dalej

W towarzyskim spotkaniu rozegranym na PGE Arena w Gdańsku grająca w najsilniejszym zestawieniu reprezentacja Polski pokonała Litwinów 2:1. Bramki dla „biało-czerwonych” zdobyli Arkadiusz Milik i Robert Lewandowski.

Reprezentant Polski Robert Lewandowski

Robert Lewandowski foto: Getty Images

Od początku towarzyskiej rywalizacji stroną przeważającą byli „biało-czerwoni”, którzy dłużej utrzymywali się przy piłce i wysokim pressingiem starali się atakować przeciwnika. W 9. minucie gry piłkę w środku pola odebrał Mateusz Klich, pomocnik Zwolle przebiegł z piłką kilkanaście metrów i odegrał ją do boku, a nadbiegający Grzegorz Krychowiak zdecydował się na uderzenie z dystansu, jednak jego próba zdecydowanie minęła bramkę reprezentacji Litwy. Chwilę później z dobrej strony pokazał się Robert Lewandowski, który poradził sobie z dwoma obrońcami, a zza pola karnego uderzył Łukasz Piszczek, jednak i jego strzał nie znalazł drogi do siatki.

W kolejnych minutach zdecydowanie odważniej zaczęli grać Litwini, którzy szukali swojej szansy po szybkich kontratakach i stałych fragmentach gry, jednak w decydujących momentach wyraźnie brakowało im dokładności. W 37. minucie po raz pierwszy z dobrej strony pokazał się Maciej Rybus. Pomocnik Tereka Grozny dośrodkował piłkę za linię obrońców, a w doskonałej sytuacji znalazł Lewandowski, jednak piłka po strzale głową kapitana reprezentacji Polski trafiła wprost w interweniującego bramkarza gości. Kilkanaście sekund później z dobrej strony pokazał się Krychowiak, który urwał się graczom przed polem karnym, a jego strzał na rzut rożny odbił dobrze interweniujący Giedrius Arlauskis.

W końcówce pierwszej części spotkania na prowadzenie wyszli goście. Po dośrodkowaniu z lewej strony boiska na czystej sytuacji znalazł się Lukas Spalvis, który najpierw trafił w słupek, a po chwili z bliskiej odległości wpakował piłkę do siatki.

Czytaj dalej

W towarzyskim spotkaniu rozegranym na Stadionie Narodowym w Warszawie reprezentacja Polski przegrała z drużyną Szkocji 0:1. Bramkę na wagę zwycięstwa zdobył w 77. minucie Scott Brown.

Reprezentacja Polski

Piłkarska reprezentacja Polski fot. Łączy nas Piłka

Od początku spotkania oglądaliśmy sporo walki w środkowej części boiska, a optyczną przewagę wypracowali sobie Szkoci, którzy dłużej utrzymywali się przy piłce, jednak ich próby spokojnie przerywała Polska defensywa. W 11. minucie pełniący rolę kapitana reprezentacji Polski Łukasz Piszczek zagrał piłkę przed pole karne, Ludovic Obraniak sprytnie uwolnił się z pod opieki obrońcy i technicznie uderzył zza pola karnego, jednak interweniujący David Marshall przeniósł piłkę po jego strzale nad poprzeczką.

W kolejnym fragmencie spotkania obraz gry nie uległ zmianie, oglądaliśmy sporo walki, ale dobrych okazji bramkowych było jak na lekarstwo. W 28. minucie na niesygnalizowane uderzenie zdecydował się Arkadiusz Milik, a uderzenie napastnika Augsburga na rzut rożny odbił interweniujący golkiper gości. Kilka minut później na uderzenie zdecydował się Piszczek, jednak uderzenie prawego obrońcy zdecydowanie minęło bramkę gości. Reprezentacja Szkocji po raz pierwszy zagroziła bramce biało-czerwonych w samej końcówce pierwszej odsłony spotkania. Fatalny błąd w defensywie popełnił Kamil Glik, a ze skrzydła Alan Hutton, jednak z jego strzałem poradził sobie Wojciech Szczęsny.

Czytaj dalej

W drugim towarzyskim spotkaniu rozegranym podczas zgrupowania w Zjednoczonych Emiratach Arabskich piłkarska reprezentacja Polski złożona z zawodników występujących na co dzień na polskich boiskach pokonała Mołdawię 1:0. Bramkę na wagę zwycięstwa zdobył już w pierwszych minutach poniedziałkowej rywalizacji Paweł Brożek.

Piłkarska reprezentacja Polski

Reprezentacja Polski fot.PAP/EPA

Selekcjoner Adam Nawałka desygnował do gry jedenastkę opartą na zawodnikach występujących w Górniku Zabrze. Reprezentacja Polski wyszła na prowadzenie już w 9. minucie meczu. Ustawiony na prawej stronie Szymon Pawłowski dośrodkował piłkę w pole karne, a grający na pozycji wysuniętego napastnika Paweł Brożek dość szczęśliwie skierował piłkę do siatki.

W kolejnych minutach kilka razy dobrze w ofensywie pokazał się Igor Lewczuk, który dośrodkowywał piłki z prawej, jednak jego partnerzy nie potrafili wykończyć jego akcji. W 25. minucie meczu po raz drugi na listę strzelców mógł się wpisać Brożek, jednak tym razem z jego strzałem poradził sobie Ilie Cebanu. Kilka chwil później napastnik Wisły Kraków stanął przed kolejną szansą, jednak i tym razem lepszy okazał się golkiper gości. Nieco ponad pięć minut później Eugenio Cebotaru posłał piłkę w pole karne, a przed szansą na zdobycie gola stanął Eugen Sidorenco, jednak jego strzał zdołał odbić Michał Miśkiewicz.

W końcówce pierwszej części spotkania kolejne szansę mieli biało-czerwoni, a najlepsze z nich zmarnowali Pawłowski i Brożek.

Czytaj dalej

JW Promotion Agencja marketingu sportowego zajmuje się organizacją eventów związanych z branżą sportową.