[ad] Empty ad slot (#1)!
W pierwszym meczu 1/8 finału Ligi Europejskiej pogromca Legii Warszawa Sporting CP pokonał Manchester City 1:0. Jedyna bramka na Estádio José Alvalade padła w 51. minucie spotkania, a na listę strzelców wpisał się defensor Sportingu Xandao Raeme.
Od pierwszego gwizdka arbitra inicjatywę przejęli podopieczni Roberto Manciniego, a gracze Sportingu ograniczali się jedynie do wyprowadzania kontraataków. Mimo przewagi The Citizens pierwszą groźną okazję stworzyli sobie gospodarze.
W dziesiątej minucie Joao Pereira oddał mocny strzał z ola karnego rywali, ale Joe Hart zdołał interweniować na dwa razy. Trzy minuty później po dobrze wykonanym rzucie rożnym swojego szczęścia spróbował Kolo Toure, ale jego strzał nie sprawił Patricio problemów. Chwilę wcześniej natomiast kontuzjowanego Kompany’ego zmienić musiał Lescott. W 20. minucie Sporting miał wspaniałą szansę na przeprowadzenie zabójczej kontry, ale Pereira zagral Fernandezowi za plecy i z interwencją zdążyli rywale.
Z czasem dominacja Manchesteru ustała i spotkanie wyrównało się, nadal było jednak prowadzone w niezbyt szaleńczym tempie. Obydwu zespołom brakowało albo zrozumienia albo dokładności i nie stwarzały sobie one w pierwszej połowie dogodnych szans bramkowych. Przed przerwą strzelali jeszcze Carrico, Fernandez i Aguero, ale cała trójka uderzyła bardzo słabo i arbiter spotkania zakończył niezbyt ciekawą pierwszą połowę.
Druga odsłona meczu była za to o wiele lepsza i już na samym początku kibice zgromadzeni na Estadio Jose Alvalade mogli obejrzeć bramkę. W 51. minucie zamieszanie w polu karnym The Citizens wykorzystał Xandao i pięta pokonał zdezorientowanego Joe Harta.
Kilkanaście minut później Sporting miał szansę na podwyższenie prowadzenia, gdy van Wolfswinkel został wspaniale obsłużony podaniem przez któregoś partnera, ale Holender z pięciu metrów uderzył wprost w Harta
Goście po stracie bramki zabrali się do odrabiania strat, ponieważ bramka zdobyta na wyjeździe może mieć potem decydujące znaczenie w końcowym rozrachunku. W miejsce bezproduktywnego Edina Dżeko wszedł Mario Balotelli, a dwie minuty później City zaczęło zagrażać bramce Rui Patricio. Najpierw uderzał Nasri, a później Balotelli chciał płasko wstrzelić futbolówę w pole karne rywali, ale w obydwu przypadkach defensywa podopiecznych Ricardo Sa Pinto zareagowała bezbłędnie.
Im bliżej było do ostatniego gwizdka arbitra, tym Manchester City atakował coraz intensywniej. Pokonać Patricio próbowali Silva, Kolarov i Balotelli, ale Włoch oddał nagroźniejszy strzał dopiero w 86. minucie. Po świetnym dośrodkowaniu Silvy z rzutu rożnego Balotelli uderzył głową, ale piłka wylądowała jedynie na poprzeczce bramki Sportingu.
Sporting Lizbona – Manchester City 1:0 (0:0)
Xandao 51
Skrót meczu:
[dailymotion]http://www.dailymotion.com/video/xpbvbq_sporting-portugal-1-0-manchester-city_sport[/dailymotion]
Dodaj komentarz