[ad] Empty ad slot (#1)!
W rewanżowym spotkaniu III rundy eliminacji Ligi Europejskiej Legia Warszawa pokonała przed własną publicznością SV Ried 3:1 i zapewniła sobie awans do kolejnej fazy eliminacji.
Podopieczni Jana Urbana ponownie nie ustrzegli się błędów w obronie, ale tym razem rywal nie potrafił tego wykorzystać. Już w 7. minucie Marco Meilinger uderzył głową z kilku metrów, ale piłką trafiła wprost w ręce Dusana Kuciaka.
Pięć minut później boisko opuścił Michał Żewłakow, który ostatnio nie jest w najlepszej dyspozycji. Zastąpił go sprowadzony latem Marko Suler, a kapitańską opaskę przejął Ivica Vrdoljak. Ten również nie dotrwał na boisku do końca spotkania, bo w 71. minucie został ukarany drugą żółtą i w konsekwencji czerwoną kartkę.
Legia prowadziła wówczas już 3:0. Jeszcze przed przerwą strzałem głową popisał się Saganowski. 10 minut po zmianie stron bramkarza gości pokonał Radovic. Przy obydwu trafieniach asystował Ljuboja, który w 62. minucie efektownym lobem strzelił dla Legii trzeciego gola.
Wydawało się, że losy awansu do 4. rundy są już przesądzone, ale chwilę po czerwonej kartce dla Vrdoljaka goście zdobyli kontaktową bramkę. Piłkarze SV Ried, grając w przewadze jednego zawodnika poczuli, że mają szansę na zdobycie drugiego gola, który to im zapewniłby awans do ostatniej rundy kwalifikacji LE. W końcówce spotkania goście byli bliscy strzelenia drugiej bramki, jednak albo pudłowali w dogodnych sytuacjach, albo stołeczny zespół ratował bramkarz Kuciak. Goście mieli jednak zdecydowaną przewagę.
Nerwów w ostatnich sekundach mógł zaoszczędzić swoim kibicom Jakub Kosecki, ale, będąc w sytuacji sam na sam z bramkarzem gości, nie potrafił go pokonać. Chwilę później jeszcze lepszej sytuacji nie wykorzystał Radovic.
Ostatecznie Legia zdołała utrzymać korzystny rezultat do końca, a po końcowym gwizdku arbitra na trybunach zapanowała olbrzymia euforia z awansu do IV rundy Europa League.
W pierwszym meczu III rundy eliminacji Ligi Europejskiej AIK Solna zdemolowała przed własną publicznością Lech Poznań 3:0 – po tak dotkliwej porażce Kolejorz ma już tylko prowizoryczne szansę na awans do kolejnej fazy rozgrywek Europa League.
Od początku spotkania lechici grali niepewnie, a stroną dominującą byli gospodarze. Dość powiedzieć, że na pierwszy strzał Kolejorza trzeba było czekać do 18. minuty. Wtedy na strzał z dystansu zdecydował się Aleksandyr Tonew, ale jego uderzenie pewnie złapał były bramkarz Lecha – Ivan Turina.
W drugiej części pierwszej połowy poznaniacy w końcu się przebudzili, ale strzeleckie próby ani Gergo Lovrencicsa, ani Tonewa nie znalazły drogi do siatki AIK.
Drugą połowę lepiej rozpoczęli gospodarze i już po kwadransie tej części gry objęli prowadzenie. Po rzucie rożnym Manuel Arboleda zbyt krótko wybił piłkę, która po chwili znalazła się pod nogami Martina Lorentzsona i ten skierował ją do siatki.
Gol dodał gospodarzom sporo wigoru, bo kilka chwil później dwukrotnie przed szansą na podwyższenie wyniku stanął Viktor Lundberg, ale nie zdołał wykorzystać dobrych podań Martina Mutumby. Problemów z pokonaniem Jasmina Buricia nie miał za to Celsio Borges, który celnym uderzeniem zakończył zespołową akcję gospodarzy.
W pierwszym spotkaniu III rundy eliminacji Europa League Ruch Chorzów przegrał przed własną publicznością z walczącą w poprzednim sezonie w Champions League Viktorią Pilzno 0:2.
Od początku spotkania przewagę posiadali rywale z Czech, którzy mieli więcej z gry, dłużej utrzymywali się przy piłce, choć brakowało im dogodnych sytuacji do zdobycia bramki. Najgroźniej pod bramką Ruchu było chyba w 24. minucie, jednak Durisa w ostatniej chwili ubiegli chorzowscy obrońcy.
Pod bramką „Niebieskich” ponownie zagotowało się w 55. minucie spotkania, jednak goście nie potrafili oddać skutecznego strzału. W odpowiedzi groźnie uderzył Marek Zieńczuk, jednak Petr Bolek przeniósł piłkę ponad poprzeczkę.
Pierwszą bramkę w meczu obejrzeliśmy w 80. minucie: fatalny błąd obrońców Ruchu wykorzystał David Stipek i pokonał bramkarza Ruchu. Pięć minut później było jeszcze gorzej: na strzał zdecydował się Michal Duris, fatalny błąd popełnił Michal Pesković i przepuścił piłkę między nogami do siatki.
Ruch czeka bardzo ciężkie zadanie w rewanżu. „Niebiescy” będą musieli wygrać dwoma bramkami na trudnym terenie w Pilznie, jeśli myślą o awansie do dalszej fazy rozgrywek.
W pierwszym spotkaniu III kwalifikacji Ligi Europejskiej Legia Warszawa przegrała w wyjazdowym spotkaniu z SV Ried 1:2. „Legioniści” od początku mieli optyczną przewagę, ale nie potrafili wykorzystać dogodnych okazji i batalię o awans stoczą za tydzień przed własną publicznością.
W pierwszej części spotkania to Legia była stroną przeważającą. Goście z Warszawy kilka razy zagrozili bramce Ried, ale ani próby Jakuba Koseckiego, ani Miroslava Radovicia nie znalazły drogi do siatki.
Już na początku drugiej części spotkania na prowadzenie wyszli gospodarze. Po dośrodkowaniu z prawej strony boiska pasywnie zachowała się linia defensywna drużyny prowadzonej przez Jana Urbana i Rene Gartler strzałem z bliskiej odległości otworzył wynik meczu.
W 61. minucie meczu Jakub Wawrzyniak faulował przeciwnika w polu karnym. Prowadzący to spotkania Ante Vucemilović-Simunović ukarał reprezentanta Polski drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartką i wskazał na jedenasty metry. Rzut karny na bramkę zamienił Anel Hadżić.
Nadzieje „Legionistów” odżyły w 85. minucie meczu. Radović dośrodkował piłkę z rzutu wolnego, a Danijel Ljuboja strzałem głową zdobył kontaktową bramkę dla stołecznej drużyny. W końcówce spotkania doskonałą okazję do wyrównania miał jeszcze Marek Saganowski, ale piłka po strzale byłego reprezentanta Polski trafiła w poprzeczkę.
Legia Warszawa rozbiła na Pepsi Arena Metalurgs Lipawa 5:1 i może się cieszyć z awansu do III rundy eliminacji Ligi Europejskiej.
Goście z Łotwy wynik 5:1 mogą traktować jako najniższy wymiar kary. Legia podobnie jak w pierwszym meczu całkowicie dominowała na boisku i cały czas starała się atakować na bramkę Metalurgsa.
Piękny powrót na stadion w Warszawie zgotował sobie Marek Saganowski. Były reprezentant Polski otworzył wynik spotkania już w 4. minucie meczu. Popularny „Sagan” wykorzystał precyzyjne dośrodkowanie z rzutu rożnego i strzałem głową pokonał bramkarza gości.
Drugi raz Saganowski wpisał się na listę strzelców w 39. minucie. Ładną akcję prawą stroną przeprowadził Jędrzejczyk, następnie podał w szesnastkę do Koseckiego, który wyłożył futbolówkę Wawrzyniakowi, jego strzał przeszedł przez obronę rywali i zmylony rykoszetem Saganowskiego golkiper łotewskiego zespołu nie miał nic do powiedzenia.
Największą niespodzianką był stracony gol do szatni. Szkoleniowiec Jan Urban może mieć wielkie pretensje do Michała Żewłakowa, który z łatwością dał się ograć Vladimirsowi Kamessowi.
W rewanżowym spotkaniu II rundy eliminacji Ligi Europejskiej Lech Poznań pokonał przed własną publicznością Chazar Lenkoran 1:0 i awansował do kolejnej fazy eliminacji Europa League.
W pierwszych minutach obie drużyny poszły na wymianę ciosów, jednak mimo kilku prób na tablicy Stadionu Miejskiego w Poznaniu nadal widniał wynik bezbramkowy. Gospodarze wyszli na prowadzenie w 15. minucie spotkania. Po rzucie rożnym piłkę dostał ustawiony przed polem karnym Aleksandar Tonew i precyzyjnym strzałem przy słupku pokonał bramkarza gości.
Azerski zespół największe zagrożenie stwarzał po uderzeniach z dystansu. Wiele z nich było niecelnych, ale dwukrotnie Rumun Adrian Pit przetestował umiejętności Jasmina Buricia. Bośniacki golkiper w czwartkowy wieczór jednak nie zawodził.
W drugiej części spotkania Lech ponownie doszedł do głosu, ale mimo kilku dogodnych okazji wynik nie uległ już zmianie.
W III rundzie eliminacji LE Lech trafi na zwycięzcę pary AIK Sztokholm – FH Hafnarfjoerdur. Pierwsze spotkanie poznański zespół zagra na wyjeździe.
W wyjazdowym spotkaniu rozegranym w Skopje Ruch Chorzów rozbił tamtejszy Metalurg 3:0 i w dobrym stylu awansował do III rundy eliminacji Ligi Europejskiej.
Niebieskim do rozstrzygnięcia awansu potrzebny był zaledwie kwadrans. Już w 7. minucie chorzowianie objęli prowadzanie po strzale Łukasza Janoszki, który wykorzystał dośrodkowanie z rzutu rożnego Marka Zieńczuka.
Wicemistrzów Polski nie zadowalało skromne prowadzenie, dlatego nadal atakowali. Przyniosło to efekt w 15. minucie, gdy fenomenalną bramkę zdobył Gabor Straka. Słowak kropnął potężnie z czterdziestu metrów, a piłka po ręce bramkarza Metalurga wpadła do siatki.
Początek drugiej połowy należał do gospodarzy, którzy kilkakrotnie zagrozili bramce strzeżonej przez Michala Peskovicia. W 63. minucie trzeciego gola strzelili jednak Niebiescy. Maciej Jankowski świetnym podaniem uruchomił Arkadiusza Piecha, a 27-letni snajper płaskim strzałem ustalił wynik spotkania.
Matalurg kończył mecz w dziesiątkę, po tym jak czerwoną kartkę za uderzenie Piecha obejrzał w 87. minucie Goran Dragović. W trzeciej rundzie eliminacji Ligi Europejskiej Ruch zagra ze zwycięzcą pary Metalurgi Rustawi – Viktoria Pilzno.
Drużyny reprezentujące Polskę w eliminacjach do Ligi Europejskiej mogą być zadowolone z dzisiejszego losowania.
Potencjalnym rywalem Legii Warszawa (2:2 w pierwszym spotkaniu z Metalurgsem Lipawa) będzie wygrany z pary Szachtior Soligorsk lub SV Ried. Pierwszy mecz pomiędzy tymi drużynami zakończył się remisem 1:1.
SV Ried to szósta ekipa poprzedniego sezonu w austriackiej ekstraklasie. Prawo występów w kwalifikacjach Ligi Europejskiej zdobyła dzięki awansowi do finału krajowego pucharu. Szachtior jest aktualnym wicemistrzem Białorusi.
Lech, jeżeli upora się z Chazarem (1:1 w pierwszym meczu), zmierzy się lepszym z pary AIK Solna/FH Hafnarfjördur. Tutaj pierwszy mecz także zakończył się wynikiem 1:1.
AIK to wicemistrz Szwecji. Jednym z zawodników zespołu ze stadionu Rasunda jest były lechita Ivan Turina. Hafnarfjaerdur w ostatnim sezonie zajął drugie miejsce w islandzkiej ekstraklasie.
Ruch Chorzów w III rundzie może się zmierzyć ze zwycięzcą pary Metalurg Rustawi – Viktoria Pilzno. Pierwsze spotkanie Viktoria wygrała na wyjeździe 3:1. Dla „Niebieskich” losowanie było bardzo szczęśliwe, bo mogli trafić nawet na Inter Mediolan.
Możemy być niemal pewni, że rywalem „Niebieskich” będzie Viktoria, uczestnik ubiegłorocznej Ligi Mistrzów. Ekipa z Pilzna w ostatnim sezonie zajęła w czeskiej lidze trzecią pozycję.